• Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • Zdrowy Świdnik
  • Repertuar
  • Idzie sobie Grześ...
  • rodzinka
  • Schronisko w Krzesimowie
wtorek, 03 marzec 2020 08:26

Trudna przeprawa (foto)

Napisał 

W pierwszych dwóch meczach fazy play-off siatkarze Avii Świdnik dwukrotnie wygrali z Karpatami Krosno, jednak nie przyszło im to w łatwy sposób. W sobotę było 3:1 dla żółto-niebieskich, zaś w niedzielę kibice oglądali pięciosetową batalię zakończoną zwycięstwem 3:2.

Do obu meczów Witold Chwastyniak nie mógł wystawić swojego podstawowego przyjmującego, Artura Sługockiego, który nabawił się kontuzji stawu skokowego. Jak się później okazało, miało to duży wpływ na grę Avii.

Początek sobotniego meczu był wyrównany. Z czasem to jednak żółto-niebiescy powiększyli przewagę. Dobrze funkcjonował środek z Michałem Baranowskim na czele oraz umiejętnie dyrygował grą Dawid Wiczkowski. Avia nie oddała przewagi do końca seta i wygrała 25:20.

W drugim secie goście ryzykowali zagrywką. Efekty były różne. Niekiedy świdniczanie nie radzili sobie z mocnymi serwisami. Avia nie była dłużna Karpatom i konsekwentnie starała się odrzucać gości od siatki zagrywką. Dobrze funkcjonował również blok, co przyniosło ponownie kilkupunktową przewagę. Tym razem rywalom żółto-niebieskich udało się zdobyć zaledwie 19 punktów.

Trzecia partia stała pod znakiem kryzysu gospodarzy. Karpaty znów zaryzykowały zagrywką i to przyniosło efekt w postaci kilkupunktowej przewagi, która przerodziła się ostatecznie w zwycięstwo do 21.

Czwarty set rozpoczął się od trzypunktowej przewagi gości. Kibice oglądali dużo stykowych sytuacji i długich wymian. W poczynania Avii wkradło się trochę nerwowości. W połowie seta szczęście dopisało wreszcie podopiecznym Witolda Chwastyniaka. Dołożyli do tego dobrą skuteczność w ataku i pomału zaczęli odrabiać straty. Świetną zmianę dał wówczas Tomasz Błądziński. Avia wyszła na prowadzenie i sukcesywnie powiększała przewagę, kończąc seta wynikiem 25:19, a cały mecz 3:1.

MKS Avia Świdnik – Karpaty Krosno 3:1 (25:20, 25:19, 21:25, 25:19)
MKS Avia: Guz, Kurek, Wiczkowski, Rejowski, Obermeler, Baranowski, Bonisławski (libero) oraz Żywno, Misztal i Błądziński

Niedziela na boisku

Od początku niedzielnego meczu goście postawili wszystko na jedną kartę. Zagrywali bardzo mocno, czym sporo ryzykowali. Avia momentami kompletnie nie mogła sobie poradzić, dokładając do tego proste błędy w przyjęciu oraz nieskuteczność w ataku. W końcu zaczął funkcjonować blok, co spowodowało, że Karpaty zaczęły się gubić, a Avia odrobiła straty. Po asie serwisowym Bartłomieja Misztala świdniczanie zyskali dwupunktową przewagę. Dalsza część seta toczyła się punkt za punkt. W końcówce  świetną zagrywką błysnął Błądziński i żółto-niebiescy wygrali 25:23.

W drugim secie Karpaty zaczęły bardzo skutecznie grać blokiem. W Avii przyjęcie znów nie funkcjonowało jak należy i goście znów zyskali czteropunktową przewagę. Wówczas na zagrywkę w drużynie z Krosna wszedł Michał Moniak. Niespełna 23-letni atakujący kilkukrotnie pod rząd zaserwował, nie dając szans na obronę zawodnikom Avii. Karpaty odskoczyły na siedem punktów. Świdniczanie próbowali odpowiedzieć asem Żywno, ale w tym secie nic to już nie zmieniło. Goście wygrali go 25:17.

Trzecia partia rozpoczęła się źle dla gospodarzy. Świdniczan złapano kilka razy na bloku, głównie grając środkiem. Z czasem przewaga gości malała. Dzięki atakom Żywno i dobrej zagrywce Wiczkowskiego, Avia zmniejszyła stratę do dwóch punktów. W takich momentach jednak Karpaty mogły liczyć na Michała Moniaka, który znów dał o sobie znać na zagrywce. Przy wyniku 21:24 wydawało się, że jest już po secie. Wtedy żółto-niebiescy zaczęli dobrze grać blokiem i odrzucali zagrywką rywali od siatki. Zrobiło się 24:24. Dużo szczęścia w tej fazie meczu miały Karpaty. Po jednym z ich niepewnych przyjęć, piłka przeszła tuż pod sufitem, nie dotykając lamp. Sędziowie również, mówiąc  delikatnie, nie pomogli gospodarzom i gra toczyła się punkt za punkt aż do stanu 30:30. Na zagrywce pojawił się fenomenalny tego dnia Moniak i zakończył seta asem.

Karpaty prowadziły 2:1, ale widać było, że dali z siebie już maksimum w tym spotkaniu. W kolejnym secie wyraźnie spuścili z tonu, a Avia koniecznie chciała odrobić straty. Przewaga w czwartej partii szybko rosła. Goście byli wówczas tylko tłem dla znacznie lepiej grającej Avii. Set zakończył się wynikiem 25:14.

Przyszedł czas na decydujące starcie tego dnia - tie-break. W piątym secie znów to Avia szybko zdobyła przewagę. Do stanu 12:9 wszystko szło idealnie. Wówczas siatkarze ze Świdnika zaczęli mylić się w ataku, a goście poczuli krew. Zrobiło się 12:12. Było to jednak wszystko, na co stać było Karpaty. Avia zdobyła trzy kolejne punkty i wygrała spotkanie 3:2.

MKS Avia Świdnik – Karpaty Krosno  3:2 (25:23, 17:25, 30:32, 25:14, 15:12)
MKS Avia: Wiczkowski, Żywno, Guz, Błądziński, Kusior, Machowicz, Bonisławski (libero) oraz Misztal, Rejowski i Baranowski.

Oba spotkania podsumował trener Witold Chwastyniak:

- To był trudny weekend, ale takich spotkań się spodziewaliśmy. Karpaty, co prawda przystąpiły do play-offów z czwartego miejsca, ale patrząc na rundę rewanżową, przegrali tylko jedno spotkanie - z nami w Świdniku. Mieliśmy swoje problemy kadrowe. Marcin Kurek nie mógł zagrać w pełnym wymiarze, a Artur Sługocki nabawił się kontuzji, która wykluczyła go z dwóch meczów. Było to widać na boisku. Szwankowało przyjęcie, nie mogliśmy dograć piłki do siatki. Gdy przyjęcie było dobre, to mieliśmy wszystko pod kontrolą. Drużyna gości rozegrała rewelacyjnie, w drugim spotkaniu szczególnie popisał się Michał Muniak. Drugi taki mecz mu się nie zdarzy i oby mu się nie zdarzył, a przynajmniej nie z nami. Czego nie dotknął, zamieniał w punkt. Popełnił też jednak trochę błędów i kilka razy udało nam się go zablokować. Choćby w najważniejszym momencie, czyli tie-breaku. Na zagrywce wyczyniał cuda, z czym nie mogliśmy sobie poradzić. Mam nadzieję, że w Krośnie zagrywka nie będzie mu już tak siedzieć. Szczególnie, że tam jest jeszcze mniejsza sala. My nie popełnialiśmy za dużo błędów w zagrywce, ale też nie robiliśmy nią krzywdy. Goście dobrą grą Moniaka wyraźnie się nakręcali. Dołączyło do niego dwóch przyjmujących. Jeśli mamy do zatrzymania nie jednego, a trzech zawodników, to robi się problem. Oni też niekoniecznie celowali w boisko, a nasz blok zaczął w pewnym momencie reagować nerwowo. Karpaty miały też dużo szczęścia. Mnóstwo przypadkowo podbitych piłek czy odbitych od barku lub głowy. Gdy już piłka trafiła w parkiet, znowu sędzia dopatrzył się u nas dotknięcia siatki. Dużo nerwowości wkradło się w nasze szeregi i trzeba będzie nad tym popracować, bo takich spotkań będzie teraz więcej. Nasi zawodnicy nie powinni się odwracać od siatki, od przeciwników. Wręcz przeciwnie. Wtedy należy wejść z rywalami w dyskusję. Myślę, że mamy kilku zawodników, którzy potrafią tak grać i do tego będziemy dążyć. Krosno postawiło w tych meczach na jedną kartę. Szczególnie widać to po liczbie zepsutych zagrywek. W sobotę było ich 32, a w niedzielę niewiele lepiej, bo 26. Wiedzą doskonale, że jak nie zaryzykują, to większych szans z nami nie mają. Tak to będzie wyglądało. Raz im wyjdzie, a raz nie. Chcieliśmy urozmaicić grę, ale przyjęcie było jakie było i nie mogę mieć żadnych pretensji do rozgrywających. Mało mieli okazji do pokazania się. Dużo wniósł w grze środkiem Michał Baranowski, który swoim doświadczeniem wprowadził trochę ożywienia. Szkoda, że nie mogliśmy skorzystać ze wszystkich. Liczę na to, że już w Krośnie Artur Sługocki będzie mógł wchodzić na przyjęcie, bo ono jest kluczowe. Krosno u siebie jeszcze mocniej na nas naskoczy, bo nie mają nic do stracenia. Przegrywają 2:0, więc postawią na jedną kartę. Musimy grać spokojnie tak, aby nie wkradła się zbędna nerwowość. Miejmy nadzieję, że wszystko rozstrzygnie się w pierwszym spotkaniu w Krośnie i będziemy mogli skupić się na przygotowaniach do turnieju półfinałowego.

Najczęściej czytane