Wydrukuj tę stronę
poniedziałek, 06 listopad 2017 08:44

Sami sobie winni

Napisał 

W meczu z Resovią Rzeszów piłkarze Avii wypracowali sobie kilka doskonałych okazji do strzelenia gola. Żadnej jednak nie zamienili na bramkę, a sami dali się raz zaskoczyć i ze stolicy Podkarpacia wrócili bez punktów.

Wynik sobotniej potyczki powinien, w 9 min. gry, otworzyć Wojciech Białek. Napastnik dobijał strzał Patryka Czułowskiego, ale z odległości kilku metrów nie potrafił wpakować futbolówki do siatki, uderzając wprost w bramkarza miejscowych. Gospodarze najlepszą okazję w pierwszej połowie wypracowali sobie w 39 min. Przemysław Pyrdek trafił piłką w poprzeczkę. 180 sekund po wznowieniu gry oglądaliśmy kluczowy fragment meczu. Świdniczanie zaatakowali w szesnastce Resovii, ale ostatecznie futbolówka znalazła się w rękach golkipera rzeszowian. Ten posłał ją, dalekim wykopem, w okolice pola karnego Avii, a wychodzącego z bramki Adriana Wójcickiego zdążył uprzedzić Michał Ogrodnik. Podopieczni Tadeusza Łapy byli blisko wyrównania w 87 min. pojedynku. Po dośrodkowaniu Patryka Czułowskiego z rzutu wolnego, Konrad Kołodziej trafił piłką w słupek.

Resovia Rzeszów – Avia Świdnik 1:0 (0:0)

Ogrodnik (48’)

Avia: Wójcicki, Jarzynka, Mazurek, Kołodziej, Kazubski, Barański (Wołos 68’), Orzędowski, Piekarski (Szymala 27’), Wrzesiński (Nowak 68’), Czułowski, Białek (Olszak 46’)

Czytany 150 razy