• rodzinka
  • Zdrowy Świdnik
  • Idzie sobie Grześ...
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Repertuar
  • Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
  • Załatw sprawę w Urzędzie
środa, 12 grudzień 2018 15:27

Najzdolniejsi wyróżnieni

Talent i ciężka praca młodzieży ze Świdnika znów zostały docenione. Świdniczanie znaleźli się w gronie najlepszych z Lubelszczyzny. W poniedziałek przyznano stypendia Prezesa Rady Ministrów. Dzień później - Marszałka Województwa Lubelskiego.

10 grudnia wyróżniono uczniów szkół średnich. Warunkiem było uzyskanie najwyższej, w swojej placówce, średniej ocen lub wykazanie się szczególnymi uzdolnieniami w co najmniej jednej dziedzinie. Dyplomy z rąk wojewody Przemysława Czarnka, Agaty Gruli, dyrektora generalnego Lubelskiego Urzędu Województwa oraz Teresy Misiuk, lubelskiego kuratora oświaty, odebrało 230 osób. Wśród nich znalazła się także czwórka młodych świdniczan.

Z I Liceum Ogólnokształcącego nagrodzono Grzegorza Toporowskiego, który jest uczniem drugiej klasy o profilu humanistycznym. Już po raz drugi stypendium odebrał również tegoroczny maturzysta Jakub Michna z II LO.

- Kuba jest niezwykle wartościowym człowiekiem. To młody, taktowny, koleżeński, potrafiący odnaleźć się w każdej sytuacji erudyta. Nie tylko osiąga najwyższe wyniki z poszczególnych przedmiotów, ale też angażuje się w życie szkoły. Zawsze można na nim polegać - mówi Magdalena Skwarczyńska-Zuch, wicedyrektor II LO.

Najzdolniejsza z Powiatowego Centrum Edukacji Zawodowej okazała się drugoklasistka Lidia Janicka, uczennica klasy o profilu technik eksploatacji portów i terminali. 

- Lidia ma średnią ocen powyżej 5,30. Jest ambitna, systematyczna i pracowita. Nie boi się stawianych przed nią wyzwań. Chętnie angażuje się w samorząd uczniowski, śpiewa i występuje podczas różnych akademii. To bardzo dojrzała i mądra dziewczyna - chwali Anna Goral, dyrektor PCEZ.

Wśród stypendystów znalazły się również Ewelina i Justyna Olech z Zespołu Szkół nr 1 im. C. K. Norwida.

11 grudnia należał do najbardziej utalentowanych osób, wyróżnionych stypendium Marszałka Województwa Lubelskiego. Pamiątkowe dyplomy przekazali marszałek Jarosław Stawiarski oraz wicemarszałek Dariusz Stefaniuk. Nagrody przyznano 744 uczniom szkół podstawowych, klas gimnazjalnych, liceów, techników, zasadniczych szkół zawodowych oraz policealnych. Wśród nich nie zabrakło także reprezentantów naszego miasta.

- Cieszę się, że mamy tak dużą grupę uzdolnionej młodzieży. Dzięki tym młodym ludziom patrzę w przyszłość z dużym optymizmem - mówił podczas uroczystości J. Stawiarski.

Największą grupą stypendystów może pochwalić się Szkoła Podstawowa nr 7. Wyróżniono: Amelię Szubartowską, Elżbietę Bochniak, Stanisława Nużkę, Igę Łobińską i Pawła Borowieckiego. Liczną reprezentację ma również SP nr 5, z której nagrodzono: Nikolasa Michajłowa, Piotra Maksymiuka, Natalię Piątkiewicz i Barbarę Fotygę. Stypendia odebrała też młodzież z SP nr 3

Wśród uczniów szkół średnich wyróżnienia otrzymali: Alina Bezborotko i Filip Pytt z PCEZ, Weronika Górska i Aleksandra Basiuk z ZS nr 1, Kacper Śliwa i Szymon Kita z I LO oraz Jakub Machnikowski z II LO.

środa, 12 grudzień 2018 13:21

Niechciani „goście”

Nieproszoną wizytę złożyli jednemu z mieszkańców Świdnika dwaj 25-latkowie. Mężczyźni wtargnęli do jego domu, pobili go i okradli.

Do zdarzenia doszło w minioną sobotę. Policjanci otrzymali zgłoszenie, że do jednego z domów weszło dwóch młodych mężczyzn i napadło na mieszkającego w nim 36-latka. O sytuacji poinformował sam poszkodowany.

- Napastnicy znali ofiarę. W feralny dzień zapukali do jego drzwi. Otworzył im niczego nieświadomy członek rodziny poszkodowanego. Mężczyźni odepchnęli go i od razu skierowali kroki do pokoju 36-latka. Bili go pięściami i taboretem, a następnie zabrali tysiąc złotych. Gdy usłyszeli, że dzwoni po pomoc, rzucili się do ucieczki. Prawdopodobnie między mężczyznami doszło wcześniej do konfliktu na tle finansowym - mówi asp. Elwira Domaradzka z KPP w Świdniku.

Jednemu z dwudziestopięciolatków udało się zbiec. Drugi, próbując wydostać się przez balkon, potknął się i uderzył głową w parapet, doznając poważnego urazu. Mundurowi znaleźli go leżącego na podłodze. Natychmiast zabrano go do szpitala, gdzie przebywa pod nadzorem policji. Niedługo potem zatrzymano jego kolegę.

Wczoraj, wobec dwójki napastników sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu. Obu grozi do 12 lat pozbawienia wolności.

wtorek, 11 grudzień 2018 13:56

Na łyżwy po nowym roku

Prawdopodobnie dopiero w styczniu skorzystamy z lodowiska przy Szkole Podstawowej nr 5. Otwarciu miejskiej ślizgawki nie sprzyjają dodatnie temperatury.

Ze względu na warunki pogodowe, dopiero w tym tygodniu rozpoczną się prace związane z rozłożeniem lodowiska.

- Jego uruchomienie planujemy na początek roku. Jeśli jednak temperatura nieco spadnie, wtedy może to nastąpić jeszcze w grudniu - tłumaczy Leszek Kalicki, wicedyrektor SP nr 5.

Zmianom nie ulegną ceny za wejścia czy wypożyczenie sprzętu. Podobnie, jak w roku ubiegłym, dorośli za godzinę jazdy zapłacą 5 zł, a dzieci - 2 zł. Dla posiadaczy karty Rodzinka 3+ cena wyniesie złotówkę. Tradycyjnie, możliwe będzie wypożyczenie łyżew, pingwinka lub naostrzenie własnego sprzętu.

poniedziałek, 10 grudzień 2018 15:11

Ofiarom stanu wojennego

Koncertem Andrzeja Kołakowskiego, pieśniarza, poety, publicysty i działacza opozycyjnego w okresie PRL, rozpoczęły się obchody 37. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego. Wydarzenie, zatytułowane „Ofiarom stanu wojennego”, odbyło się 10 grudnia w świdnickim Centrum Kultury.

Jako pierwsi, na spotkanie z muzyką Kołakowskiego przybyli się uczniowie. Była to okazja, by w niecodzienny sposób zapoznali się z historią najnowszą Polski. Nim jednak to nastąpiło młodzież wysłuchała prelekcji, którą poprowadził dr Marcin Dąbrowski z lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Po południu szansę na wspomnienie tych, których w wyniku tragicznych wydarzeń z 13 grudnia 1981 roku, spotkały represje i którzy stracili życie, mieli starsi świdniczanie. Artysta zaprezentował autorskie utwory, ale też twórczość Jacka Kaczmarskiego.

- Te koncerty są wyjątkowe, bo zwykle, kiedy gram na Lubelszczyźnie, poruszam tematykę Żołnierzy Wyklętych. Dziś chciałbym przypomnieć inny czas. Kiedyś oglądałem program w telewizji. Dziennikarz zapytał jedną z uczennic, ile znaczy dla niej śmierć górników w kopalni „Wujek”. Odpowiedziała - mniej więcej tyle, ile śmierć wojów pod Cedynią. Było to dla niej wydarzenie zupełnie obce i w jakimś sensie obojętne. A trzeba przypominać, że 13 grudnia 1981 roku wprowadzono stan wojenny. Na ulicach zginęli młodzi ludzie, wielu z nich znalazło się w więzieniach. Im poświęcam dzisiejsze występy - mówił Andrzej Kołakowski.

Organizatorami wydarzenia byli: Miejski Ośrodek Kultury oraz IPN.

poniedziałek, 10 grudzień 2018 13:12

Już nie bezimienni

We wrześniu 1939 roku stanęli do walki, broniąc Ojczyzny przed Niemcami. Choć polegli, krajanie o nich nie zapomnieli. Żołnierze Wojska Polskiego, pochowani w zbiorowej mogile na cmentarzu parafialnym w Świdniku, doczekali się nowego pomnika. Udało się również ustalić nazwiska poległych.

Nad ich rozpoznaniem pracowało Biuro Upamiętnienia Walk i Męczeństwa Instytutu Pamięci Narodowej. Dzięki jego zaangażowaniu ustalono, że we wspólnym grobie spoczywają: Baranowski, Jan Bednarek, Stefan Dobrowolski, Bronisław Pazgrot, Franciszek Węcek, Stanisław Węglarz oraz Władysław Zaremszczak.

Nazwiska umieszczono na tablicy, zdobionej wizerunkiem orła wojskowego z 1919 roku, która stała się częścią odnowionego nagrobku. Prace objęły również rozebranie i usunięcie starego, nadgryzionego zębem czasu pomnika, wykonanie fundamentu oraz odwodnienia.

To nie jedyna mogiła na Lubelszczyźnie, którą odnowiono w ostatnim czasie. W miejscowości Horodło odświeżono pomnik gajowego Feliksa Kędraka, zamordowanego 6 kwietnia 1944 roku przez ukraińskich funkcjonariuszy SS, zaś w Dołhobyczowie zbudowano nagrobek dla trzech nieznanych funkcjonariuszy Policji Państwowej, zamordowanych we wrześniu 1939 roku przez Sowietów. Ich szczątki ekshumowano z mogiły leśnej w Wólce Putrzyńskiej w czerwcu tego roku.

sobota, 08 grudzień 2018 10:22

Zawsze świeci słońce

Są na świecie ludzie tak barwni i pozytywni, że wystarczy jedno spotkanie z nimi, by na zawsze pozostali w pamięci. Taką osobą jest właśnie Małgorzata Pastusiak. Mieszkańcy naszego miasta mogą kojarzyć ją ze śpiewania w chórach: Świdnik Gospel Choir i Salve Regis albo jako drużynową 12. Gromady Zuchowej „Rozbrykane Tygryski”, czy członka stowarzyszenia Świdnik Miasto Dla Rowerów, gdzie dba o rozwój lokalnej infrastruktury rowerowej. Zawsze wesoła, uśmiechnięta i z głową pełną pomysłów. Kiedy ktoś coś zaproponuje, będzie pierwsza do działania. Wydawałoby się, że życie w ciągłym pędzie jest męczące, ale ona czerpie z niego energię i nie zamierza na tym poprzestać.

- Jak każda kobieta, ma Pani wiele twarzy.

- Jedni kojarzą mnie jako harcerkę i animatorkę, inni jako chórzystkę albo rozpędzoną rowerzystkę. Od wielu osób słyszę, że skądś mnie znają, chociaż nigdy wcześniej nie zostaliśmy sobie przedstawieni. Uważają, że jestem charakterystyczna, mam rozpoznawalny głos i szybko mówię. Rzeczywiście taka jestem. Ponieważ robię wiele rzeczy, muszę mieć wszystko w miarę poukładane. Życie jest za krótkie, żeby rozpamiętywać i martwić się, dlatego im więcej mam na głowie, tym więcej sobie dokładam. To sprawia, że moje życie staje się pełniejsze. Jestem też mamą czterech córek, które są dla mnie bardzo ważne. Od dzieciństwa marzyłam o dużej rodzinie, nie chciałam jednak, żeby definiowało mnie jedynie bycie matką.

- Dlaczego?

- Szczęśliwa mama, to szczęśliwe dzieci. Wiem, bo jestem pedagogiem z wykształcenia i z pasji. Nie chciałam zamknąć się w czterech ścianach i być kurą domową. Gdy córki były małe, wynajmowałam opiekunkę i szłam na fitness czy warsztaty fotograficzne. Odkrywałam wciąż nowe aktywności, bo wiedziałam, że chcę pokazać swoim dzieciom jaki ciekawy jest świat i ile ma barw. Że można śpiewać, tańczyć, recytować, jeździć na rowerze, robić zdjęcia i wszystko, o czym tylko się zamarzy. Teraz, gdy ktoś pyta, czy potrafię coś zrobić, odpowiadam: - Ile mam czasu, żeby się nauczyć?

- Chyba ciężko jest połączyć dom i pasje.

- Jeśli się angażuję, to na sto procent. Kiedy wstępuję do chóru, jestem na każdej próbie i występie, a jeśli trzeba coś załatwić, zajmuję się tym. Czasami zastanawiam się, czy coś nie dzieje się kosztem innych spraw. Czy nie jest to złe dla moich córek, bo te wszystkie zajęcia odbierają im mamę. Często zostają w domu same, ale mam do nich pełne zaufanie. Nie sprawdzam ich, nie dzwonię. Mamy taką niepisaną umowę, że sobie nie przeszkadzamy chyba, że dzieje się coś złego. Dzięki temu dziewczyny stały się bardziej samodzielne i odpowiedzialne. Całe życie powtarzam im, żeby robiły to, co lubią i sama też staram się tego trzymać. W tym roku założyłam firmę Kreatywne Animacje, specjalizującą się w prowadzeniu animacji na różnych wydarzeniach rodzinnych i ogólnodostępnych. To moje kolejne, wychuchane dziecko, które, choć dopiero raczkuje, już osiąga sukcesy. Jestem dumna, że to, co robiłam przez całe życie stało się moją pracą.

- Skąd czerpie Pani siły?

- Chodzę na zumbę, bo lubię czuć przepływ dobrej energii. Zajęcia bardzo mi się podobają. Oprócz tego, że potańczę, mam darmową śmiechoterapię. Zumba daje mi mnóstwo energii na kolejny dzień, przewietrza głowę. Dobrze robią mi również próby chórów. Podczas śpiewu zapominam o codziennych problemach, wydzielają się endorfiny, zresztą tak, jak przy jeździe rowerem. Nie potrzebuję żadnych dodatkowych wzmocnień. Mam tyle zajęć i tak napięty grafik, że samo przemieszczanie się pomiędzy nimi, oczywiście na rowerze, podnosi ciśnienie (a mam naturalnie niskie!) i sprawia, że jestem pozytywnie naładowana. Cały czas musi się coś dziać. Gdy jest za spokojnie, czuję się nieswojo. Jak każdy, miewam również chwile słabości. Kiedy czuję, że dopada mnie chandra, zwracam się do rodziny i przyjaciół.

- Wróćmy do chyba największej z Pani pasji. Dlaczego wstąpiła Pani do harcerstwa?

- Miałam wtedy 7 lat, więc nie pamiętam pobudek. Żyłam w siermiężnych czasach PRL. Wtedy nic nie było, więc kiedy pojawiła się szansa ciekawych zajęć, rodzice od razu mnie zapisali. Najpierw byłam zuchem, później członkiem drużyny harcerskiej, zastępową i przyboczną, na koniec drużynową. Można powiedzieć, że pełniłam wszystkie role. Zdecydowanie mam duszę przywódcy i lubię pomagać ludziom. Zbiórki bardzo mi się podobały i otworzyły. Pamiętam niecodzienne zdarzenia i wspaniałą atmosferę, jaka panowała podczas biwaków, rajdów i obozów. Teraz chcę to wszystko umożliwić moim zuchom.

- Jeszcze kilkadziesiąt lat temu każdy chciał należeć do ZHP. Później nieco się to zmieniło, jednak teraz zainteresowanie harcerstwem znowu rośnie.

- Zastanawiam się nad przyczynami, dlaczego młodzież przestała wybierać harcerstwo. Po prostu pojawiły się nowe możliwości, których kiedyś brakowało. Szkółki piłkarskie, nauka tenisa, języków, wszelkiego rodzaju kółka zainteresowań. I dobrze, że są. Podam jednak taki przykład. Kiedy rodzice zapisują dziecko do gromady i pytają, co robimy, odpowiadam, że łatwiej wymienić, czego nie robimy. ZHP wychowuje świadomych, przygotowanych do dorosłego życia, obywateli. Zajęcia plastyczne, techniczne, ruchowe, terenowe, to środek do celu. Zuchy i harcerze uczą się samodzielnie myśleć, podejmować decyzje, odnaleźć się w różnych sytuacjach, zrobić coś z niczego i w niecodziennych warunkach. Nie traktuję harcerstwa, jak kółka zainteresowań. To jest organizacja wychowawcza, w której ważne są służba, braterstwo i praca nad sobą. Wierzę w to i otrzymuję takie sygnały. Kiedyś, przez dziesięć lat prowadziłam 562. Drużynę Harcerską „Płomienie”. Dziś, jej członkowie rozjechali się po całym świecie i założyli rodziny. Wykonują ciekawe zawody, mają mnóstwo pasji. Wielu z nich nadal do mnie pisze, dziękuje i dobrze wspomina zbiórki, a ci, którzy mieszkają w Świdniku, przysyłają do mnie swoje dzieci, do gromady zuchowej. Czuję, że nie był to zmarnowany czas.

- W harcerstwie jest Pani osobą, która obserwuje i wychowuje. Inaczej jest w chórze, gdzie znajduje się Pani w centrum wydarzeń.

- Chór uczy pokory. Jestem tylko pionkiem, bo na scenie najbardziej widać solistów i dyrygenta lub dyrygentkę. Ale to, że stanowimy całość i każdy odpowiada za drugiego, to nasza siła. To współzależność. Wiem, że jeśli czasami wkradnie się jakiś krzywy dźwięk, inni to usłyszą. Dlatego chodzę na każdą próbę, żeby wszystko jak najlepiej wypracować.

- Chciałaby Pani spróbować swoich sił jako solistka?

- Miałam już takie epizody. To były festiwale piosenki harcerskiej i turystycznej, do których znowu wracamy w Świdniku. Nie powiem, lubiłam występować solo, jednak wiem, że są inni, którzy są w tym lepsi. Odnalazłam się
w chórze. To nie tylko śpiewanie i występy, ale też dobra energia, przyjaźnie, wspólne wyjazdy i spotkania. Tego nie da mi nikt inny.

- Jak Pani odpoczywa? W ogóle jest taki moment?

- Bardzo lubię czytać, ale z przykrością muszę stwierdzić, że mam na to za mało czasu. Zastanawiam się nad przejściem na audiobooki, pytanie tylko - kiedy. Idealnie sprawdziłyby się w dalekich wycieczkach rowerowych, jednak jestem świadomym rowerzystą i nigdy nie jeżdżę w słuchawkach. Kiedy odpoczywam? Myślę, że właśnie podczas robienia tych wszystkich rzeczy, które ktoś mógłby nazwać męczącymi. Nawet przygotowanie zbiórki zuchowej, wspólnie z moją Radą Gromady, wymaga ode mnie sporo wysiłku. Po spotkaniu z zuchami, a jest ich prawie 40, przychodzę do domu zmęczona. Ale piję ulubioną herbatę, mija 15 minut i znowu biegam. Czuję, że zbiórki naprawdę podobają się dzieciom, że sprawiają im radość. Właśnie dla takich chwil satysfakcji to robię.

- A co, jeśli się Pani wypali?

- Nie mam czasu na myślenie o tym. To jest właśnie to, o czym powiedziałam na początku. Dokładam sobie jak najwięcej, bo wiem, że pochmurne dni źle na mnie wpływają. A jeśli będę miała więcej zajęć, nie zauważę tego cienia. Wierzę, że nasze myśli mają siłę sprawczą. Jeśli rano powiem sobie, że cieszę się, że się obudziłam i że zapowiada się piękny dzień, nieważne, że za oknem szaleje zawierucha, tak właśnie będzie. W każdej sytuacji staram się znaleźć dobrą stronę. Dla mnie zawsze świeci słońce. Gdy życzę pogody, mówię, że najważniejsza jest ta w sercu. Z biegiem lat nauczyłam się, że na wiele rzeczy nie mam wpływu, więc po prostu się nimi nie frustruję. Bo po co? Szkoda energii. Wolę spożytkować ją na coś fajniejszego, co daje radość.

Agata Flisiak

piątek, 07 grudzień 2018 09:34

Premiera na święta

Tegoroczne przygotowania do Bożego Narodzenia mijają pod znakiem twórczości Czesława Mozila. Muzyk, wspólnie z młodymi artystami z całej Polski, w tym również świdniczanami, stworzył projekt „Czesław Mozil i Grajkowie Przyszłości”. Przez 24 dni będziemy poznawać autorskie piosenki nawiązujące do świąt. Dziś premierę miał utwór „Mikołaj za pasem”, nagrany wspólnie z orkiestrą oraz chórem Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia im. Rodziny Wiłkomirskich.

Prace nad utworem rozpoczęły się pod koniec października. Wówczas uczniowie PSM, pod okiem wokalisty zespołu Czesław Śpiewa, zajęli się oprawą muzyczną oraz teledyskiem. Materiał powstawał w sali kameralnej Centrum Kultury.

To nie jedyny świdnicki akcent w projekcie. 19 grudnia zaplanowano premierę klipu do piosenki „Nie ma czasu”, w której usłyszymy członków Zespołu Tańca Ludowego „Leszczyniacy”.

Album Czesława Mozila i Grajków Przyszłości pt. „Kiedyś to były święta” można kupić online, poprzez portal Dobrepłyty.pl, iTunes, Apple Music, Spotify, Deezer, Google Play oraz sklepach sieci Empik.

czwartek, 06 grudzień 2018 11:01

Przedszkolaki obdarowane

Kiedy na kartce w kalendarzu pojawia się data 6 grudnia, to znak, że pod poduszką znajdziemy upominki, a na ulicach Świdnika zobaczymy... Mikołajów na koniach. Dziś czterech z nich złożyło wizytę dzieciom z Przedszkola nr 4.

Jerzy Krzyżowski, Mariusz Żuk, Łukasz Woźniak oraz Maciej Ziemiański już od 13 lat odwiedzają placówkę im. Kaprala Niedźwiedzia Wojtka. Nie inaczej było i tym razem. Mikołajowie wręczyli najmłodszym prezenty, a oni odwdzięczyli się piosenkami, wierszami i występami tanecznymi. Mali świdniczanie przygotowali też własnoręcznie zrobione podarunki. Odwiedziliśmy kilka grup, by upamiętnić te miłe chwile.

sobota, 08 grudzień 2018 08:18

W rocznicę stanu wojennego

W tym roku mija 37. rocznica wprowadzenia w Polsce stanu wojennego. Aby upamiętnić wydarzenia tamtych dni, Miejski Ośrodek Kultury, wspólnie z lubelskim oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej, zaprasza na koncert Andrzeja Kołakowskiego. Polskiego pieśniarza, poety, pedagoga, publicysty, nauczyciela akademickiego i działacza opozycyjnego w okresie PRL.

Publikował felietony i artykuły historyczne w „Naszym Dzienniku”. Napisał i wydał drukiem kilka książek z zakresu historii wychowania w Polsce. Od wielu lat koncertuje, wykonując swoje piosenki o tematyce historyczno-religijno-społeczno-politycznej, przy akompaniamencie gitary. Pierwszy sukces to II nagroda na Ogólnopolskim Przeglądzie Piosenki Autorskiej w Hybrydach (1984). Inspiracją dla jego twórczości są rzeczy, które nie przemijają i są zawsze obecne w życiu człowieka, a więc wiara, nadzieja i miłość… Wszystkie znajdują odbicie w historii, stąd też ballady historyczne służą nie tylko upamiętnieniu osób i wydarzeń, ale ukazaniu znaczenia tych wielkich wartości w życiu ludzkim.

• • •

Koncert Andrzeja Kołakowskiego

10 grudnia, godz. 18.00, sala kameralna Centrum Kultury

wstęp wolny

wtorek, 04 grudzień 2018 14:56

Nagrody dla artystów (foto)

Dzień Kultury stał się doskonałą okazją do wręczenia Nagród Burmistrza Świdnika osobom, które w 2017 roku osiągnęły sukcesy w tej właśnie dziedzinie. Uroczystość odbyła się w Centrum Kultury, a poprowadził ją radny Marcin Magier.

- Świdnik to taka mozaika złożona z kolorowych szkiełek, a jej istotnym elementem jest działalność kulturalna. Serdecznie dziękuję ludziom z nią związanym za to, co robią nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla mieszkańców. Gratuluję nagrodzonym i życzę dalszych sukcesów - mówił burmistrz Waldemar Jakson.

W uznaniu za całokształt działalności nagrodę otrzymała grupa taneczno-teatralna „Pasjonaci” ze Środowiskowego Domu Samopomocy Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną Koło w Świdniku. Zespół Tańca Nowoczesnego FUX i Świdnicki Zespół Baletowy odebrały wyróżnienie za osiągnięcia w twórczości i działalności artystycznej lub upowszechnianiu kultury. Z okazji jubileuszy nagrody powędrowały do Renaty Szurygi, malarki i instruktorki MOK, która obchodziła 20-lecie pracy twórczej, Beaty Olszańskiej, dyrektor PSM, z okazji 35-lecia pracy nauczycielskiej, a także do Państwowej Szkoły Muzycznej I st. im. Rodziny Wiłkomirskich, świętującej 45-lecie działalności. Za upowszechnianie kultury w pracy z dziećmi i młodzieżą w placówkach kulturalnych i oświatowych uhonorowano Iwonę Syrokę, instruktorkę zespołu FUX, Ewę Szalecką-Gronek ze Szkoły Podstawowej nr 3 i Beatę Kamińską, instruktorkę Świdnickiego Zespołu Baletowego.

Na scenie zaprezentowali się: „Pasjonaci”, Julian Cyran, Filip Cyran i Magdalena Cyran z PSM I st. oraz Świdnicki Zespół Baletowy i ZTN FUX.

aw

Strona 1 z 38

Najczęściej czytane