• Załatw sprawę w Urzędzie
  • Idzie sobie Grześ...
  • Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Repertuar
  • rodzinka
  • Zdrowy Świdnik
wtorek, 10 marzec 2020 09:10

Avia przeszła Krosno!

Za siatkarzami MKS Avia Świdnik weekend pełen wielkich emocji. Żółto-niebiescy zagrali w Krośnie dwa pięciosetowe mecze. W sobotę lepsze były Karpaty, ale już w niedzielę górą była Avia i to ona awansowała do turnieju półfinałowego.

Po ciężkich, choć zwycięskich meczach w Świdniku pewne było, że w Krośnie wygrać będzie szalenie ciężko. Karpaty idealnie trafiły z formą, której zabrakło im w początkowej fazie sezonu. W miniony weekend drużyna z Krosna postawiła Avii jeszcze trudniejsze zadanie. Elementem sprzyjającym gospodarzom była dodatkowo bardzo wąska hala.

Pierwszy set sobotniego meczu należał do Avii. Świdniczanie wygrali go 25:22 i wydawało się, że kolejne dwa sety będą kwestią czasu. Niestety, druga partia należała do Krosna, które wygrało ją do 21. W kolejnej również nie dali szans Avii, gromiąc ich 25:16. Żółto-niebiescy zabrali się ponownie do pracy w czwartym secie i do wyłonienia zwycięscy potrzebny był tie-break. Tutaj rywalizacja była najbardziej zacięta. Gospodarze mieli nieco szczęścia do decyzji sędziowskich i gra toczyła się na przewagi. Ostatecznie górą z tego impasu wyszli gospodarze, którzy wygrali mecz 3:2.

Drugie spotkanie zdecydowanie lepiej zaczęła drużyna z Krosna, wygrywając dwa pierwsze sety. W głowach świdnickich kibiców już pojawiła się możliwość zagrania piątego, decydującego meczu w Świdniku. Inne plany mieli jednak podopieczni Witolda Chwastyniaka, którzy pokazali niewątpliwy charakter wygrywając trzy kolejne sety, cały mecz 3:2 oraz zwyciężając rywalizację z Karpatami 3:1.

Tak ocenia rozgrywkę trener Witold Chwastyniak: - To był bardzo emocjonujący weekend z dużą dawką adrenaliny. Oba spotkania było bardzo nerwowe. Jak się okazało, Krosno dobrze zaprezentowało się nie tylko u nas, ale i u siebie. Wszyscy zadawali sobie pytanie, czy Michał Moniak jest w stanie zagrać jeszcze jeden taki mecz jak w Świdniku, a on zrobił to nie tylko raz, ale dwa. Hala w Krośnie jest mała. W sobotę mieliśmy dużo problemy w przyjęciu. Nie potrafiliśmy zrobić rywalom krzywdy zagrywką. Rozgrywający miał pełne pole do popisu. Zagrali 21 „krótkich”, co jest imponującym wynikiem. Mimo takiej gry, mogliśmy tę rywalizację zakończyć już w sobotę. Mieliśmy w górze piłkę meczową. Moniak w ataku uderzył w ścianę, a sędzia gdzieś dopatrzył się u nas bloku. Byłoby 15:13, a tak na zagrywkę poszedł wówczas Michał Moniak i losy spotkania się odwróciły. W niedzielę poprawiliśmy zagrywkę. Odrzuciliśmy Krosno od siatki i grali jedynie skrzydłami. Mieli sporo szczęścia w dwóch pierwszych setach. W drugiej partii sami pozwoliliśmy im dojść do głosu. Prowadziliśmy już 23:19, a przegraliśmy 27:25. Dokonałem dwóch zmian: za Tomka Błądzińskiego wszedł Marcin Kurek, a za Michała Baranowskiego - Rafał Obermeler. To okazało się kluczowe i odmieniło losy meczu. Tie-break był znów nerwowy. Zaczęło się od wyniku 5:1 po kolejnych kontrowersyjnych decyzjach sędziów. Szacunek dla chłopaków, że zdołali się podnieść i wygrać to spotkanie oraz całą rywalizacją. Ewentualny, piąty pojedynek, mimo że odbyłby się na naszym terenie, byłby pełen nerwów i obstawiam, że skończyłby się w pięciu setach.

Wielu kibiców martwi się formą drużyny. Pojawiają się głosy o problemach fizycznych siatkarzy Avii.

- Nie ma powodów do obaw. Zawodnicy są w dobrej formie. Pokazują to ostatnie spotkania, na których dwa razy z rzędu wytrzymywali tie-breaki. Także nie ma powodów do obaw. Krosno zagrało naprawdę dobre mecze. W późniejszym czasie może się okazać, że to najtrudniejsze nasze pojedynki w tym sezonie. Być może półfinały będą łatwiejsze niż play-offy z Karpatami. Wielu zawodników z Krosna wspięło się na wyżyny swoich możliwości i zagrało nie na drugoligowym, a na pierwszoligowym poziomie. Gdyby w tej chwili Krosno trafiło na inny zespół, to dotarliby do półfinału. Cieszę się, że mamy ich za sobą. Oglądając spotkania Andrychowa i Tychów, przekonałem się, że w żadnym z nich nie zbliżyli się do tego, co zaprezentowało Krosno w drugim spotkaniu u nas i dwóch na własnym terenie. Mieliśmy problemy kadrowe. Dopiero w drugim meczu Artur Sługocki wchodził na przyjęcie, gdzie dodał dużo spokoju. Na szczęście okazało się, że jego kość nie jest pęknięta i myślę, że na półfinały będzie w pełnej dyspozycji. Problemy ma również Marcin Kurek, który pokazuje, że jest waleczny i możemy na niego liczyć. Kilku zawodników było przeziębionych, ale dźwignęli się po zwycięstwo. Tak buduje się charakter i atmosferę w drużynie. Nie zwiesza się głów, tylko walczy do końca. To zaprocentuje, bo przed nami decydująca faza sezonu. Mamy teraz chwilę przerwy na odpowiednie przygotowanie - dodał W. Chwastyniak.

Karpaty Krosno - Avia Świdnik 3:2 (22:25, 25:21, 25:16, 20:25, 17:15)       

Karpaty Krosno - Avia Świdnik 2:3 (25:21, 27:25, 20:25, 23:25, 12:15)

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 03 marzec 2020 08:26

Trudna przeprawa (foto)

W pierwszych dwóch meczach fazy play-off siatkarze Avii Świdnik dwukrotnie wygrali z Karpatami Krosno, jednak nie przyszło im to w łatwy sposób. W sobotę było 3:1 dla żółto-niebieskich, zaś w niedzielę kibice oglądali pięciosetową batalię zakończoną zwycięstwem 3:2.

Do obu meczów Witold Chwastyniak nie mógł wystawić swojego podstawowego przyjmującego, Artura Sługockiego, który nabawił się kontuzji stawu skokowego. Jak się później okazało, miało to duży wpływ na grę Avii.

Początek sobotniego meczu był wyrównany. Z czasem to jednak żółto-niebiescy powiększyli przewagę. Dobrze funkcjonował środek z Michałem Baranowskim na czele oraz umiejętnie dyrygował grą Dawid Wiczkowski. Avia nie oddała przewagi do końca seta i wygrała 25:20.

W drugim secie goście ryzykowali zagrywką. Efekty były różne. Niekiedy świdniczanie nie radzili sobie z mocnymi serwisami. Avia nie była dłużna Karpatom i konsekwentnie starała się odrzucać gości od siatki zagrywką. Dobrze funkcjonował również blok, co przyniosło ponownie kilkupunktową przewagę. Tym razem rywalom żółto-niebieskich udało się zdobyć zaledwie 19 punktów.

Trzecia partia stała pod znakiem kryzysu gospodarzy. Karpaty znów zaryzykowały zagrywką i to przyniosło efekt w postaci kilkupunktowej przewagi, która przerodziła się ostatecznie w zwycięstwo do 21.

Czwarty set rozpoczął się od trzypunktowej przewagi gości. Kibice oglądali dużo stykowych sytuacji i długich wymian. W poczynania Avii wkradło się trochę nerwowości. W połowie seta szczęście dopisało wreszcie podopiecznym Witolda Chwastyniaka. Dołożyli do tego dobrą skuteczność w ataku i pomału zaczęli odrabiać straty. Świetną zmianę dał wówczas Tomasz Błądziński. Avia wyszła na prowadzenie i sukcesywnie powiększała przewagę, kończąc seta wynikiem 25:19, a cały mecz 3:1.

MKS Avia Świdnik – Karpaty Krosno 3:1 (25:20, 25:19, 21:25, 25:19)
MKS Avia: Guz, Kurek, Wiczkowski, Rejowski, Obermeler, Baranowski, Bonisławski (libero) oraz Żywno, Misztal i Błądziński

Niedziela na boisku

Od początku niedzielnego meczu goście postawili wszystko na jedną kartę. Zagrywali bardzo mocno, czym sporo ryzykowali. Avia momentami kompletnie nie mogła sobie poradzić, dokładając do tego proste błędy w przyjęciu oraz nieskuteczność w ataku. W końcu zaczął funkcjonować blok, co spowodowało, że Karpaty zaczęły się gubić, a Avia odrobiła straty. Po asie serwisowym Bartłomieja Misztala świdniczanie zyskali dwupunktową przewagę. Dalsza część seta toczyła się punkt za punkt. W końcówce  świetną zagrywką błysnął Błądziński i żółto-niebiescy wygrali 25:23.

W drugim secie Karpaty zaczęły bardzo skutecznie grać blokiem. W Avii przyjęcie znów nie funkcjonowało jak należy i goście znów zyskali czteropunktową przewagę. Wówczas na zagrywkę w drużynie z Krosna wszedł Michał Moniak. Niespełna 23-letni atakujący kilkukrotnie pod rząd zaserwował, nie dając szans na obronę zawodnikom Avii. Karpaty odskoczyły na siedem punktów. Świdniczanie próbowali odpowiedzieć asem Żywno, ale w tym secie nic to już nie zmieniło. Goście wygrali go 25:17.

Trzecia partia rozpoczęła się źle dla gospodarzy. Świdniczan złapano kilka razy na bloku, głównie grając środkiem. Z czasem przewaga gości malała. Dzięki atakom Żywno i dobrej zagrywce Wiczkowskiego, Avia zmniejszyła stratę do dwóch punktów. W takich momentach jednak Karpaty mogły liczyć na Michała Moniaka, który znów dał o sobie znać na zagrywce. Przy wyniku 21:24 wydawało się, że jest już po secie. Wtedy żółto-niebiescy zaczęli dobrze grać blokiem i odrzucali zagrywką rywali od siatki. Zrobiło się 24:24. Dużo szczęścia w tej fazie meczu miały Karpaty. Po jednym z ich niepewnych przyjęć, piłka przeszła tuż pod sufitem, nie dotykając lamp. Sędziowie również, mówiąc  delikatnie, nie pomogli gospodarzom i gra toczyła się punkt za punkt aż do stanu 30:30. Na zagrywce pojawił się fenomenalny tego dnia Moniak i zakończył seta asem.

Karpaty prowadziły 2:1, ale widać było, że dali z siebie już maksimum w tym spotkaniu. W kolejnym secie wyraźnie spuścili z tonu, a Avia koniecznie chciała odrobić straty. Przewaga w czwartej partii szybko rosła. Goście byli wówczas tylko tłem dla znacznie lepiej grającej Avii. Set zakończył się wynikiem 25:14.

Przyszedł czas na decydujące starcie tego dnia - tie-break. W piątym secie znów to Avia szybko zdobyła przewagę. Do stanu 12:9 wszystko szło idealnie. Wówczas siatkarze ze Świdnika zaczęli mylić się w ataku, a goście poczuli krew. Zrobiło się 12:12. Było to jednak wszystko, na co stać było Karpaty. Avia zdobyła trzy kolejne punkty i wygrała spotkanie 3:2.

MKS Avia Świdnik – Karpaty Krosno  3:2 (25:23, 17:25, 30:32, 25:14, 15:12)
MKS Avia: Wiczkowski, Żywno, Guz, Błądziński, Kusior, Machowicz, Bonisławski (libero) oraz Misztal, Rejowski i Baranowski.

Oba spotkania podsumował trener Witold Chwastyniak:

- To był trudny weekend, ale takich spotkań się spodziewaliśmy. Karpaty, co prawda przystąpiły do play-offów z czwartego miejsca, ale patrząc na rundę rewanżową, przegrali tylko jedno spotkanie - z nami w Świdniku. Mieliśmy swoje problemy kadrowe. Marcin Kurek nie mógł zagrać w pełnym wymiarze, a Artur Sługocki nabawił się kontuzji, która wykluczyła go z dwóch meczów. Było to widać na boisku. Szwankowało przyjęcie, nie mogliśmy dograć piłki do siatki. Gdy przyjęcie było dobre, to mieliśmy wszystko pod kontrolą. Drużyna gości rozegrała rewelacyjnie, w drugim spotkaniu szczególnie popisał się Michał Muniak. Drugi taki mecz mu się nie zdarzy i oby mu się nie zdarzył, a przynajmniej nie z nami. Czego nie dotknął, zamieniał w punkt. Popełnił też jednak trochę błędów i kilka razy udało nam się go zablokować. Choćby w najważniejszym momencie, czyli tie-breaku. Na zagrywce wyczyniał cuda, z czym nie mogliśmy sobie poradzić. Mam nadzieję, że w Krośnie zagrywka nie będzie mu już tak siedzieć. Szczególnie, że tam jest jeszcze mniejsza sala. My nie popełnialiśmy za dużo błędów w zagrywce, ale też nie robiliśmy nią krzywdy. Goście dobrą grą Moniaka wyraźnie się nakręcali. Dołączyło do niego dwóch przyjmujących. Jeśli mamy do zatrzymania nie jednego, a trzech zawodników, to robi się problem. Oni też niekoniecznie celowali w boisko, a nasz blok zaczął w pewnym momencie reagować nerwowo. Karpaty miały też dużo szczęścia. Mnóstwo przypadkowo podbitych piłek czy odbitych od barku lub głowy. Gdy już piłka trafiła w parkiet, znowu sędzia dopatrzył się u nas dotknięcia siatki. Dużo nerwowości wkradło się w nasze szeregi i trzeba będzie nad tym popracować, bo takich spotkań będzie teraz więcej. Nasi zawodnicy nie powinni się odwracać od siatki, od przeciwników. Wręcz przeciwnie. Wtedy należy wejść z rywalami w dyskusję. Myślę, że mamy kilku zawodników, którzy potrafią tak grać i do tego będziemy dążyć. Krosno postawiło w tych meczach na jedną kartę. Szczególnie widać to po liczbie zepsutych zagrywek. W sobotę było ich 32, a w niedzielę niewiele lepiej, bo 26. Wiedzą doskonale, że jak nie zaryzykują, to większych szans z nami nie mają. Tak to będzie wyglądało. Raz im wyjdzie, a raz nie. Chcieliśmy urozmaicić grę, ale przyjęcie było jakie było i nie mogę mieć żadnych pretensji do rozgrywających. Mało mieli okazji do pokazania się. Dużo wniósł w grze środkiem Michał Baranowski, który swoim doświadczeniem wprowadził trochę ożywienia. Szkoda, że nie mogliśmy skorzystać ze wszystkich. Liczę na to, że już w Krośnie Artur Sługocki będzie mógł wchodzić na przyjęcie, bo ono jest kluczowe. Krosno u siebie jeszcze mocniej na nas naskoczy, bo nie mają nic do stracenia. Przegrywają 2:0, więc postawią na jedną kartę. Musimy grać spokojnie tak, aby nie wkradła się zbędna nerwowość. Miejmy nadzieję, że wszystko rozstrzygnie się w pierwszym spotkaniu w Krośnie i będziemy mogli skupić się na przygotowaniach do turnieju półfinałowego.

Opublikowano w Sport i Turystyka
środa, 29 styczeń 2020 10:20

Pewne pierwsze miejsce

W niedzielny wieczór siatkarze Avii Świdnik odrobili zaległości z dziesiątej kolejki. Do Świdnika przyjechała drużyna Karpat Krosno. Podopieczni Witolda Chwastyniaka pokonali rywali 3:1 i tym samym, na dwie kolejki przed końcem rozgrywek zapewnili sobie pierwsze miejsce w lidze.

Początek meczu był wyrównany, dopóki w polu zagrywki nie znalazł się Bartłomiej Żywno. Wówczas Avia zyskała przewagę i odskoczyła rywalom na kilka punktów. Zazwyczaj była to różnica czterech punktów, która utrzymywała się prawie do końca seta. Żółto-niebiescy wygrali go 25:19.

Drugi set rozpoczął się źle dla gospodarzy. Świdniczanie popełniali błędy w przyjęciu i psuli mnóstwo zagrywek. Karpaty przez większość seta prowadziły jednym lub dwoma punktami. W drugiej połowie znów dał o sobie znać Bartłomiej Żywno, zaś goście zaczęli mieć kłopoty z kończeniem ataków. Avia odzyskała przewagę, ale tylko na chwilę. Niezrozumiałe decyzje sędziowskie i małe zamieszanie z wrzucanymi na parkiet piłkami  kompletnie zdekoncentrowały świdniczan. Wykorzystali to  goście, którzy pewnie poszli po zwycięstwo i ostatecznie wygrali seta 25:23.

Na trzecią partię trener Chwastyniak wystawił prawdopodobnie najsilniejszy na ten moment skład. Podrażnieni gospodarze z każdą kolejną akcją zwiększali przewagę. Kolejne błędy sędziów tym razem nie wyprowadziły ich z równowagi. Wróciła dobra zagrywka i przyjęcie. Żółto-niebiescy narzucili rywalom wysoki poziom gry. Goście z Krosna nie radzili sobie z szybkimi akcjami  oraz ze skuteczną zagrywką Avii i w tej części meczu byli tylko tłem, przegrywając do 14.

Czwarty set miał bardzo podobny przebieg do poprzedniego. Świdniczanie nie dali rywalom żadnych szans, skutecznie wybijając im z głowy myśli o jakimkolwiek punkcie. Ta partia zakończyła się wygraną żółto-niebieskich 25:17, a cały mecz 3:1.

- Ten mecz był trudniejszy od sobotniego, choć myślę, że drugiego seta przegraliśmy przez własne błędy, a w zasadzie zagrywkę. Musimy  nauczyć się zachowywać koncentrację i nie dawać się wyprowadzać z równowagi. W tej lidze nie ma systemu challenge. Błędy sędziego są wkalkulowane, a my nie udowodnimy, że było inaczej. Trzeba do tego podchodzić spokojnie. W półfinałach będzie na pewno wyższy poziom i więcej spotkań, gdzie takie sytuacje mogą czasem decydować o wyniku. Będzie nerwowo i musimy nauczyć się nie skupiać na sędziowaniu, a po prostu podnieść głowę do góry i w kolejnej akcji udowodnić, że jesteśmy lepsi. Po dwóch ostatnich meczach, patrząc pod względem fizycznym i siatkarskim, widać, że jest jeszcze trochę do zrobienia, ale nie wyglądało to źle. Zawodnicy mają siły, by wytrzymać szybkie tempo. Po to mamy też ograną całą 14-stkę, by odpowiednio rotować składem i zachowywać świeżość - podsumował trener Witold Chwastyniak.

Kolejne spotkanie Avia rozegra w sobotę 1 lutego w Sędziszowie Małopolskim z miejscowym Extransem

MKS Avia Świdnik - Karpaty PWSZ Krosno 3:1 (25:19, 23:25, 25:14, 25:17)

Avia: Guz, Obermeler, Żywno, Sługocki, Kusior, Wiczkowski, Bonisławski (libero) oraz Misztal, Błądziński, Kurek (libero), Rejowski i Machowicz

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 22 październik 2019 08:53

Wygrali w Krośnie

W trzeciej kolejce drugiej ligi grupy szóstej siatkarze Avii Świdnik pojechali na swój pierwszy mecz wyjazdowy w tym sezonie. Świdniczanie rozegrali spotkanie w Krośnie, pokonując miejscowe Karpaty 3:1. Tym samym żółto-niebiescy z kompletem zwycięstw przewodzą w ligowej stawce.

W pierwszym secie niespodziewanie to gospodarze okazali się lepsi, wygrywając do 20. Sytuacja udało się opanować w drugiej partii, którą takim samym stosunkiem punktowym wygrali świdniczanie.W trzecim i czwartym secie dominacja drużyny Witolda Chwastyniaka była już oczywista. Karpatom nie udało się zdobyć nawet 20 punktów. Ostatecznie Avia wygrała spotkanie 3:1.

- W pierwszym secie Krosno miało trochę szczęścia. Kilka zagrywek w linie i do tego szczęśliwe akcje przy naszym niezbyt dobrym wejściu w mecz. Poszli na pełne ryzyko w zagrywce i to im się opłaciło. Ten kubeł zimnej wody dobrze na nas podziałał, bo w drugim secie kontrolowaliśmy już przebieg spotkania, a trzeci i czwarty set tylko dopełniły formalności. To nasz kolejny mecz w tym sezonie, chociaż pierwszy wyjazdowy. Na boisko wyszliśmy lekko usztywnieni. Być może wpływ na to miała też daleka podróż. Jestem zadowolony z przebiegu całego spotkania. Znów udało się zagrać większości zawodników, poza Tomkiem Błądzińskim, którego wykluczyła choroba. Reszta pograła i zaprezentowała się z dobrej strony. Patrząc na trzy pierwsze mecze, to Karpaty postawiły nam najcięższe warunki. Szczególnie w pierwszych dwóch setach. Drugi set był wyrównany przynajmniej do połowy partii, gdzie gospodarze utrzymywali swoją mocną zagrywkę, popełniając przy tym mało błędów. Trzeba było to przeczekać. Drużyna Karpat wreszcie zaczęła popełniać błędy. Przejęliśmy inicjatywę, dobrze funkcjonowała współpraca blok-obrona. Tych bloków było dość dużo i myślę, że to zaważyło na tym, że tak gładko nam później poszło - podsumował trener Witold Chwastyniak.

W następnej kolejce świdniczanie spotkają się z drużyną KKS Kozienice, która co prawda zajmuje drugie miejsce w tabeli, ale zagrała jeden mecz mniej od Avii. Kozienice wygrały oba spotkania w tym sezonie. W pierwszej kolejce dobrze poradzili sobie z Błękitnymi Ropczyce, zaś w minioną sobotę wygrali u siebie z Czarnymi Jasło 3:1. Początek meczu lidera z wiceliderem w sobotę o godzinie 18.00, w hali sportowej Szkoły Podstawowej nr 7 w Świdniku. Wstęp wolny.

Karpaty PWSZ Krosno - MKS Avia Świdnik 1:3 (25:20, 20:25, 18:25, 13:25)

Avia: Marcin Kurek, Jakub Guz, Bartłomiej Misztal, Paweł Rejowski, Tomasz Kusior, Rafał Obermeler, Dariusz Bonisławski (libero), Maciej Sajdak (libero) oraz Dawid Wiczkowski, Bartłomiej Żywno, Artur Sługocki, Konrad Machowicz.

Opublikowano w Sport i Turystyka

Najczęściej czytane