• Załatw sprawę w Urzędzie
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Idzie sobie Grześ...
  • rodzinka
  • Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
  • Zdrowy Świdnik
  • Repertuar
niedziela, 28 lipiec 2019 08:04

Musimy twardo stąpać po ziemi

Napisał 
Musimy twardo stąpać po ziemi fot. Natalia Kulbicka

Poprzedni sezon lubelskiej ligi okręgowej drużyna Świdniczanki Świdnik Mały zakończyła na ósmym miejscu. Jakie są jej cele na kampanię 2019/2020? Kto zasilił szeregi zespołu? Dlaczego grają tu głównie zawodnicy z regionu? Na te i inne pytania odpowiedział trener Świdniczanki - Paweł Pranagal.

- Jak Pan ocenia miniony sezon w wykonaniu Świdniczanki?

- Myślę, że gdyby nie te trzy remi­sy na początku rundy wiosennej, to włączylibyśmy się w walkę o czwartą ligę, ale taki jest futbol. Osiem zwycięstw na wiosnę po­kazało, jaki to zespół, na co nas stać. Zarówno ja, jak i prezesi, jesteśmy ogólnie z sezonu zado­woleni. Fakt, że miejsce mogłoby być ciut wyższe, ale nie ma co na­rzekać.

- Co było Waszym największym mankamentem?

- Zdecydowanie skuteczność i w niektórych meczach bramki tra­cone po prostych błędach. Stare piłkarskie powiedzenie mówi, że jak gra się na zero z tyłu, to z przo­du coś wpadnie. Na ten element będę kładł w nowym sezonie naj­większy nacisk. Chcę, abyśmy grali z tyłu prostą piłkę i nie tracili głu­pio bramek.

- Celem na przyszły sezon jest awans?

- Musimy twardo stąpać po zie­mi. Nikt nam tego awansu z mar­szu nie da. Celem są miejsca 1-3. Chciałbym, aby to ktoś nas gonił, a nie na odwrót.

- Czwarta liga, to jednak duży przeskok, szczególnie finanso­wy. Klub jest na to gotowy?

- O to trzeba zapytać prezesów. Myślę, że finansowo są przygoto­wani.

- Kto poza Wami będzie się liczył w walce o awans?

- Bardzo silny będzie Opolanin Opole Lubelskie. Poszedł tam mój kolega Daniel Szewc, który objął funkcję grającego trenera. Ściąga zawodników z przeszło­ścią trzecioligową i myślę, że to będzie jeden z głównych fawo­rytów do walki o awans. Oprócz tego trudnym rywalem będzie Janowianka Janów Lubelski, gdzie trenerem jest znany z gry w Ładzie Biłgoraj Irek Zarczuk. A jak będzie w rzeczywistości, pokaże boisko. Może wybije się nagle ja­kiś czarny koń i pokrzyżuje nam nasze plany…

- Na jakim etapie przygotowań jesteście?

- Zaczęliśmy je już 9 lipca. Pierwszy tydzień był bardziej wprowadza­jący, ten jest już dużo mocniejszy. Nie gramy teraz sparingu, przygo­towujemy się do meczu pucharo­wego z Tajfunem Ostrów Lubelski. Po tym spotkaniu zaczniemy po­mału schodzić z dużych obciążeń i szykować się do ligi.

- Jacy zawodnicy dołączyli do Was w tym okienku transfero­wym, a kogo nie zobaczymy już w barwach Świdniczanki?

- Dołączył do nas bramkarz, mło­dzieżowiec – Kacper Kowalczyk. Były zawodnik Radomiaka, Het­mana Zamość, a także junior Avii Świdnik. Kolejnym pozyskanym zawodnikiem jest obrońca Patryk Grzegorczyk, który ostatnio grał w Powiślaku Końskowola, a w przeszłości również w Avii. Po pół­rocznej grze w Hetmanie Zamość wrócił do nas Damian Rusiecki. Wypożyczeni na poprzedni se­zon Michał Babiarz, jak i Filip Ka­czorowski zostają z nami. Michał przechodzi do nas jako transfer definitywny. Jeśli chodzi o za­wodników, których nie będę miał do dyspozycji, to odszedł od nas Maksio Kuś, który chciał pójść na wypożyczenie oraz Mateusz Ko­walik.

- Na jakie pozycje potrzebuje Pan jeszcze wzmocnień?

- Na początku przygotowań Mi­chałowi Jeleniewskiemu odnowił się uraz kolana i na jego pozycję musimy szukać zawodnika. Jest to dla nas duża strata. To był je­den z najbardziej wyróżniających się graczy w poprzednim sezonie. Tym bardziej, że chcemy zmienić ustawienie i przejść z 4-3-3 na 4-1-3-2 po to, by wspomóc w ataku Bartka Mazurka, który często był osamotniony w pojedynkach z ry­walami.

- Dalej będziecie bazować na chłopakach z regionu?

- Myślę, że tak. Szczególnie, że wielu z nich grało również na trzecioligowym lub tak jak Bartek Mazurek nawet drugoligowym poziomie. Wobec tego nie ma sensu ściągać zawodników spoza Świdnika, okręgu czy tym bardziej województwa lubelskiego. Nie wi­dzę potrzeby, by naciągać klub na jakieś dodatkowe koszta.

- Mimo, że nie rozgrywacie swo­ich meczów w Świdniku, przy­bywa na nie spora grupa kibi­ców. Co ich przyciąga na mecze do Świdnika Dużego?

- Dobra gra. To, jak wygrywaliśmy większość meczów w poprzed­niej rundzie na własnym boisku sprawia, że kibice chętnie przy­chodzą zobaczyć nasze spotkania. W wielu meczach, mimo że grali­śmy z kandydatami do awansu, to my dominowaliśmy na boisku i strzelaliśmy sporo bramek. Dodat­kowo Świdniczanka jest właśnie klubem, w którym grają chłopaki z regionu. Przychodząc tutaj nie potrzebowałem aklimatyzacji. Większość zawodników znałem, nie potrzebowałem czasu, by do­wiedzieć się, kto jak gra. Znamy się nie tylko z piłki, ale również z miasta. Od początku wiedziałem, na co kogo stać. To również przy­ciąga lokalnych sympatyków fut­bolu.

- Do tej pory łączył Pan pra­cę trenera Świdniczanki oraz szkoleniowca grup młodzieżo­wych w Avii. Nadal tak będzie? Trudno pogodzić te dwa zaję­cia?

- Gdy miałem juniorów starszych, to była moja pierwsza praca tre­nerska i musiałem wszystko pod­porządkować właśnie jej. Jestem zatrudniony w Miejskim Klubie Sportowym i mam wobec niego zobowiązania. Odkąd objąłem posadę trenera Świdniczanki, mu­siałem poprzestawiać nawet życie prywatne i wszystko dopiąć tak, by zarówno Avia jak i włodarze Świdniczanki byli ze mnie zado­woleni. W tej chwili dostałem w Avii rocznik 2012, a więc siedmio­latków.

- Po przejęciu przez Pana funk­cji trenera, Świdniczanka zaczę­ła grać lepiej. Zyskała swój styl doceniany przez obserwatorów. Po dobrej rundzie wiosennej pojawiły się jakieś ciekawe pro­pozycje z innych klubów?

- Otrzymałem dwie propozycje, jednak dogadałem się wcześniej z prezesami, że zostaję w Świdni­czance i nie mam zamiaru nigdzie odchodzić. Druga sprawa, to fakt, że na razie mam licencję UEFA B i muszę czekać rok, by zacząć kurs UEFA A. Jeśli chciałbym prowadzić jeden z klubów składających pro­pozycję, musiałbym mieć właśnie licencję UEFA A (klub co najmniej czwartoligowy przyp. red.). W Świdniczance aż chce się praco­wać. Trzeba pochwalić prezesów, że zarówno ja, jak i zawodnicy mamy tutaj wszystko czego chce­my, począwszy od skarpetek, po czapeczkę i sprzęt sportowy.

- W tej chwili musicie trenować na obiektach Avii.

- Zgadza się. Trwa remont naszego boiska w Świdniku Dużym. Słowa wdzięczności kieruję do Darka Walczaka, który nam to boisko wynajmuje i stara się by wyglą­dało jak najlepiej. Od sierpnia bę­dziemy już mogli na nie wrócić.

- Jakie są najbliższe plany spa­ringowe Świdniczanki?

- Jak już wspominałem, w niedzie­lę gramy, w Ostrowie Lubelskim Puchar Polski. W środę, mamy spa­ring z juniorami starszymi Motoru Lublin, a więc drużyną z Central­nej Ligi Juniorów. Później znów, w niedzielę, puchar. Sparingi zakoń­czymy w kolejną sobotę spotka­niem ze Spartą Rejowiec. Kolejny weekend robię wolny i 15 sierpnia zaczynamy ligę od meczu z benia­minkiem z Niemiec.

Mateusz Ostrowski

Najczęściej czytane