• Schronisko w Krzesimowie
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • Idzie sobie Grześ...
  • rodzinka
  • Zdrowy Świdnik
  • Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
  • Repertuar
poniedziałek, 25 listopad 2019 15:15

Danowcy w formie!

 

 

 

Rekordowa liczba 670 zawodników z 34 klubów Polski, Rosji, Czech, Białorusi, Mołdawii i Litwy wystąpiła w kolejnej edycji turnieju Taekwon-do Polish Open Cup, rozgrywanego w Opolu. Impreza odbyła się pod patronatem Związku Sportowego Polska Unia Taekwon-do.

Zawodnicy LKSW Dan Świdnik zdobyli 18 złotych, 12 srebrnych i sześć brązowych medali. Dzięki temu 34-osobowa drużyna ze Świdnika zajęła drugie miejsce w klasyfikacji generalnej, ustępując jedynie KS Orient Częstochowa, liczącemu 134 sportowców.

Swój dzień miał jeden z najmłodszych w świdnickiej ekipie danowców, Wiktor Szłapa, który w czterech startach zdobył trzy złote i jeden srebrny medal. Otrzymał również puchar dla najlepszego zawodnika imprezy w kategorii dzieci. Tuż za nim, w klasyfikacji najlepszych, znalazł się Jan Hawrysz, który wywalczył dwa złota i dwa srebra, świetnie prezentując się zwłaszcza w walkach semi-contact i układach. Trzy srebrne medale przypadły w udziale Mai Besztak. Trzykrotnie na podium stanął także kadet Jakub Trześniak, który tryumfował w walkach semi-contact i układach tradycyjnych. Był też trzeci w light-contact, co dało mu puchar dla najlepszego kadeta turnieju. Warto wspomnieć, że w light-contact świdnicki zawodnik był jednym z najmniejszych w kategorii i rywalizował ze znacznie wyższymi przeciwnikami. W walkach nie miała sobie równych Emilia Szalak, zdecydowanie wygrywając semi, jak i light-contact oraz kończąc walkę finałową w semi-contact przed czasem.

Wyjazd do Opola zorganizowano przy wsparciu Gminy Miejskiej Świdnik.

Pełne wyniki zawodników LKSW Dan:
- Krystian Paprocki – złoto układy
- Kacper Zawadzki – srebro układy
- Wiktor Szłapa – złoto układy, złoto techniki specjalne, złoto techniki szybkościowe, srebro walki soft-stick
- Antoni Hawrysz – brąz układy
- Milena Zasybska – złoto układy
- Maja Besztak – srebro układy, srebro kopnięcia szybkościowe, srebro walki semi-contact
- Jan Hawrysz – złoto semi, złoto układy, srebro techniki specjalne, srebro techniki szybkościowe
- Konrad Berbeć – złoto walki soft-stick
- Aron Ruśniak – złoto walki soft-stick
- Antoni Mirosław – złoto walki soft-stick
- Olga Krawczyk – złoto układy
- Kacper Kuraś – złoto układy
- Kinga Matysiak – brąz układy
- Szymon Hawrysz – brąz softy
- Daniel Cur - złoto układy, srebro układy dowolne
- Jakub Trześniak - złoto układy, złoto walki semi-contact, brąz walki light-contact
- Paweł Wilczopolski - srebro układy
- Michał Markowski - złoto walki semi-contact, srebro walki light-contact
- Emilia Szalak - złoto walki semi-contact, złoto walki light-contact
- Małgorzata Ciesielska - srebro układy
- Marcin Gupta - srebro walki semi-contact
- Mateusz Buda - brąz walki semi-contact
- drużyna Jakub Trześniak, Tomasz Gumienniak, Michał Markowski - brąz układy drużynowe 

 

 

 

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 26 listopad 2019 12:59

Porażka z KSZO

Zawodnicy Avii Świdnik niezbyt udanie zakończyli ligowe rozgrywki w 2019 roku. Podopieczni Łukasza Mierzejewskiego przegrali przed własną publicznością z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 1:2.

Sobotnie spotkanie było pierwszą kolejką rundy rewanżowej granej awansem. Na początku sezonu świdniczanie przegrali w Ostrowcu 3:1. Tym razem żółto-niebiescy chcieli zrewanżować się KSZO i zainkasować trzy punkty.

Mecz na zmrożonej nawierzchni lepiej zaczęła Avia. Już w ósmej minucie Wojciech Białek dośrodkował z rzutu rożnego do niepilnowanego Sebastiana Głaza i było 1:0. Świdniczanie cieszyli się z bramki jedynie dziesięć minut. Wtedy błąd popełnił Bartosz Szelong i piłka trafiła pod nogi Marcina Kaczmarka. Doświadczony zawodnik z przeszłością w ekstraklasie, doskonale wiedział jak się w takiej sytuacji zachować i przelobował bramkarza Avii. W 30 minucie kolejny cios zadali goście. Po dośrodkowaniu z prawej strony, piłkę głową w pole karne dograł jeden z zawodników KSZO. Ta dotarła do Karola Woracha, który wykorzystując nieporadność obrony Avii, pokonał Szelonga.

W drugiej połowie więcej sytuacji mieli goście. Avia nie potrafiła przedrzeć się przez dobrze dysponowaną obronę KSZO i momentami była wręcz bezradna. Mecz ostatecznie zakończył się zwycięstwem gości 2:1. Świdniczanie po tym spotkaniu zajmują siódme miejsce w ligowej stawce, ze stratą sześciu punktów do lidera.

- Być może na naszą gry wpłynęła pogoda. Weszliśmy w okres,kiedy jest już stosunkowo zimno i z tego powodu oszczędzając boisko, nie trenowaliśmy na płycie głównej.Mamy wąską kadrę, więc myślę, że w tych warunkach doszło jeszcze zmęczenie. Jednak nie ma co się usprawiedliwiać, bo to był mecz, w którym powinniśmy zdobyć jakiekolwiek punkty. Niestety nie udało się. Rywale mieli takie same warunki i je wykorzystali, strzelając dwie bramki. Chociaż, jeśli chodzi o drugie trafienie, to mam sporo pretensji do sędziów. Arbiter, który sędziował nasz mecz, podyktował rywalom rzut karny„z niczego” w spotkaniu z Podlasiem, wprowadzając nerwówkę. Teraz zauważył faule nie wiadomo skąd. Trzeba to powiedzieć głośno, mamy już kolejny mecz, w którym sędziowie nie unoszą ciężaru spotkania i moim zdaniem nie ponoszą z tego powodu żadnych konsekwencji. Czekamy z niecierpliwością na kolejną rundę, musimy wyciągnąć wnioski, szczególnie z tych spotkań, w których straciliśmy punkty. Teraz przyjdzie czas na odpoczynek i później przygotowania do wiosny - powiedział po meczu Dawid Kuliga, zawodnik Avii Świdnik.

- Sam trener KSZO powiedział po meczu, że zagraliśmy inaczej niż zwykle. Widać było, że szło nam słabo. Może większość zawodników już myślała o końcówce roku i odpoczynku. Jak przed każdym meczem, dajemy zawodnikom założenia do zrealizowania pod konkretny zespół. Pretensje trzeba mieć do samych siebie, a nie do sędziów. Nigdy nam nie brakowało woli walki oraz ambicji. Jest nas mało, a mimo to, są to zawodnicy, którzy w każdym meczu dają z siebie wszystko, nie można im więc odmówić zaangażowania.Nie można również powiedzieć, że do meczu z KSZO nie podeszliśmy z pełnym zaangażowaniem. Niestety akcje się nie kleiły, piłka nie chciała wpaść do bramki. Wynik, który zrobiliśmy do tej pory jest bardzo dobry. Taki słabszy mecz musiał kiedyś przyjść. Mieliśmy już jedno spotkanie w Kraśniku, gdzie przegraliśmy 5:0 i teraz również takie nam się przytrafiło. W kilku ostatnich spotkaniach zagraliśmy bardzo dobrze, a w poprzednich 12 meczach ponieśliśmy tylko jedną porażkę - podsumował drugi trener Michał Macek.

Avia Świdnik - KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski 1:2 (1:2)

Bramki: Sebastian Głaz 8′ - Marcin Kaczmarek 18′, Karol Worach 30′

Avia: Szelong - Kuliga, Głaz, Górka, Kukułowicz - Wójcik (72′ Plesz), Maluga, Ozimek (46′ Szpak), Mroczek (81′ Kołodziej), Prędota - Białek

Żółte kartki dla Avii: Mateusz Ozimek, Bartłomiej Kukułowicz, Konrad Kołodziej

Sędziował: Grzegorz Jabłoński (Kraków)

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 19 listopad 2019 08:25

Avia lepsza od Wisłoki

Kibice Avii Świdnik, którzy przyszli na sobotni mecz drużyny, znów mieli powody do radości. Podopieczni Łukasza Mierzejewskiego pokonali Wisłokę Dębica 1:0.

Goście z Dębicy przyjechali do Świdnika mając najlepszą defensywę w lidze. Przed meczem z Avią stracili zaledwie dziesięć bramek. Oba zespoły znajdują się w górze tabeli. Zapowiadało się więc wyrównane starcie i takie też było.

W pierwszej połowie spotkania optyczną przewagę utrzymywała Avia, jednak nie potrafiła przekuć jej na klarowne sytuacje strzeleckie. Świdniczanie mieli mnóstwo stałych fragmentów gry, jednak ani razu nie udało im się zaskoczyć gości. Najlepsze okazje przed przerwą mieli strzelający głową Wojciech Białek oraz Bartosz Mroczek z rzutu wolnego, którego strzał ponad murem wybronił bramkarz Wisłoki.

W drugiej części drużyny przyśpieszyły tempo. W 54 minucie groźnie zrobiło się pod bramką Avii, ale Bartosz Szelong sparował strzał napastnika Wisłoki na rzut rożny. Później Mateusz Ozimek podał do Dawida Kuligi, który wrzucił piłkę na drugi słupek. Akcję świetnie zamknął Piotr Prędota. Dzięki niemu świdniccy kibice mogli cieszyć się z wyniku 1:0. Wisłoka nie odpuszczała i dążyła do strzelenia bramki. Najlepszą sytuację rywale mieli w 64 minucie, kiedy strzał głową z kilku metrów doskonale wybronił Bartosz Szelong. W 72 minucie piłka kolejny raz znalazła się w bramce po trafieniu Prędoty, jednak tym razem sędzia asystent podniósł chorągiewkę sygnalizując spalonego. Do końca meczu nic się już nie zmieniło i Avia odniosła siódme zwycięstwo w tym sezonie.

- Dużo czasu poświęciliśmy na analizę przeciwnika, bo jest to zespół, który przed spotkaniem z nami stracił  tylko dziesięć bramek. Ciężko było złamać ich obronę, ale nam się to udało. Byliśmy konsekwentni w grze defensywnej i to przyniosło nam trzy punkty. Wzięliśmy dużą poprawkę szczególnie w kontekście ostatniego meczu w Krakowie, gdzie zabrakło nam nieco koncentracji w ostatnich minutach. Teraz poprawiliśmy te elementy i dzięki temu cieszymy się ze zwycięstwa - powiedział Mateusz Ozimek, piłkarz Avii.

- Udało się dowieźć zwycięstwo do końca. Była koncentracja, której zabrakło z Hutnikiem. Z perspektywy meczu uważam, że byliśmy właśnie o tę jedną bramkę lepsi. Wisłoka również miała kilka okazji. To ułożony zespół i wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo strzelić im bramkę. To nie był mecz, w którym mieliśmy wiele dogodnych sytuacji. Miano najlepszej defensywy w lidze nie jest przypadkowe i to potwierdziło się w tym spotkaniu. Nam jednak udało się ich przełamać i dzięki bramce Piotrka cieszymy się z trzech punktów. W drugiej połowie Wisłoka mogła strzelić wyrównujący gol, ale kolejny raz świetnie spisywał się Bartek Szelong i te trzy punkty, to w dużej mierze również jego zasługa - podsumował trener Łukasz Mierzejewski.

Po 17 kolejce w czołówce tabeli panuje duży ścisk. Między ósmą a pierwszą drużyną różnica wynosi zaledwie pięć punktów.

1.

 Hutnik Kraków

17

32

32-26

2.

 Wólczanka Wólka Pełkińska

17

31

26-16

3.

 Korona II Kielce

17

30

35-25

4.

 Motor Lublin

17

30

27-15

5.

 Stal Kraśnik

17

27

25-15

6.

 Wisłoka Dębica

17

27

21-11

7.

 Avia Świdnik

17

27

25-25

W najbliższy weekend awansem odbędzie się pierwsza kolejka rundy wiosennej. Na Stadionie Miejskim w Świdniku żółto-niebiescy podejmą KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, z którym na początku sezonu przegrali 3:1. Początek meczu w sobotę, o godzinie 13.00.

Avia Świdnik – Wisłoka Dębica 1:0 (0:0)
Bramka: Piotr Prędota 60′

Avia: Szelong -Kuliga, Głaz, Kukułowicz, Górka, Wójcik (59′ Kołodziej), Ozimek, Maluga, Mroczek, Prędota, Białek (59′ Szpak)

Wisłoka: Libera – Hus, Cabała, Sojda (73′ Bożek), Rębisz, Gwiazda (69′ Maik), Łanucha, Fedan (73′ Wrzosek), Pelc, Prokop, Siedlik (76′ Lubera)

Żółte kartki: Dawid Kuliga, Dawid Wojcik, Piotr Prędota – Jan Pelc, Kacper Maik
Sędziował: Michał Fudala (Brzesko)

Widzów: 400

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 05 listopad 2019 11:21

Korona pokonana!

Piłkarze Avii sprawili fanom kolejną, miłą niespodziankę. Tym razem żółto-niebiescy wygrali na własnym terenie 2:1 z liderem rozgrywek - Koroną II Kielce. Po emocjonującym spotkaniu w Tarnobrzegu i wywalczonym punkcie, przed podopiecznymi Łukasza Mierzejewskiego stanęły rezerwy kieleckiej Korony.

Goście przyjechali do Świdnika w bardzo młodym składzie. Większość zawodników złocisto-krwistych miała status młodzieżowca. Borykająca się z problemami kadrowymi Avia posadziła tym razem na ławce rezerwowych zaledwie trzech zawodników z pola.

Mecz rozpoczął się idealnie dla gospodarzy. W 5 minucie, na indywidualną akcję zdecydował się Bartosz Mroczek. Obrońcy gości nie byli w stanie powstrzymać go w przepisowy sposób i sędzia musiał podyktować rzut karny. Do piłki podszedł niezawodny Wojciech Białek i pewnie pokonał bramkarza. W 25 minucie mogło być 1:1. Artur Piróg ograł Arkadiusza Górkę i posłał piłkę technicznie w kierunku dalszego słupka bramki. Strzał okazał się minimalnie niecelny.

W drugiej połowie świdniczanie przejęli inicjatywę jeszcze widoczniej. Nie pozwalali Koronie na stwarzanie dogodnych sytuacji. W 70 minucie doskonałą okazję miał Dominik Maluga. Grając w tym meczu na skrzydle, znalazł się sam na sam z Jakubem Osobińskim, uderzył jednak wprost w niego. Chwilę później Wojciech Białek dośrodkował z rzutu wolnego. Najwyżej do piłki wyskoczył Arkadiusz Górka, ale znów lepszy był bramkarz z Kielc. W 76 minucie udało się wreszcie podwyższyć prowadzenie. Po dośrodkowaniu Górki, na raty gola zdobył Wojciech Białek i było 2:0. To jego 11 bramka w tym sezonie. Dwie minuty później najlepszy strzelec Avii powinien zaliczyć hattricka, jednak tym razem zawiodła go skuteczność. Tuż przed końcem podstawowego czasu gry wydarzyła się najbardziej kuriozalna sytuacja meczu, a nawet całego sezonu. Napastnik Korony wpadł z wyprostowaną nogą w Bartosza Szelonga i padli na ziemię. Sędzia początkowo słusznie podyktował rzut wolny dla Avii, lecz po chwili zmienił decyzję na… karny dla Korony. Jedenastkę na bramkę zamienił Mateusz Sowiński. Pomimo nerwówki w końcówce, Avii udało się utrzymać wynik i pokonać lidera 2:1.

- To był dziwny mecz, ale cieszy zwycięstwo, bo jest ono w piłce najważniejsze. Myślę, że zdecydowało doświadczenie, którego zabrakło drużynie przeciwnej. Przede wszystkim wygrywaliśmy znacznie więcej pojedynków jeden na jeden. Cieszy też atmosfera w drużynie. Może to kwestia mobilizacji czy koncentracji, ale lepiej wychodzą nam mecze z teoretycznie silniejszymi zespołami - powiedział Bartłomiej Kukułowicz, obrońca Avii.

- Druga połowa była w naszym wykonaniu zdecydowanie lepsza. W pierwszej widzieliśmy dużo niedokładności, błędów czysto piłkarskich. Stworzyliśmy wiele sytuacji, których nie wykorzystaliśmy. Mecz  był ciągle wyrównany, przez co trochę nerwowy. Bramka na 2:0 nieco uspokoiła nastroje, ale potem przytrafił się kuriozalny rzut karny i znów mieliśmy nerwówkę. Ogólnie byliśmy lepszym zespołem. Młoda drużyna Korony piłkarsko prezentowała się dobrze, ale zdominowaliśmy ją fizycznie i myślę, że wygraliśmy w pełni zasłużenie. Musimy wykorzystywać okazje bramkowe, bo potem możemy, tak jak dzisiaj, dostać karnego z niczego i w ten sposób doprowadzamy do niepotrzebnych nerwów. Pod nieobecność Romka Mykyty, po prawej udało się zachować czyste konto. Świetnie spisał się w tym meczu Bartek Szelong, broniąc stuprocentowych okazji gości - podsumował trener Łukasz Mierzejewski.

Po 15 kolejkach Avia zajmuje ósme miejsce z 23 punktami na koncie. W następnej rundzie żółto-niebiescy znów zmierzą się z liderem. Na pierwszym miejscu znalazł się Hutnik Kraków i to właśnie w Nowej Hucie świdniczanie zagrają najbliższe spotkanie w sobotę, o godzinie 13.00.

Avia Świdnik - Korona II Kielce 2:1 (1:0)

Bramki: Białek (5’ z karnego, 76’) - Sowiński (88’z karnego)

Avia: Szelong - Kukułowicz, Głaz, Górka, Kuliga, Kołodziej, Wójcik (82’ Partyka), Maluga, Mroczek (78’ Ozimek), Białek, Prędota

Korona II: Osobiński - Kloc, Prętnik, Lisowski, Piróg, Dziubek (46’ Jopkiewicz), Petrović (46’ Górski), Sewerzyński (46’ Seweryś), Więckowski, Sowiński, Szałas (70’ Chudecki)

Żółte kartki: Wójcik, Kukułowicz, Partyka, Mroczek, Szelong - Dziubek, Petrović, Górski, Chudecki

Sędziował: Paweł Bagan (Kraków)

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 29 październik 2019 08:27

Avia ograła Kozienice

Siatkarze Avii Świdnik nie zawiedli publiczności zgromadzonej w hali przy Szkole Podstawowej nr 7. Podopieczni Witolda Chwastyniaka pokonali wicelidera Enea KKS Kozielice 3:0. Teraz, z kompletem punktów, przewodzą w ligowej stawce. Trener znów rotował składem i dał wykazać się praktycznie wszystkim swoim zawodnikom. Na parkiecie zabrakło jedynie środkowego, Tomasza Kusiora, którego z gry wykluczyła choroba.

Przy okazji meczów rozgrywanych na własnym boisku, klub upamiętnia zasłużonych dla Avii siatkarzy. Poprzednio uhonorowano Kazimierza Patrzałę i Remigiusza Misztala. Tym razem pamiątkową koszulkę z rąk sekretarz miasta Ewy Jankowskiej odebrał Sławomir Kurek.

Pierwszy set przebiegał w spokojnej atmosferze. Żółto-niebiescy kontrolowali grę i nie dali przeciwnikom nawet przez chwilę pomyśleć o wygraniu seta. Gościom udało się zdobyć jedynie 19 punktów.

Druga partia zaczęła się od niespodziewanego przejęcia prowadzenia  przez drużynę z Kozienic. W pewnym momencie zrobiło się 3:5, ale wówczas do pracy wzięła się Avia. Dobra obrona i skuteczność w ataku Pawła Rejowskiego pozwoliła gospodarzom wyrównać stan rywalizacji, a później sukcesywnie budować przewagę. Pod koniec seta świdniczanie mieli trochę kłopotów w przyjęciu i ich przewaga wynosiła zaledwie dwa punkty. Wtedy do głosu doszedł Bartłomiej Żywno, który najpierw zapunktował w ataku, a chwilę później doskonale zachował się w bloku i Avia wygrała tę partię 25:21.

W trzecim secie żółto-niebiescy zbudowali sobie dużą przewagę, jednak goście nie odpuszczali. Grali do końca i mocno podgonili końcówkę seta. Przez chwilę zrobiło się małe zamieszanie po jednej z krzywdzących dla drużyny z Kozienic sytuacji, w której jeden z zawodników Avii wpadł w siatkę. Nie dostrzegli tego sędziowie, jednak ambitni goście zwrócili się do sędziów. Ostatecznie sędzia pokazał jednemu z zawodników czerwoną kartkę i mecz toczył się dalej. Ostatecznie trzeciego seta Avia wygrała 25:23, a całe spotkanie 3:0.

- To był na pewno najtrudniejszy mecz w tym sezonie, ale prawda też jest taka, że nie zagraliśmy zbyt porywająco. Cały czas ciężko trenujemy. Kilku zawodników, łącznie ze mną, nie odzyskało jeszcze pełnej świeżości. Dalej wkrada się w nasze poczynania dużo błędów. Gdy jesteśmy w pełni skoncentrowani, gra wygląda dobrze, ale nagle potrafimy stracić 6-7 punktów. Głównie przez brak koncentracji. Trener dużo rotuje składem, ale rozumiemy, że szuka optymalnego, wyjściowego składu. Wszystkich chce sprawdzić i nikogo nie skreśla - powiedział atakujący, Paweł Rejowski.

- Zabrakło nam koncentracji. Zagraliśmy nieco eksperymentalnym składem, ale będziemy tak kombinować w wielu spotkaniach. Najważniejsza jest wygrana. Z Kozienicami grało się trudno. Próbowałem rozpisać ten zespół, ale jest to prawie niemożliwe. Usypiają przeciwników. Przy naszym wysokim prowadzeniu potrafili podgonić końcówki i robiło się gorąco. Gdybyśmy utrzymali koncentrację, wynik byłby wyższy, ale też nie o to tutaj chodzi. To lekcja dla chłopaków, że trzeba być od początku do końca skoncentrowanym. Zawodnicy w pełni zrealizowali założenia, które nakreśliliśmy sobie przed meczem. Nie zawsze wychodziło to idealnie, czasem zaskakiwał nas przeciwny zespół. Tak, jak wcześniej mówiłem, wiele z nich jest dla nas niewiadomą. Mamy mało informacji, a na podstawie jednego meczu ciężko rozpisać drużynę. Na pewno druga runda będzie dla nas łatwiejsza, bo będziemy wiedzieli czego się spodziewać. Wszystkie zespoły, które się z nami mierzą, nie mają nic do stracenia i ryzykują. Szczególnie w zagrywce. Musimy to przetrzymać i często grać na wysokiej piłce. Brakuje nam jeszcze chłodnej głowy w grze blokiem. Mamy tutaj duże pokłady, które musimy wykorzystać. To dopiero czwarty mecz. Teraz mamy dłuższą przerwę, podczas której będziemy pracować nad różnymi mankamentami. Prawdziwa forma ma przyjść w lutym, marcu na decydujące spotkania, także jestem o to spokojny - podsumował trener Witold Chwastyniak.

Następny mecz Avia rozegra za dwa tygodnie, w sobotę, 16 listopada w Ropczycach, z miejscowymi Błękitnymi.

MKS Avia Świdnik – Enea KKS Kozienice 3:0 (25:19, 25:21, 25:23)
Avia: Guz, Błądziński, Rejowski, Misztal, Machowicz, Baranowski, Bonisławski (libero), Sajdak (libero) oraz Wiczkowski, Sługocki, Żywno, Obermeler

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 22 październik 2019 08:43

Święto kickboxingu (foto)

19 października w Świdniku odbyła się trzecia edycja Otwartego Pucharu Polski w kickboxingu „Pointfighting Grand Prix". Turniej zorganizował LKSW Dan Świdnik, przy wsparciu Gminy Miejskiej Świdnik i pod honorowym patronatem burmistrza Waldemara Jaksona.

Do walki stanęły ekipy z 18 klubów, których reprezentanci wystąpili w prawie 200 startach indywidualnych. Ich zmagania trenerzy kadr narodowych. W turnieju można było startować w dwóch kategoriach wiekowych, więc zawodnicy często rywalizowali nie tylko z medalistami mistrzostw Polski swojej kategorii, ale i sąsiedniej. Podczas wydarzenia rozegrano także turniej drużynowy w zespołach 4-osobowych (3 chłopców i dziewczyna), przy czym po raz pierwszy zezwolono na tworzenie grup międzyklubowych. Tutaj najlepiej zaprezentowała się ekipa naszych juniorów, zdobywając srebrne medale w składzie: Albert Podstawka, Daniel Cur (zastąpiony w kolejnym pojedynku przez rezerwowego Michała Żołędzia), Kacper Guz i Emilia Szalak. Losy złotego medalu rozstrzygnęła dopiero dogrywka w remisowym meczu.

W konkurencjach indywidualnych najlepiej zaprezentowała się juniorka Emilia Szalak. Reprezentantka LKSW Dan Świdnik zdobyła złoto w kat. -70 kg i srebro w kat. -65 kg. Złoto w najlżejszej kategorii kadetek młodszych -28 kg, zdobyła Kinga Matysiak, pokonując w pięknym stylu rywalkę z Łukowa. Trzecie złoto, w kat. +94 kg, zapisał na swoim koncie junior Kacper Guz. Był jednak jedynym zawodnikiem w kategorii i otrzymał go bez walki. Pozostali zawodnicy otrzymali brązowe medale: Olga Krawczyk (kadetka młodsza +47 kg), Kacper Kuraś (kadet młodszy -32 kg), Jakub Trześniak (kadet starszy w dwóch kategoriach: -47 kg i -52 kg), Tomasz Gumienniak (kadet starszy -52 kg), Paweł Wilczopolski (kadet starszy -57 kg), Michał Markowski (kadet starszy w dwóch kategoriach: -57 kg i -63 kg) oraz Daniel Cur (junior w dwóch kategoriach: -57 kg i -63 kg).

W klasyfikacji drużynowej tryumfował X-Fight Piaseczno przed Ninja Academy Warszawa i WGSW Prime Wieliczka. Gospodarze zaś uplasowali się tuż za podium.

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 22 październik 2019 09:20

Pechowa porażka Avii (foto)

Piłkarze Avii Świdnik ponieśli pierwszą porażkę na swoim boisku w tym sezonie. Żółto-niebiescy przegrali z Wisłą Puławy 1:0 i spadli w ligowej tabeli na ósme miejsce.

Spotkanie zaczęło się od groźnego strzału Michała Zubera tuż obok bramki Szelonga. W odpowiedzi Avia miała stuprocentową sytuację. Bramkarz Wisły ubiegł Wojciecha Białka, ale piłka trafiła do Dominika Malugi, który miał przed sobą jedynie dwóch obrońców, gdyż golkiper nie zdążył się pozbierać. Pomocnik Avii uderzył jednak wprost w zawodnika Wisły. Po tych okazjach mecz nieco stracił na intensywności. Obie strony nie potrafiły stworzyć groźnych sytuacji do zdobycia gola. Aż do 41 minuty, kiedy Piotr Zmorzyński zdecydował się na strzał. Piłka trafiła w rękę Dominika Malugi i sędzia bez wahania wskazał na punkt karny. Przez ponad dwie minuty opatrywany był jeszcze Bartosz Szelong, ale nie zdeprymowało to Krystiana Putona, który pewnie strzelił 1:0. Co ciekawe, był to już trzeci karny sprokurowany przez Dominika Malugę w ostatnich dwóch meczach, a piąty w całym sezonie.

Po przerwie Avia zaczęła dominować na boisku. W 66 minucie idealną sytuację na zdobycie gola miał Damian Szpak. Po rzucie rożnym piłka trafiła do niepilnowanego Szpaka na około osiem metrów od bramki, który jednak uderzył wprost w golkipera. Dziesięć minut później Szpak znów powinien zapewnić Avii wyrównanie. Tym razem indywidualną akcję środkiem przeprowadził Maluga, dograł do Szpaka, a ten uderzył niecelnie. Napastnik Avii, w doliczonym czasie gry, przedarł się przez linię obrony, lecz wypychany przez obrońców strzelił obok bramki. W ostatnich minutach meczu świdniczanie wyraźnie przyciskali. Doskonałe okazje mieli jeszcze Mateusz Ozimek i Roman Mykytyn, ale ostatecznie nikt nie potrafił skierować piłki do siatki i pierwsza domowa porażka stała się faktem.

- Graliśmy dobrze, stwarzaliśmy naprawdę dużo sytuacji. Można powiedzieć, że oprócz rzutu karnego, Wisła niczym nam nie zagroziła. W drugim meczu z rzędu dostajemy trzeciego karnego. To oczywiście boli, ale nic na to nie poradzimy. Byliśmy lepsi, ale zabrakło nam trochę szczęścia. Myślę, że brak skuteczności siedzi w głowie. Też jestem napastnikiem i od dwóch spotkań nie strzeliłem bramki, ale walczymy razem i skupiamy się na kolejnym meczu w Tarnobrzegu, z którego chcemy wywieźć jakieś punkty - powiedział Wojciech Białek, kapitan Avii.

- Mieliśmy mnóstwo sytuacji. Poza karnym. nie przypominam sobie. żeby Wisła miała jakąś dogodną okazję do strzelenia gola. Może błędem naszego zawodnika było odwracanie się tyłem, żeby zblokować strzał. Bardzo szkoda tych niewykorzystanych szans, bo przynajmniej jedną bramkę trzeba było strzelić. Były czyste i klarowne, ale cóż, takie mecze się zdarzają. Były momenty, w których dominowaliśmy na boisku, ale czasami z niczego przychodzi taka 41 minuta, rzut karny i rywal prowadzi. Taki jest sport. Nie ma co panikować, trzeba grać dalej i szukać punktów w kolejnych meczach - podsumował trener Łukasz Mierzejewski.

O kolejne punkty żółto-niebiescy powalczą już w sobotę w Tarnobrzegu, gdzie zmierzą się ze spadkowiczem z drugiej ligi - Siarką. Początek spotkania o godzinie 14.00.

Avia Świdnik – Wisła Puławy 0:1 (0:1)

Bramki: Krystian Puton 44′ (rzut karny)

Avia: Szelong – Kuliga, Mykytyn, Głaz, Kukułowicz, Wójcik (67′ Kołodziej), Maluga, Mroczek (67′ Ozimek), Szpak, Prędota (76′ Górka), Białek.

Wisła: Kurek – Wolanin (79′ Bernat), Kiczuk, Pielach, Barański, Kacprzycki (72′ Chudyba), K. Puton (90+2′ Szczotka), Zuber, Kobiałka, Zmorzyński, Żelisko (72′ Wojczuk).

Żółte kartki: Dominik Maluga – Krystian Żelisko

Sędziował: Łukasz Szczołko (Lublin)

Widzów: 400

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 15 październik 2019 09:52

Avia rozbiła Niebylec

W drugiej kolejce zmagań, w drugiej lidze grupy szóstej siatkarze Avii Świdnik pokonali Neobus RAF-MAR Sołek Cars Niebylec 3:0. Dzięki zwycięstwu świdniczanie awansowali na pozycję lidera.

Po dość niepewnym, choć zwycięskim meczu z Wisłokiem Strzyżów, podopieczni Witolda Chwastyniaka stanęli do walki z Neubusem Niebylec, który w poprzedniej kolejce rozbił u siebie MOSiR Jasło 3:0. Wydawało się, że to nie będzie łatwy pojedynek, ale okazało się coś zupełnie innego.

Od początku meczu Avia rządziła na parkiecie. Zaczęło się od dobrej zagrywki Dawida Wiczkowskiego i prowadzenia 4:0. Goście długo nie mogli wyjść na dwucyfrowy wynik. Udało im się to dopiero przy stanie 19:10. Pierwszą partię zakończył pojedynczym blokiem nowy nabytek Avii - Tomasz Błądziński i żółto-niebiescy wygrali 25:13.

Drugi set również rozpoczął się od znaczącej przewagi Avii. Asem serwisowym popisał się Artur Sługocki, a w ataku niezwykle skuteczny był Bartłomiej Żywno. Goście z Niebylca nie mieli kompletnie pomysłu na grę i nie potrafili przeciwstawić się świdniczanom. Ostatecznie set zakończył się 25:15.

Na początku trzeciego seta doskonale funkcjonował blok oraz atak środkiem żółto-niebieskich. W pewnym momencie zrobiło się co prawda 6:5, ale świdniczanie szybko powiększyli przewagę, której nie oddali do końca seta, wygrywając do 19.

Trener Chwastyniak dał pograć w tym spotkaniu wszystkim swoim zawodnikom. Kadra jest wyrównana i nikt nie odda łatwo miejsca w składzie.

- Tym razem mecz był w 100% pod nasza kontrolą. W każdym secie, od początku narzucaliśmy swój styl gry, nie daliśmy przeciwnikowi rozwinąć skrzydeł. Rozegraliśmy naprawdę dobre spotkanie. Oczywiście zawsze jest coś do poprawy. Co prawda dzisiaj nie było tego widać, ale myślę, że im dalej w ligę, tym przeciwnicy będą mocniejsi. Jedyne co może nam przeszkodzić, to głowa. Jeśli wytrzymamy psychicznie, będziemy w stanie wygrać z każdym - powiedział  Bartłomiej Żywno, atakujący żółto-niebieskich.

- Pierwszego rywala może troszkę zlekceważyliśmy, za to w tym meczu spodziewaliśmy się nieco mocniejszego przeciwnika. Jestem niemile zaskoczony, bo sądziłem, że zagramy spotkanie, który będzie nas kosztowało więcej wysiłku. Nie jest to dla nas dobre. Chłopaki też mówią, że myśleli, że ta liga będzie mocniejsza. W tamtym sezonie był Lublin, teraz go nie ma. Może Krosno, do którego jedziemy, będzie nieco lepszą drużyną czy Kozienice. Wygrana cieszy. Dzisiaj zagraliśmy dobry mecz, bez przestojów, z koncentracją od początku do końca. Wszyscy mogli się pokazać i zrobili to jak należy. Rozgrywający zagrali odważniej niż tydzień wcześniej. Wpływ na to miał również wynik, jak i większe rozluźnienie. Cały tydzień  pracowaliśmy nad tym, żeby włączyć środek i aby skrzydła miały łatwiej. Myślę, że środek mamy najlepszy w lidze i musimy to wykorzystać - podsumował trener Witold Chwastyniak.

W sobotę Avia jedzie na swój pierwszy wyjazdowy mecz do Krosna, by zmierzyć się z tamtejszymi Karpatami.

MKS Avia Świdnik - Neobus RAF-MAR Sołek Cars Niebylec 3:0 (25:13, 25:15,25:19)

Avia: Kurek, Baranowski, Sługocki, Żywno, Kusior, Wiczkowski, Bonisławski (libero) oraz Guz, Machowicz, Rejowski, Sajdak, Błądziński, Misztal, Obermeler.

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 15 październik 2019 09:05

Remis w Sieniawie (foto)

Avia Świdnik zremisowała w Sieniawie z miejscowym Sokołem 2:2. To siódmy mecz żółto-niebieskich z rzędu bez porażki. Po tym spotkaniu Avia zajmuje szóste miejsce w tabeli ze stratą jednego punktu do trzeciego Motoru Lublin.

Mecz zaczął się pechowo dla Avii. W 7 minucie sędzia podyktował rzut karny dla Sokoła za rzekomy faul Dominika Malugi. Jedenastkę dla gola zamienił pewnym strzałem w okienko Kacper Drelich, były zawodnik Avii. Świdniczanie nie poddali się i dążyli do wyrównania. Dobrą okazję miał Wojciech Białek, który głową chciał lobować bramkarza. Niestety ten końcówkami palców sparował piłkę nad bramkę. Swoją szansę miał także Bartosz Mroczek. Jego strzał obronił golkiper, dobił Maluga, ale sędzia nie uznał tej bramki odgwizdując spalonego. W 28 minucie znów próbował Mroczek, oddając ładny, techniczny strzał w długi róg poza zasięgiem bramkarza. Tym razem piłka odbiła się od słupka i spadła pod nogi Piotra Prędoty, który umieścił ją w siatce. Do przerwy obie drużyny schodziły z jednym golem na koncie.

Po przerwie przez kilkanaście minut gra toczyła się głównie w środku pola. W 63 minucie, wprowadzony w drugiej połowie na boisko Konrad Kołodziej, dośrodkował z lewego skrzydła do Damiana Szpaka. Ten przyjął piłkę, kiwnął obrońcę i oddał piękny strzał nie do obrony. Radość Avii nie trwała zbyt długo. Trzy minuty później Sokół znów przeprowadził akcję lewą flanką i ponownie sędzia wskazał na punkt karny. Tym razem faul Dominika Malugi był ewidentny. Do piłki podszedł Bartłomiej Buczek i wyrównał stan meczu. Świdniczanie mieli jeszcze jedną dobrą okazję, gdy z rzutu wolnego groźnie strzelał Białek, ale w tym przypadku świetnie interweniował Koziewicz.

Spotkanie zakończyło się sprawiedliwym podziałem punktów, choć świdniczanie zdecydowanie mogli pokusić się o trzy punkty.

- Jestem zadowolony z meczu - ocenił trener, Łukasz Mierzejewski. Drużyna mentalnie dobrze weszła w spotkanie. Szkoda oczywiście tych karnych. Wiedzieliśmy, że Sokół jest dobrze przygotowany fizycznie, z kilkoma świetnymi zawodnikami. Graliśmy na małym boisku, na którym nie dało się pograć piłką, bo ta ciągle skakała na nierównej murawie. Trzeba szanować ten punkt, bo jest on wywieziony z ciężkiego terenu, choć po strzeleniu bramki na 2:1 był apetyt na to, by zgarnąć komplet punktów. Najważniejsze, że drużyna zaprezentowała się dobrze i myślę, że jest to dobry prognostyk na kolejne spotkania.

- Była to moja druga bramka w tym sezonie. Od czasu gola, którego strzeliłem w Chełmie, minęło już sporo czasu, więc można powiedzieć, że się przełamałem - dodał Damian Szpak. - Szkoda, że nie dało to zwycięstwa, ale musimy szanować ten punkt. Znaliśmy już to boisko i wiedzieliśmy, że nie będzie to wymiana gry czysto taktycznej, tylko walka od jednego pola karnego do drugiego. Trudny teren, Sokół nie przegrał jeszcze spotkania u siebie, także doceniamy ten remis.

W następnej kolejce Avia wraca na Stadion Miejski przy ulicy Sportowej 2 w Świdniku, gdzie podejmie Wisłę Puławy. Początek spotkania w sobotę, 19 października o godzinie 15.00. Wstęp na mecz jest darmowy.

Sokół Sieniawa - Avia Świdnik 2:2 (1:1)

Bramki: Kacper Drelich 7′ (rzut karny), Bartłomiej Buczek 66′ (rzut karny) - Piotr Prędota 28′, Damian Szpak 63′

Sokół: Korziewicz - Skała, Burka, Padiasek, Drelich, Kardyś (66′ Lis) - Rogala (74′ Majda), Jędryas, Ochał, Purcha (63′ Buczek) - Brocki (78′ Skrzypek).

Avia: Szelong - Mykytyn, Głaz, Kukułowicz, Plesz (90′ Partyka) - Wójcik (54′ Kołodziej), Maluga, Mroczek, Szpak, Prędota - Białek.

Żółte kartki: Bartłomiej Buczek - Bartosz Mroczek, Dawid Wójcik, Piotr Prędota, Dominik Maluga, Sebastian Plesz

Sędziował: Tomasz Tatarzyński (Kraków)

Opublikowano w Sport i Turystyka
wtorek, 17 wrzesień 2019 15:15

Energia dla cyklistów

Świdniczanie, którzy postanowili dziś pojechać rowerem do pracy, szkoły lub na poranne zakupy, spotkali wolontariuszy rozdających pakiety śniadaniowe. Takim akcentem rozpoczęła się świdnicka odsłona Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu.

Poranną dawkę energii cyklistom miała zapewnić drożdżówka i owoc. Dodatkowo, do pakietu były dołączone również rowerowe gadżety.

- Wolontariusze przywitali rowerzystów w dwóch miejscach. Czekali na nich na placu przy fontannie oraz obok Szkoły Podstawowej nr 5, do której na jednośladach dojeżdża bardzo wielu uczniów - tłumaczy Karol Łukasik z Urzędu Miasta.

Na tym jednak nie koniec. Jutro w planach są kolejne wydarzenia. Rano do uczniów z SP nr 7 przyjedzie trolejbus. Dzieci będą się uczyć korzystania z komunikacji miejskiej i poznawać jej zalety. Natomiast o godz. 17.00 z placu Konstytucji 3 maja wyruszą chętni, którzy będą sprawdzać stan miejskiej infrastruktury przeznaczonej dla rowerzystów. W przejeździe wezmą udział radni i organizatorzy świdnickich wydarzeń.

- Ale zapraszamy również mieszkańców - dodaje K. Łukasik.

Natomiast w piątek, 20 września, zostanie uroczyście otwarty nowy park, zbudowany w sąsiedztwie al. Lotników Polskich, za stacją paliw. Powstał w ramach unijnego programu Zielony LOF. Jako pierwsze, zielony zakątek poznają dzieci.

-  Chcemy w dniu otwarcia zorganizować w parku festyn dla najmłodszych - mówi K. Łukasik.

W tegoroczne świdnickie obchody Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu wpisze się również niedzielny Rajd o „Błękitną Koszulkę Serca”. Organizatorami wydarzeń są: Urząd Miasta, Stowarzyszenie Świdnik Miasto Dla Rowerów i Klub Rowerowy „Alfa”.

Opublikowano w Zdrowy Świdnik

Najczęściej czytane