• Schronisko w Krzesimowie
  • Repertuar
  • Zdrowy Świdnik
  • Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • Idzie sobie Grześ...
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Wirtualny spacer po Strefie Historii
  • Slajd Wirtualny Spacer
  • rodzinka
  • SH
poniedziałek, 03 wrzesień 2018 08:29

Książki pojadą na Litwę

Kilkaset podręczników trafi do polskiej szkoły i polonijnego stowarzyszenia. W piątek przekazała je świdnicka księgarnia językowa. 

Dziewięć dużych pudeł, a w nich podręczniki do języka polskiego, historii, geografii, przyrody, religii, przedmiotów ścisłych, ale przede wszystkim książki do nauki języków obcych - angielskiego i niemieckiego. Taki dar, polskim dzieciom z Litwy, postanowili przekazać właściciele świdnickiej Księgarni Edukacyjnej i Językowej A-Z.

- Myślę, że w tych pudłach jest około 500 książek, a być może i więcej. Dodatkowo są w nich również zestawy kaset i płyt - mówi Jarosław Dmowski, przedstawiciel księgarni. - Razem wszystkie mogą być warte kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Okazuje się, że w rodzimych szkołach, te książki już się nie przydadzą. - Po reformie oświaty zmieniła się podstawa programowa. Oznacza to, że dotychczasowe podręczniki wyszły z obiegu. Nam został cały zapas nowych książek. Zapytaliśmy więc w Urzędzie Miasta, czy nie byłoby możliwości przekazania ich na Wschód. Co ważne, nie są to pojedyncze egzemplarze poszczególnych podręczników, więc może z nich często korzystać nawet cała klasa - opowiada J. Dmowski.

Przedstawiciele ratusza skontaktowali się z organizacjami polonijnymi działającymi na Litwie, a dokładnie w Solecznikach, czyli mieście partnerskim Świdnika.

- Odpowiedziano nam, że bardzo chętnie je przyjmą. Książki pojadą w dwa miejsca, do polskiej szkoły i organizacji prowadzącej dom dziecka - mówi Piotr Jankowski, naczelnik wydziału obsługi klienta w Urzędzie Miasta.

Przewiezieniem książek zajmie się Towarzystwo Pomocy im. Św. Brata Alberta Koło w Świdniku. - Podręczniki będą przekazane albo przy okazji przewożenia darów dla Polonii od stowarzyszenia, albo razem z paczkami na święta - dodaje Piotr Jankowski.

piątek, 31 sierpień 2018 08:28

Czas na baseny!

Prace nad projektem kompleksu pływalni są już bardzo zaawansowane. Wykonawca przekazał do Urzędu Miasta koncepcję i wizualizację przyszłych obiektów. W październiku kompletna dokumentacja trafi do starostwa powiatowego. Natomiast pierwsi goście, będą mogli odwiedzać wodny raj za nieco ponad półtora roku. Co będzie tam na nich czekać?

Umowa na budowę kompleksu otwartych i krytych basenów została podpisana kilka tygodni temu. Za przeprowadzenie wartej ponad 50 mln zł inwestycji odpowiada firma Warbud. Jej pierwszym zadaniem jest przygotowanie dokumentacji i uzyskanie pozwolenia na budowę. Drugim, wykonanie obiektu. Zgodnie z zapisami umowy, na przeprowadzenie obu etapów ma 20 miesięcy. W tej chwili prace nad przygotowaniem dokumentacji są zaawansowane, a do ratusza dotarła koncepcja nowych obiektów.

- Po jej zatwierdzeniu, przedsiębiorstwo przygotuje projekt i wystąpi do powiatu o pozwolenie na budowę. Liczymy, że stanie się to za kilka tygodni - mówi burmistrz Waldemar Jakson. - Kompleks będzie nowoczesny, planujemy zastosować w nim również odnawialne źródła energii. Co najważniejsze, ma odpowiadać na potrzeby mieszkańców i stanowić dla nich miejsce do uprawiania sportu i relaksu.

W przekazanej koncepcji wykonawca zamieścił wszystkie elementy, które znajdą się na terenie kompleksu. Jak więc będzie wyglądał „Słoneczny Świdnik”?

Aktywność „pod chmurką”

Na terenie obiektu znajdą się boiska o różnych rodzajach nawierzchni. Obiekty do gry w piłkę nożną, plażową i siatkówkę zostaną wyłożone piaskiem. Z kolei plac sprawnościowy do uprawiania takich sportów jak: parkour, street workout i kalistenika, będzie miał naturalną nawierzchnię i zajmie ok. 300 mkw.

W kompleksie zostanie umiejscowione także boisko wielofunkcyjne, do siatkówki i koszykówki, o powierzchni 660 mkw., a także obiekt do gry w koszykówkę uliczną. Oba będą miały nawierzchnię poliuretanową. W koncepcji znalazła się również siłownia zewnętrzna z nawierzchnią syntetyczną i dziesięcioma urządzeniami. Są to: prostownik pleców z ławką, podciąg nóg z drabinką, wahadło z twisterem, wioślarz, wyciąg górny, orbitrek, poręcze równoległe i drążek podwójny. Na terenie obiektów zewnętrznych będzie także plac pod wypożyczalnię rowerów.

Oczywiście głównym elementem kompleksu zewnętrznego będą baseny „pod chmurką”. W ich skład wejdzie brodzik o głębokości od 0,1 m do 0,3 m, o powierzchni lustra wody około 75 mkw. Najmłodsi będą mieć do dyspozycji również wodny plac zabaw. Z myślą o starszych dzieciach zaplanowano część basenową o głębokości od 0,6 do 0,9 m. Młodzież i dorośli skorzystają z pływalni rekreacyjnej z atrakcjami, leżankami i dwoma wannami SPA. W tej części będą również „lądować” osoby korzystające z 60-metrowej zjeżdżalni rurowej i rodzinnej. Baseny otwarte uzupełni również ich fragment przeznaczony do nauki pływania. Będzie miał głębokość od 1,2 do 1,5 m i trzy tory. Przy wejściu do obiektu na wszystkich będzie czekało pięć pryszniców zewnętrznych. Cały kompleks zostanie w pełni dostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych.

Relaks pod dachem

Z kolei kryta pływalnia ma mieć formę wydłużonego prostopadłościanu o wymiarach 69,5m na 44m. Będzie to gmach dwukondygnacyjny z podziemną częścią techniczną. Na całej wysokości i długości elewacji zostały zaplanowane przeszklone ściany. W budynku będą się mogły odbywać zawody zgodnie z wymaganiami Polskiego Związku Pływackiego, treningi sportowców oraz nauka pływania dzieci w wieku przedszkolnym, szkolnym i dorosłych. Pływalnia posłuży też do rehabilitacji i rekreacji.
W hallu budynku powstaną: poczekalnia umożliwiająca przyjęcie minimum 50 osób, toalety i pomieszczenia gospodarcze. Stąd będzie można przejść do szatni z szafkami na ubrania, na widownię basenu, a także na halę z pływalniami.
Strefa sportowo-rekreacyjna obejmie basen o wymiarach 25 na 12,5 m, o głębokości od 1,20 do 1,80 m. Będzie wyposażony w drabinkę z poręczami, dźwig dla osób niepełnosprawnych, oświetlenie podwodne i komplet lin torowych.
Pływalnia rekreacyjno – szkoleniowa, o wymiarach ok. 12,5 na 7,50 m, będzie mieć głębokość 0,60 do 0,90 m. Podobnie jak w większym basenie, zostanie w niej zamontowane oświetlenie podwodne o zmiennej barwie, a także masażery karku, kaskada, przeciwprąd oraz masaż ścienny.

Brodzik dla dzieci, o wymiarach ok. 9,7 na 6,40 m, o głębokości 0,3-0,10 m, będzie wyposażony w parasole wodne, natrysk górny wąskostrumieniowy, zjeżdżalnię dla dzieci „słoń” o wysokości około 1,6 m, dzwonek wodny, tryskającą wodą „żyrafę” i „pingwina” i zabawkę „jeż wodny”. Do dyspozycji odpoczywających będzie również okrągły basen SPA, o średnicy minimum 3 m, z dyszami do masażu i podświetleniem. Będzie mogło z niego korzystać równocześnie 10 osób.

Atrakcją krytej pływalni będzie również całoroczna zjeżdżalnia zewnętrzna, o długość 60 m i różnicą poziomów około 6 m, w formie zamkniętej rury o konstrukcji stalowej. Widownia przy basenie sportowym pomieści 70 osób. Do dyspozycji gości będzie także kompleks saun (fińska i turecka) oraz strefa małej gastronomii.

środa, 29 sierpień 2018 16:39

Kampania wystartowała

Przy ul. Kusocińskiego, na jednej z największych inwestycji ostatnich lat, obecny burmistrz Waldemar Jakson zapowiedział, że będzie się starał o reelekcję. W tej chwili trudno jeszcze powiedzieć, kto będzie jego przeciwnikiem. Mimo zarejestrowanych komitetów wyborczych, nikt inny oficjalnie nie ogłosił swojej kandydatury.

Waldemar Jakson jak dotąd był bezkonkurencyjny. Ostatnie wybory samorządowe wygrał w pierwszej turze. W środę ogłosił, że również w październikowym głosowaniu będzie się starał o reelekcję. Jak tłumaczy, zależy mu m.in. na dokończeniu ogromnych inwestycji, które właśnie gmina realizuje..

- Świdnik to nasza duma - mówił burmistrz Waldemar Jakson. - Jestem dumny, bo zebraliśmy pieniądze i rozpoczęliśmy największe inwestycje w dziejach naszego miasta. Kandyduję, bo podjąłem się wykonania historycznych przedsięwzięć i chcę kontynuować swoją misję. Mam obowiązek dokończyć to, co obiecałem mieszkańcom.

Nie bez przyczyny na miejsce, w którym burmistrz ogłosił start w wyborach wybrał ul. Kusocińskiego. Budowa tej drogi to jedna z największych inwestycji ostatnich lat. Co prawda jest ona powiatowa, ale to ratusz wziął na siebie przeprowadzenie przedsięwzięcia. Zapłacił również za przygotowanie projektu i dołoży się do odszkodowań za działki niezbędne pod budowę. Urzędnikom z ratusza udało się też zdobyć wielomilionową dotację unijną na budowę ulicy. Inwestycja w sumie będzie kosztować ponad 24 mln zł. Włodarz Świdnika wśród największych, trwających właśnie, zadań wymieniał również budowę kompleksu basenów i kolektora wód deszczowych oraz przebudowę pl. Konstytucji 3 maja. Tyko te trzy inwestycje będą w sumie kosztować blisko 90 mln zł. W planach jest jednak dużo więcej.

- Świdnik jest miastem chętnie zasiedlanym przez młode rodziny. Chcę zadbać o ich potrzeby wzmacniając sieć przedszkoli i żłobków. Już rozpoczęliśmy projektowanie takiej placówki przy ul. Klonowej i oddziału przedszkolnego w SP nr 5. Z myślą o młodych ludziach przystąpiliśmy do programu Mieszkanie Plus. Jesteśmy w trakcie projektowania bloków z setką mieszkań. Oczywiście miejska przestrzeń to również wygodne i utwardzone ulice. Stąd nasz pomysł na wykorzystanie innowacyjnej metody wałowanego betonu, która pozwoli szybko i trwale rozwiązać problem dróg gruntowych – wymieniał Waldemar Jakson.

Tym sposobem, w najbliższym czasie, będą wykonane ul. Gospodarcza i Fiołkowa. W miejskich planach jest również budowa zielonych parków z unijnym dofinansowaniem. Przetarg na jeden z nich jest już ogłoszony. Burmistrz Świdnika przywoływał także swoje sukcesy z ostatniej kadencji i wcześniejszych.

- Skutecznie zdobywamy pieniądze unijne. Przez 10 lat Świdnik wchłonął aż 800 mln zł dotacji na drogi, szkoły, obiekty sportowe czy rozwój firm. Jesteśmy wśród najbogatszych miast w regionie i rośniemy w oczach. Nasza dynamika rozwoju budownictwa mieszkaniowego jest porównywalna w zasadzie tylko z Lublinem – mówił W. Jakson. – Realizujemy marzenia mieszkańców uruchamiając dla nich Budżet Obywatelski. Wspieramy firmy i pracujemy nad rozwojem przedsiębiorczości. Dbamy również o rozwój sportu. W powołanym w ubiegłym roku Miejskim Klubie Sportowym, oprócz drużyn seniorskich, trenuje ponad 750 dzieci.

Co ciekawe, mimo niecałych dwóch miesięcy do wyborów, nie wiadomo jeszcze, kto będzie przeciwnikiem Waldemara Jaksona. 

Walczącemu o reelekcję włodarzowi towarzyszyli Marcin Dmowski i Konrad Sawicki.

- Chcemy zadeklarować nasze pełne poparcie dla burmistrza. W tegorocznych wyborach, radni z naszego klubu będą startować z komitetu Waldemara Jaksona - mówił Marcin Dmowski, przewodniczący Klubu Rodzina i Prawo.

- Prawo i Sprawiedliwość w wielu samorządach wystawia swoich kandydatów w wyborach. Są też takie miasta jak Świdnik, które są chlubnymi wyjątkami na mapie naszego województwa, gdzie wspieramy kandydatów niezależnych, startujących z własnych komitetów wyborczych. Jednym z nich jest Waldemar Jakson. Cieszymy się, że mamy takich samorządowców w naszym województwie, którzy przez wiele lat dowodzili, że potrafią skutecznie działać na rzecz dobra wspólnego - dodał Konrad Sawicki, rzecznik prasowy lubelskiego PiS.

wtorek, 28 sierpień 2018 08:34

Osiedle w remontach

Spółka TBS „Lokum” od minionego roku ciągle inwestuje. Problemem są zwłaszcza klatki schodowe w komunalnych blokach, ale również balkony, dachy czy pomazane elewacje. Mieszkańcy tłumaczą, że intensywne prace widać, natomiast władze spółki nadal wyliczają długą listę niezbędnych remontów.

Świdnickie „Lokum” Towarzystwo Budownictwa Społecznego ma już ponad 20 lat. W tej chwili na terenie osiedla, w kilku blokach, znajdują się 193 mieszkania na wynajem o łącznej powierzchni 10 847 mkw. Dodatkowo przedsiębiorstwo zarządza jedną wspólnotą mieszkaniową, wynajmuje lokal użytkowy i miejsca parkingowe. Jak tłumaczą jej władze, chętnych na mieszkania komunalne nie brakuje. - Mamy w stu procentach zapełnione nasze lokale. Prowadzimy również listę oczekujących. Jeśli tylko któreś z mieszkań się zwolni, natychmiast jest zasiedlane - tłumaczy Jerzy Winnicki, prezes TBS „Lokum”.

Nie ukrywa również, że potrzeb inwestycyjnych jest bardzo dużo. - Część infrastruktury osiedla jest już stara i wymaga niezbędnych napraw. Najkosztowniejsze są jednak remonty klatek schodowych. W tym roku dwie już zostały zmodernizowane. Koszt prac w jednej to ok. 40 tys. zł. Chociaż przy obecnym wzroście cen ta kwota może skoczyć nawet do 50 tys. zł - tłumaczy J. Winnicki.

Na tym nie koniec. W blokach wymieniono również 25 pieców gazowych, cztery opaski przy budynkach i osiem par drzwi wejściowych do lokali. - W prawie połowie bloków pomalowaliśmy balkony, przy kilku wyremontowaliśmy schody i dodatkowo dobudowaliśmy do nich pochylenie. Ułatwi to poruszanie się matkom z dziećmi czy osobom niepełnosprawnym - wymienia prezes TBS „Lokum”.

Na terenie osiedla zostało również wymienione oświetlenie na LED-owe. Ma to dać spółce oszczędności w opłatach za energię. Mieszkańcy zauważyli także zmiany na lepsze w utrzymaniu zieleni. - Zmieniliśmy wykonawcę i efekty rzeczywiście od razu widać - przyznaje J. Winnicki.

Mimo że na terenie bloków TBS wiele się dzieje, lista niezbędnych remontów nadal jest długa. - W kolejce czeka malowanie i wymiana następnych klatek schodowych. Może w tym roku uda się wyremontować chociaż jeszcze jedną. Musimy znaleźć pieniądze także na zakup kolejnych pieców gazowych. Trzeba się też zabierać powoli za remonty dachów - dodaje szef TBS „Lokum”.

poniedziałek, 03 wrzesień 2018 08:16

Wrzesień z nowymi kursami

Od dziś można korzystać z no­wych kursów do i ze Świdnika. Zmiany obejmą zarówno linię 55, jak i 5. W przypadku tej pierw­szej autobusy pojadą częściej przez cały tydzień, natomiast przez Zadębie na razie od poniedział­ku do piątku.

Przedstawiciele ratusza już od kilku tygodni zapowiadali nowe kursy komunikacji miejskiej. Wiadomo było, że mogą one ruszyć od wrześ­nia.

- W tym roku będzie to już dru­ga zmiana w rozkładzie. Pierwszą przeprowadziliśmy wiosną. W ten sposób chcieliśmy odpowiedzieć na postulaty zgłaszane do nas przez mieszkańców - mówił Andrzej Ra­dek, zastępca burmistrza Świdnika.

W tzw. międzyczasie trwała wy­miana pism między ratuszem a Zarządem Transportu Miejskiego w Lublinie. Ostatecznie ustalono, że dodatkowe kursy będą uruchomione od 3 września. W przypadku linii 55, pasażerowie skorzystają z dwóch nowych połączeń.

W dni powszednie dodatkowe au­tobusy wyjadą ze Świdnika o 4.39 i 12.28, natomiast z Lublina (przysta­nek Choiny) o 11.20 i 22.38. Z kolei w soboty, nowe kursy zosta­ły zaplanowane na 5.48 i 14.04 ze Świdnika oraz 12.44 i 18.27 z Lub­lina. W niedziele i dni świąteczne dodatkowe połączenia wyruszą o 15.21 i 19.20 ze Świdnika, natomiast z Lublina pojadą o 13.55 i 17.59.

Sprawa jest bardziej skomplikowa­na w przypadku linii 5, ponieważ autobusy z tym numerem jeżdżą również do Mełgwi. Z pisma ZTM wynika, że wójt ostatniej gminy na trasie uznał, że liczba kursów jest w tej chwili wystarczająca i nie planu­je jej teraz zwiększać. Oznacza to, że na dwóch dodatkowych kursach autobusy linii 5 będą miały końco­wy przystanek w Porcie Lotniczym Lublin. ZTM zaproponował, żeby nowe połączenia zaczynały się z tego miejsca w dni powszednie o 12.30 i 14.35. Z kolei spod bramy Krakowskiej pojazdy wyruszą o 11.20 i 13.20.

Pod znakiem zapytania stanęły za to dodatkowe kursy weekendowe na tej trasie. Jak tłumaczą przed­stawiciele ZTM, ich wprowadzenie wymaga „całkowitej przebudowy rozkładu jazdy”. Nie oznacza to, że ich nie będzie, ale nie wiadomo jeszcze, czy uda się je wprowadzić od 3 września. Przedstawiciele ratusza tłumaczą również, że na tych zmianach prze­budowa siatki połączeń miejskich się nie zakończy.

- Nie jesteśmy w stanie obiecać, że od razu odpowie­my na wszystkie oczekiwania miesz­kańców, ale chcemy zrobić kolejny krok w kierunku zagęszczenia kur­sów. Tym bardziej, że komunikacja miejska dobrze się sprawdza i jest realnym symbolem pewnego po­łączenia Świdnika z Lublinem, ale przy zachowaniu odrębności nasze­go miasta - tłumaczył Andrzej Ra­dek i dodawał, że kwestie komuni­kacyjne nie zostaną pominięte przy tworzeniu budżetu Świdnika na przyszły rok. - Oczywiście tu decy­dujący głos będzie należał do rad­nych miejskich, ale w propozycjach, które przygotujemy na pewno znaj­dą się nowe kursy miejskie.

czwartek, 23 sierpień 2018 14:52

Koncepcja na ochłodę

Umowa została podpisana na początku lipca. Od tego czasu wykonawca pracował nad koncepcją kompleksu basenów. Dokument dotarł we wtorek do Urzędu Miasta. W tej chwili jest analizowany. Jeśli zostanie przyjęty, na jego podstawie powstanie ostateczna dokumentacja.

Kilka tygodni temu, na nowych kortach tenisowych, doszło do podpisania wielomilionowej umowy na budowę basenów otwartych i pływalni pod dachem. Chodzi o duży kompleks wart 52 mln zł. Wykonawca, od początku lipca, ma 20 miesięcy na wywiązanie się z umowy. Pracy jest bardzo dużo, bo zadaniem przedsiębiorcy jest również przygotowanie dokumentacji i uzyskanie pozwolenia na budowę.

- W tej chwili trwa przygotowywanie projektów i niezbędnej dokumentacji. Liczymy, że w październiku trafi ona do starostwa powiatowego - mówi Michał Piotrowicz, zastępca burmistrza Świdnika.

Wykonawcą inwestycji jest firma Warbud. - Podpisujecie umowę z solidną firmą, która spokojnie poradzi sobie z tym przedsięwzięciem. Przeniesiemy ze sobą wszystko, co mamy najlepsze, nasze zasoby i doświadczenie. Możecie być państwo pewni, że za umówioną cenę i w ustalonym czasie, obiekt zostanie zbudowany w najlepszej, możliwej jakości - mówił podczas podpisania umowy Wojciech Gerber, dyrektor regionu centrum firmy Warbud.

Tydzień temu do Urzędu Miasta trafiła koncepcja nowych obiektów. - Dokumenty właśnie są analizowane. Jest to ogólna koncepcja architektoniczna, w której miały zostać uwzględnione nasze uwagi. Zawiera, między innymi, proponowany rozkład wszystkich obiektów na działce przy ul. Fabrycznej, ale również rozwiązania dotyczące wszelkich instalacji - wymienia M. Piotrowicz.

Jeśli przedstawiona koncepcja zostanie zaakceptowana, wówczas na jej podstawie powstanie dokumentacja całego kompleksu.

- Kolejnym etapem będzie uzyskanie pozwolenia na budowę i rozpoczęcie prac w terenie - dodaje zastępca burmistrza.

Kryte i otwarte baseny mają przyciągać młodszych i starszych. W ramach pływalni zewnętrznych powstaną: brodzik, wodny plac zabaw, część basenowa dla dzieci starszych, rekreacyjna dla młodzieży i dorosłych z dwoma wannami SPA, zjeżdżalnią rodzinną i rurową, basen do nauki pływania o wymiarach 6,5 m na 12,6 m i trzema torami. W hali z pływalniami powstaną baseny: sportowy (25 m na 12,5 m), rekreacyjny (12,5 m na 6,5 m), brodzik dla dzieci (10 m na 6 m), basen SPA. Dodatkowo będzie można skorzystać również ze zjeżdżalni. Hala basenowa zostanie wyposażona też w widownię i bezpośrednie wyjście do kompleksu pływalni zewnętrznych.

Na terenie obiektu powstaną także boiska: do piłki nożnej i siatkówki plażowej, wielofunkcyjne o nawierzchni syntetycznej i do koszykówki ulicznej. Odwiedzający obiekt skorzystają także z placu sprawnościowego do parkour, street workout, kalisteniki i siłowni zewnętrznej.

wtorek, 21 sierpień 2018 09:09

Krok do przodu

Będą dodatkowe kursy i propozycje do budżetu na przyszły rok. Choć przedstawiciele ratusza nie ukrywają, że nie są w stanie w tej chwili zareagować na wszystkie potrzeby zgłaszane przez świdniczan. - Idziemy do przodu, rozważamy wiele wariantów i słuchamy głosów mieszkańców - zapewnia Andrzej Radek, zastępca burmistrza.

Kolejnych zmian w kursowaniu komunikacji miejskiej świdniczanie mogą się spodziewać od września.

- Dołożymy wówczas kilka nowych kursów. W tym roku będzie to już druga zmiana w rozkładzie. Pierwszą przeprowadziliśmy wiosną. W ten sposób chcieliśmy odpowiedzieć na postulaty zgłaszane przez mieszkańców - mówi Andrzej Radek, zastępca burmistrza Świdnika. - Musimy się jeszcze pochylić nad dwoma kwestiami związanymi z komunikacją. Jedna to częściowe rozliczenie bezpłatnych kursów podczas Świdnik Air Festival. Goście wydarzenia nie musieli płacić za bilety, ale oczywiście takie rozwiązanie wygenerowało koszty, które teraz trzeba ponieść. Druga sprawa, to bezpłatna komunikacja dla uczniów. Tę kwestię rozwiązaliśmy tylko częściowo. Za darmo jeżdżą nasi uczniowie, którzy uczęszczają do lubelskich szkół. Natomiast w tej chwili rozważamy również wprowadzenie takiego samego rozwiązania dla uczniów ze świdnickich szkół.

Od września pojawią się w rozkładzie po dwa dodatkowe kursy na trasie linii nr 5 i 55.

- Zostaną one uruchomione w dni powszednie, ale również w soboty i w niedziele - mówi Przemysław Kozień z wydziału mienia komunalnego w UM.

Władze miejskie zdają sobie sprawę, że oczekiwania świdniczan są większe.

- Jesteśmy tego świadomi. Mieszkańcy dojeżdżają do pracy i z pracy w różnych godzinach i chcieliby wówczas korzystać z komunikacji miejskiej. My oczywiście musimy dojść w tym względzie do konsensusu, bo nie możemy dla kilku osób utrzymywać całego kursu - tłumaczy zastępca burmistrza. - Nie jesteśmy w stanie obiecać, że od razu odpowiemy na wszystkie oczekiwania świdniczan, ale chcemy zrobić kolejny krok w kierunku zagęszczenia kursów. Tym bardziej, że komunikacja miejska dobrze się sprawdza i jest realnym symbolem pewnego połączenia Świdnika z Lublinem, przy zachowaniu odrębności naszego miasta.

Zastępca burmistrza zapewnia również, że kwestie komunikacyjne nie zostaną pominięte przy tworzeniu budżetu Świdnika na przyszły rok. - Oczywiście decydujący głos będzie należał do radnych miejskich, ale w propozycjach, które przygotujemy na pewno znajdą się nowe kursy - mówi zastępca burmistrza.

Ile na komunikację?

Miasto częściowo utrzymuje linię nocną i trzy połączenia w ciągu dnia. W tym roku do kursowania komunikacji łączącej Świdnik z Lublinem dopłaci około 1,050 mln zł. Jak tłumaczą urzędnicy, kwota przeznaczana na kursy miejskie rośnie co roku, razem ze zwiększeniem ich ilości. W porównaniu do 2017 roku, w tym roku urząd zapłaci o 150 tys. więcej.

czwartek, 16 sierpień 2018 11:29

Awarie im niestraszne

Do Przedsiębiorstwa Komunalnego „Pegimek” właśnie trafiły nowoczesne urządzenia. Dzięki nim można prosto z samochodu zajrzeć w każdą rurę i bez wchodzenia do studzienki usunąć awarię. Władze miejskiej spółki czekają jeszcze na nowe auto do czyszczenia kanalizacji. Dojedzie jesienią tego roku.

Już w zeszłym roku okazało się, że świdnicka spółka ma szansę na wzbogacenie się o nowoczesne urządzenia z dofinansowaniem z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska.

- Wszystkie wnioski musieliśmy złożyć do końca czerwca. Należało też rozstrzygnąć przetargi, podpisać umowy z wybranymi oferentami i dopełnić niezbędne procedury dofinansowania tych projektów - wymienia Hubert Obrusiewicz, prezes Przedsiębiorstwa Komunalnego „Pegimek”.

Kilkanaście dni temu pracownicy spółki odebrali pierwsze z zamówionych urządzeń. Samochód do inspekcji wizyjnej testowali na ul. Czereśniowej. - Zestaw składa się zabudowy na podwoziu Mercedesa Sprintera, wyposażonego w nowoczesny system pozwalający na zobrazowanie stanu technicznego wszystkich rur na terenie miasta - mówi prezes PK „Pegimek”.

Samochód ma zamontowane specjalistyczne, zdalnie sterowane ramię i nowoczesną kamerę wpuszczaną do studzienki. - Urządzenie ma własny napęd, podświetlenie i kamerę cofania. Pozwala na wykonanie dokładnych pomiarów odległości, długości, stopnia nachylenia rury, a także, dzięki wbudowanemu laserowi, lokalizacji uszkodzenia - wymienia szef przedsiębiorstwa.

Oprócz samojezdnej kamery pojazd jest wyposażony w niezależny zestaw inspekcyjny przeznaczony do kontroli rurociągów o mniejszych średnicach. Dzięki wbudowanemu w kabinę stanowisku operatorskiemu, można wykonywać inspekcje nawet w niekorzystnych warunkach atmosferycznych, a specjalny, akumulatorowy system zasilania z przetwornicą, pozwala na pracę bez włączonego silnika. Dotąd świdnicka spółka nie miała takiego urządzenia. - Najbliższe jest w posiadaniu lubelskiego MPWiK. Taki sprzęt niezbędny jest do utrzymania naszych sieci, ale pozwoli nam również na wykonywanie zleceń zewnętrznych - tłumaczy H. Obrusiewicz.

W tym tygodniu pracownicy PK „Pegimek” odebrali urządzenie do krakingu statycznego. Sprzęt daje możliwość naprawy kanalizacji sanitarnej bez wykopywania rur. Ułatwi więc usuwanie uszkodzeń w miejscach, gdzie trudno byłoby zastosować metody tradycyjne, nie spowoduje także niszczenia nawierzchni, pod którą znajdują się rury. Urządzenie już w środę przeszło pierwsze testy podczas naprawy kanalizacji przy ul. Traugutta. - Jego działanie opiera się na niszczeniu istniejącej rury i wprowadzeniu w jej miejsce krótkich modułów - wyjaśnia prezes PK Pegimek.

Co ciekawe, urządzeniem steruje pracownik, ale robi to z powierzchni ziemi, nie musi z nim schodzić do studzienki. Nowoczesny sprzęt produkcji białoruskiej jest zasilany własnym agregatem hydraulicznym, sprawdzony i już dobrze znany wśród firm działających na polskim rynku.

Ostatni zamówiony samochód dotrze do Świdnika późną jesienią. Będzie to wóz ciśnieniowy z funkcją odzysku wody. Wspólnie z większym autem, zakupionym 5 lat temu będzie wykorzystywany do czyszczenia rur kanalizacyjnych. Zastąpi wiekowe już samochody marki Liaz. Łącznie nowy sprzęt będzie kosztował ponad 2,7 mln zł brutto. Najdroższy będzie samochód ciśnieniowy. Został wyceniony na 1,8 mln zł. Za auto do inspekcji wizyjnej spółka zapłaciła 651 tys. zł. Urządzenie do krakingu to koszt rzędu 337 tys. zł.

- Wszystkie zakupy przyczynią się do minimalizacji awarii i pozwolą na szybszą realizację napraw, co przełoży się na ograniczenie strat zużycia wody - dodaje H. Obrusiewicz.

środa, 15 sierpień 2018 12:11

Sekrety polskich rowerów

Rower wyprodukowany w wytwórni Henryka Zalewskiego we Lwowie, jeden z eksponatów w kolekcji, jest obiektem szczególnej dumy Michała Piotrowicza, chociaż nie jest najstarszy. Dlaczego? Powstał w 1930 roku w polskiej firmie, w polskim mieście Lwowie i zachował się w bardzo dobrym stanie. Wygląda bardzo współcześnie, chociaż ma drewniane obręcze kół i bębnowe hamulce, jakich używało się również w starszych typach motocykli.

W 2016 roku Michał Piotrowicz po raz kolejny wziął udział w wyścigu zorganizowanym przez Radomskie Towarzystwo Retrocyklistów „Sprężyści”. Jechał na swoim Zalewskim, jak wszyscy uczestnicy rajdu, w stroju z epoki. A nie był to byle jaki strój, bo replika oryginalnej koszulki olimpijskiej reprezentanta Polski z orłem wyszywanym srebrną i złotą nicią. Występ w takiej koszulce to zaszczyt, ale niekoniecznie przyjemność. Uszyta na wzór oryginału, chociaż bawełniana, gryzie niemiłosiernie.

- Historia produkcji rowerów w Polsce, nie tylko przedwojennej, jest bardzo ciekawa. Na przykład rowery Zalewskiego, choć wyprodukowano je w niewielkiej liczbie, były bardzo dobrej jakości. Po odzyskaniu niepodległości nie mieliśmy jeszcze rozwiniętej myśli konstruktorskiej. Wobec tego osprzęt, taki jak przerzutki, hamulce, elektrykę, tryby, stery, a nawet dzwonki i siodełka, importowano, najczęściej z Anglii, Czechosłowacji oraz Niemiec. Z czasem coraz więcej mechanizmów produkowały polskie zakłady – mówi Michał Piotrowicz.

Najstarszy posiadany przez świdniczanina rower wyjechał z warszawskiej wytwórni Adama Kamińskiego w 1928 roku. Wszystko jest w nim oryginalne, łącznie z oponami marki Semperit. Był przechowywany w bardzo dobrych warunkach, stąd jego rewelacyjny stan techniczny. Kolejną ciekawostką w kolekcji jest również polski rower sportowy, który powstał już po wojnie.

Polacy na polskich rowerach

- Jeszcze przed 1939 rokiem panowało przekonanie, że reprezentanci naszego kraju powinni jeździć na polskich rowerach. Te aspiracje udało się jednak zrealizować dopiero przed wyścigiem pokoju w 1948 roku. Znany przedwojenny inżynier Gustaw Różycki zajmujący się produkcją motocykli marki MOJ, skonstruował rower wyścigowy Bałtyk r15. Pierwotnie powstało ich 10 egzemplarzy, które zostały przekazane kolarskiej kadrze Polski. Przypadek Różyckiego to znamienny przykład odwróconej ewolucji technicznej. Przed wojną producenci rowerów wspinali się z czasem na wyższy poziom wtajemniczenia, wytwarzanie motocykli. Powojenne realia odwróciły tę tendencję. Zresztą wytwórnia Różyckiego wkrótce została znacjonalizowana na podstawie dekretu Bieruta. Zakończyło to erę polskich rowerów sportowych z przedwojennymi korzeniami marki. Jeden z tych historycznych Bałtyków udało mi się odrestaurować zachowawczo – opowiada M. Piotrowicz.

Najmłodszym eksponatem jest Romet Super z 1985 roku, który pełnił rolę zapasowego sprzętu kadry na Wyścig Pokoju. Zjednoczone Zakłady Rowerowe „Romet” w Bydgoszczy podejmowały próby produkcji kolarzówek. Najpopularniejszymi były Jaguar, Jaguar Specjal, Huragan i torowy Wicher.

- Najbardziej interesują mnie leciwe rowery wyścigowe. Mają bardzo ciekawą konstrukcję, zwykle osprzęt najlepszych firm, niezwykle intrygującą historię i utytułowanych użytkowników. Niektóre są dowodem na to, jak myśl konstruktorska eksperymentowała i czasem błądziła. Przykład to wspomniany Bałtyk r15, który miał dźwignię zmiany biegów gdzieś głęboko, przy przednich zębatkach, między nogami kolarza. Wycofano się z tego pomysłu, ponieważ wielu rowerzystów, grzebiących gdzieś tam w okolicach stóp, ulegało wypadkom.

Jednym śladem

Pasja Michała Piotrowicza ujawniła się w 1991 roku, kiedy, jak mówi, po raz pierwszy w sposób świadomy, kupił rower. Po latach okazało się, że był to pierwszy polski rower górski. Nosił nazwę Romet Mustang. Jego „górskość” była dość umowna, gdyż posiadał błotniki, bagażnik, dynamo i lampy oraz masę ponad 20 kg, znacznie większą niż inne rowery. Wyróżniały go tylko grube opony. Jednak kiedy właściciel zamienił go na inny model, Mustang pozostał jako pamiątka.

Potem przyszedł czas na kompletowanie kolekcji polskich rowerów kolarskich i coraz głębsze sięganie w historię.

Czasem jakiś rower można dostać w cenie złomu, ponieważ jest w stanie agonalnym. Jednak pracy i nakładów jest przy nim mnóstwo. Prostowanie drewnianych obręczy roweru Kamińskiego domowym sposobem trwało dwa lata. Jak to wytrzymać? Recepta jest na pozór prosta. Trzeba mieć cierpliwość i lubić to. Na szczęście, jak twierdzi, w świdnickiej kadrze inżynierskiej jest potencjał, który pozwala dorobić każdą część. Prawdziwie szczęśliwy kolekcjoner jest jednak tylko wtedy, kiedy eksponat składa się w stu procentach z elementów oryginalnych. M. Piotrowicz ocenia swoje hobby jako nieuleczalne, chociaż, na szczęście, niegroźne dla otoczenia. Za to zaraźliwe, gdyż co chwila ujawniają się nowe przypadki.

Największym marzeniem kolekcjonera jest jednak L’Eroica we Włoszech. To ogromna impreza, na którą zjeżdżają się ludzie ze wszystkich zakątków świata. Żeby wziąć w niej udział, trzeba jednak mieć szczęście, gdyż z powodu wielkiej liczby chętnych, uczestnicy są losowani. Wtedy dopiero bez dodatkowych kosztów można dołączyć do 7 tysięcy innych miłośników starych jednośladów.

Osobny rozdział jednośladowego hobby M. Piotrowicza stanowią motocykle, a zwłaszcza z pietyzmem odrestaurowane wueski. Jest to również, jeśli nie bardziej jeszcze, praco i czasochłonne.

Jan Mazur

sobota, 11 sierpień 2018 09:37

Spółki podsumowały rok

Trzy z czterech miejskich spółek przyniosły zyski. Jedna zamknęła miniony rok stratą, ale jak tłumaczą przedstawiciele ratusza, jej działalność nie jest nastawiona na zysk. Wszystkie zarządy otrzymały absolutorium, oznacza to, że zostały pozytywnie ocenione.

Obecnie do urzędu miasta należą w stu procentach cztery spółki. Tradycyjnie już dwie: PK „Pegimek” i PEC przyniosły zyski. TBS „Lokum” również zanotowało na swoim koncie nadwyżkę, choć w minionych latach nie zawsze tak było. Stratę przyniósł Miejski Klub Sportowy „Avia”, ale jak zaznaczają władze miejskie, wynik spółki i tak jest lepszy od zakładanego.

Inwestycji coraz więcej

W 2017 roku Przedsiębiorstwo Komunalne „Pegimek” po raz kolejny zanotowało na swoim koncie zysk.

- Wynik finansowy netto za zeszły rok wyniósł ponad 1,1 mln zł i był niższy o około 20 proc. od osiągniętego w 2016 roku  mówi Hubert Obrusiewicz, prezes miejskiej spółki. - Na nieco niższy zysk miały wpływ głównie: obniżone przychody za usługi oczyszczania miasta, bazujące na stawkach od wykonawcy, zakończenie zarządzania stadionem miejskim oraz zwiększone, w stosunku do ubiegłego roku, koszty operacyjne.

Spółka w minionym roku nadal dużo inwestowała. - Wybudowaliśmy sieci wodno - kanalizacyjne przy ul. Zielonej, Deotymy, Mełgiewskiej, Bohaterów Westerplatte, Sosnowej, Widokowej, Rubinowej, Pileckiego, Jagodowej, Skolimowskiej, Czeremchowej i Gościnnej - wymienia H. Obrusiewicz. - Dodatkowo z końcem roku, wspólnie z przedsiębiorstwem przewiertowym wykonaliśmy własnymi siłami przebudowę kanalizacji sanitarnej na 1,2-kilometrowym odcinku ul. Kusocińskiego.

Obecnie długość czynnej sieci wodociągowej na terenie Świdnika to ok. 182 km, natomiast kanalizacyjnej, ok. 139 km. Wśród zeszłorocznych inwestycji znalazły się również, między innymi: budowa wiaty na materiały potrzebne do zimowego utrzymania dróg, modernizacja rozdzielni średniego napięcia i budynków studni głębinowych. Park maszynowy przedsiębiorstwa powiększył się o nową koparko – ładowarkę i koparkę obrotową. Do PK „Pegimek” trafiły także 3 serwery komputerowe oraz 32 nowe terminale do obsługi nowego systemu informatycznego.

W minionym roku spółka została wyposażona w monitoring składający się z 27 kamer. - Pozwoliło nam to zaoszczędzić na ochronie fizycznej. W tej chwili mamy zdalną, z możliwością podglądu całego przedsiębiorstwa w newralgicznych miejscach, opcją ciągłego nagrywania w razie wystąpienia zagrożenia i tzw. wideo obchodami ze strony firmy ochroniarskiej. W przypadku alarmu na miejscu zjawia się niezwłocznie patrol interwencyjny - wyjaśnia H. Obrusiewicz.

Ubiegłoroczne inwestycje spółki zamknęły się kwotą 2,4 mln zł.

Wraca moda na ciepło z sieci

- Miniony rok był dla nas bardzo dobry. Wypracowaliśmy blisko 345 tys. zysku - mówi Krzysztof Michalski, wiceprezes Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej „PEC”. - Osiągnęliśmy lepszy wynik niż rok wcześniej i sprzedaliśmy więcej ciepła.

W minionym roku zmniejszyły się również stawki opłat za ciepło. Mieszkańcy płacili mniej o 1,06 proc. - Być może nie odczuli spadku stawek, ponieważ mieliśmy chłodniejszy sezon i użytkownicy potrzebowali więcej ciepła - tłumaczy K. Michalski.

Okazuje się również, że w Świdniku powróciła moda na przyłączanie do sieci nowych bloków. - W minionym roku włączyliśmy do naszego systemu budynek przy ul. Pileckiego i trzy przy ul. Kopera. W tej chwili nie ma na terenie miasta budujących się bloków, których inwestorzy nie chcą podpiąć ich do sieci - mówi K. Michalski.

Z dotychczasowych kotłowni gazowych rezygnują także bloki spółdzielcze. - W 2017 roku przyłączyliśmy do sieci cztery budynki przy ul. ks. Hryniewicza, w tej chwili wpinamy do naszego systemu kolejne cztery - dodaje K. Michalski.

Zeszłoroczne inwestycje przedsiębiorstwa były wyliczone na ok. 800 tys. zł. W tym roku zaplanowano na ten cel ok. 1,3 mln zł. Oprócz przyłączania do sieci kolejnych budynków wykonano już, między innymi, nową sieć pod przebudowywanym pl. Konstytucji 3 maja i przyłącze do obiektów sportowych przy ul. Fabrycznej.

TBS też na plusie

Nadwyżką może pochwalić się również „Lokum” Towarzystwo Budownictwa Społecznego, które zarządza osiedlem bloków komunalnych. - Udało się nam wypracować 300 tys. zł zysku. To o 50 tys. więcej niż zakładaliśmy. Nadwyżkę przeznaczyliśmy na kapitał zapasowy spółki. Z tego źródła finansujemy prace remontowe - mówi Jerzy Winnicki, prezes TBS „Lokum”.

Jak zapewniają władze przedsiębiorstwa, spółka jest w dobrej kondycji finansowej. Świetnie radzi sobie również ze spłatą kredytów.

MKS ze stratą

Jedyną miejską spółką, która wykazała stratę jest Miejski Klub Sportowy „Avia”. Chodzi o ponad 1,9 mln zł. Największym kosztem jej działalności są wynagrodzenia. MKS to najmłodsze przedsiębiorstwo komunalne, które rozpoczęło działalność na początku 2017 roku. Jego zadaniem jest prowadzenie sekcji sportowych i zarządzanie miejskim stadionem.

- Za sukces od strony finansowej można traktować pozyskiwanie sponsorów. Kwoty, mimo że nie kompensują wydatków to i tak są zadowalające. 2017 r. zamknął się sumą blisko 230 tys. zł wpływów ze sponsoringu, pozostałe przychody stanowiły ponad 43 tys. zł - tłumaczy Łukasz Reszka, prezes MKS „Avia”. - Dodatkowym plusem jest podpisana umowa z Polską Grupą Energetyczną, która została od 2018 r. partnerem zespołów młodzieżowych Avii Świdnik.

Przed spółką stała w minionym roku również poważna inwestycja. - Udało się nam przeprowadzić pełną odbudowę płyty głównej stadionu i to wyłącznie ze środków miasta. Dzięki temu nasz obiekt stał się wizytówką sportową Świdnika. Boisko ze sztuczną nawierzchnią otrzymało certyfikację na klasę okręgową. Sam stadion zyskał, między innymi, murale podkreślające identyfikację z miastem i klubem - wylicza Ł. Reszka.

Od stycznia MKS "Avia" to klub 3 sekcyjny. Do siatkarzy i piłkarzy dołączyli bokserzy. Pomieszczenie otrzymało również Stowarzyszenie Kibiców Avii Świdnik. Od tego roku w klubie funkcjonuje także siłownia.

- W najbliższych planach jest utworzenie drużyny dziewczęcej w piłkę nożną, zarządzanie kortami tenisowymi oraz zwiększenie zainteresowania mieszkańców sportem spod znaku Avii Świdnik - dodaje prezes MKS „Avia”.

Władze miejskie zadowolone

Wszyscy prezesi miejskich spółek otrzymali absolutoria za swoją działalność. Oznacza to, że zostali pozytywnie ocenieni przez władze miejskie. - Wyniki spółek są zadowalające. Większość z nich inwestuje i przynosi zyski. Stratę zanotował tylko Miejski Klub Sportowy „Avia”, ale i tak jest ona mniejsza niż zakładaliśmy. Zresztą mamy do czynienia ze spółką, która zamknęła dopiero pierwszy, pełny rok swojej działalności, trudno więc byłoby się po niej spodziewać zysku - mówi Ewa Jankowska, sekretarz miasta.

Jak tłumaczą władze ratusza, najważniejszym celem powołania MKS było uporządkowanie sytuacji w świdnickim sporcie.

- Wynik finansowy nie jest więc dla nas zaskoczeniem, choć pozytywnie należy ocenić fakt, że spółka zaczęła pozyskiwać sponsorów - dodaje E. Jankowska.

Strona 1 z 12

Najczęściej czytane

  • mural-1
  • DSC_0561
  • mural-2
  • DSC_0621
  • DSC_0622
  • mural-4
  • DSC_0599
  • DSC_0645
  • dsc_0036
  • mural-7
  • mural-3