• Zdrowy Świdnik
  • Idzie sobie Grześ...
  • Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • rodzinka
  • Repertuar
środa, 29 styczeń 2020 09:23

Rozbili Błękitnych

W 12. kolejce drugiej ligi grupy szóstej siatkarze Avii Świdnik wreszcie zagrali u siebie. Żółto-niebiescy nie dali żadnych szans ostatnim w tabeli Błękitnym Ropczyce i pokonali ich 3:0.

Mecz zaczął się od dobrej zagrywki Dawida Wiczkowskiego, bloku i skutecznych ataków Bartłomieja Żywno. Avia szybko uzyskała kilkupunktową przewagę, która rosła z każdą minutą. Był to bardzo łatwy set, w którym goście nie dotarli nawet do bariery 15 punktów.

Druga partia to znów szybko uzyskana przewaga. W pewnym momencie goście złapali jednak kontakt, przy stanie 10:9, wykorzystując zastój w grze Avii. Po chwili wszystko wróciło do normy, aż do końcówki seta, kiedy świdniczanie zaczęli popełniać sporo prostych błędów. Ostatecznie Avia wygrała jednak 25:19.

Trzeci set to kompletne rozprężenie w szeregach Avii. Błękitni praktycznie od początku meczu zyskali niespodziewaną przewagę. W pewnym momencie prowadzili już 10:5. Długo to trwało, ale wreszcie świdniczanie doprowadzili do remisu 16:16. Z każdą kolejną akcją ich przewaga rosła. Set zakończył się wygraną Avii 25:22, a cały mecz 3:0.

- Żadnego przeciwnika nie można lekceważyć. Do każdego meczu podchodzimy mocno skoncentrowani. Wiadomo, że ten system drugiej ligi w tym sezonie wygląda, tak jak wygląda. Robimy swoje, wygrywamy i to jest najważniejsze. W tym meczu mogliśmy przećwiczyć różne elementy gry. Po to są takie spotkania, by potrenować. Czasami niepotrzebnie dostosowujemy się do poziomu przeciwnika, ale tak jak mówiłem, najważniejsza jest wygrana i trzy punkty - powiedział po meczu libero, Dariusz Bonisławski.

- Kluby są w różnej sytuacji finansowej i przekłada się to na poziom ich gry. Druga liga jest coraz słabsza, mówią to już wszyscy. Powinno się dążyć do tego, by grup było mniej. Praktycznie nie ma z kim grać, zespołów jest coraz mniej i myślę, że w przyszłym sezonie będzie problem ze skompletowaniem nawet ośmiu drużyn. Dla nas mecz z Ropczycami po prostu musiał się odbyć. Skupiliśmy się  na realizowaniu założeń i zawodnicy się z tego wywiązali. W trzecim secie nastąpiło rozluźnienie po dwóch wygranych setach. Nie dziwię się chłopakom, ciężko czasem utrzymać koncentrację w takich spotkaniach - powiedział trener Witold Chwastyniak.

MKS Avia Świdnik - Błękitni Ropczyce 3:0 (25:14, 25:19, 25:22)

Avia: Wiczkowski, Baranowski, Żywno, Guz, Machowicz, Sługocki, Bonisławski (libero) oraz Rejowski, Misztal, Błądziński, Kurek (libero)

Opublikowano w Sport i Turystyka
poniedziałek, 27 styczeń 2020 18:19

Tomasovia pokonana

W drugim sparingu, podczas przygotowań do rundy wiosennej, piłkarze Avii Świdnik zmierzyli się na własnym boisku z Tomasovią Tomaszów Lubelski. Podopieczni Łukasza Mierzejewskiego pewnie pokonali czwartoligowca 3:0.

Od początku spotkania było widać wyraźną różnicę klas obu zespołów. Avia dominowała i stwarzała sobie sytuacje bramkowe. Goście praktycznie nie zagrażali żółto-niebieskim. Bolączką Avii była jednak skuteczność. Mimo wielu szans, do przerwy nie udało się pokonać bramkarza z Tomaszowa. Najlepsze okazje w tej części gry mieli Damian Szpak i Bartosz Mroczek.

Po przerwie, poza Krystianem Mroczkiem, trener Mierzejewski wymienił wszystkich zawodników. Szczególnie dobrze zaprezentował się wracający do gry po groźnej kontuzji, Eryk Ceglarz. To właśnie on w 65 minucie otworzył wynik spotkania. Z głębi pola dokładnym dograniem popisał się Krystian Mroczek, który tym samym uruchomił pokazującego się na skrzydle Dominika Malugę. Skrzydłowy zszedł do środka, podał do niepilnowanego Ceglarza, który pewnym strzałem pokonał bramkarza rywali. W 83 minucie znów akcję zapoczątkował Krystian Mroczek. Zawodnik dograł prostopadłą piłkę do wychodzącego Bartłomieja Poleszaka. 17-latek oddał strzał, który odbił bramkarz, ale w odpowiednim czasie do piłki dopadł Dominik Maluga i było 2:0. Tuż przed końcem meczu wynik na 3:0 ustalił Eryk Ceglarz.

- To jeszcze nie czas, by  zamartwiać się skutecznością, choć rzeczywiście tych sytuacji było podczas meczu sporo i końcowy wynik powinien być dużo wyższy. Jednak cieszy przede wszystkim dobra gra. Było widać dojrzałość piłkarską z naszej strony. Musimy pracować nad skutecznością i tym, co jeszcze nie funkcjonuje jak należy. Myślę jednak, że fragmentami nasza gra wygląda już całkiem nieźle. Wzmocniliśmy środek pola, czyli serce drużyny. Mamy zawodników, którzy potrafią przyśpieszyć i przenieść ciężar gry. Dążymy do tego, żeby grać szybciej i stwarzać sobie więcej sytuacji. Cieszę się również z powrotu Eryka Ceglarza. Zdobyte podczas spotkania bramki są dla niego pozytywnym bodźcem, który zwiększy jego pewność siebie. Fizycznie wygląda coraz lepiej, ale najważniejsze, że przestał już myśleć o kontuzji - powiedział trener Łukasz Mierzejewski.

Kolejny mecz sparingowy świdniczanie rozegrają w sobotę. Żółto-niebiescy pojadą do Siedlec na spotkanie z drugoligową Pogonią. Początek meczu o godzinie 12.00.

MKS Avia Świdnik -  Tomasovia Tomaszów Lubelski 3:0 (0:0)

Ceglarz (65’, 90’), Maluga (83’)

Avia I połowa: Piotrowski, zawodnik testowany, Głaz, Kukułowicz, Kuliga, Uliczny, K. Mroczek, B. Mroczek, Maluga, Prędota, Szpak

Avia II połowa: Szelong, Mykytyn, Kołodziej, zawodnik testowany, Plesz, Wójcik, K. Mroczek, Ozimek, Maluga, Ceglarz, Poleszak

Opublikowano w Sport i Turystyka
środa, 22 styczeń 2020 11:27

Mroczek wraca do drużyny

Po półrocznej przerwie Krystian Mroczek znów zagra dla Avii Świdnik. Niespełna 26-letni pomocnik parafował umowę, która będzie obowiązywać do końca sezonu.

Mroczek trafił do Avii z Motoru Lublin w 2006 roku. W 92 ligowych występach zdobył dla żółto-niebieskich 16 bramek. Zaraz po sezonie 2018/2019 wyjechał za granicę, a pod koniec rundy jesiennej związał się z Victorią Żmudź.

- Zdecydowałem się na powrót, bo mam sentyment do Avii. Rozegrałem tu wiele spotkań, a w drużynie panuje fajna atmosfera. Aktualnie są tu lepsze warunki do walczenia o dobre wyniki niż w poprzednich latach. Jest kilka nowych twarzy, ciekawych zawodników, którzy wnoszą dużo do zespołu. Chciałbym pomóc drużynie w osiąganiu jeszcze lepszych rezultatów niż jesienią. Miałem co prawda kilka innych ofert, ale interesuje mnie teraz stabilność, a ją zapewnia mi Avia - powiedział Krystian Mroczek.

- To dla nas duże wzmocnienie, bo jest to zawodnik ze świetnymi umiejętnościami. Potrafi zrobić różnicę na boisku poprzez wygranie pojedynku czy dobre podanie. Widać jeszcze u niego braki wydolnościowe spowodowane dłuższą przerwą od trzecioligowej rywalizacji. Jednak jestem przekonany, że do czasu rozpoczęcia rundy wiosennej będzie w pełni gotowy - skomentował trener Łukasz Mierzejewski.

Krystian Mroczek to drugi nabytek Avii w tym oknie transferowym. Wcześniej kontrakt z dumą lotniczego miasta podpisał Paweł Uliczny. Dobrą informacją dla kibiców jest również pozostanie w zespole bramkarza, Bartosza Szelonga, który niedawno przebywał na testach w drugoligowej Legionovii Legionowo.

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 21 styczeń 2020 11:07

Zwycięski powrót Avii

Po dłuższej przerwie na drugoligowy parkiet wrócili siatkarze MKS Avii Świdnik. Podopieczni Witolda Chwastyniaka przywieźli z Kozienic komplet punktów, ogrywając miejscowego wicelidera, Enea KKS 3:1.

Mecz zaczął się od wymiany ciosów i remisu 9:9. Avia złapała świetną serię, a gospodarze poirytowani nieprzychylnymi decyzjami sędziów i dobrą grą żółto-niebieskich nie potrafili się pozbierać. Do końca seta zdobyli jeszcze zaledwie cztery punkty i z kretesem ulegli w pierwszej partii 25:13.

Drugi set dał chwilową nadzieję kibicom gospodarzy. Na zagrywce i w ataku rewelacyjnie spisywał się były zawodnik Avii - Błażej Czarnecki. Odrzucał świdniczan od siatki, co dobrze wykorzystywali jego koledzy. KKS już do końca seta nie oddał przewagi i zwyciężył 25:19.

W trzeciej partii znów dominowała Avia. Bardzo szybko uzyskała kilkupunktowe prowadzenie i nie dała rywalom żadnych szans, gromiąc ich 25:15.

Nieco więcej do powiedzenia mieli gospodarze w ostatnim secie. Mieli w nim swoje momenty, jak choćby wtedy, gdy ze stanu 6:10 zdobyli cztery punkty z rzędu doprowadzając do remisu. Wtedy jednak żółto-niebiescy ponownie złapali dobrą serię. Kluczowe były wygrane przez Avię dłuższe wymiany, w których gospodarze nie potrafili kończyć ataków. Ostatecznie świdniczanie wygrali tego seta do 20, a cały mecz 3:1. Tym samym kolejne trzy oczka wróciły do Świdnika.

Warto podkreślić wsparcie, na jakie w tym meczu mogli liczyć zawodnicy Avii. Głośnym dopingiem wspomagała ich 20-osobowa grupa kibiców ze Świdnika.

- Pomimo tego, że w ostatnim czasie trenowaliśmy ciężej, nasza gra wyglądała dobrze. To oczywiście nie jest jeszcze to, czego oczekujemy, ale wszystko idzie w dobrym kierunku. Długa przerwa i głód siatkówki wyszedł nam na dobre. Chcieliśmy wygrać za trzy punkty i to się udało. Szczerze mówiąc, spodziewaliśmy się cięższej przeprawy. Wydaje mi się, że rywale nie przepracowali należycie okresu poświątecznego. Muszą się jeszcze pozbierać, żeby wrócić na właściwe tory. Mimo to, nie patrzymy na innych. Patrzymy na siebie, na to jak jesteśmy przygotowani, jak  czujemy się na boisku, jak gramy. Trener od początku chce ogrywać cały zespół. Praktycznie na każdej pozycji jest rywalizacja. Cieszy mnie to. Nie boję się rywalizacji. Zawsze mi pomagała. Dla rozgrywającego bycie samemu w zespole nie jest do końca dobre. Czasem potrzeba, by ktoś inny wszedł. Dawid Wiczkowski gra szybciej, ja spokojniej i to może jedynie dobrze wpłynąć na naszą grę. Świetnie się dogadujemy, między nami nie ma żadnych zgrzytów. Uzupełniamy się, bo wszyscy mamy jeden cel – awans do pierwszej ligi. Oczywiście, czasem widać sportową złość, bo każdy chciałby grać jak najwięcej. Staram się jednak zrozumieć trenera, bo mamy tworzyć jeden zespół i dokładnie tak to u nas wygląda - powiedział rozgrywający Bartłomiej Misztal.

- Myślę, że jak na powrót po tak długiej przerwie, nasza gra wyglądała przyzwoicie. Większych zastrzeżeń do chłopaków nie mam, aczkolwiek nie jest jeszcze taka gra, jakiej od nich oczekuję. Głód rywalizacji o punkty widać w zespole, jednak, aby w pełni wrócić do rytmu meczowego potrzebujemy tego grania nieco więcej. Cieszy ilość spotkań, jakie są przed nami. Czyli cały następny weekend, potem wyjazd, dwudniowy sparing z BAS-em Białystok, na koniec mecz u siebie z Jasłem, tydzień przerwy i początek play offów. Będziemy starali się potem zapełnić tę przerwę przed półfinałami (o ile oczywiście do nich awansujemy) tak, by pozostać już w tym rytmie. W Kozienicach grali głównie młodzi zawodnicy, bo to oni, bardziej niż ci doświadczeni, potrzebują grania po długich przerwach. Najbliższy weekend będzie dobrą okazją, by pograli wszyscy - dodał trener Witold Chwastyniak.

W najbliższy weekend kibiców Avii czekają aż dwa spotkania. W sobotę, o godzinie 18.00 żółto-niebiescy zagrają z ostatnią drużyną w tabeli - Błękitnymi Ropczyce, zaś w niedzielę, o 17.00 Avia rozegra przełożony mecz z 10 kolejki. Jej rywalem będą Karpaty Krosno.

Enea KKS Kozienice – Avia Świdnik 1:3 (13:25, 25:19, 15:25, 20:25)

KKS: Jeziorowski, Obremski, Kapusta, Czarnecki, Kędra, Kwiecień, Głogowski (libero) oraz M. Koryciński, B. Koryciński, Walczak, Ostrowski, Kalita.

Avia: Misztal, Sługocki, Rejowski, Błądziński, Kusior, Obermeler, Bonisławski (libero) oraz Machowicz, Guz, Wiczkowski, Żywno.

Opublikowano w Sport i Turystyka
środa, 15 styczeń 2020 08:11

Rwany sezon siatkarzy

Siatkarze Avii Świdnik nie mają w tym sezonie łatwego życia. W trakcie sezonu mają kilka dłuższych przerw w rozgrywkach, co na pewno nie wpływa dobrze na koncentrację i rytm meczowy. Podopieczni Witolda Chwastyniaka wrócą do ligowej rywalizacji w najbliższą sobotę ponad miesiąc po ostatnim spotkaniu z Neobusem Niebylec.

W obecnym sezonie terminarz drugiej ligi grupy szóstej jest wyjątkowo niespójny. Długie przerwy wprowadzają znużenie wśród siatkarzy. Układ meczów, w którym zawodnicy Avii grali aż trzy mecze z rzędu na wyjeździe spowodował, że kibice w Świdniku mieli prawo odzwyczaić się od siatkówki. Dużo trudniej im żyć drugoligową rywalizacją, niż fanom innych drużyn. Żółto-niebiescy ostatni raz grali przed własną publicznością w listopadzie. Mecz z Błękitnymi Ropczyce zostanie zatem rozegrany w Świdniku po dwóch miesiącach przerwy.

Na kilka pytań dotyczących aktualnej sytuacji, formy i planów odpowiedzieli atakujący Paweł Rejowski oraz trener Witold Chwastyniak.

Paweł Rejowski:

- Poprzedni sezon toczył się o wiele płynniej. Mamy kilka meczów, potem przerwa, znów kilka meczów, przerwa itd. Musimy się do tego przyzwyczaić. Trener musi sobie wszystko poustawiać i chyba to jest dla niego najtrudniejsze. My jesteśmy od grania. Oczywiście, przerwy wybijają nas z rytmu meczowego. Mamy przez to kilka mikrocykli. Inaczej trenujemy w tygodniu meczowym, a inaczej, gdy meczu nie gramy. Do tej pory żadna drużyna nie sprawiła nam wielkich kłopotów. Straciliśmy punk jedynie w Strzyżowie, ale trener dużo rotował składem. Zagrał młody zespół, który ostatecznie zdołał pokonać rywala. Musimy trafić z formą na najważniejsze mecze, czyli turnieje, które zadecydują o awansie. Jeśli to zrobimy i dołożymy do formy pewność siebie, jesteśmy w stanie osiągnąć upragniony cel.

Witold Chwastyniak:

O terminarzu i perypetiach ze związkiem

- Bardzo długa przerwa jest spowodowana terminarzem, który stworzył związek. Występują w nim przerwy, które wybijają z rytmu meczowego. Tuż po świętach gramy kolejkę, a 8 lutego jest przerwa. By chociaż trochę zachować rytm, przełożyliśmy spotkanie z Karpatami Krosno właśnie na tę datę. Teraz jednak okazało się, że związek zaczyna robić nam problemy. Zdecydowano, że musimy tę kolejkę rozegrać do końca stycznia. Podobno jest taki przepis, chociaż nigdy o nim nie słyszałem. Zawsze dany mecz należało rozegrać do końca rundy, której to spotkanie dotyczyło. Rozumiem to, by nie grać takich meczów pod koniec rundy, bo wówczas wszyscy powinni grać w tym samym terminie aby przy równej liczbie punktów uniknąć układania się pod konkretny wynik. Jednak tutaj chcieliśmy po prostu zagrać 8 lutego. Nie wiem jak rozwinie się ta sytuacja, bo mielibyśmy bardzo duży problem z dostępnością hali. Jest to obiekt szkolny, do tego zawodnicy pracują, studiują, zarówno nasi, jak i w Krośnie. Chcieliśmy ustawić terminarz tak, by zagrać bez przerw, co tydzień aż do play-offów. Po zakończeniu rundy zasadniczej zagramy sparing z BAS Białystok. Zobaczymy jak chłopaki będą wytrzymywać fizycznie cykl grania co tydzień. Ma ich to przygotować do grania dzień po dniu w decydującej fazie sezonu. Niestety, po play-offachach znów mamy trzy tygodnie przerwy, a jeżeli przejdziemy dalej, to kolejny miesiąc wolnego do finału. Stworzy to problem, ponieważ pierwszoligowcy, którzy nie będą grać w play-offach zakończą granie i większość klubów da zawodnikom wolne. W zawiązku z tym mogą być problemy z zorganizowaniem w tym czasie meczu sparingowego. Musimy poruszyć tę sprawę w związku. Uważam, że druga liga powinna kończyć się razem

z pierwszą. W przypadku awansu beniaminkowie mają ograniczone pole manewru na rynku transferowym, gdyż większość zawodników jest już dogadanych z klubami, które zakończyły sezon wcześniej. Problem istnieje od lat. Związek traktuje go po macoszemu, a nasze sugestie i prośby są pomijane. Rozumiem, że kiedyś było to ustawione pod zespoły młodzieżowe, jednak patrząc realnie, przy dzisiejszym systemie praktycznie nie ma już drużyn grających młodzieżą w play-offach. Maksymalnie jest to jeden zespół, ale podporządkowanie wszystkiego wyjątkom mija się z celem.

Na temat przyszłych sparingów

- Jak mówiłem, rozegramy sparing po zakończeniu rundy z BAS Białystok. Chcemy jeszcze zagrać z Siedlcami, a także jeśli się uda, z Politechniką Lublin. Mam nadzieję, że do tego czasu wyjdą z kryzysu kadrowego, bo mają obecnie spore problemy zdrowotne. Będą też już może trochę pewniejsi miejsca w tabeli, a Siedlce mam nadzieję zapewnią sobie utrzymanie. Są to zespoły, które mamy niedaleko, a jednocześnie wymagający przeciwnicy. Jesteśmy drużyną, która również gra dobrą siatkówkę i rywale, w spotkaniach z nami, będą mogli potrenować różne założenia taktyczne.

O kontuzjach w drużynie

- Maciek Sajdak ma starą kontuzję, która ciągnie się za nim od lat. To mikro urazy w barku, przez które jest wyłączony z gry na trzy tygodnie. Marcin Kurek uległ kontuzji niedawno. Myślę jednak, że potrzebuje około półtora tygodnia i będzie gotowy do gry. Nie przyśpieszamy tego procesu, nie forsujemy. Najważniejsze mecze będą później. Mamy szeroką kadrę, każdy jest gotowy do gry od pierwszych minut.

O najbliższych planach i wyborze rozgrywającego

- Duża przewaga punktowa w tabeli daje nam sporo komfortu. Konsekwentnie będziemy realizować nasze cele i założenia. Chcę, żeby nasza gra ulegała zmianie. Jeszcze nie wybrałem pierwszego rozgrywającego. Na tym etapie zawodnicy wciąż rywalizują ze sobą. Nie jest powiedziane, że nie będą rywalizować do końca rozgrywek. Grania jest sporo i gdy będzie mecz i rewanż, to być może jedno spotkanie zagra Dawid Wiczkowski, a drugie Bartek Misztal. W ten sposób będziemy też trudniejsi do rozpisania przez przeciwnika. Już w najbliższą sobotę żółto- niebiescy powrócą do gry o ligowe punkty. W ramach 11 kolejki spotkań świdniczanie zmierzą się na wyjeździe z drużyną KKS Kozienice. Tydzień później kibice w lotniczym mieście będą mogli wreszcie doświadczyć siatkarskich emocji. 25 stycznia Avia podejmie w hali sportowej przy SP7 w Świdniku czerwoną latarnię ligi - Błękitnych Ropczyce.

Opublikowano w Sport i Turystyka
czwartek, 09 styczeń 2020 13:35

Paweł Uliczny w Avii!

W 2012 roku, mając zaledwie 17 lat wyjechał, by spróbować sił w Śląsku Wrocław. Teraz, po prawie ośmiu latach, Paweł Uliczny wraca do Świdnika, by dołączyć do drużyny Łukasza Mierzejewskiego.

W 2015 roku został wypożyczony do Radomiaka Radom. Tam, na drugoligowych boiskach zagrał 640 minut w 14 meczach. Po półrocznym pobycie w Radomiu trafił do Chełma, gdzie spędził cztery lata. W Chełmiance rozegrał 90 spotkań, w których strzelił cztery bramki. 

- Myślę, że to dla nas bardzo dobry transfer. Akurat do środka pola potrzebowaliśmy zawodnika, który podniesie naszą jakość. Paweł jest optymalnym rozwiązaniem, bo jest zawodnikiem z dużymi umiejętnościami piłkarskimi. Jest w takim wieku, że jak najbardziej może jeszcze myśleć o wyższych celach. My także jako drużyna chcemy grać jak najlepiej i zajść tak wysoko, jak tylko będzie się dało. Paweł ma już spore doświadczenie. Na poziomie trzecioligowym rozegrał kilkadziesiąt spotkań. Po pierwszych treningach widzę, że bardzo dobrze się prezentuje. Jesteśmy po testach wytrzymałościowych, które pokazały, że jest zawodnikiem z dobrą motoryką. Oczywiście w drużynie mamy rywalizację, także musi mieć świadomość, że za darmo miejsca w pierwszym składzie nie dostanie. Jestem jednak pewien, że podniesie poziom tej drużyny - skomentował trener Łukasz Mierzejewski.

- Bardzo się cieszę, że wracam do klubu, w którym zaczęła się moja przygoda z piłką. Przez te lata dużo się w nim zmieniło, oczywiście na plus. Już pół roku temu otrzymałem propozycję z Avii, ale wtedy zdecydowałem się zostać w Chełmiance. Teraz otrzymałem kolejną szansę, z której się cieszę. Zrobię wszystko, by spłacić kredyt zaufania - powiedział dla portalu avia-swidnik.pl Paweł Uliczny.

Opublikowano w Sport i Turystyka
środa, 08 styczeń 2020 10:30

Zagrali dla psiaków

Pod koniec grudnia, na boisku ze sztuczną nawierzchnią przy Stadionie Miejskim rozegrano mecz charytatywny. Podczas wydarzenia zebrano karmę dla psów, którą przekazano dla schroniska w Krzesimowie.

Organizatorami spotkania byli Radosław Pawłowski, Piotr Pinkos oraz Łukasz Frąc. To nieprzypadkowe zestawienie nazwisk. Wszyscy trzej są wychowankami Avii Świdnik i właśnie taki był warunek uczestnictwa w meczu. Zmierzyły się w nim drużyny złożone z zawodników, który piłkarską przygodę zaczynali w żółto-niebieskich barwach oraz urodzili się przed 1996 rokiem (z jednym wyjątkiem). Na ławkach trenerskich zasiedli Wiesław Kołodziej i Tomasz Giełzak.

- Udało się zebrać prawie 300 kg karmy. Duży wkład w ten sukces mieli członkowie stowarzyszenia Świdniccy Patrioci, który zmobilizowali się i przynieśli sporo karmy. Co roku będę starał się organizować podobne spotkania. W ten sposób można pomóc zwierzakom, czy, za rok, jednemu z domów dziecka. Przy okazji każdy z nas zobaczył się z dawnymi kolegami. Była fantastyczna atmosfera, którą każdy zapamięta na długo i będzie wspominał z uśmiechem. Pojawili się także trenerzy z naszych czasów gry w juniorach, Wiesław Kołodziej i Tomasz Giełzak. Przypominaliśmy sobie chwilę spędzone razem w szatni oraz na boisku. Było miło i sentymentalnie. Serdeczne podziękowania za udostępnienie boiska należą się też prezesowi Avii, Radkowi Szczerbie - powiedział Radosław Pawłowski.

Drużyna Tomasza Giełzaka 2:1 Drużyna Wiesława Kołodzieja

Bramki: Piotr Bednarek x2 oraz Mateusz Wilk

Drużyna Tomasza Giełzaka: Kacper Kowalczyk - Piotr Bednarek, Łukasz Frąc, Michał Ziemkiewicz, Paweł Koziołkiewicz, Damian Rusiecki, Rafał Wilk, Michał Sadło, Adrian Nowiński, Łukasz Majkut, Mateusz Kasprzak oraz Krystian Tuzimski, Cezary Kostaniak, Adrian Muzyka i Alan Zakrzewski.

Drużyna Wiesława Kołodzieja: Łukasz Leśniak - Karol Kowalski, Radosław Pawłowski, Dawid Muzyka, Piotr Bród, Maksymilian Kuś, Paweł Uliczny, Piotr Pinkos, Paweł Litwin, Patryk Mizura, Mateusz Wilk oraz Adrian Głos, Tomasz Filipczak, Tomasz Gorgol i Dawid Piwnicki.

Sędzia: Arkadiusz Szulc

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 07 styczeń 2020 14:31

Białek w jedenastce rundy

Kapitan i najlepszy strzelec w historii Avii Świdnik, mimo iż w maju skończy 38 lat, wciąż potrafi zawstydzić formą młodszych kolegów. Portal Podkarpacie Live zorganizował plebiscyt na najlepszych piłkarzy poszczególnych formacji w rundzie jesiennej, grających w trzeciej lidze grupy czwartej. Wśród nich znalazł się również Wojciech Białek.

Portal wyłonił kandydatów pośród bramkarzy, obrońców, pomocników oraz napastników. Utworzono ankiety, gdzie kibice mogli wybrać najlepszych zawodników do jedenastki rundy jesiennej. Jedynym przedstawicielem świdnickiej Avii w tym zacnym gronie został Wojciech Białek. Kapitan żółto-niebieskich uzyskał 690 głosów, co dało mu drugie miejsce wśród napastników. Lepszy był tylko Michał Paluch z Motoru Lublin. W jedenastce rundy znalazło się także dwóch byłych graczy Avii - Patryk Czułowski z Chełmianki oraz Kacper Drelich z Sokoła Sieniawy.

Pełna lista najlepszych zawodników według kibiców głosujących na portalu podkarpacielive.pl w rundzie jesiennej sezonu 2019/2020 trzeciej ligi grupy czwartej:

Bramkarz: Sebastian Ciołek (Stal Kraśnik),

Obrońcy: Kacper Drelich (Sokół Sieniawa), Patryk Kapuściński  (Siarka Tarnobrzeg), Michał Dziubek (Korona II Kielce), Patryk Kołodziej (Hutnik Kraków),

Pomocnicy: Rafał Król (Stal Kraśnik), Dominik Ochał (Sokół Sieniawa), Tomasz Swędrowski (Motor Lublin), Patryk Czułowski (Chełmianka Chełm),

Napastnicy: Michał Paluch (Motor Lublin), Wojciech Białek (Avia Świdnik),

Rezerwowi: Jacek Borusiński (Stal Kraśnik), Tomasz Brzyski (Motor Lublin), Patryk Wilk (Wisła Sandomierz), Damian Łanucha (Wisłoka Dębica), Adam Nowak (Motor Lublin), Krzysztof Pietluch (Wólczanka Wólka Pełkińska), Krzysztof Ropski (Siarka Tarnobrzeg).

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 03 grudzień 2019 09:18

Derby w finale!

W półfinale Pucharu Polski, na szczeblu LZPN, piłkarze Avii Świdnik pokonali czwartoligowy Lewart, 1:0, awansując do finału rozgrywek. Teraz podopieczni Łukasza Mierzejewskiego zmierzą się z lubelskim Motorem, który po dogrywce pokonał u siebie Wisłę Puławy.

Ostatni w tym roku mecz Avii odbył się w Lubartowie. Pierwotnie spotkanie miało zostać rozegrane na boisku ze sztuczną murawą, jednak w ostatniej chwili gospodarze zmienili decyzję i mecz odbył się na wysłużonym stadionie z bardzo kiepską nawierzchnią.

Od początku widać było, która drużyna gra ligę wyżej. Żółto-niebiescy kontrolowali mecz i nie pozwalali rywalom na zbyt dużo. W 23 minucie fatalny błąd popełnił były zawodnik Avii, Stanisław Niewiński. Piłka trafiła do Wojciecha Białka, który wykorzystał sytuację "sam na sam" i pokonał również byłego zawodnika Avii - Adriana Wójcickiego. Przed przerwą wynik mógł wyrównać Hubert Kotowicz, jednak jego strzał głową poszybował nad bramką. W drugiej części meczu wynik już się nie zmienił. Avia grała konsekwentnie i zapędy gospodarzy kończyły się przed polem karnym.

- Pierwsza połowa wyglądała w naszym wykonaniu dużej lepiej niż druga. Wiedzieliśmy, że fatalny stan boiska nie pozwoli nam na wiele i trzeba grać prostą piłkę. Myślę, że w meczu były dobre momenty, choć nie ustrzegliśmy się też błędów. Ogólnie uważam, że byliśmy drużyną dojrzalszą. Cel został osiągnięty. Teraz czekamy na finał - podsumował Łukasz Mierzejewski, trener Avii Świdnik.

Lewart Lubartów – Avia Świdnik 0:1 (0:1)

Bramka: Wojciech Białek 23′

Lewart: Wójcicki – Niewiński, Budzyński (76′ Filipczuk), Ponurek, Michna (33′ Michałów) – Pokrywka (87′ Duda), Gliniak (46′ Najda), Fularski, Pożak, Kotowicz – Aftyka (81′ Nowak).

Avia: Piotrowski – Głaz, Kołodziej, Plesz, Kukułowicz – Wójcik, Prędota, Ozimek (63′ Kuliga), Maluga, Mroczek – Białek.

Żółte kartki: Dawid Pożak, Patryk Pokrywka, Filip Michałów, Łukasz Najda – Konrad Kołodziej, Dominik Maluga

Sędziował: Łukasz Szczołko (Lublin)

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 26 listopad 2019 12:56

Nie ma mocnych na Avię

Siatkarze Avii Świdnik znów wygrali i ponownie nie stracili nawet seta. W miniony weekend żółto-niebiescy pokonali na swoim terenie Extrans Sędziszów Małopolski 3:0. Świdniczanie po sześciu kolejkach z kompletem punktów prowadzą w tabeli drugiej ligi grupy szóstej. Tradycyjnie w meczu zagrali wszyscy, z wyjątkiem kontuzjowanego Marcina Kurka.

Podopieczni Witolda Chwastyniaka największe problemy mieli w pierwszym secie. Goście przez długi czas prowadzili, czy to 9:7, czy później 17:16. Świdniczanie popełniali sporo błędów, nie wykorzystywali kontrataków, przez co wynik pierwszej partii nie był pewny aż do samego końca. W końcu błędy zaczęli też popełniać goście, a Avia uruchomiła zagrywkę. Dzięki temu set zakończył się wygraną Avii 26:24.

W drugim secie żółto-niebiescy na dobre zaczęli rządzić i dzielić na zagrywce, niczym obecny trener gości Tomasz Józefacki, za czasów gry w Avii. Asami serwisowymi popisali się Misztal, Guz i dwukrotnie Machowicz. Przewaga świdniczan rosła i doprowadziła do wygrania seta 25:18.

W trzecim secie zawodnicy Avii ostatecznie pozbawili zespół z Sędziszowa wszelkich złudzeń. Znów doskonale radzili sobie w polu zagrywki. Tym razem w tym elemencie gry punkty zdobyli dwa razy Obermeler, Sługocki i Bartłomiej Żywno. Świetnie spisywał się również blok, gdzie punktował Tomasz Kusior. Trzecia partia zakończyła się zwycięstwem Avii 25:15.

- Mamy tradycyjnie problemy w pierwszym secie. To jest kwestia koncentracji, myślimy, że to się samo wygra. Drużyny, które do nas przyjeżdżają, nie mają nic do stracenia. Puszczają rękę i ryzykują. Zawodzi nas czasami skupienie, gra w pierwszym secie nie wygląda dobrze, ale za styl się nie ocenia. Dopisujemy trzy punkty i to jest najważniejsze. Tak naprawdę to nie rywale nam stwarzają problemy, tylko my sobie. Dlatego dochodzi do nerwowych końcówek seta. Duży szacunek dla zawodników, że potrafią je jednak wygrywać. To może w przyszłości zaprocentować, szczególnie w tych najważniejszych meczach, które przed nami - powiedział po spotkaniu trener Witold Chwastyniak.

W następnej kolejce Avia pojedzie do Jasła na mecz z miejscowym MKS MOSiR. Drużyna z Podkarpacia gra w tym sezonie w kratkę, przez co zajmuje dopiero piąte miejsce z ośmioma punktami i ujemnym bilansem setów na koncie.

MKS Avia Świdnik - Extrans Sędziszów Młp. 3:0 (26:24, 25:18, 25:15)

Avia: Kusior, Sługocki, Żywno, Wiczkowski, Obermeler, Guz, Bonisławski (libero) oraz Błądziński, Machowicz, Misztal, Rejowski, Baranowski, Sajdak (libero

Opublikowano w Sport i Turystyka
Strona 1 z 4

Najczęściej czytane