• Schronisko w Krzesimowie
  • SH
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • Schronisko w Krzesimowie
  • rodzinka
  • Idzie sobie Grześ...
  • Slajd Wirtualny Spacer
  • Zdrowy Świdnik
  • Wirtualny spacer po Strefie Historii
  • Repertuar
czwartek, 28 grudzień 2017 08:44

Nadzieja białego sportu

Napisał 

Ma 19 lat, jest najlepszą zawodniczką w regionie i jedną z czołowych w Polsce. Pierwsze kroki na korcie stawiała 13 lat temu, ale te najtrudniejsze dopiero przed nią. Nina Furmaniak ma wszystko, by zaznaczyć swoją obecność w światowym tenisie i z całych sił próbuje przebić się do elity. Niewiele brakowało, a udałoby się to ostatnio, w Turcji. Świdniczanka wzięła udział w pięciu turniejach. W kilku przeszła eliminacje i dotarła do pierwszej rundy.

Sam udział w zawodach rangi Futures to już duży sukces. Zawodniczki takie jak Nina, niesklasyfikowane w rankingu, muszą bowiem przejść przez sito eliminacji. Tenisistka Avii spotkała się tam z wieloma rywalkami, które już widnieją w zestawieniu, między innymi z Izraela, Bułgarii i Rumunii. Nieco ponad tydzień temu miała szansę zmierzenia się z byłą czternastą rakietą świata, Eleni Daniilidou. Przegrała z nią w dwóch setach (2:6, 3:6), ale na korcie musiała radzić sobie nie tylko z faworyzowaną Greczynką, ale także z kontuzją.

- Przekonałam się, że przepaść, odgradzająca najlepsze zawodniczki na świecie od reszty, wcale nie jest taka duża - mówi Nina Furmaniak. - Szczerze mówiąc, spodziewałam się po Eleni nieco więcej. Może gdyby nie kontuzja, miałabym szansę sprawić niespodziankę. Największa różnica polega chyba na doświadczeniu, mentalności. Tamten mecz dał mi dodatkową motywację do jeszcze cięższej pracy na treningach.

Świdniczanka ćwiczy dwa razy dziennie, pod okiem trenera Radosława Siczka. Szkoleniowiec może pochwalić się bogatym CV, bo w przeszłości był sparingpartnerem chociażby Caroline Wozniacki, duńskiej tenisistki polskiego pochodzenia, byłej liderki światowego rankingu oraz Jeleny Ostapenko, zwyciężczyni tegorocznego Rolanda Garrosa. Po pobycie za granicą, wrócił do lotniczego miasta i pracuje w KT Avia.

- Nina to ambitna i pracowita zawodniczka - wylicza R. Siczek. - Zawsze daje z siebie sto procent. Gra bardzo ofensywnie, można wręcz powiedzieć, że po męsku. To nienormalne, że poziom, jaki prezentuje, nie daje jej miejsca w rankingu i to w okolicach ósmej setki. Najważniejsze, by zdobyła pierwsze punkty, potem powinno być już łatwiej. Nina jest na etapie, że musi wypłynąć na głębsze wody. W Polsce osiągnęła niemal wszystko.

I tu pojawia się problem, z którym świdniczanka może sobie nie poradzić. Tenis to bardzo kosztowny sport. Zarabia, mniej więcej, czołowa setka rankingu. Pozostali muszą szukać pomocy u rodziny i sponsorów. Nina nie może już liczyć na dofinansowanie z Avii, bo stowarzyszenie wspiera sportowców do 18 roku życia.

- Koszt wyjazdu na cykl zawodów to około 10 tys. złotych - dodaje N. Furmaniak. - Podczas turniejów muszę sobie radzić bez trenera, bo nie stać nas na sfinansowanie jego przyjazdu. Wiem, że muszę zrobić wszystko, by rywalizować na poziomie międzynarodowym. Tylko wtedy mogę dalej się rozwijać.

Najczęściej czytane

  • DSC_0611
  • DSC_0617
  • DSC_0643
  • DSC_0600
  • DSC_0567
  • mural-4
  • DSC_0559
  • dsc_0043
  • DSC_0586
  • DSC_0561
  • DSC_0603