• Schronisko w Krzesimowie
  • Repertuar
  • Wirtualny spacer po Strefie Historii
  • Idzie sobie Grześ...
  • SH
  • Zdrowy Świdnik
  • rodzinka
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Slajd Wirtualny Spacer
  • Załatw sprawę w Urzędzie
piątek, 07 kwiecień 2017 10:07

Nie uwierzyłem w tę śmierć

Napisał 

Informacja o śmierci Krzysztofa Lemieszka poruszyła całe sportowe środowisko Świdnika i regionu. Szczególnie mocno dotknęła jego bliskich i współpracowników. Do dziś trudno mówić i pisać o trenerze w czasie przeszłym. Nikt nie wyobraża sobie także, że nie zobaczy go na meczu ukochanych siatkarzy. Lokalny sport stracił nie tylko znakomitego fachowca i pasjonata, ale także osobę niezwykle lubianą i szanowaną. Wspominamy go w rozmowie z Piotrem Majem, trenerem żółto - niebieskich, który przez ostatnie lata prowadził z popularnym „Lemiechem” świdnicki zespół.  

- Jak dowiedziałeś się o śmierci Krzysztofa Lemieszka?

- Około godz. 20.00 zadzwonił do mnie jeden z zawodników. Spytał, czy wiem, że nie żyje trener Lemieszek. Musiałem usiąść, bo wiadomość ścięła mnie z nóg. Prawdę mówiąc nie przyjąłem jej do świadomości. Chciałem do kogoś zatelefonować, dowiedzieć się czy to prawda, ale nie miałem pojęcia jaki wybrać numer. W końcu zebrałem się i mój rozmówca potwierdził tę straszną informację.

- Reakcja mogła być tylko jedna…

- Ja w to wszystko nadal nie wierzyłem. Przecież tego samego dnia trener prowadził trening. Nie skarżył się na złe samopoczucie. Nic nie wskazywało, że może dojść do czegoś takiego. Zaczęło do mnie docierać dopiero wtedy, gdy pojawił się komunikat na stronie internetowej Avii. Ogarnął mnie ogromny smutek, żal. Uczucie, że coś się bezpowrotnie skończyło. Zgasło życie, które powinno trwać jeszcze wiele lat. Dla chłopaków z zespołu to był także ogromny cios. Szczególnie tych związanych od początku ze Świdnikiem i Avią.

- Kogo straciłeś razem z jego odejściem?

- Od samego początku był dla mnie wzorem do naśladowania. Podobał mi się jego sposób pracy, spojrzenie na zespół. Darzyłem go ogromnym szacunkiem. Jako trenera i współpracownika. Bardzo dużo się od niego nauczyłem. Przede wszystkim dyscypliny, punktualności, sumienności. To cechowało jego warsztat pracy. Z nim nie robiło się czegoś na pół gwizdka. Jeśli za coś się brałeś, musiałeś oddać całego siebie.

- Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych, ale on chyba jest wyjątkiem od reguły?

- Nawet gdyby ktoś próbował go zastąpić to nie sądzę, by mu się udało. Nazwisko Lemieszek jest w tym mieście synonimem słowa siatkówka. Wiele osób kojarzy z nim Avię. Oczywiście musimy wypełnić pustkę po nim. Do klubu, z pewnością, zgłoszą się chętni do pracy na jego stanowisku. Moim zdaniem trzeba wybrać kandydata, który będzie chciał podążać w tym samym kierunku co Krzysztof Lemieszek. I nie ma znaczenia, czy był związany w przeszłości z żółto - niebieskimi barwami, czy nie. Ważne, by z całych sił angażował się w to, co robi.

- Jak wyobrażasz sobie teraz Avię?

- Pomimo tego co się stało, musimy dalej iść do przodu. Tego życzyłby sobie trener. Chciał stopniowo odbudować Avię. Wznieść ją na wyższy poziom. Zawsze motywował nas do działania, bez względu na to czy było w klubie lepiej, czy gorzej. Drużyna miała mieć charakter, walczyć o jak najwyższe cele. Mam nadzieję, że uda się zrealizować to, co zdążyliśmy wspólnie omówić i zaplanować.

Czytany 772 razy

Najczęściej czytane

  • dsc_0036
  • mural-1
  • DSC_0559
  • DSC_0587
  • DSC_0561
  • DSC_0567
  • DSC_0611
  • mural-3
  • mural-2
  • DSC_0622
  • dsc_0586