• Idzie sobie Grześ...
  • Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Zdrowy Świdnik
  • Repertuar
  • rodzinka
  • Załatw sprawę w Urzędzie
poniedziałek, 01 październik 2018 15:20

Wiele się tu nauczyłem

Napisał 

Dziesięć miesięcy trwała przygoda Dominika Bednarczyka z Avią Świdnik. Za jego kadencji żółto – niebiescy odnieśli 11 zwycięstw, zanotowali 4 remisy i ponieśli 11 porażek. W lotniczym mieście kibice będę mu pamiętać najbardziej to, że uchronił zespół przed spadkiem z trzeciej ligi i żałować, że nie udało mu się zbudować drużyny, która powalczy o coś więcej niż środek tabeli.

* Zaskoczyła Pana decyzja o zwolnieniu z funkcji trenera Avii?

W tej pracy zawsze trzeba mieć z tyłu głowy, że to się może zdarzyć. Oczywiście nie jest to miła sytuacja i nikomu tego nie życzę, ale muszę to zaakceptować. Jeszcze dwa tygodnie temu cieszyliśmy się po wygranej na trudnym terenie, w Wólce Pełkińskiej, a dziś jest jak jest. * Jak Pan oceni czas spędzony w Świdniku? Z pewnością wiele się tu nauczyłem. Jestem zadowolony z tego czego dokonałem, bo ogólny bilans mojej pracy wychodzi na plus. Avia to poukładany klub i dobre miejsce do rozwoju dla młodego trenera. Na szersze podsumowanie moich osiągnięć przyjdzie jeszcze odpowiedni moment.

* Jeśli dałoby się cofnąć czas i coś zmienić, zrobić inaczej, co by to było?

Przysłowie mówi, że gdyby człowiek wiedział, że się przewróci, to by sobie usiadł. Pewnych rzeczy nie da się przewidzieć, tym bardziej w sporcie. Trochę żałuję, że nie byłem bardziej uparty w kwestii treningów na boisku trawiastym. Za mało pracowaliśmy na nim podczas okresu przygotowawczego. Byliśmy skazani na sztuczną nawierzchnię i to, moim zdaniem, odbiło się na zdrowiu zawodników.

* A jeśli chodzi o kwestie personalne?

Najwięcej kosztowała nas strata Karola Barańskiego i Patryka Czułowskiego. Chciałem, żeby z nami zostali, jednak, z różnych względów, nie było to możliwe. Staraliśmy się ich zastąpić, ale to nie takie proste. Za mojej kadencji do Świdnika przyszła spora grupa piłkarzy. Kilku z nich z miejsca wskoczyło do pierwszego składu i sądzę, że zostanie w nim na dłużej. Ogółem transfery do klubu uważam za udane.

* Co stało się z zespołem, który był rewelacją pierwszej połowy rundy wiosennej, a pod koniec sezonu i na początku kolejnego gra przeciętnie?

Trudno na szybko odpowiedzieć na to pytanie. Potrzeba głębszej analizy. Zawsze stawiam sobie wysoko poprzeczkę i czuję odpowiedzialność za to, że nie udało się utrzymać drużyny w formie. Co więcej, nie wspięliśmy się na jeszcze wyższy poziom. Przychodząc do Avii, dałem wszystkim zawodnikom czystą kartę, by mogli zawalczyć o miejsce w jedenastce. To podziałało na nich mobilizująco. W pewnym momencie udało nam się wejść na szczyt, na którym jednak bardzo trudno się utrzymać.

* Pana miejsce zajmie teraz Tomasz Bednaruk. To dobry ruch ze strony zarządu?

Z Tomkiem mieliśmy bardzo szczere relacje. Znamy się jeszcze ze wspólnych studiów. Głosy kibiców mogą być podzielone. Jedni uważają, że pierwszy trener powinien być zmieniany razem z asystentem, inni nie widzą takiej zależności. Życzę mu jak najlepiej. To człowiek związany z Avią od wielu lat. Będzie mu łatwiej niż komuś z zewnątrz, bo dobrze zna drużynę, wie na co ją stać, a gdzie powinna się poprawić.

* A co teraz z Dominikiem Bednarczykiem?

Muszę nieco odpocząć, odreagować, naładować baterie.

* Jeśli w przyszłości pojawi się ponowna oferta objęcia Avii to…

Z przyjemnością rozważę ją. Miło będę wspominał pracę w Świdniku i na pewno nie zamykam drzwi przed tym klubem.

Najczęściej czytane