• Załatw sprawę w Urzędzie
  • Zdrowy Świdnik
  • Repertuar
  • Idzie sobie Grześ...
  • rodzinka
  • Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
  • Schronisko w Krzesimowie
poniedziałek, 08 kwiecień 2019 08:01

Horror dla Andrychowa

Napisane przez 

Ostatni, półfinałowy mecz, zakończył się porażką żółto-niebieskich. Po pięciosetowym pojedynku ze zwycięstwem wyjechał MKS Andrychów. Tym samym siatkarska Avia zakończyła rozgrywki o I ligę.

Początek pierwszego seta był bardzo wyrównany. W drugiej połowie Avia zaczęła odskakiwać rywalom, by ostatecznie wygrać do 19. Kolejna odsłona przypominała pierwszą, choć w pewnym momencie Andrychów wyszedł na kilkupunktowe prowadzenie. Wtedy nastąpił prawdopodobnie najlepszy okres żółto-niebieskich w tym turnieju. Kapitalnie na zagrywce spisywali się Bartłomiej Misztal i przede wszystkim Marcin Kurek. Avia nie tylko odrobiła stratę, ale wyszła na prowadzenie, którego nie oddała do końca drugiej partii wygrywając ją 25:17.

Tego, co się wydarzyło w trzecim secie nie potrafił wytłumaczyć po meczu żaden z siatkarzy. Świdniczanie stracili werwę, zaczęła szwankować zagrywka i odbiór. Kompletnie bezradni żółto-niebiescy przegrali trzecią odsłonę do 14.

Kibice liczyli, że to tylko przejściowy spadek formy. Niestety kłopoty Avii się nie skończyły. Wciąż mieli problem ze złapaniem właściwego rytmu gry. Do głosu doszli dopiero pod koniec seta. Bardzo dobrą zmianę dał wtedy Błażej Czarnecki, który imponował na zagrywce. Mimo to, zespół z Andrychowa znowu okazał się lepszy, zwyciężając seta do 23.

Tie-break zaczął się lepiej dla gości. Z czasem wszystko zaczęło się odmieniać. Dobra gra Jakuba Guza dała Avii jednopunktowe prowadzenie. Hala sportowa przy SP 7 oszalała. Wydawało się, że to jest właśnie czas żółto-niebieskich, że nic nie jest już w stanie ich zatrzymać w drodze do turnieju finałowego. Niestety, kilka błędów zaważyło na tym, że to MKS Andrychów wygrał piątego seta do 12 i cały mecz 3:2.

- To są rzeczy niewytłumaczalne od strony merytorycznej i sportowej. Wszystko siedziało w głowach. Po dwóch łatwo wygranych setach, po tym jak widać było, że goście nie mieli już właściwie ochoty do grania, trener zdjął podstawowych zawodników i wprowadził rezerwowych, którzy w tym turnieju nie grali. Do tego doszła nasza dekoncentracja. Nie udźwignęliśmy tego mentalnie - tłumaczył po meczu Sławomir Czarnecki, trener siatkarskiej Avii. - Myśleliśmy, że jest już po meczu, że jesteśmy w finale. W trzecim secie, który był przełomowy, Andrychów nie zdobywał seryjnie punktów z powodu własnej dobrej gry, tylko z naszych błędów. Najpierw dwa przyjęcia w trybuny, potem dwie zepsute zagrywki, kilka ataków z czystych pozycji w aut i dzięki temu udało im się nas mentalnie złamać. Czasem tak jest, że z niczego robi się nagle mecz. Szkoda, bo jeszcze nawet w czwartym secie mogliśmy to wygrać. Dwie asowe zagrywki Błażeja, potem jeszcze jedna dobra, gdzie kiwnęli na potrójnym bloku, szkoda, że tego nie wybroniliśmy, bo śmiało mogliśmy to odwrócić.

Do turnieju finałowego awansowały zespoły Politechniki Lublin i ZAKSY Strzelce Opolskie.

mo

MKS Avia Świdnik - MKS Andrychów 2:3 (25:19, 25:17, 14:25, 23:25, 12:15)

Najczęściej czytane