Wydrukuj tę stronę
piątek, 06 październik 2017 14:01

Avia coraz większa

Napisał 

Nowe drużyny, poszerzona kadra trenerska, ujednolicenie systemu szkolenia. Większy nacisk na identyfikację z klubem, edukacja w przedszkolach i szkołach podstawowych. Chociaż MKS Avia Świdnik ma dopiero 10 miesięcy, to już widać, że w dumie lotniczego miasta zaszły istotne zmiany. I to na każdej płaszczyźnie. - Musieliśmy i dalej musimy działać wielotorowo. Naprawiać to, co przez lata było zaniedbane, a jednocześnie kierować klub na właściwy kurs, z myślą o bliższej i dalszej przyszłości. To niełatwe, bo nasza praca oceniana jest ciągle, przez różne osoby i środowiska - mówi Łukasz Reszka, sternik żółto - niebieskich, z którym rozmawiamy w poniższym wywiadzie.

* Praca w klubie sportowym jest trudna?

Na pewno wymagająca. Tu nigdy nie jest spokojnie, tym bardziej jeśli chcesz się rozwijać. Wiele rzeczy dzieje się równolegle, na kilku płaszczyznach. Poza bieżącą działalnością rozliczamy się z naszymi poprzednikami. Tego nie da się załatwić w miesiąc. Nie jest tajemnicą, że zarząd GPTS i ASPS ma do nas wiele pretensji o to, że nie spłacamy ich długów. Tylko jak mamy zapłacić za coś, co zostało zrobione, w naszej ocenie, niezgodnie z prawem?

* Niedawno sąd nakazał spłatę pożyczki, zaciągniętej przez byłych szefów świdnickiej siatkówki w Spółdzielni Mieszkaniowej. Do tego Marek Maciejewski, prezes GPTS Avia domagał się odebrania klubowi licencji na grę w III lidze. Czy świdniccy kibice mogą się obawiać o przyszłość żółto – niebieskich?

Obie strony stosują różne metody, by wymóc na nas zapłatę za różne zobowiązania, z donosami do związków sportowych na czele. Owszem sąd wydał nakaz zapłaty, ale jest on nieprawomocny. Odwołaliśmy się od niego, bo uważamy, że kluczowe w tej prawie jest toczące się postępowanie prokuratorskie. Mamy pewne obawy co do wiarygodności „współpracy” między spółdzielnią i ASPS. Jeśli chodzi o wniosek Pana Maciejewskiego, powiem szczerze, że na początku nie uwierzyłem, że coś takiego zrobił. Nie chcę szerzej komentować jego działania, bo takie zachowanie byłego prezesa Avii nie mieści mi się w głowie. Widocznie zapomniał, że MKS uregulował wszelkie zobowiązania wobec zawodników i trenerów z sezonu 2016/2017 oraz te zgłoszone do LZPN, zapłacił zaległe opłaty związkowe, przejął kredyt zaciągnięty przez GPTS. Pozostały tylko zaległości sporne, w tym faktury opatrzone dopiskiem „rozliczono” czy niezaksięgowane zaległości wobec pracowników, na kwotę bagatela ponad 350 tys. zł. Przyszłość Avii nie jest zagrożona. Mamy licencje zarówno dla siatkarzy jak i piłkarzy. Od początku kontrolowaliśmy sytuację, dopinając wszelkie aspekty formalne.

* Wróćmy do tego, co dzieje się obecnie w klubie. Po przejęciu obu sekcji MKS zapowiadał, że przede wszystkim będzie chciał skupić się na szkoleniu dzieci i młodzieży.

Wszyscy widzimy jaka jest obecnie sytuacja w seniorskich drużynach Avii, gdzie wychowanków można policzyć na palcach jednej ręki. Robimy więc wszystko, by w kolejnych latach było inaczej. W sekcji siatkarskiej, przy współpracy z UKS Remis, powołaliśmy cztery nowe grupy, zarówno chłopców jak i dziewcząt. W piłce nożnej powstał, pierwszy raz w historii klubu, rocznik dla sześcio i siedmiolatków. Obecnie w klubie mamy 260 młodych adeptów piłki nożnej i siatkowej, a chętnych ciągle przybywa. Gdy rozpoczynaliśmy w lutym było ich 180. Nie zapominajmy też o pracy, jaką nasi trenerzy wykonują w przedszkolach i szkołach podstawowych. Programy „Avia Skrzaty” i „Avia z klasą” realizujemy we wszystkich miejskich przedszkolach i szkołach podstawowych, a uczestniczy w nich około 350 przedszkolaków i 120 uczniów. Poza tym zatrudniliśmy trenera bramkarzy, który pracuje ze wszystkimi golkiperami Avii, wdrożyliśmy profesjonalny program szkoleniowy dla trenerów, a ostatnio zaopatrzyliśmy szkoleniowców w system fotokomórek, sprawdzający szybkość i dynamikę piłkarzy. Wszyscy nasi zawodnicy są ubezpieczeni, także w drodze z i na trening. Każdy, od młodzika po seniora, otrzymał ten sam komplet strojów meczowych i dresów klubowych, by jeszcze mocniej poczuć się częścią wielkiej rodziny.

* Ostatnio głośno zrobiło się o podwyżce składek dla dzieci szkolących się w klubie. Dlaczego podjęliście taką decyzję?

Miesięczna opłata za dziecko, które u nas trenuje wynosiła 50 zł, po zmianie będzie to 75 zł. Już w lutym informowaliśmy rodziców, że może do tego dojść. Działamy inaczej niż normalne spółki. Dla nas kalendarz zaczyna się wraz z początkiem sezonu rozgrywkowego i wtedy wprowadzamy w życie określone zmiany. Działamy w oparciu o regulamin, który podpisują wszyscy rodzice, a który dostępny jest także na naszej stronie internetowej. Podwyżkę omawialiśmy na zebraniach poszczególnych grup i sekcji, przedstawiając szczegółowe wyliczenia na co wydajemy pieniądze. Dla przykładu powiem, że od lutego łączna kwota składek wyniosła blisko 35 tys. zł, a klub poniósł koszty rzędu powyżej 200 tys. zł. Składają się na to chociażby transport, sprzęt sportowy, ubezpieczenie, opłaty rejestracyjne zawodników, wpisowe na turnieje i rozgrywki. To pokazuje, jak nieduży procent ogólnych wydatków pokrywany jest przez rodziców. Nasze opłaty nie są wygórowane, odpowiadają standardom obowiązującym w regionie. Z tą jednak różnicą, że w niektórych klubach konieczne jest dopłacanie za transport, stroje lub ubezpieczenie. Co więcej, w naszym regulaminie dopuściliśmy możliwość zwolnienia z opłaty członkowskiej za dziecko, z powodu trudnej sytuacji materialnej panującej w rodzinie. Ważne jest także to, że składki pobierane są do wieku trampkarza młodszego. Później zawodnicy trenują u nas za darmo.      

Czytany 1940 razy