• Schronisko w Krzesimowie
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • Zdrowy Świdnik
  • Idzie sobie Grześ...
  • Repertuar
  • Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
  • rodzinka
środa, 22 styczeń 2020 11:27

Mroczek wraca do drużyny

Po półrocznej przerwie Krystian Mroczek znów zagra dla Avii Świdnik. Niespełna 26-letni pomocnik parafował umowę, która będzie obowiązywać do końca sezonu.

Mroczek trafił do Avii z Motoru Lublin w 2006 roku. W 92 ligowych występach zdobył dla żółto-niebieskich 16 bramek. Zaraz po sezonie 2018/2019 wyjechał za granicę, a pod koniec rundy jesiennej związał się z Victorią Żmudź.

- Zdecydowałem się na powrót, bo mam sentyment do Avii. Rozegrałem tu wiele spotkań, a w drużynie panuje fajna atmosfera. Aktualnie są tu lepsze warunki do walczenia o dobre wyniki niż w poprzednich latach. Jest kilka nowych twarzy, ciekawych zawodników, którzy wnoszą dużo do zespołu. Chciałbym pomóc drużynie w osiąganiu jeszcze lepszych rezultatów niż jesienią. Miałem co prawda kilka innych ofert, ale interesuje mnie teraz stabilność, a ją zapewnia mi Avia - powiedział Krystian Mroczek.

- To dla nas duże wzmocnienie, bo jest to zawodnik ze świetnymi umiejętnościami. Potrafi zrobić różnicę na boisku poprzez wygranie pojedynku czy dobre podanie. Widać jeszcze u niego braki wydolnościowe spowodowane dłuższą przerwą od trzecioligowej rywalizacji. Jednak jestem przekonany, że do czasu rozpoczęcia rundy wiosennej będzie w pełni gotowy - skomentował trener Łukasz Mierzejewski.

Krystian Mroczek to drugi nabytek Avii w tym oknie transferowym. Wcześniej kontrakt z dumą lotniczego miasta podpisał Paweł Uliczny. Dobrą informacją dla kibiców jest również pozostanie w zespole bramkarza, Bartosza Szelonga, który niedawno przebywał na testach w drugoligowej Legionovii Legionowo.

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 07 styczeń 2020 14:31

Białek w jedenastce rundy

Kapitan i najlepszy strzelec w historii Avii Świdnik, mimo iż w maju skończy 38 lat, wciąż potrafi zawstydzić formą młodszych kolegów. Portal Podkarpacie Live zorganizował plebiscyt na najlepszych piłkarzy poszczególnych formacji w rundzie jesiennej, grających w trzeciej lidze grupy czwartej. Wśród nich znalazł się również Wojciech Białek.

Portal wyłonił kandydatów pośród bramkarzy, obrońców, pomocników oraz napastników. Utworzono ankiety, gdzie kibice mogli wybrać najlepszych zawodników do jedenastki rundy jesiennej. Jedynym przedstawicielem świdnickiej Avii w tym zacnym gronie został Wojciech Białek. Kapitan żółto-niebieskich uzyskał 690 głosów, co dało mu drugie miejsce wśród napastników. Lepszy był tylko Michał Paluch z Motoru Lublin. W jedenastce rundy znalazło się także dwóch byłych graczy Avii - Patryk Czułowski z Chełmianki oraz Kacper Drelich z Sokoła Sieniawy.

Pełna lista najlepszych zawodników według kibiców głosujących na portalu podkarpacielive.pl w rundzie jesiennej sezonu 2019/2020 trzeciej ligi grupy czwartej:

Bramkarz: Sebastian Ciołek (Stal Kraśnik),

Obrońcy: Kacper Drelich (Sokół Sieniawa), Patryk Kapuściński  (Siarka Tarnobrzeg), Michał Dziubek (Korona II Kielce), Patryk Kołodziej (Hutnik Kraków),

Pomocnicy: Rafał Król (Stal Kraśnik), Dominik Ochał (Sokół Sieniawa), Tomasz Swędrowski (Motor Lublin), Patryk Czułowski (Chełmianka Chełm),

Napastnicy: Michał Paluch (Motor Lublin), Wojciech Białek (Avia Świdnik),

Rezerwowi: Jacek Borusiński (Stal Kraśnik), Tomasz Brzyski (Motor Lublin), Patryk Wilk (Wisła Sandomierz), Damian Łanucha (Wisłoka Dębica), Adam Nowak (Motor Lublin), Krzysztof Pietluch (Wólczanka Wólka Pełkińska), Krzysztof Ropski (Siarka Tarnobrzeg).

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 19 listopad 2019 08:25

Avia lepsza od Wisłoki

Kibice Avii Świdnik, którzy przyszli na sobotni mecz drużyny, znów mieli powody do radości. Podopieczni Łukasza Mierzejewskiego pokonali Wisłokę Dębica 1:0.

Goście z Dębicy przyjechali do Świdnika mając najlepszą defensywę w lidze. Przed meczem z Avią stracili zaledwie dziesięć bramek. Oba zespoły znajdują się w górze tabeli. Zapowiadało się więc wyrównane starcie i takie też było.

W pierwszej połowie spotkania optyczną przewagę utrzymywała Avia, jednak nie potrafiła przekuć jej na klarowne sytuacje strzeleckie. Świdniczanie mieli mnóstwo stałych fragmentów gry, jednak ani razu nie udało im się zaskoczyć gości. Najlepsze okazje przed przerwą mieli strzelający głową Wojciech Białek oraz Bartosz Mroczek z rzutu wolnego, którego strzał ponad murem wybronił bramkarz Wisłoki.

W drugiej części drużyny przyśpieszyły tempo. W 54 minucie groźnie zrobiło się pod bramką Avii, ale Bartosz Szelong sparował strzał napastnika Wisłoki na rzut rożny. Później Mateusz Ozimek podał do Dawida Kuligi, który wrzucił piłkę na drugi słupek. Akcję świetnie zamknął Piotr Prędota. Dzięki niemu świdniccy kibice mogli cieszyć się z wyniku 1:0. Wisłoka nie odpuszczała i dążyła do strzelenia bramki. Najlepszą sytuację rywale mieli w 64 minucie, kiedy strzał głową z kilku metrów doskonale wybronił Bartosz Szelong. W 72 minucie piłka kolejny raz znalazła się w bramce po trafieniu Prędoty, jednak tym razem sędzia asystent podniósł chorągiewkę sygnalizując spalonego. Do końca meczu nic się już nie zmieniło i Avia odniosła siódme zwycięstwo w tym sezonie.

- Dużo czasu poświęciliśmy na analizę przeciwnika, bo jest to zespół, który przed spotkaniem z nami stracił  tylko dziesięć bramek. Ciężko było złamać ich obronę, ale nam się to udało. Byliśmy konsekwentni w grze defensywnej i to przyniosło nam trzy punkty. Wzięliśmy dużą poprawkę szczególnie w kontekście ostatniego meczu w Krakowie, gdzie zabrakło nam nieco koncentracji w ostatnich minutach. Teraz poprawiliśmy te elementy i dzięki temu cieszymy się ze zwycięstwa - powiedział Mateusz Ozimek, piłkarz Avii.

- Udało się dowieźć zwycięstwo do końca. Była koncentracja, której zabrakło z Hutnikiem. Z perspektywy meczu uważam, że byliśmy właśnie o tę jedną bramkę lepsi. Wisłoka również miała kilka okazji. To ułożony zespół i wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo strzelić im bramkę. To nie był mecz, w którym mieliśmy wiele dogodnych sytuacji. Miano najlepszej defensywy w lidze nie jest przypadkowe i to potwierdziło się w tym spotkaniu. Nam jednak udało się ich przełamać i dzięki bramce Piotrka cieszymy się z trzech punktów. W drugiej połowie Wisłoka mogła strzelić wyrównujący gol, ale kolejny raz świetnie spisywał się Bartek Szelong i te trzy punkty, to w dużej mierze również jego zasługa - podsumował trener Łukasz Mierzejewski.

Po 17 kolejce w czołówce tabeli panuje duży ścisk. Między ósmą a pierwszą drużyną różnica wynosi zaledwie pięć punktów.

1.

 Hutnik Kraków

17

32

32-26

2.

 Wólczanka Wólka Pełkińska

17

31

26-16

3.

 Korona II Kielce

17

30

35-25

4.

 Motor Lublin

17

30

27-15

5.

 Stal Kraśnik

17

27

25-15

6.

 Wisłoka Dębica

17

27

21-11

7.

 Avia Świdnik

17

27

25-25

W najbliższy weekend awansem odbędzie się pierwsza kolejka rundy wiosennej. Na Stadionie Miejskim w Świdniku żółto-niebiescy podejmą KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, z którym na początku sezonu przegrali 3:1. Początek meczu w sobotę, o godzinie 13.00.

Avia Świdnik – Wisłoka Dębica 1:0 (0:0)
Bramka: Piotr Prędota 60′

Avia: Szelong -Kuliga, Głaz, Kukułowicz, Górka, Wójcik (59′ Kołodziej), Ozimek, Maluga, Mroczek, Prędota, Białek (59′ Szpak)

Wisłoka: Libera – Hus, Cabała, Sojda (73′ Bożek), Rębisz, Gwiazda (69′ Maik), Łanucha, Fedan (73′ Wrzosek), Pelc, Prokop, Siedlik (76′ Lubera)

Żółte kartki: Dawid Kuliga, Dawid Wojcik, Piotr Prędota – Jan Pelc, Kacper Maik
Sędziował: Michał Fudala (Brzesko)

Widzów: 400

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 29 październik 2019 08:32

Cenny punkt piłkarzy (foto)

Piłkarze Avii Świdnik sprawili sporą niespodziankę wywożąc punkt z bardzo ciężkiego terenu jakim jest Tarnobrzeg. Podopieczni Łukasza Mierzejewskiego zremisowali 2:2 z miejscową Siarką, będącą jednym z faworytów do awansu.

Spotkanie znacznie lepiej zaczęli gospodarze, którzy z dużą intensywnością tworzyli sobie kolejne sytuacje bramkowe. W wielu z nich świetnie w bramce Avii spisywał się Bartosz Szelong. W 22 minucie wreszcie Siarka dopięła swego. Wrzutkę z prawej strony boiska wykorzystał niepilnowany Krzysztof Ropski i na tablicy pojawił się wynik 1:0. 11 minut później, z prawego skrzydła dośrodkowywał Sebastian Plesz. Piłka leciała w kierunku Wojciecha Białka, którego ubiegł Patryk Kapuściński i wpakował futbolówkę do własnej bramki. Niespodziewanie zrobiło się 1:1 i taki rezultat utrzymał się do przerwy, choć w 40 minucie Siarka miała wyborną sytuację, aby ponownie objąć prowadzenie. Kolejny raz doskonale spisał się Szelong, parując strzał głową z bliskiej odległości.

Po zmianie stron to Avia przejęła inicjatywę. Siarka, po bardzo intensywnej pierwszej połowie, opadła nieco z sił. Konsekwencją tego była bramka w 50 minucie. Po rzucie rożnym Białka gospodarze nie zdołali wybić piłki. Ta trafiła do Sebastiana Głaza, który bez zastanowienia uderzył prostym podbiciem w kierunku bramki. Piłka po drodze otarła się jeszcze o jednego z obrońców i wpadła do siatki obok zdezorientowanego bramkarza. W 63 minucie zrobiło się gorąco pod bramką Avii. Arkadiusz Górka sfaulował w polu karnym rywala i sędzia podyktował rzut karny. Do „jedenastki” podszedł Krzysztof Ropski, strzelec pierwszego gola, jednak uderzył zbyt słabo i Bartosz Szelong obronił jego uderzenie. W 77 minucie, przy próbie obrócenia się z piłką, Bartosz Mroczek został powalony na ziemię. Sędzia Paweł Sitkowski mógł w tej sytuacji pokazać żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę jednemu z zawodników Siarki, ale tym razem go oszczędził. Dwie minuty później nie miał za to skrupułów dla Romana Mykytyna, którego ukarał za faul przed polem karnym i Avia musiała sobie radził w osłabieniu. Chwilę po tej kartce Bartosz Sulkowski perfekcyjnie wykonał rzut wolny i było 2:2. W końcówce, z racji gry w dziesięciu, świdniczanie głównie skupiali się na obronie wyniku, zaś Siarka nie potrafiła sforsować obrony Avii i tym samym mecz zakończył się podziałem punktów.

- Nie było to nasze najlepsze spotkanie, ale jeżeli weźmiemy pod uwagę emocje i nastawienie drużyny przeciwnej oraz nasze, był to na pewno dobry mecz do oglądania. Gdybyśmy przetrzymali dłużej wynik 2:1 bez karnego, rzutu wolnego i czerwonej kartki, myślę, że dowieźlibyśmy to do końca. Patrząc jednak na całe spotkanie, musimy być zadowoleni z tego punktu - powiedział Sebastian Głaz.

- Był to mecz pełen emocji. Pierwsza połowa wyrównana ze wskazaniem na Siarkę. W tej części mieliśmy trochę problemów z grą w  środku pola. Kontry w naszym wykonaniu były bardzo groźne. Myślę, że druga połowa pokazała, że nie byliśmy słabszą drużyną. Nawiązaliśmy walkę i mogliśmy wygrać. Sytuacja, w której się znaleźliśmy przy 2:1, pozwoliła pokładać nadzieję w wywiezieniu z Tarnobrzega trzech punktów. Szkoda tego rzutu wolnego i czerwonej kartki, ale taka jest piłka. Ogólnie jestem zadowolony z postawy moich zawodników. Była wola walki, determinacja i skuteczna obrona wyniku przy grze w osłabieniu. Szanujemy ten punkt i skupiamy się teraz na najbliższym meczu z liderem - podsumował trener Łukasz Mierzejewski.

Najbliższy mecz żółto-niebiescy rozegrają w sobotę, 2 listopada, o godzinie 14.00, na Stadionie Miejskim w Świdniku. Przeciwnikiem świdniczan będą rezerwy Korony Kielce, które prowadzą w ligowej stawce z siedmioma punktami przewagi nad ósmą w stawce Avią.

Siarka Tarnobrzeg – Avia Świdnik 2:2 (1:1)
Bramki: Krzysztof Ropski 22,’ Bartosz Sulkowski 81′ – Patryk Kapuściński 33′ (gol samobójczy), Sebastian Głaz 50′

Siarka: Zoch – J. Głaz (73′ Kowalik), Kapuściński, Duda, Sulkowski, Kasperkiewicz, Wiktor (65′ Gębalski), Lenartowski (53′ Mróz), Fornek (65′ Kargulewicz), Janeczko, Ropski.

Avia: Szelong – Kuliga, S. Głaz, Mykytyn, Plesz – Górka (60′ Wójcik), Kołodziej (66′ Maluga), Kukułowicz, Mroczek, Prędota – Białek (86′ Ozimek).

Żółte kartki: Wiktor Bartłomiej, Jakub Głaz, Kamil Kargulewicz – Roman Mykytyn x2, Konrad Kołodziej, Arkadiusz Górka, Dawid Wójcik
Czerwona kartka: Roman Mykytyn 79′ (za drugą żółtą)
Sędziował: Paweł Sitkowski (Biała Podlaska)

Opublikowano w Sport i Turystyka
poniedziałek, 07 październik 2019 09:32

Remis Avii z Jutrzenką

Piłkarze Avii Świdnik przerwali zwycięską passę i tym razem podzielili się punktami z Jutrzenką Giebułtów, remisując 1:1. Inne spotkania ułożyły się korzystnie dla żółto-niebieskich, którzy utrzymali czwarte miejsce w ligowej stawce.

To był mecz niewykorzystanych okazji z obu stron. Już w 13 minucie Avia powinna prowadzić. Ładnie przepchał się w środku pola Piotr Prędota, co pozwoliło wbiec Wojciechowi Białkowi z piłką w pole karne. Niestety kapitan Avii uderzył ponad bramką. Trzy minuty później sytuacja zemściła się na gospodarzach. Rafał Domaradzki dostał podanie z prawego skrzydła, przerzucił sobie obrońcę „na raz” i technicznym strzałem w okienko pokonał Szelonga. Odpowiedź Avii przyszła w 25 minucie. Prawą stroną popędził Dawid Kuliga, dośrodkował na głowę Białka, który tym razem nie pomylił się i pewnie skierował piłkę do bramki. Przed przerwą okazję miał jeszcze Bartosz Mroczek. Po dobrym pressingu zespołu przeprowadził indywidualną akcję, jednak zakończył ją niecelnym strzałem.

Po przerwie dobrą sytuację miała Jutrzenka, ale pewnie w bramce spisał się Bartosz Szelong. Chwilę po tej akcji kontratak przeprowadziła Avia. Znów strzelał Mroczek, tym razem minimalnie obok bramki. W 64 minucie Białek dośrodkowywał z rzutu rożnego. Niepewnie zachował się bramkarz, zrobiło się zamieszanie w polu karnym i w doskonałej sytuacji znalazł się Dominik Maluga, ale przeniósł piłkę nad bramką. Trzy minuty później znów wyborną okazję miał Maluga. W tym przypadku uderzył wprost w bramkarza gości. W końcówce to goście mogli strzelić zwycięską bramkę, jednak zabrakło im szczęścia. Ostatecznie mecz zakończył się sprawiedliwym podziałem punktów.

- Z perspektywy całego spotkania, remis nie krzywdzi żadnej z drużyn. Zarówno Jutrzenka, jak i my mieliśmy kilka dogodnych okazji do strzelenia bramki. W Sandomierzu mieliśmy dwie, trzy sytuacje i strzeliliśmy dwie bramki. Dzisiaj mieliśmy tych okazji mnóstwo, ale zawiodła skuteczność. Będziemy pracować nad tym elementem gry, by poprawić go w kolejnych meczach - ocenił Michał Macek, drugi trener Avii.

W najbliższej kolejce podopieczni Łukasza Mierzejewskiego pojadą do Sieniawy, by zmierzyć się z niepokonanym w tym sezonie na własnym boisku Sokołem. Początek spotkania w niedzielę o godzinie 15.

Avia Świdnik - Jutrzenka Giebułtów 1:1 (1:1)

Bramki: Wojciech Białek 25′ - Rafał Domaradzki 16′

Avia: Szelong - Kuliga (79′ Górka), Mykytyn, Głaz, Kukułowicz, Wójcik, Maluga, Mroczek, Szpak (63′ Plesz), Prędota, Białek.

Żółte kartki dla Avii: Dawid Kuliga, Dawid Wójcik

Sędziował: Adam Jamka (Kielce)

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 24 wrzesień 2019 08:23

Avia pokonała Podlasie

Podopieczni Łukasza Mierzejewskiego po raz trzeci z rzędu wyszli zwycięsko z ligowej rywalizacji. Tym razem pokonali na własnym boisku Podlasie Biała Podlaska 4:2. To zwycięstwo pozwoliło żółto-niebieskim przesunąć się w tabeli na szóste miejsce.

Pierwsza połowa toczyła się pod dyktando Avii. Już w 13 minucie powinno być 1:0. Z prawej strony boiska dośrodkowywał Damian Szpak, dograł piłkę idealnie na głowę Wojciecha Białka, jednak ten uderzył zbyt mocno i futbolówka poszybowała ponad bramką. Kilka minut później dobrą sytuację miał Szpak. W efektowny sposób obrócił się z piłką, ale uderzył wprost w golkipera. Po dwóch doskonałych sytuacjach Avii, do głosu doszło Podlasie, jednak ich uderzenie przeszło obok bramki Szelonga. W 27 minucie, w polu karnym gości faulowano Szpaka i sędzia wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Wojciech Białek i pewnym strzałem pokonał Wrzoska. W 40 minucie doskonałą sytuację do podwyższenia wyniku miał Piotr Prędota, ale po dośrodkowaniu Białka nieczysto uderzył piłkę z bliskiej odległości i na tablicy wciąż było 1:0. Dwie minuty później goście próbowali sprytnym strzałem w okienko zaskoczyć Szelonga, jednak ten popisał się ładną paradą i nie dopuścił do wyrównania. W 45 minucie akcję prawą stroną boiska przeprowadził Bartosz Mroczek. Zakończył strzałem, który odbił bramkarz. Piłkę dobił Białek i było 2:0.

Na drugą połowę, z powodu kontuzji pachwiny nie wyszedł już lider obrony świdniczan, Roman Mykytyn. Sytuacja podziałała negatywnie na poczynania Avii. Zaczęły tworzyć się luki w obronie, co skrzętnie wykorzystali goście. W 55 minucie Kamil Dmowski, po podaniu z prawej strony, uderzył w długi róg i pokonał Bartosza Szelonga. W 69 minucie luki były jeszcze bardziej widoczne. Karol Buzun otrzymał proste podanie przez środek. Będąc sam na sam z bramkarzem lekko przeniósł nad nim piłkę i dał swojej drużynie wyrównanie. Trzy minuty później Białek dośrodkowywał z rzutu rożnego. Bramkarz Podlasia nie potrafił złapać piłki. Ta trafiła pod nogi Arkadiusza Górki, który mając na plecach obrońcę, zdołał wepchnąć piłkę do bramki i dać Avii prowadzenie. W 80 minucie sędzia podyktował rzut karny dla gości po rzekomym faulu Sebastiana Głaza. Do piłki podszedł Paweł Komar, jednak jego strzał świetnie wyczuł Szelong. To był kluczowy moment tego spotkania. Pięć minut po tej sytuacji, podobnie jak w pierwszej połowie, Szpak dośrodkował na głowę Białka, a ten głową skierował piłkę w okienko bramki, tym samym kompletując w tym meczu hattricka. Avia miała jeszcze jedną doskonałą sytuację. Najpierw strzelał Ceglarz. Bramkarz odbił piłkę pod nogi Białka, obronił uderzenie kapitana Avii, a na koniec dobitka Ceglarza przeszła obok bramki.

- Jestem zadowolony z sytuacji, które sobie stworzyliśmy. Dobrze przeanalizowaliśmy przeciwnika. Wiedzieliśmy, że za ich linią obrony jest dużo miejsca. Próbują często łapać podanie na spalone, więc chcieliśmy grać piłkami właśnie za ich plecami. Wynik do przerwy bardzo dobry, choć mógł być dużo wyższy, bo mieliśmy jeszcze kilka dogodnych momentów. Niewykorzystane okazje potrafią się mścić. Tak też było w drugiej połowie, gdzie dostaliśmy dość szybko bramkę i w nasze poczynania wkradły się nerwy. Potem mieliśmy akcję raz z jednej, raz z drugiej strony. Także wielkie brawa dla Bartka Szelonga, że w decydującym momencie obronił rzut karny. Potem strzeliliśmy bramkę na 4:2, która uspokoiła sytuację. Brawa dla chłopaków, choć życzyłbym sobie, aby te mecze wyglądały zdecydowanie stabilniej. Przeanalizujemy stracone gole, bo te błędy nie powinny się zdarzyć. Oczywiście piłka jest grą błędów i one nam się przytrafiły, jednak trzeba docenić, że strzeliliśmy więcej bramek od przeciwnika i trzy punkty zostały w Świdniku. To jest najważniejsze - powiedział trener Łukasz Mierzejewski.

Najbliższe spotkanie żółto-niebiescy zagrają w środę, w ćwierćfinale Pucharu Polski na szczeblu LZPN w Bychawie z miejscowym Granitem. Początek spotkania o godzinie 15.45.

Avia Świdnik – Podlasie Biała Podlaska 4:2 (2:0)

Bramki: Białek (27’-z karnego, 45’, 85’), Górka (72’) – Dmowski (55’), Buzun (69’).

Avia: Szelong – Kukułowicz, Głaz, Mykytyn (46’ Kołodziej), Kuliga, Maluga (61’ Górka), Wójcik (61’ Partyka), Mroczek (83’ Plesz), Prędota (64’ Ceglarz), Białek, Szpak.

Podlasie: Wrzosek – Marczuk, Konaszewski, Pyrka, Komar, Dmitruk (46’ Buzun), Nieścieruk, Dmowski, Jastrzębski (85’ Kuron), Zabielski (88’ Kędra), Kosieradzki (80’ Martynek).

Żółte kartki: Ceglarz, Górka, Szelong, Głaz – Buzun, Dmowski.

Sędziował: Grzegorz Jabłoński (Kraków)

Widzów: 300.

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 17 wrzesień 2019 09:03

Avia pokonała Wólczankę (foto)

W ósmej kolejce trzecioligowych zmagań w grupie czwartej, Avia Świdnik pokonała w Przeworsku Wólczankę Wólka Pełkińska 1:0. Tym samym podskoczyła w tabeli, zajmując dziewiątą pozycję z 11 punktami na koncie.

Spotkanie w Przeworsku, gdzie w czasie remontu własnego stadionu rozgrywa Wólczanka, zaczęło się dość niemrawo. Żadna ze stron nie potrafiła stworzyć okazji do zdobycia bramki. Dopiero po 20 minutach gry cokolwiek zaczęło się dziać. Wtedy to jedyną okazję w pierwszej połowie mieli gospodarze, którzy przeprowadzili ładną akcję prawą stroną boiska, jednak czujny w bramce był Bartosz Szelong i pewnie obronił uderzenie skrzydłowego Wólczanki. Chwilę później, w okolicach 16 metra od bramki uderzał Wojciech Białek, ale zrobił to zbyt lekko, by zaskoczyć bramkarza gospodarzy. W 41 minucie z lewej strony dośrodkowywał Piotr Prędota na głowę Białka, a piłka po jego strzale wylądowała na słupku. Dwie minuty później kapitan Avii dopiął swego. Precyzyjnym dograniem z prawego skrzydła popisał się Mateusz Ozimek, a Wojciech Białek, będąc sam na sam z bramkarzem, nie dał mu szans i świdniczanie mogli się cieszyć z wyniku 1:0.

Po zmianie stron niewiele się zmieniło. Co prawda Wólczanka biła w tej części meczu rekordy w liczbie dośrodkowań, jednak doskonale sobie z nimi radzili obrońcy Avii. Ten element gry podopieczni Łukasza Mierzejewskiego wyraźnie poprawili, w porównaniu do pierwszych meczów oraz poprzedniego sezonu. Pewnie w bramce spisywał się również Bartosz Szelong, nie dając gospodarzom szans na wyrównanie. Kilkakrotnie  żółto-niebiescy wyszli groźnie z kontrą, ale za każdym razem brakowało ostatniego podania lub odpowiednich decyzji.

Mecz zakończył się skromną wygraną Avii, ale jednocześnie szalenie ważną, bo pierwszą w tym sezonie na boisku rywala. Tym samym świdniczanie podskoczyli w tabeli. Aktualnie zajmują dziewiątą pozycję z 11 punktami na koncie.

-  Przełamaliśmy się na wyjeździe i trzy punkty jadą do Świdnika. Wygraliśmy po dobrym meczu. Oczywiście nie wystrzegliśmy się błędów, ale widać, że drużyna wygląda inaczej niż w poprzednich spotkaniach wyjazdowych. Od jakiegoś czasu dużo lepiej bronimy przy stałych fragmentach. Mamy wysoki zespół, a jeśli do tego dochodzi odwaga i chęć wygrania pojedynku główkowego, to rywalizacja nie powinna sprawiać problemów. Troszkę jeszcze zbyt nerwowo gramy na połowie przeciwnika, potrzeba nam tutaj nieco więcej spokoju. Jeśli jesteśmy przy piłce, trzeba ją szanować - powiedział po meczu Łukasz Mierzejewski, trener Avii.

W najbliższej kolejce Avia wraca do domu. W sobotę, o godzinie 16.00 żółto-niebiescy podejmą na stadionie miejskim w Świdniku ostatnie w tabeli Podlasie Biała Podlaska.

Wólczanka Wólka Pełkińska – Avia Świdnik 0:1 (0:1)

Bramka: Białek (43’)

Avia: Szelong – Kuliga, Głaz, Mykytyn, Kukułowicz – Wójcik (64’ Kołodziej), Maluga, Ozimek (90’ Partyka), Mroczek (57’ Szpak), Prędota – Białek (74’ Ceglarz)

Żółte kartki dla Avii: Kuliga, Kukułowicz

Opublikowano w Sport i Turystyka
sobota, 07 wrzesień 2019 16:33

Avia pokonała Podhale!

W siódmej kolejce zmagań trzecioligowych Avia Świdnik pokonała Podhale Nowy Targ 1:0 po bramce Mateusza Ozimka w doliczonym czasie gry.

Pierwszy kwadrans był raczej wyrównany. Co prawda więcej zagrań mieli goście, kilkukrotnie stwarzając zagrożenie po stałych fragmentach gry, jednak nie potrafili tego zamienić na bramkę. W 29 minucie ładną, indywidualną akcję przeprowadził Dawid Kuliga, oddając mierzony strzał, który doskonale sparował bramkarz Podhala. Kuliga miał jeszcze jedną okazję w tej części meczu po błędzie golkipera, jednak tym razem zabrało odrobiny sprytu, by wykorzystać swoją pozycję i nacisk obrońcy.

Po przerwie Avia zaczęła podkręcać tempo. W 50 minucie piłkę w środku pola przechwycił Plesz, podał do Białka, który swoją akcję zakończył dograniem do Piotra Prędoty, a ten uderzył obok bramki. W 58 minucie obrońca Podhala zagrał ręką we własnym polu karnym i sędzia bez wahania wskazał na jedenastkę. Rzut karny wykonał Wojciech Białek, ale strzelił zbyt słab, żeby zdobyć gola. Ta sytuacja nie podłamała jednak żółto-niebieskich. Avia wciąż dążyła do strzelenia upragnionej bramki. W 76 minucie dużą stratę odnieśli goście. Arkadiusz Staszczak próbował wymusić rzut karny. Sędzia nie dał się nabrać i dał zawodnikowi z Nowego Targu żółtą kartkę za niesportowe zachowanie. Było to jego drugie napomnienie w tym spotkaniu, co skutkowało wykluczeniem z gry. Od tego momentu Avia grała w przewadze jednego zawodnika. Dwie minuty później groźnie było po rzucie rożnym. Do piłki skakał Roman Mykytyn, ale piłka minęła bramkę. W 81 minucie doskonałą okazję miał wprowadzony w drugiej połowie Eryk Ceglarz. Po podaniu Damiana Szpaka znalazł się sam na sam z bramkarzem, jednak zamiast strzelać, niepotrzebnie próbował jeszcze mijać bramkarza. Goście mieli swoje sytuacje, głównie po dośrodkowaniach, ale wciąż na tablicy świetlnej widniał wynik bezbramkowy. W końcówce świdniczanie przycisnęli rywali. W 88 minucie daleko za aut wrzucił piłkę Sebastian Plesz, głową przedłużył ją Szpak do Bartosza Mroczka, który naciskany przez obrońcę oddał minimalnie niecelny strzał. Na minutę przed końcem podstawowego czasu gry Damiana Szpaka zmienił Mateusz Ozimek. Półtorej minuty po wejściu na boiskuo znalazł się w bardzo podobnej sytuacji  jak wcześniej Celgarz, jednak tym razem lekko i precyzyjnie strzelił obok bramkarza i żółto-niebiescy mogli cieszyć się z upragnionego gola. Tuż przed końcem spotkania doskonałą sytuację miał jeszcze Dominik Maluga, lecz tym razem górą był bramkarz.

Ostatecznie mecz zakończył się skromnym, ale ważnym zwycięstwem Avii 1:0.

- Gdy przeciwnicy dostali czerwoną kartkę, nasza wiara urosła, dlatego bardzo chciałem wejść na boisko i pomóc drużynie w odniesieniu zwycięstwa i dzisiaj się to udało. Dużo czasu poświęcałem temu elementowi  na treningach. Wydaje mi się też, że było mi o tyle łatwiej, że miałem tę świeżość, gdyż wchodziłem z ławki. To był mój praktycznie pierwszy kontakt z piłką i udało mi się to zamienić na bramkę. Według mnie nie ma większego znaczenia, w której minucie zdobywamy bramkę, bo najważniejsze są trzy punkty, a to czy strzelimy gola na początku czy na końcu meczu, to nikt nas z tego nie będzie rozliczał. To wynika też z tego, że nie otwieramy się tak bardzo na początku spotkania, badamy przeciwnika i potrafimy go dopaść w końcowych minutach – powiedział strzelec bramki Mateusz Ozimek.

- Ciężki, mecz, wymagający przeciwnik, czego się spodziewaliśmy. Pierwsza połowa na pewno wyrównana. Podhale miało swoje sytuacje, my nie za dużo, ale też coś mieliśmy. To nie było zbyt ładne widowisko dla kibiców. Dużo szachów, przesuwania, ale w drugiej połowie byliśmy drużyną lepszą, myślę, że wyglądaliśmy lepiej od Podhala. Dążyliśmy do strzelenia bramki. Sytuacje były, ale brakowało wykończenia. Jakbyśmy strzelili karnego, to mecz by się bardziej otworzył. Konsekwentnie atakowaliśmy, by wygrać ten mecz i brawa dla chłopaków, że wierzyli do końca w zwycięstwo. Oczywiście czerwona kartka trochę nam pomogła. Podhale się cofnęło, nam udało się to wykorzystać i trzeba cieszyć się z tych trzech punktów, bo daje nam to trochę oddechu w tabeli i spokoju. Też bym sobie życzył, żebyśmy strzelali te bramki wcześniej. Rozmawiałem przed meczem z asystentem, że może dzisiaj chłopaki oszczędzą trochę trenerów i ten wynik się szybciej dla nas ułoży. Tak się nie stało i trzeba było znowu czekać do 90 minuty, ale trzy punkty są i to jest najważniejsze, że zostają one w Świdniku. To jest nasza rola, by przede wszystkim wygrywać u siebie, ale też należy poprawić grę na wyjazdach, bo tam jeszcze nie wygraliśmy. Mamy pewien problem z wejściem w mecz. Wciąż szukamy przyczyn takie stanu rzeczy. Dzisiaj wreszcie udało nam się nie stracić bramki w pierwszej połowie i to nam dużo dało. Wierzę w tę drużyną, że również na wyjazdach zaczniemy wygrywać – podsumował trener Łukasz Mierzejewski.

W następnej kolejce Avia pojedzie do Przeworska na spotkanie z Wólczanką Wólka Pełkińska. Mecz odbędzie się w niedzielę, 15 września, o godzinie 16.

Avia Świdnik – Podhale Nowy Targ 1:0 (0:0)

Bramka: Mateusz Ozimek 90’ +1

Avia: Szelong – Plesz, Kukułowicz, Mykytyn, Głaz, Górka (60′ Wójcik), Maluga, Kuliga (62′ Mroczek), Białek (71′ Ceglarz), Prędota, Szpak (89′ Ozimek).

Żółte kartki dla Avii: Głaz, Ceglarz

Czerwona kartka: Staszczak 76′ (za dwie żółte)

Sędziował: Mariusz Myszka (Stalowa Wola)

Widzów: 300

Opublikowano w Sport i Turystyka

Najczęściej czytane