Wygrana w Lubartowie - Świdnik - wysokich lotów

wtorek, 11 luty 2020 08:56

Wygrana w Lubartowie

Napisał 
fot. Piotr Wołowik - Fotografia na sportowo fot. Piotr Wołowik - Fotografia na sportowo

Piłkarze Avii Świdnik znów wyszli zwycięsko ze sparingowej potyczki. W czwartym sparingu tej zimy pokonali w Lubartowie miejscowy Lewart 3:1.

W pierwszej połowie Avia kontrolowała grę. Widać było różnicę umiejętności zawodników. Goście grali w ataku pozycyjnym, z którym nie radzili sobie miejscowi. Mankamentem w tej połowie był brak przełożenia posiadania piłki na sytuacje bramkowe. W 40 minucie zabrakło koncentracji. W środkowej części boiska błąd popełnił Bartosz Mroczek tracąc piłkę i narażając drużynę na groźną kontrę. W sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Konrad Szczotka, którego sfaulował Bartosz Szelong. Do jedenastki podszedł wypożyczony z Wisły Puławy, Krystian Żelisko i pewnie zamienił karnego na gola.

Po przerwie świdniczanie podkręcili tempo. W 48 minucie indywidualną akcję skrzydłem przeprowadził Mateusz Ozimek. Dograł piłkę do Bartosza Mroczka, który w sytuacji sam na sam fatalnie przestrzelił. W 60 minucie znów główną rolę zagrała wspomniana dwójka. Ozimek wykorzystał poślizg rywala i ponownie zagrał do Mroczka, który tym razem się nie pomylił i umieścił piłkę w siatce. W 75 minucie mocny strzał z lewej nogi oddał 17-letni Bartłomiej Poleszak. Bramkarz wybronił jego strzał, ale na to już tylko czekał Ozimek, który dał Avii prowadzenie. Niedługo po tym znów doskonałą okazję miał Bartosz Mroczek, jednak tym razem strzelił obok bramki. Ataki żółto-niebieskich nie ustępowały. Paweł Uliczny przechwycił piłkę w środku pola, zagrał do Ozimka, ale tym razem były zawodnik Pogoni Szczecin nie trafił w bramkę. W 90 minucie futbolówkę w środkowej strefie odebrał Poleszak. Podał na prawą stronę do Ozimka, który dośrodkował do idealnie wchodzącego w pole karne Wojciecha Białka. Kapitan Avii pewnie uderzył głową i ustalił wynik meczu na 3:1.

- Mieliśmy różne momenty. W pierwszej połowie zawodziła reakcja po stracie piłki. Po jednej z nich Lewart skutecznie nas skontrował. Mieliśmy kilka głupich strat, których trzeba się wyzbyć, bo gdy jesteśmy rozstawieni szeroko, każda strata w środku jest niebezpieczna. Trzeba się wtedy szybko zbierać, by nie dać się skontrować. Mieliśmy takie założenia, by utrzymywać się przy piłce, szanować ją, zmieniać ciężar gry i od 20 metra zagrywać kluczowe podania. Tego nam jeszcze brakuje i nad tym musimy pracować. Atak pozycyjny jest ważnym elementem i trzeba go ciągle szlifować, bo nie jest łatwy. W tym spotkaniu momentami taka gra nam wychodziła, widać było naszą dojrzałość i pomysł. W drugiej połowie podkręciliśmy tempo, co przełożyło się na okazje podbramkowe. Wynik powinien być dużo wyższy, ale zmarnowaliśmy kilka stuprocentowych sytuacji. Cieszy jednak to, że do nich dochodzimy. Trzeba się tylko wyzbyć głupich błędów, bo właśnie przez chwilowy brak koncentracji można łatwo stracić punkt. Przed nami jeszcze kilka sparingów. Pomału przygotowujemy się na pierwszy mecz ligowy w Zamościu - powiedział trener Łukasz Mierzejewski.