• Zdrowy Świdnik
  • rodzinka
  • Idzie sobie Grześ...
  • Repertuar
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
poniedziałek, 07 październik 2019 09:49

Siatkarze pokonali Wisłok

Napisał 
fot. MKS Avia Świdnik fot. MKS Avia Świdnik

Udanie nowy sezon zaczęli siatkarze Avii Świdnik, choć nie obyło się bez straty seta. W spotkaniu inauguracyjnym podopieczni Witolda Chwastyniaka pokonali we własnej hali Wisłok Strzyżów 3:1.

Pierwszy set, aż do jego połowy, był bardzo wyrównany. Oba zespoły grały punkt za punkt. Potem świdniczanie zaczęli odskakiwać rywalom na kilka oczek. Pod koniec seta drużyna ze Strzyżowa próbowała się jeszcze podnieść, lecz ostatecznie Avia wygrała 25:17.

W drugiej partii znów oglądaliśmy wyrównany mecz. Avia dała się wciągnąć w poziom gry gości i przy ogólnym chaosie zaczęła tracić punkty. Wisłok dobrze przyjmował i umiejętnie przesuwał blok, z którym nie radzili sobie atakujący Avii. W pewnym momencie zrobiło się już 16:21. Od tego wyniku żółto-niebiescy zaczęli odrabiać straty. Zaczął funkcjonować blok, a w ataku skutecznym był Marcin Kurek. Nie udało się doprowadzić do remisu i tego seta goście wygrali do 23.

Trzeci set to powrót Avii na właściwe tory i show Artura Sługockiego. 20-latek imponował dobrym przyjęciem i zagrywką, w dużej mierze przyczyniając się do wygrania tej odsłony spotkania 25:20.

Świdniczanie dobrze rozpoczęli również czwartego seta. Później goście zagrywką i skutecznym atakiem podjęli kolejną próbę napsucia krwi zawodnikom Avii. Zrobił się remis, a nawet Wisłok objął prowadzenie 12:14. Ostatecznie żółto-niebiescy znów zaczęli grać swoją siatkówkę i w końcówce seta pokazali na co ich stać. Znów zaczęła funkcjonować zagrywka i bok, co dało zwycięstwo w czwartej partii 25:20, a w całym spotkaniu 3:1.

Powiedzieli po meczu

Trener Witold Chwastyniak: - To był nie tyle trudny przeciwnik, co pierwszy. Na początku było widać lekkie usztywnienie. Byłem tym trochę zdziwiony, bo przecież większość chłopaków tutaj grała i wiedzieli czego mogą się spodziewać. Być może powodem była zbyt duża presja, może po prostu długo na ten mecz czekali. W drugim secie graliśmy zbyt spokojnie. Myśleliśmy, że to się samo wygra i dostaliśmy pstryczka w nos. Musieliśmy się obudzić i zagrać dwa kolejne sety na większej koncentracji. Ogólnie nie wyglądało to źle, ale też nie jest to jeszcze to, do czego dążymy. Ciężko spodziewać się, że już od pierwszego spotkania będziemy grać siatkówkę, jaką chcemy. Dałem pograć dzisiaj praktycznie wszystkim zawodnikom, by zobaczyć, jak będą wyglądać w ligowym spotkaniu. Tak to będzie teraz wyglądało, dopóki nie poznam ligi, a drużyna siebie nawzajem. Później będziemy już grali trochę bardziej w ciemno, na szybszych piłkach, na lepszym graniu. Będziemy pracować nad wyeliminowaniem prostych błędów, których było dzisiaj zbyt wiele. Przeciwnik też miał trochę szczęścia, bo bronili barkiem, gdzieś plecami im się odbiło, ale tego musimy się spodziewać. Każdy przeciwnik, który do nas przyjedzie, będzie podejmował pełne ryzyko. Raz im to będzie wychodziło, innym razem nie. Gdy rywal będzie miał bardziej poukładaną siatkówkę, to nam się będzie grało lepiej. Z tymi słabszymi drużynami, gdzie w grze jest dużo chaosu, nie możemy grać na końcówki. Musimy wyrobić sobie wcześniej przewagę, bo nagle ktoś wejdzie na zagrywkę, uderzy siedem razy w linię, przegramy seta i zrobi się niepotrzebna nerwowość. Jeśli będziemy grali na luzie, na pełnej koncentracji, nie lekceważąc przeciwnika, to spokojnie wygramy. Dzisiaj szwankowało trochę przyjęcie. Rozgrywający nie mieli komfortu stabilnej pozycji i bali się grać środkiem. Mogliśmy więcej  pograć z kontry. Znam Dawida Wiczkowskiego, a w tym meczu się trochę usztywnił. Wiem, że potrafi rozgrywać zdecydowanie lepiej. To było jego pierwsze spotkanie tutaj, by zapoznać się z halą, z atmosferą i myślę, że kolejne będzie lepsze. Dzisiaj chciałem, by pograł więcej, jednak w następnych meczach będą grali z Bartkiem Misztalem po równo tak, aby wyłonić podstawowego rozgrywającego.

Artur Sługocki: - Pierwszy mecz na dużych nerwach, ale ważne, że graliśmy swoją siatkówkę. Z takimi przeciwnikami trzeba grać twardo i robić swoje. W drugim secie wkradła się dekoncentracja. Było dużo prostych błędów i kilka momentów, kiedy spuściliśmy głowy. W kolejnej partii podnieśliśmy się i wygraliśmy. Świdnik znam od kilku lat, bo mieszkam tu z dziewczyną. Fajne miasto, ludzie i kibice. Cieszę się, że tu jestem i jak każdy chcę awansować do pierwszej ligi. Mamy tu dużą rywalizację, teraz doszedł jeszcze Tomek Błądziński. To jest potrzebne. Wtedy każdy z nas będzie się starał na treningach i w meczach, by grać w podstawowej szóstce.

MKS Avia Świdnik – Wisłok Strzyżów 3:1 (25:17, 23:25, 25:20, 25:20)

Avia: Guz, Sługocki, Rejowski, Kusior, Wiczkowski, Bonisławski, a także Kurek, Żywno, Obermeler, Baranowski i Misztal.

Najczęściej czytane