• rodzinka
  • Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
  • Repertuar
  • Idzie sobie Grześ...
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • Zdrowy Świdnik
poniedziałek, 27 styczeń 2020 18:19

Tomasovia pokonana

W drugim sparingu, podczas przygotowań do rundy wiosennej, piłkarze Avii Świdnik zmierzyli się na własnym boisku z Tomasovią Tomaszów Lubelski. Podopieczni Łukasza Mierzejewskiego pewnie pokonali czwartoligowca 3:0.

Od początku spotkania było widać wyraźną różnicę klas obu zespołów. Avia dominowała i stwarzała sobie sytuacje bramkowe. Goście praktycznie nie zagrażali żółto-niebieskim. Bolączką Avii była jednak skuteczność. Mimo wielu szans, do przerwy nie udało się pokonać bramkarza z Tomaszowa. Najlepsze okazje w tej części gry mieli Damian Szpak i Bartosz Mroczek.

Po przerwie, poza Krystianem Mroczkiem, trener Mierzejewski wymienił wszystkich zawodników. Szczególnie dobrze zaprezentował się wracający do gry po groźnej kontuzji, Eryk Ceglarz. To właśnie on w 65 minucie otworzył wynik spotkania. Z głębi pola dokładnym dograniem popisał się Krystian Mroczek, który tym samym uruchomił pokazującego się na skrzydle Dominika Malugę. Skrzydłowy zszedł do środka, podał do niepilnowanego Ceglarza, który pewnym strzałem pokonał bramkarza rywali. W 83 minucie znów akcję zapoczątkował Krystian Mroczek. Zawodnik dograł prostopadłą piłkę do wychodzącego Bartłomieja Poleszaka. 17-latek oddał strzał, który odbił bramkarz, ale w odpowiednim czasie do piłki dopadł Dominik Maluga i było 2:0. Tuż przed końcem meczu wynik na 3:0 ustalił Eryk Ceglarz.

- To jeszcze nie czas, by  zamartwiać się skutecznością, choć rzeczywiście tych sytuacji było podczas meczu sporo i końcowy wynik powinien być dużo wyższy. Jednak cieszy przede wszystkim dobra gra. Było widać dojrzałość piłkarską z naszej strony. Musimy pracować nad skutecznością i tym, co jeszcze nie funkcjonuje jak należy. Myślę jednak, że fragmentami nasza gra wygląda już całkiem nieźle. Wzmocniliśmy środek pola, czyli serce drużyny. Mamy zawodników, którzy potrafią przyśpieszyć i przenieść ciężar gry. Dążymy do tego, żeby grać szybciej i stwarzać sobie więcej sytuacji. Cieszę się również z powrotu Eryka Ceglarza. Zdobyte podczas spotkania bramki są dla niego pozytywnym bodźcem, który zwiększy jego pewność siebie. Fizycznie wygląda coraz lepiej, ale najważniejsze, że przestał już myśleć o kontuzji - powiedział trener Łukasz Mierzejewski.

Kolejny mecz sparingowy świdniczanie rozegrają w sobotę. Żółto-niebiescy pojadą do Siedlec na spotkanie z drugoligową Pogonią. Początek meczu o godzinie 12.00.

MKS Avia Świdnik -  Tomasovia Tomaszów Lubelski 3:0 (0:0)

Ceglarz (65’, 90’), Maluga (83’)

Avia I połowa: Piotrowski, zawodnik testowany, Głaz, Kukułowicz, Kuliga, Uliczny, K. Mroczek, B. Mroczek, Maluga, Prędota, Szpak

Avia II połowa: Szelong, Mykytyn, Kołodziej, zawodnik testowany, Plesz, Wójcik, K. Mroczek, Ozimek, Maluga, Ceglarz, Poleszak

Opublikowano w Sport i Turystyka
środa, 22 styczeń 2020 11:27

Mroczek wraca do drużyny

Po półrocznej przerwie Krystian Mroczek znów zagra dla Avii Świdnik. Niespełna 26-letni pomocnik parafował umowę, która będzie obowiązywać do końca sezonu.

Mroczek trafił do Avii z Motoru Lublin w 2006 roku. W 92 ligowych występach zdobył dla żółto-niebieskich 16 bramek. Zaraz po sezonie 2018/2019 wyjechał za granicę, a pod koniec rundy jesiennej związał się z Victorią Żmudź.

- Zdecydowałem się na powrót, bo mam sentyment do Avii. Rozegrałem tu wiele spotkań, a w drużynie panuje fajna atmosfera. Aktualnie są tu lepsze warunki do walczenia o dobre wyniki niż w poprzednich latach. Jest kilka nowych twarzy, ciekawych zawodników, którzy wnoszą dużo do zespołu. Chciałbym pomóc drużynie w osiąganiu jeszcze lepszych rezultatów niż jesienią. Miałem co prawda kilka innych ofert, ale interesuje mnie teraz stabilność, a ją zapewnia mi Avia - powiedział Krystian Mroczek.

- To dla nas duże wzmocnienie, bo jest to zawodnik ze świetnymi umiejętnościami. Potrafi zrobić różnicę na boisku poprzez wygranie pojedynku czy dobre podanie. Widać jeszcze u niego braki wydolnościowe spowodowane dłuższą przerwą od trzecioligowej rywalizacji. Jednak jestem przekonany, że do czasu rozpoczęcia rundy wiosennej będzie w pełni gotowy - skomentował trener Łukasz Mierzejewski.

Krystian Mroczek to drugi nabytek Avii w tym oknie transferowym. Wcześniej kontrakt z dumą lotniczego miasta podpisał Paweł Uliczny. Dobrą informacją dla kibiców jest również pozostanie w zespole bramkarza, Bartosza Szelonga, który niedawno przebywał na testach w drugoligowej Legionovii Legionowo.

Opublikowano w Sport i Turystyka
czwartek, 09 styczeń 2020 13:35

Paweł Uliczny w Avii!

W 2012 roku, mając zaledwie 17 lat wyjechał, by spróbować sił w Śląsku Wrocław. Teraz, po prawie ośmiu latach, Paweł Uliczny wraca do Świdnika, by dołączyć do drużyny Łukasza Mierzejewskiego.

W 2015 roku został wypożyczony do Radomiaka Radom. Tam, na drugoligowych boiskach zagrał 640 minut w 14 meczach. Po półrocznym pobycie w Radomiu trafił do Chełma, gdzie spędził cztery lata. W Chełmiance rozegrał 90 spotkań, w których strzelił cztery bramki. 

- Myślę, że to dla nas bardzo dobry transfer. Akurat do środka pola potrzebowaliśmy zawodnika, który podniesie naszą jakość. Paweł jest optymalnym rozwiązaniem, bo jest zawodnikiem z dużymi umiejętnościami piłkarskimi. Jest w takim wieku, że jak najbardziej może jeszcze myśleć o wyższych celach. My także jako drużyna chcemy grać jak najlepiej i zajść tak wysoko, jak tylko będzie się dało. Paweł ma już spore doświadczenie. Na poziomie trzecioligowym rozegrał kilkadziesiąt spotkań. Po pierwszych treningach widzę, że bardzo dobrze się prezentuje. Jesteśmy po testach wytrzymałościowych, które pokazały, że jest zawodnikiem z dobrą motoryką. Oczywiście w drużynie mamy rywalizację, także musi mieć świadomość, że za darmo miejsca w pierwszym składzie nie dostanie. Jestem jednak pewien, że podniesie poziom tej drużyny - skomentował trener Łukasz Mierzejewski.

- Bardzo się cieszę, że wracam do klubu, w którym zaczęła się moja przygoda z piłką. Przez te lata dużo się w nim zmieniło, oczywiście na plus. Już pół roku temu otrzymałem propozycję z Avii, ale wtedy zdecydowałem się zostać w Chełmiance. Teraz otrzymałem kolejną szansę, z której się cieszę. Zrobię wszystko, by spłacić kredyt zaufania - powiedział dla portalu avia-swidnik.pl Paweł Uliczny.

Opublikowano w Sport i Turystyka
środa, 08 styczeń 2020 10:30

Zagrali dla psiaków

Pod koniec grudnia, na boisku ze sztuczną nawierzchnią przy Stadionie Miejskim rozegrano mecz charytatywny. Podczas wydarzenia zebrano karmę dla psów, którą przekazano dla schroniska w Krzesimowie.

Organizatorami spotkania byli Radosław Pawłowski, Piotr Pinkos oraz Łukasz Frąc. To nieprzypadkowe zestawienie nazwisk. Wszyscy trzej są wychowankami Avii Świdnik i właśnie taki był warunek uczestnictwa w meczu. Zmierzyły się w nim drużyny złożone z zawodników, który piłkarską przygodę zaczynali w żółto-niebieskich barwach oraz urodzili się przed 1996 rokiem (z jednym wyjątkiem). Na ławkach trenerskich zasiedli Wiesław Kołodziej i Tomasz Giełzak.

- Udało się zebrać prawie 300 kg karmy. Duży wkład w ten sukces mieli członkowie stowarzyszenia Świdniccy Patrioci, który zmobilizowali się i przynieśli sporo karmy. Co roku będę starał się organizować podobne spotkania. W ten sposób można pomóc zwierzakom, czy, za rok, jednemu z domów dziecka. Przy okazji każdy z nas zobaczył się z dawnymi kolegami. Była fantastyczna atmosfera, którą każdy zapamięta na długo i będzie wspominał z uśmiechem. Pojawili się także trenerzy z naszych czasów gry w juniorach, Wiesław Kołodziej i Tomasz Giełzak. Przypominaliśmy sobie chwilę spędzone razem w szatni oraz na boisku. Było miło i sentymentalnie. Serdeczne podziękowania za udostępnienie boiska należą się też prezesowi Avii, Radkowi Szczerbie - powiedział Radosław Pawłowski.

Drużyna Tomasza Giełzaka 2:1 Drużyna Wiesława Kołodzieja

Bramki: Piotr Bednarek x2 oraz Mateusz Wilk

Drużyna Tomasza Giełzaka: Kacper Kowalczyk - Piotr Bednarek, Łukasz Frąc, Michał Ziemkiewicz, Paweł Koziołkiewicz, Damian Rusiecki, Rafał Wilk, Michał Sadło, Adrian Nowiński, Łukasz Majkut, Mateusz Kasprzak oraz Krystian Tuzimski, Cezary Kostaniak, Adrian Muzyka i Alan Zakrzewski.

Drużyna Wiesława Kołodzieja: Łukasz Leśniak - Karol Kowalski, Radosław Pawłowski, Dawid Muzyka, Piotr Bród, Maksymilian Kuś, Paweł Uliczny, Piotr Pinkos, Paweł Litwin, Patryk Mizura, Mateusz Wilk oraz Adrian Głos, Tomasz Filipczak, Tomasz Gorgol i Dawid Piwnicki.

Sędzia: Arkadiusz Szulc

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 07 styczeń 2020 14:31

Białek w jedenastce rundy

Kapitan i najlepszy strzelec w historii Avii Świdnik, mimo iż w maju skończy 38 lat, wciąż potrafi zawstydzić formą młodszych kolegów. Portal Podkarpacie Live zorganizował plebiscyt na najlepszych piłkarzy poszczególnych formacji w rundzie jesiennej, grających w trzeciej lidze grupy czwartej. Wśród nich znalazł się również Wojciech Białek.

Portal wyłonił kandydatów pośród bramkarzy, obrońców, pomocników oraz napastników. Utworzono ankiety, gdzie kibice mogli wybrać najlepszych zawodników do jedenastki rundy jesiennej. Jedynym przedstawicielem świdnickiej Avii w tym zacnym gronie został Wojciech Białek. Kapitan żółto-niebieskich uzyskał 690 głosów, co dało mu drugie miejsce wśród napastników. Lepszy był tylko Michał Paluch z Motoru Lublin. W jedenastce rundy znalazło się także dwóch byłych graczy Avii - Patryk Czułowski z Chełmianki oraz Kacper Drelich z Sokoła Sieniawy.

Pełna lista najlepszych zawodników według kibiców głosujących na portalu podkarpacielive.pl w rundzie jesiennej sezonu 2019/2020 trzeciej ligi grupy czwartej:

Bramkarz: Sebastian Ciołek (Stal Kraśnik),

Obrońcy: Kacper Drelich (Sokół Sieniawa), Patryk Kapuściński  (Siarka Tarnobrzeg), Michał Dziubek (Korona II Kielce), Patryk Kołodziej (Hutnik Kraków),

Pomocnicy: Rafał Król (Stal Kraśnik), Dominik Ochał (Sokół Sieniawa), Tomasz Swędrowski (Motor Lublin), Patryk Czułowski (Chełmianka Chełm),

Napastnicy: Michał Paluch (Motor Lublin), Wojciech Białek (Avia Świdnik),

Rezerwowi: Jacek Borusiński (Stal Kraśnik), Tomasz Brzyski (Motor Lublin), Patryk Wilk (Wisła Sandomierz), Damian Łanucha (Wisłoka Dębica), Adam Nowak (Motor Lublin), Krzysztof Pietluch (Wólczanka Wólka Pełkińska), Krzysztof Ropski (Siarka Tarnobrzeg).

Opublikowano w Sport i Turystyka
piątek, 27 grudzień 2019 17:23

W drodze po awans

Po rundzie jesiennej Świdniczanka Świdnik Mały prowadzi w rozgrywkach lubelskiej klasy okręgowej. Podopieczni Pawła Pranagala mają na koncie 45 punktów i rewelacyjny bilans bramkowy 78-18.

Znakiem rozpoznawczym Świdniczanki jest wysoka skuteczność. W większości meczów zielono-biało-czerwoni strzelają rywalom powyżej czterech bramek. Pierwsze sześć kolejek sezonu poszło świdniczanom doskonale. Lekkie załamanie formy przyszło w siódmej kolejce. W meczu na szczycie lepszy okazał się Opolanin Opole Lubelskie i to właśnie przede wszystkim z tym zespołem Świdniczanka będzie walczyć o awans. Po rundzie jesiennej ma nad drużyną z Opola zaledwie dwa punkty przewagi. Już teraz kibice ostrzą sobie zęby na rewanżowe starcie. Świdniczanka zakończyła jesień nietypowo. Najpierw, w ostatnich minutach, wydarła zwycięstwo w Janowie Lubelskim, a tydzień później wygrała walkowerem z drużyną z Niemiec. Ciekawą przygodę zanotowała również w Pucharze Polski na szczeblu LZPN. Pokonała w nim Tajfun Ostrów, POM Piotrowice, Janowiankę, a także czwartoligową Lubliniankę Lublin. Odpadła dopiero w ćwierćfinale z trzecioligową Wisłą Puławy.

Wysoka skuteczność to głównie zasługa doświadczonego duetu napastników: Bartłomieja Mazurka i Piotra Wójcika, którzy razem strzelili jesienią 40 ligowych bramek.

Klasyfikacja strzelców Świdniczanki przedstawia się następująco:

Liga

21 bramek - Bartłomiej Mazurek,

19 - Piotr Wójcik,

8 - Piotr Bednarek,

6 - Mateusz Wilk,

4 - Marcel Pędlowski,

3 - Sebastian Orzędowski,

2 - Michał Martyna, Adrian Gadomski, Marcel Wójtowicz,

1 - Michał Babiarz, Karol Kowalski.

Puchar Polski

5 bramek – Piotr Wójcik,

3 – Piotr Skiba,

2 - Mateusz Wilk,

1 – Piotr Bednarek, Patryk Grzegorczyk, Bartłomiej Mazurek, Radosław Pawłowski i Damian Rusiecki.

A jak jesień w swoim wykonaniu oceniają zawodnicy, trener i władze klubu?

Prezes Grzegorz Żuchnik:

- Ta runda jest dla nas bardzo udana. Nie uniknęliśmy kontuzji w drużynie, jednak szerokość składu pozwoliła nam dociągnąć do końca bez widocznych strat. Trzeba się z tego cieszyć, jednak jesienią nic się jeszcze nie wygrywa. Najważniejsza będzie wiosna. Drużyna odpaliła, wszyscy się uzupełniają, jest fajna atmosfera. Czego więcej chcieć? Aby tak do końca sezonu. Przegraliśmy tylko jeden mecz. Wówczas Opolanin okazał się lepszym zespołem, zaskoczył nas wysokim pressingiem. Uważam jednak, że nie tylko Opolanin jest groźnym rywalem. W walce o awans liczy się więcej drużyn. W każdym meczu musimy walczyć i nie odpuszczać.

Trener Paweł Pranagal:

- Przed sezonem zakładaliśmy, że po pierwszej rundzie znajdziemy się w pierwszej trójce. Jesteśmy liderem, mamy dwa punkty przewagi nad drugą drużyną, także myślę, że możemy być zadowoleni z jesieni w naszym wykonaniu. Chciałbym aby tak zostało do końca, choć wiadomo, że jeszcze daleka droga przed nami. Wiele zespołów będzie walczyć o awans do końca i nie odpuszczą. Runda wiosenna będzie o wiele cięższa i na to musimy być przygotowani.

Kapitan Karol Kowalski:

- Rozpoczęliśmy ten sezon z wielkimi nadziejami, powagą i jasno określonym celem, świadomi swojego potencjału i siły. Kilka pierwszych spotkań, które wygraliśmy pozwoliły nam wejść w pozytywną dynamikę na resztę rundy. Jesteśmy zadowoleni z finalnego wyniku, który osiągnęliśmy na półmetku rozgrywek i nie zamierzamy schodzić poniżej tego poziomu. Jednocześnie mamy świadomość, że każdy kolejny przeciwnik w rundzie rewanżowej będzie jeszcze bardziej zmotywowany, by urwać nam choćby punkt. To zrozumiałe. W końcu jesteśmy liderem ligi. Będziemy jednak gotowi, by na zakończenie rozgrywek nasze miejsce w tabeli pozostało takie samo. Stawiamy sobie wysoko poprzeczkę. Wiemy, w których elementach gry pojawiły się pewne braki i co chcielibyśmy poprawić. Każdy z zawodników naprawdę mocno angażuje się w życie zespołu. Często w naszych rozmowach kluczowymi tematami są mecze, styl gry i to, co można by jeszcze w nim skorygować. To naprawdę budujące obracać się w gronie osób z taką ambicją. Wierzę, że razem z kolegami, trenerami, zarządem, osobami pracującymi przy drużynie i fanami, którzy za nami podążają, damy sobie jeszcze wiele radości i dalej będziemy tworzyć Świdniczankę w ten sam fantastyczny sposób.

Napastnik Piotr Skiba

- Według mnie rundę należy uznać za udaną, ale w drużynie drzemią jeszcze większe możliwości, które, mam nadzieję, zademonstrujemy na wiosnę. Doświadczeni zawodnicy stanęli na wysokości zadania. Zrobili fajne liczby i drużyna mogła na nich polegać. Szkoda trochę, że kontuzję odniósł Michał Jeleniewski, bo na pewno wniósłby wiele wartości do środka pola. Oczywiście nie można zapominać o naszych kibicach, którzy jeździli za nami nawet bardzo daleko. Myślę, że jesteśmy monolitem i ze spokojem czekamy na rundę wiosenną. 

Świdniczanka wraca do treningów w połowie stycznia. Znane są już ich plany sparingowe. Swoje spotkania będą rozgrywać na boisku Avii ze sztuczną nawierzchnią. Sparingi Świdniczanki będą dobrym sprawdzianem formy tej drużyny, gdyż większość zespołów, z którymi się zmierzą, występuje w wyższych ligach.

18.01 - przeciwnik nieznany

25.01 - Unia Hrubieszów

01.02 - Lewart Lubartów

7 lub 9.02 - Sokół Konopnica

15.02 - Lublinianka Lublin

22.02 - Powiślak Końskowola

29.02 - Sparta Rejowiec

07.03 - Tomasovia Tomaszów Lubelski

14.03 - Victoria Żmudź

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 26 listopad 2019 12:59

Porażka z KSZO

Zawodnicy Avii Świdnik niezbyt udanie zakończyli ligowe rozgrywki w 2019 roku. Podopieczni Łukasza Mierzejewskiego przegrali przed własną publicznością z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 1:2.

Sobotnie spotkanie było pierwszą kolejką rundy rewanżowej granej awansem. Na początku sezonu świdniczanie przegrali w Ostrowcu 3:1. Tym razem żółto-niebiescy chcieli zrewanżować się KSZO i zainkasować trzy punkty.

Mecz na zmrożonej nawierzchni lepiej zaczęła Avia. Już w ósmej minucie Wojciech Białek dośrodkował z rzutu rożnego do niepilnowanego Sebastiana Głaza i było 1:0. Świdniczanie cieszyli się z bramki jedynie dziesięć minut. Wtedy błąd popełnił Bartosz Szelong i piłka trafiła pod nogi Marcina Kaczmarka. Doświadczony zawodnik z przeszłością w ekstraklasie, doskonale wiedział jak się w takiej sytuacji zachować i przelobował bramkarza Avii. W 30 minucie kolejny cios zadali goście. Po dośrodkowaniu z prawej strony, piłkę głową w pole karne dograł jeden z zawodników KSZO. Ta dotarła do Karola Woracha, który wykorzystując nieporadność obrony Avii, pokonał Szelonga.

W drugiej połowie więcej sytuacji mieli goście. Avia nie potrafiła przedrzeć się przez dobrze dysponowaną obronę KSZO i momentami była wręcz bezradna. Mecz ostatecznie zakończył się zwycięstwem gości 2:1. Świdniczanie po tym spotkaniu zajmują siódme miejsce w ligowej stawce, ze stratą sześciu punktów do lidera.

- Być może na naszą gry wpłynęła pogoda. Weszliśmy w okres,kiedy jest już stosunkowo zimno i z tego powodu oszczędzając boisko, nie trenowaliśmy na płycie głównej.Mamy wąską kadrę, więc myślę, że w tych warunkach doszło jeszcze zmęczenie. Jednak nie ma co się usprawiedliwiać, bo to był mecz, w którym powinniśmy zdobyć jakiekolwiek punkty. Niestety nie udało się. Rywale mieli takie same warunki i je wykorzystali, strzelając dwie bramki. Chociaż, jeśli chodzi o drugie trafienie, to mam sporo pretensji do sędziów. Arbiter, który sędziował nasz mecz, podyktował rywalom rzut karny„z niczego” w spotkaniu z Podlasiem, wprowadzając nerwówkę. Teraz zauważył faule nie wiadomo skąd. Trzeba to powiedzieć głośno, mamy już kolejny mecz, w którym sędziowie nie unoszą ciężaru spotkania i moim zdaniem nie ponoszą z tego powodu żadnych konsekwencji. Czekamy z niecierpliwością na kolejną rundę, musimy wyciągnąć wnioski, szczególnie z tych spotkań, w których straciliśmy punkty. Teraz przyjdzie czas na odpoczynek i później przygotowania do wiosny - powiedział po meczu Dawid Kuliga, zawodnik Avii Świdnik.

- Sam trener KSZO powiedział po meczu, że zagraliśmy inaczej niż zwykle. Widać było, że szło nam słabo. Może większość zawodników już myślała o końcówce roku i odpoczynku. Jak przed każdym meczem, dajemy zawodnikom założenia do zrealizowania pod konkretny zespół. Pretensje trzeba mieć do samych siebie, a nie do sędziów. Nigdy nam nie brakowało woli walki oraz ambicji. Jest nas mało, a mimo to, są to zawodnicy, którzy w każdym meczu dają z siebie wszystko, nie można im więc odmówić zaangażowania.Nie można również powiedzieć, że do meczu z KSZO nie podeszliśmy z pełnym zaangażowaniem. Niestety akcje się nie kleiły, piłka nie chciała wpaść do bramki. Wynik, który zrobiliśmy do tej pory jest bardzo dobry. Taki słabszy mecz musiał kiedyś przyjść. Mieliśmy już jedno spotkanie w Kraśniku, gdzie przegraliśmy 5:0 i teraz również takie nam się przytrafiło. W kilku ostatnich spotkaniach zagraliśmy bardzo dobrze, a w poprzednich 12 meczach ponieśliśmy tylko jedną porażkę - podsumował drugi trener Michał Macek.

Avia Świdnik - KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski 1:2 (1:2)

Bramki: Sebastian Głaz 8′ - Marcin Kaczmarek 18′, Karol Worach 30′

Avia: Szelong - Kuliga, Głaz, Górka, Kukułowicz - Wójcik (72′ Plesz), Maluga, Ozimek (46′ Szpak), Mroczek (81′ Kołodziej), Prędota - Białek

Żółte kartki dla Avii: Mateusz Ozimek, Bartłomiej Kukułowicz, Konrad Kołodziej

Sędziował: Grzegorz Jabłoński (Kraków)

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 19 listopad 2019 08:25

Avia lepsza od Wisłoki

Kibice Avii Świdnik, którzy przyszli na sobotni mecz drużyny, znów mieli powody do radości. Podopieczni Łukasza Mierzejewskiego pokonali Wisłokę Dębica 1:0.

Goście z Dębicy przyjechali do Świdnika mając najlepszą defensywę w lidze. Przed meczem z Avią stracili zaledwie dziesięć bramek. Oba zespoły znajdują się w górze tabeli. Zapowiadało się więc wyrównane starcie i takie też było.

W pierwszej połowie spotkania optyczną przewagę utrzymywała Avia, jednak nie potrafiła przekuć jej na klarowne sytuacje strzeleckie. Świdniczanie mieli mnóstwo stałych fragmentów gry, jednak ani razu nie udało im się zaskoczyć gości. Najlepsze okazje przed przerwą mieli strzelający głową Wojciech Białek oraz Bartosz Mroczek z rzutu wolnego, którego strzał ponad murem wybronił bramkarz Wisłoki.

W drugiej części drużyny przyśpieszyły tempo. W 54 minucie groźnie zrobiło się pod bramką Avii, ale Bartosz Szelong sparował strzał napastnika Wisłoki na rzut rożny. Później Mateusz Ozimek podał do Dawida Kuligi, który wrzucił piłkę na drugi słupek. Akcję świetnie zamknął Piotr Prędota. Dzięki niemu świdniccy kibice mogli cieszyć się z wyniku 1:0. Wisłoka nie odpuszczała i dążyła do strzelenia bramki. Najlepszą sytuację rywale mieli w 64 minucie, kiedy strzał głową z kilku metrów doskonale wybronił Bartosz Szelong. W 72 minucie piłka kolejny raz znalazła się w bramce po trafieniu Prędoty, jednak tym razem sędzia asystent podniósł chorągiewkę sygnalizując spalonego. Do końca meczu nic się już nie zmieniło i Avia odniosła siódme zwycięstwo w tym sezonie.

- Dużo czasu poświęciliśmy na analizę przeciwnika, bo jest to zespół, który przed spotkaniem z nami stracił  tylko dziesięć bramek. Ciężko było złamać ich obronę, ale nam się to udało. Byliśmy konsekwentni w grze defensywnej i to przyniosło nam trzy punkty. Wzięliśmy dużą poprawkę szczególnie w kontekście ostatniego meczu w Krakowie, gdzie zabrakło nam nieco koncentracji w ostatnich minutach. Teraz poprawiliśmy te elementy i dzięki temu cieszymy się ze zwycięstwa - powiedział Mateusz Ozimek, piłkarz Avii.

- Udało się dowieźć zwycięstwo do końca. Była koncentracja, której zabrakło z Hutnikiem. Z perspektywy meczu uważam, że byliśmy właśnie o tę jedną bramkę lepsi. Wisłoka również miała kilka okazji. To ułożony zespół i wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo strzelić im bramkę. To nie był mecz, w którym mieliśmy wiele dogodnych sytuacji. Miano najlepszej defensywy w lidze nie jest przypadkowe i to potwierdziło się w tym spotkaniu. Nam jednak udało się ich przełamać i dzięki bramce Piotrka cieszymy się z trzech punktów. W drugiej połowie Wisłoka mogła strzelić wyrównujący gol, ale kolejny raz świetnie spisywał się Bartek Szelong i te trzy punkty, to w dużej mierze również jego zasługa - podsumował trener Łukasz Mierzejewski.

Po 17 kolejce w czołówce tabeli panuje duży ścisk. Między ósmą a pierwszą drużyną różnica wynosi zaledwie pięć punktów.

1.

 Hutnik Kraków

17

32

32-26

2.

 Wólczanka Wólka Pełkińska

17

31

26-16

3.

 Korona II Kielce

17

30

35-25

4.

 Motor Lublin

17

30

27-15

5.

 Stal Kraśnik

17

27

25-15

6.

 Wisłoka Dębica

17

27

21-11

7.

 Avia Świdnik

17

27

25-25

W najbliższy weekend awansem odbędzie się pierwsza kolejka rundy wiosennej. Na Stadionie Miejskim w Świdniku żółto-niebiescy podejmą KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, z którym na początku sezonu przegrali 3:1. Początek meczu w sobotę, o godzinie 13.00.

Avia Świdnik – Wisłoka Dębica 1:0 (0:0)
Bramka: Piotr Prędota 60′

Avia: Szelong -Kuliga, Głaz, Kukułowicz, Górka, Wójcik (59′ Kołodziej), Ozimek, Maluga, Mroczek, Prędota, Białek (59′ Szpak)

Wisłoka: Libera – Hus, Cabała, Sojda (73′ Bożek), Rębisz, Gwiazda (69′ Maik), Łanucha, Fedan (73′ Wrzosek), Pelc, Prokop, Siedlik (76′ Lubera)

Żółte kartki: Dawid Kuliga, Dawid Wojcik, Piotr Prędota – Jan Pelc, Kacper Maik
Sędziował: Michał Fudala (Brzesko)

Widzów: 400

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 05 listopad 2019 11:21

Korona pokonana!

Piłkarze Avii sprawili fanom kolejną, miłą niespodziankę. Tym razem żółto-niebiescy wygrali na własnym terenie 2:1 z liderem rozgrywek - Koroną II Kielce. Po emocjonującym spotkaniu w Tarnobrzegu i wywalczonym punkcie, przed podopiecznymi Łukasza Mierzejewskiego stanęły rezerwy kieleckiej Korony.

Goście przyjechali do Świdnika w bardzo młodym składzie. Większość zawodników złocisto-krwistych miała status młodzieżowca. Borykająca się z problemami kadrowymi Avia posadziła tym razem na ławce rezerwowych zaledwie trzech zawodników z pola.

Mecz rozpoczął się idealnie dla gospodarzy. W 5 minucie, na indywidualną akcję zdecydował się Bartosz Mroczek. Obrońcy gości nie byli w stanie powstrzymać go w przepisowy sposób i sędzia musiał podyktować rzut karny. Do piłki podszedł niezawodny Wojciech Białek i pewnie pokonał bramkarza. W 25 minucie mogło być 1:1. Artur Piróg ograł Arkadiusza Górkę i posłał piłkę technicznie w kierunku dalszego słupka bramki. Strzał okazał się minimalnie niecelny.

W drugiej połowie świdniczanie przejęli inicjatywę jeszcze widoczniej. Nie pozwalali Koronie na stwarzanie dogodnych sytuacji. W 70 minucie doskonałą okazję miał Dominik Maluga. Grając w tym meczu na skrzydle, znalazł się sam na sam z Jakubem Osobińskim, uderzył jednak wprost w niego. Chwilę później Wojciech Białek dośrodkował z rzutu wolnego. Najwyżej do piłki wyskoczył Arkadiusz Górka, ale znów lepszy był bramkarz z Kielc. W 76 minucie udało się wreszcie podwyższyć prowadzenie. Po dośrodkowaniu Górki, na raty gola zdobył Wojciech Białek i było 2:0. To jego 11 bramka w tym sezonie. Dwie minuty później najlepszy strzelec Avii powinien zaliczyć hattricka, jednak tym razem zawiodła go skuteczność. Tuż przed końcem podstawowego czasu gry wydarzyła się najbardziej kuriozalna sytuacja meczu, a nawet całego sezonu. Napastnik Korony wpadł z wyprostowaną nogą w Bartosza Szelonga i padli na ziemię. Sędzia początkowo słusznie podyktował rzut wolny dla Avii, lecz po chwili zmienił decyzję na… karny dla Korony. Jedenastkę na bramkę zamienił Mateusz Sowiński. Pomimo nerwówki w końcówce, Avii udało się utrzymać wynik i pokonać lidera 2:1.

- To był dziwny mecz, ale cieszy zwycięstwo, bo jest ono w piłce najważniejsze. Myślę, że zdecydowało doświadczenie, którego zabrakło drużynie przeciwnej. Przede wszystkim wygrywaliśmy znacznie więcej pojedynków jeden na jeden. Cieszy też atmosfera w drużynie. Może to kwestia mobilizacji czy koncentracji, ale lepiej wychodzą nam mecze z teoretycznie silniejszymi zespołami - powiedział Bartłomiej Kukułowicz, obrońca Avii.

- Druga połowa była w naszym wykonaniu zdecydowanie lepsza. W pierwszej widzieliśmy dużo niedokładności, błędów czysto piłkarskich. Stworzyliśmy wiele sytuacji, których nie wykorzystaliśmy. Mecz  był ciągle wyrównany, przez co trochę nerwowy. Bramka na 2:0 nieco uspokoiła nastroje, ale potem przytrafił się kuriozalny rzut karny i znów mieliśmy nerwówkę. Ogólnie byliśmy lepszym zespołem. Młoda drużyna Korony piłkarsko prezentowała się dobrze, ale zdominowaliśmy ją fizycznie i myślę, że wygraliśmy w pełni zasłużenie. Musimy wykorzystywać okazje bramkowe, bo potem możemy, tak jak dzisiaj, dostać karnego z niczego i w ten sposób doprowadzamy do niepotrzebnych nerwów. Pod nieobecność Romka Mykyty, po prawej udało się zachować czyste konto. Świetnie spisał się w tym meczu Bartek Szelong, broniąc stuprocentowych okazji gości - podsumował trener Łukasz Mierzejewski.

Po 15 kolejkach Avia zajmuje ósme miejsce z 23 punktami na koncie. W następnej rundzie żółto-niebiescy znów zmierzą się z liderem. Na pierwszym miejscu znalazł się Hutnik Kraków i to właśnie w Nowej Hucie świdniczanie zagrają najbliższe spotkanie w sobotę, o godzinie 13.00.

Avia Świdnik - Korona II Kielce 2:1 (1:0)

Bramki: Białek (5’ z karnego, 76’) - Sowiński (88’z karnego)

Avia: Szelong - Kukułowicz, Głaz, Górka, Kuliga, Kołodziej, Wójcik (82’ Partyka), Maluga, Mroczek (78’ Ozimek), Białek, Prędota

Korona II: Osobiński - Kloc, Prętnik, Lisowski, Piróg, Dziubek (46’ Jopkiewicz), Petrović (46’ Górski), Sewerzyński (46’ Seweryś), Więckowski, Sowiński, Szałas (70’ Chudecki)

Żółte kartki: Wójcik, Kukułowicz, Partyka, Mroczek, Szelong - Dziubek, Petrović, Górski, Chudecki

Sędziował: Paweł Bagan (Kraków)

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 29 październik 2019 08:32

Cenny punkt piłkarzy (foto)

Piłkarze Avii Świdnik sprawili sporą niespodziankę wywożąc punkt z bardzo ciężkiego terenu jakim jest Tarnobrzeg. Podopieczni Łukasza Mierzejewskiego zremisowali 2:2 z miejscową Siarką, będącą jednym z faworytów do awansu.

Spotkanie znacznie lepiej zaczęli gospodarze, którzy z dużą intensywnością tworzyli sobie kolejne sytuacje bramkowe. W wielu z nich świetnie w bramce Avii spisywał się Bartosz Szelong. W 22 minucie wreszcie Siarka dopięła swego. Wrzutkę z prawej strony boiska wykorzystał niepilnowany Krzysztof Ropski i na tablicy pojawił się wynik 1:0. 11 minut później, z prawego skrzydła dośrodkowywał Sebastian Plesz. Piłka leciała w kierunku Wojciecha Białka, którego ubiegł Patryk Kapuściński i wpakował futbolówkę do własnej bramki. Niespodziewanie zrobiło się 1:1 i taki rezultat utrzymał się do przerwy, choć w 40 minucie Siarka miała wyborną sytuację, aby ponownie objąć prowadzenie. Kolejny raz doskonale spisał się Szelong, parując strzał głową z bliskiej odległości.

Po zmianie stron to Avia przejęła inicjatywę. Siarka, po bardzo intensywnej pierwszej połowie, opadła nieco z sił. Konsekwencją tego była bramka w 50 minucie. Po rzucie rożnym Białka gospodarze nie zdołali wybić piłki. Ta trafiła do Sebastiana Głaza, który bez zastanowienia uderzył prostym podbiciem w kierunku bramki. Piłka po drodze otarła się jeszcze o jednego z obrońców i wpadła do siatki obok zdezorientowanego bramkarza. W 63 minucie zrobiło się gorąco pod bramką Avii. Arkadiusz Górka sfaulował w polu karnym rywala i sędzia podyktował rzut karny. Do „jedenastki” podszedł Krzysztof Ropski, strzelec pierwszego gola, jednak uderzył zbyt słabo i Bartosz Szelong obronił jego uderzenie. W 77 minucie, przy próbie obrócenia się z piłką, Bartosz Mroczek został powalony na ziemię. Sędzia Paweł Sitkowski mógł w tej sytuacji pokazać żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę jednemu z zawodników Siarki, ale tym razem go oszczędził. Dwie minuty później nie miał za to skrupułów dla Romana Mykytyna, którego ukarał za faul przed polem karnym i Avia musiała sobie radził w osłabieniu. Chwilę po tej kartce Bartosz Sulkowski perfekcyjnie wykonał rzut wolny i było 2:2. W końcówce, z racji gry w dziesięciu, świdniczanie głównie skupiali się na obronie wyniku, zaś Siarka nie potrafiła sforsować obrony Avii i tym samym mecz zakończył się podziałem punktów.

- Nie było to nasze najlepsze spotkanie, ale jeżeli weźmiemy pod uwagę emocje i nastawienie drużyny przeciwnej oraz nasze, był to na pewno dobry mecz do oglądania. Gdybyśmy przetrzymali dłużej wynik 2:1 bez karnego, rzutu wolnego i czerwonej kartki, myślę, że dowieźlibyśmy to do końca. Patrząc jednak na całe spotkanie, musimy być zadowoleni z tego punktu - powiedział Sebastian Głaz.

- Był to mecz pełen emocji. Pierwsza połowa wyrównana ze wskazaniem na Siarkę. W tej części mieliśmy trochę problemów z grą w  środku pola. Kontry w naszym wykonaniu były bardzo groźne. Myślę, że druga połowa pokazała, że nie byliśmy słabszą drużyną. Nawiązaliśmy walkę i mogliśmy wygrać. Sytuacja, w której się znaleźliśmy przy 2:1, pozwoliła pokładać nadzieję w wywiezieniu z Tarnobrzega trzech punktów. Szkoda tego rzutu wolnego i czerwonej kartki, ale taka jest piłka. Ogólnie jestem zadowolony z postawy moich zawodników. Była wola walki, determinacja i skuteczna obrona wyniku przy grze w osłabieniu. Szanujemy ten punkt i skupiamy się teraz na najbliższym meczu z liderem - podsumował trener Łukasz Mierzejewski.

Najbliższy mecz żółto-niebiescy rozegrają w sobotę, 2 listopada, o godzinie 14.00, na Stadionie Miejskim w Świdniku. Przeciwnikiem świdniczan będą rezerwy Korony Kielce, które prowadzą w ligowej stawce z siedmioma punktami przewagi nad ósmą w stawce Avią.

Siarka Tarnobrzeg – Avia Świdnik 2:2 (1:1)
Bramki: Krzysztof Ropski 22,’ Bartosz Sulkowski 81′ – Patryk Kapuściński 33′ (gol samobójczy), Sebastian Głaz 50′

Siarka: Zoch – J. Głaz (73′ Kowalik), Kapuściński, Duda, Sulkowski, Kasperkiewicz, Wiktor (65′ Gębalski), Lenartowski (53′ Mróz), Fornek (65′ Kargulewicz), Janeczko, Ropski.

Avia: Szelong – Kuliga, S. Głaz, Mykytyn, Plesz – Górka (60′ Wójcik), Kołodziej (66′ Maluga), Kukułowicz, Mroczek, Prędota – Białek (86′ Ozimek).

Żółte kartki: Wiktor Bartłomiej, Jakub Głaz, Kamil Kargulewicz – Roman Mykytyn x2, Konrad Kołodziej, Arkadiusz Górka, Dawid Wójcik
Czerwona kartka: Roman Mykytyn 79′ (za drugą żółtą)
Sędziował: Paweł Sitkowski (Biała Podlaska)

Opublikowano w Sport i Turystyka
Strona 1 z 3

Najczęściej czytane