• Idzie sobie Grześ...
  • rodzinka
  • Zdrowy Świdnik
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
  • Repertuar
  • Załatw sprawę w Urzędzie
czwartek, 18 kwiecień 2019 11:41

Znów zaczaruje publiczność

Podczas pierwszej edycji Air Festival zaczarował publiczność. Podniebne wyczyny Łukasza Czepieli, najszybszego polskiego pilota, zapierały dech. W tzw. międzyczasie do swoich osiągnięć dołożył tytuł mistrzowski w Red Bull Air Race. Już w czerwcu niezwykły akrobata powróci do Świdnika.

Jako 6-latek z zachwytem patrzył na wyczyny świdniczanina Janusza Kasperka, mistrza Polski i świata w akrobacji samolotowej. Pod koniec 2018 roku sam sięgnął po mistrzostwo świata Red Bull Air Race, w klasie Challenger. Zdobył szczyt w najbardziej prestiżowych, międzynarodowych wyścigach powietrznych. Startuje w nich od pięciu lat, jako jedyny Polak. Dołączenie do rodziny zawodników spod znaku Red Bull, to jedno z jego największych osiągnięć.

- W 2014 roku moje marzenie stało się rzeczywistością. Teraz czuję, że dorosłem do bycia lepszym sportowcem, bardziej głodnym niż kiedykolwiek, by zdobywać podium - mówił Łukasz Czepiela.

Niemal przez całe życie udowadnia swoje własne motto: - Jeśli pragniesz czegoś wystarczająco mocno, nic cię nie powstrzyma - mówi.

Mając 6 lat zdecydował, że właśnie z lataniem chce związać swoją przyszłość i uparcie dążył do realizacji swojego planu. Jego lotnicza droga rozpoczęła się od licencji szybowcowej. W pogoni za marzeniami, jako 19-latek ruszył do Wielkiej Brytanii. Tam, już jako pilot akrobacyjnego samolotu, wzbił się w powietrze. Szybko trafił do słynnego zespołu Honda Dream Team. Po kilku latach został jego szefem.

Ani na chwilę nie odpuścił swojej pasji. Cały czas latał, zbierając kolejne godziny za sterami. Okazało się, że ma ich już tyle, że może postarać się o licencję zawodową. Po jej zdobyciu, wrócił do Polski jako kapitan Airbusa linii Wizz Air. Nie zamienił jednak szalonych akrobacji na spokojne loty rejsowej maszyny. Cały czas doskonalił swoje umiejętności. 2014 rok był częściowym spełnieniem marzeń, ale również lekcją cierpliwości. Pierwszy sezon w Red Bull Air Race zakończył na ósmym miejscu. Z jeszcze większymi umiejętnościami i nową dawką motywacji powrócił do zawodów w 2016 roku. Od tej pory notował coraz lepsze wyniki, miejsca na podium i zwycięstwa w poszczególnych wyścigach. Zeszły rok stał się dla niego przełomowym. Po niezwykle emocjonującym sezonie i zaciekłej walce w finale, zdobył upragniony tytuł mistrza świata w klasie Challenger.

Jego zeszłoroczny pokaz, podczas pierwszej edycji Świdnik Air Festival, spotkał się z gorącym przyjęciem publiczności. Mistrz zachwycał prędkością, niesamowitymi akrobacjami, dokładnością i śmiałością. W tym roku również odwiedzi Świdnik i ponownie zajmie miejsce jednej z gwiazd Air Festival.

środa, 17 kwiecień 2019 14:59

Rewolucja na drogach

Nowe materiały i nowy sposób ich wykorzysta­nia oraz przejrzysta kolejność wykonywania prac. Władze miasta całkowicie zmieniły zasady bieżącego utrzymania dróg gruntowych. Nowa jakość ma być widoczna najpierw na ulicach Wiejskiej, Drewnianej i Działkowca.

W Świdniku jest ok. 20 kilometrów dróg nieutwardzonych. Miasto rozwija się bardzo dynamicznie i ulic przybywa więcej niż magistrat jest w stanie wybudować. Według Głównego Urzędu Statystycznego, nasilenie budownictwa mieszkanio­wego było w powiecie świdnickim - czyli przede wszystkim w Świdniku - niemal na poziomie Lublina i jest jednym z najwyż­szych w całym województwie.

Jak sprawić, żeby do czasu pokrycia drogi asfaltem samochody miesz­kańców nie skakały po wertepach lub nie tonęły w błocie?

Właśnie powstały nowe zasady utrzymania bieżącego dróg grunto­wych. Najważniejsze są dwie zmia­ny: kolejność wzmacniania gruntó­wek oraz sposób wykonania prac.

- Przyjęliśmy jedno, jasne kryterium. Zaproponowałem, żeby kolejność ulic, na których będą wykonywa­ne prace, zależała od liczby osób tam mieszkających - mówi Marcin Dmowski, zastępca burmistrza Świdnika.

Dlatego na pierwszy ogień idą uli­ce: Wiejska, Drewniana i Działkow­ca. Mieszka przy nich powyżej 100 osób. Prace rozpoczęły się kilka dni temu. Zgodnie z decyzją radnych sprzed kilku tygodni, utrzymanie dróg w Świdniku przejęła miejska spółka PK Pegimek.

- Zmieniamy sposób utrzymania dróg. Jakość wykonanych robót będzie o wiele wyższa, a koszt nie­wiele większy - mówi Jerzy Irsak, wiceprezes spółki, który po konsul­tacjach z ekspertami wybrał odpo­wiednią metodę.

Na czym polega zmiana? Przede wszystkim drogowcy użyją kru­szywa kamiennego drogowego, o mniejszej zawartości pyłów. Po dru­gie, drogi zostaną wzmocnione w nowy sposób.

- Dziury w drodze najpierw uzupeł­niane są ręcznie destruktem asfalto­wym. Później jedzie wał i równiarka. Dopiero na tak przygotowane pod­łoże układamy kruszywo drogowe, które potem jest wałowane. To gwa­rantuje zupełnie nową jakość i efekt na kilka lat, a nie parę miesięcy - za­pewnia wiceprezes.

Irsak podkreśla, że PK Pegimek kupuje kruszywo bezpośrednio z kamieniołomu, bez pośrednictwa hurtowni. - Tak jest taniej - mówi wiceprezes. Dodaje: - W kamienio­łomie dobrali kruszywo do naszych potrzeb i stanu dróg.

Do spółki dotarł już transport mate­riału - 24 ciężarówki przywiozły 600 ton kamienia. Na cały rok zamówio­nych jest 1400 ton.

Po ulicach Wiejskiej (będzie służyła jak obwodnica podczas kolejnego etapu budowy ulicy Kusocińskiego), Drewnianej i Działkowca drogow­cy zajmą się kolejnymi. Tej wiosny mają być wzmocnione wszystkie drogi gruntowe. Pegimek użyje na każdej lepszego kruszywa. Władze miasta planują również przesunię­cie dodatkowych środków na bieżą­ce utrzymanie dróg. Projekt uchwa­ły powinien trafić na najbliższą Radę Miasta.

rp

środa, 17 kwiecień 2019 14:18

Zdobyli fundusze

Świdnickiej Straży Miejskiej po raz kolejny udało się zdobyć fundusze z rządowego programu. Dzięki nim do młodych rowerzystów trafią kaski i kamizelki odblaskowe, szkoły zo­staną wyposażone w defibrylatory, a kolejne dwa przejścia dla pieszych zaczną mrugać.

Miejscy mundurowi już po raz trzeci będą korzystać z programu „Widzę i reaguję”. Rządowe środki można przeznaczyć na działania podnoszą­ce bezpieczeństwo. W dwóch po­przednich edycjach strażnicy zdo­byli około 300 tys. zł. Przeznaczono je m.in. na zakup kamer rozpoznają­cych tablice rejestracyjne, pulsujące znaki przy przejściach dla pieszych, rowery, defibrylatory, autochodzik i szkolenia dla dzieci i starszych.

Tym razem kwota dofinansowania opiewa na 100 tys. zł.

- Wkład włas­ny do projektu przekaże Urząd Mia­sta, będzie on wynosił nieco ponad 21 tys. zł - mówi Janusz Wójtowicz, komendant Straży Miejskiej.

Za projektowe pieniądze zostaną zakupione specjalne zestawy dla młodych cyklistów.

- Szkolenia dla uczniów prowadzimy już od kilku lat. Dzięki dofinansowaniu będzie­my mogli kupić i przekazać im 450 kasków i kamizelek odblaskowych - tłumaczy J. Wójtowicz.

To jednak nie wszystko. Do kolej­nych instytucji na terenie miasta trafią defibrylatory.

- Chcemy w takie urządzenia zaopatrzyć wszyst­kie miejskie szkoły. Zostaną w nich również przeprowadzone szkolenia z pierwszej pomocy - wymienia ko­mendant SM.

Ostatnim zakupem będą dwa ak­tywne przejścia dla pieszych. Pulsu­jące znaki poinformują kierowców, że do pasów zbliża się przecho­dzień. Wiadomo, że w taki sposób będą oznakowane miejskie drogi, w tej chwili strażnicy nie wskazują które.

- Decyzja w tej sprawie zapadnie po konsultacjach z policją - dodaje J. Wójtowicz.

piątek, 12 kwiecień 2019 15:00

Na pomoc schronisku

Nie znamy jeszcze kwoty zebranej podczas dzisiejszej akcji Spółdzielczego Domu Kultury „Paka dla bezdomniaka – gramy dalej!”, z której dochód zostanie przeznaczony dla podopiecznych schroniska w Krzesimowie.

Sądząc jednak po sali wypełnionej po brzegi publicznością oraz długą listą wykonawców, do psiego azylu popłynie kolejna, solidna porcja wsparcia. Puszki wolontariuszy szybko zapełniały się pieniędzmi a przed salą widowiskową rosła góra opakowań z karmą.W sumie zebrano jej kilkadziesiąt kilogramów.

Między występami prowadzono licytację atrakcyjnych fantów, m.in. piłki do siatkówki podpisanej przez zawodników Avii, zdjęcia zespołu Bajm z autografem Beaty Kozidrak czy psich akcesoriów. Zbiórce kibicowały Wiera i Koci Ogon - psiaki, które w krzesimowskim schronisku nadal czekają, wraz z ponad 40 bezdomnymi czworonogami, na kochających właścicieli.

Występami artystycznymi schronisko wsparli następujący wykonanawcy: zespół gitarowy Kamili Krzeszowiec z Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia im. Rodziny Wilkomirskich, Zespół Tańca Nowoczesnego Ambarass, zespół wokalny Quenya, zespół hip-hopa Puzzle Dance Crew oraz zespół taneczny SDK.

sobota, 13 kwiecień 2019 10:30

Pomyślne zakończenie

W miniony piątek odbyło się spotkanie w sprawie budowy daszku nad wejściem do miesz­kania poruszającej się na wózku Joanny Pąk. W rozmowach, oprócz zainteresowanej, uczestniczył również wiceburmistrz Marcin Dmowski oraz przedstawiciele Wspólnoty Mieszkaniowej. Ci ostatni poprosili niepełnosprawną świdniczankę o złożenie wniosku na budowę daszku i dołączenie do niego projektu konstrukcji.

O sprawie pisaliśmy kilkukrotnie. Chodzi o budowę niewielkiego za­daszenia nad przejściem między podjazdem dla wózka a drzwiami wejściowymi do domu pani Joanny. Kobieta przeprowadziła się z miesz­kania na trzecim piętrze przy ul. Kosynierów na parter bloku przy ul. Kopernika. Do nowego lokalu został wybudowany podjazd. Dzięki nie­mu, świdniczance i opiekującej się nią mamie, łatwiej się poruszać.

Szybko okazało się, że niezbędny jest również daszek nad wejściem do domu. Kilka miesięcy temu na głowę mamy pani Joanny spadł spory kawał ubitego śniegu, któ­ry oderwał się od dachu. Kobieta dotąd odczuwa dolegliwości po wypadku. Panie poprosiły więc na spotkaniu Wspólnoty Mieszkanio­wej o zgodę na powstanie zadasze­nia. Na zebraniu pojawiło się kilka osób, natomiast, żeby konstrukcja powstała, potrzebna jest aprobata przynajmniej połowy mieszkańców wspólnoty.

Kobieta postanowiła zwrócić się o pomoc i mediację do władz miej­skich. W jej sprawę zaangażowali się również radni.

- Poprosiłem już PK Pegimek o zwo­łanie zebrania wspólnoty, będę z jej przedstawicielami rozmawiał. Mam nadzieję, że dojdziemy do porozumienia - zapowiadał Marcin Dmowski, zastępca burmistrza.

Spotkanie odbyło się w piątek.

- Przedstawiciele wspólnoty nie byli przeciwni budowie daszka. Poprosi­li panią Joannę o złożenie wniosku i dołączenie do niego projektu kon­strukcji, ponieważ chcą zobaczyć jak będzie wyglądać - mówił M. Dmowski. - Postaram się pomóc w przygotowaniu odpowiednich do­kumentów.

Wynik rozmów potwierdza również Joanna Pąk: - Chciałabym również podziękować wszystkim osobom, które włączyły się w pomoc w mojej sprawie.

piątek, 12 kwiecień 2019 11:50

Lotnicze statki z historią

Miłośnicy awiacji doskonale znają to nazwisko, spotterzy wręcz „polują” na jego unikalne statki powietrzne. Podczas tegorocznego Świdnik Air Festival wystąpi Jacek Mainka ze swoim Latają­cym Muzeum. Na niebie zobaczymy trzy niezwykłe samoloty: Taylorcraft „Auster IV”, Tiger Moth II T-7230 i DHC-1 Chipmunk.

Nazwisko Jacka Mainki brzmi niemal magicznie dla wszyst­kich miłośników lotnictwa, a już zwłaszcza, tego z czasów II wojny światowej.

To właśnie w jego zbiorach znaj­duje się kilka unikalnych statków powietrznych z tego okresu.

- I nie mówimy tu o replikach, ale au­tentycznych, odrestaurowanych egzemplarzach - zaznacza Jacek Mainka.

Trzy lata temu powołał do życia Fundację Latające Muzeum Pol­skich Sił Powietrznych 1940–47. Jej celem jest „udostępnianie samolo­tów zabytkowych, związanych z hi­storią Polskich Sił Powietrznych PSP na Zachodzie podczas Drugiej Woj­ny Światowej, szerokiej publiczno­ści” - można przeczytać na stronie internetowej fundacji.

Światowy unikat

Podczas pokazów dynamicznych będzie można zobaczyć, po pierw­sze, samolot Taylorcraft „Auster IV”. Został zaprojektowany w Wiel­kiej Brytanii na początku II wojny światowej. Jego głównym zada­niem było wyszukiwanie celów dla artylerii i korygowanie ognia, ale również loty dyspozycyjne czy zapoznawcze. Od lat 50. zadania tego typu, czyli wsparcie pola walki, przejęły śmigłowce.

Na Austerach latali również Polacy. Były pomocniczymi samolotami w dywizjonach myśliwskich, ale sta­nowiły również podstawowe wypo­sażenie polskiego 663 Dywizjonu Samolotów Artylerii we Włoszech. Egzemplarz o numerze seryjnym 799 służył w 659 Dywizjonie wspie­rając działania 1 Armii Kanadyjskiej w Normandii, czyli również polskiej 1 Dywizji Pancernej gen. Maczka. W ręce Jacka Mainki trafił w 2010 roku. Rok później był już ponownie obla­tany i przebazowany do Polski. Od tej pory bierze udział w pokazach, przelotach i filmach.

Szkoleniowy gigant

Drugi z samolotów, który przyle­ci do Świdnika to Tiger Moth II T-7230. W czasie II wojny światowej statki powietrzne tego typu były podstawowymi maszynami szkole­niowymi dla pilotów RAF. Samolo­ty były przydzielane do większości polskich dywizjonów m.in. 300, 303, 304, 309, 315, 317, jako łączni­kowe i szkolne. Egzemplarz T-7230 stał się własnością Jacka Mainki w 2007 roku. Jest autentycznym sa­molotem, który pamięta czasy II wojny światowej i dalej jest zdatny do lotu. Został zbudowany w 1939 r. i przekazany Królewskim Siłom Powietrznym (RAF) jeszcze w cza­sie bitwy o Anglię. Przez całą wojnę szkolili się na nim piloci, bazując przez większość czasu na lotnisku Luton. T-7230 nosi polsko-brytyj­skie malowanie z końca wojny.

Kanadyjczyk z polską historią

Podczas Świdnik Air Festival pub­liczność zobaczy również samolot DHC-1 Chipmunk. Maszyna zo­stała zaprojektowana w Kanadzie przez inż. Wsiewołoda Jakimiuka, przed wojną konstruktora PZL, m.in. twórcę samolotów PZL P.24 i P.50 Jastrząb. Był to samolot szkol­ny, który zastąpił Tiger Moth. Sa­moloty służyły do szkolenia w RAF do lat 70., choć do zadań pomocni­czych używano ich jeszcze w dru­giej połowie lat 90. Samolot SP-YAC nr ser. 50/1360 został zakupiony przez Jacka Mainkę i odbudowany w latach 2010-2014 przez Cooper Engineering w Wickenby. W 2014 roku na stałe trafił do Polski.

Na samolotach spod znaku Latają­ce Muzeum Polskich Sił Powietrz­nych przylecą czterej znakomici piloci rejsowi i instruktorzy. W ze­spole, oprócz Jacka Mainki, znajdą się również Ireneusz Puchała, Ro­bert Pietracha i Krzysztof Łączkow­ski.

niedziela, 14 kwiecień 2019 09:31

Prawnicy czekają

Pomogą w wypełnieniu dokumentów, przygotowaniu urzędowego pisma, podpowiedzą i nauczą. Świdniczanie chętnie korzystają z bezpłatnej pomocy prawnej. Specjaliści czekają na nich w budynku starostwa do końca tego roku.

Punkty pomocy prawnej, w których bezpłatnie można korzystać z pomocy specjalistów, funkcjonują od minionego roku. Organizacją takich miejsc zajmuje się Starostwo Powiatowe w Świdniku. Na terenie należących do niego gmin, działają cztery punkty. W 2018 roku z ich porad skorzystało 764 mieszkańców. Kto może liczyć na pomoc? Wszystkie osoby prywatne borykające się z problemami natury prawnej.

Na potrzebujących czekają prawnicy i radcy prawni. W tym roku również dyżurują w czterech punktach: w Świdniku, Piaskach, Trawnikach i w Mełgwi. Na ich pomoc będzie można liczyć do końca tego roku. Jedno z miejsc, w których powstał specjalistyczny punkt to siedziba Starostwa Powiatowego w Świdniku. Można do niego przychodzić w poniedziałki od 10.00 do 14.00. Natomiast we wtorki, środy, czwartki i piątki prawnicy przyjmują od 8.00 do 12.00.

poniedziałek, 08 kwiecień 2019 16:29

MON kupi AW 101

Dzisiaj polskie Ministerstwo Obrony Narodowej i Leonardo Helicopters podpisały umowę offsetową. Dokument poprzedza zakup czterech śmigłowców AW 101 dla marynarki wojennej. Jak tłumaczą przedstawiciele władz, jeszcze w tym roku dla Świdnika będzie więcej dobrych wiadomości.

- Podpisaliśmy właśnie umowę offsetową z firmą Leonardo, która poprzedza umowę główną dotyczącą kupienia przez rząd Polski, na potrzeby Marynarki Wojennej RP, śmigłowców do zwalczania okrętów podwodnych i prowadzenia akcji poszukiwawczo-ratowniczych - mówił dziś rano Mariusz Błaszczak, minister obrony narodowej. - Umowę główną podpiszemy jeszcze w tym miesiącu. Bardzo się cieszę z tego, że po umowie podpisanej w Mielcu na zakup śmigłowców dla Wojsk Specjalnych, mamy przygotowaną i wynegocjowaną kolejną. Tym razem zostanie ona podpisana w Świdniku. Będzie to umowa dotycząca śmigłowców dla Marynarki Wojennej RP, a więc postępujemy w ten sposób, żeby kontrakty na sprzęt były zawierane z firmami, które produkują w Polsce.

Umowa z MON ma obejmować zakup czterech śmigłowców AW 101.

- To wielki sukces. Maszyny z rodziny AW wchodzą do polskiej armii. Dzięki kontraktowi zyskamy super nowoczesny śmigłowiec. Przy jego tworzeniu będą brali udział również inżynierowie ze Świdnika, a to podnosi możliwości zakładu o kolejny stopień. PZL nie będzie tylko dostawcą maszyn, będzie również ich współproducentem. Może w nim powstać około 20 proc. elementów do zamówionych śmigłowców. Oczywiście zakład zyska również finansowo - mówi Artur Soboń, wiceminister inwestycji i rozwoju. - PZL-Świdnik nadal pozostaje największym dostawcą śmigłowców dla naszego wojska. Świadczy o tym również skala kontraktu na zakup AW 101, który jest czterokrotnie wyższy, niż wcześniej podpisany z PZL-Mielec.

Wartość umowy offsetowej została wyliczona na około 400 mln zł.

- Dotyczy stworzeniem w Łodzi specjalistycznego centrum, które będzie się zajmowało serwisowaniem śmigłowców do zwalczania okrętów podwodnych oraz umożliwi działania związane z badaniem i rozwojem dla Politechniki Gdańskiej - wyliczał szef MON.

Jak tłumaczą przedstawiciele Leonardo Helicopters, umowa pozwoli również na prowadzenie przez offsetobiorców kompletnych czynności obsługi technicznej zakupionych śmigłowców oraz pozyskanie technologii i wiedzy z nią związanych.

- Bardzo się cieszę, że polski przemysł będzie odbiorcą offsetu ze Świdnika. Tym bardziej, że dla PZL to dopiero początek. W tym roku w budżecie MON jest zapewnione około 130 mln zł, między innymi na serwis, remonty i modernizację Sokołów - wylicza Artur Soboń.

Najprawdopodobniej także w tym roku lub na początku przyszłego będzie sfinalizowana umowa na głęboką modernizację techniczną śmigłowców W3.

- Zapewni ona pracę dla PZL-Świdnik na najbliższe 20 lat - dodaje wiceminister.

Rządowym priorytetem stała się również wymiana śmigłowców szturmowych. Coraz bardziej realna staje się więc wizja powstania AW 249. Nowa maszyna miałaby zrodzić się we współpracy Polskiej Grupy Zbrojeniowej, PZL-Świdnik i Leonardo Helicopters.

poniedziałek, 08 kwiecień 2019 09:48

Komunikacyjna rewolucja

Szykują się poważne zmiany w komunikacji. Przedstawiciele ratusza chcą połączyć de­ficytowe linie 35 i 5. Po rewolucji w autobusach, miejskie pojazdy miałyby również do­cierać do tych części Świdnika, których w tej chwili nie obsługują. W ciągu najbliższych tygodni, możliwy przebieg nowej linii ma zostać przetestowany w terenie. Nie zmieni się trasa autobusów z numerem 55. Za to do ich rozkładu zostaną dopisane cztery do­datkowe kursy.

W poniedziałek, władze miejskie otrzymały od Zarządu Transportu Miejskiego analizę napełnienia li­nii nr 5, 35 i 55. Dokument powstał na podstawie badań ankietowych przeprowadzonych w minionym roku. Miał dać odpowiedzi na py­tania, ile osób korzysta z miejskiej komunikacji, które linie są najpo­pularniejsze i jakie są przychody ze sprzedaży biletów.

Stawiają na 55

- Największą popularnością cieszy się linia numer 55. Korzysta z niej miesięcznie około 25 tys. pasażerów - mówi Marcin Dmowski, zastępca burmistrza.

Blisko trzy razy mniej podróżnych wybiera autobusy z numerem 5, bo średnio 8750 miesięcznie. Naj­mniej popularną trasę ma linia 35. Korzysta z niej około 3,2 tys. osób na miesiąc. Pasażerowie najczęściej jeżdżą komunikacją publiczną w dni powszednie. W ciągu miesiąca miejskie autobusy wybiera ok. 30 tys. osób. W soboty z takiego środ­ka transportu korzysta blisko 2,8 tys. podróżnych, w niedziele 3,3 tys. Świdniczanie najczęściej dojeżdżają autobusami do pracy, szkoły i w od­wiedziny. Natomiast linię 35, przede wszystkim wybierają te osoby, które chcą dotrzeć na groby bliskich, na cmentarzu komunalnym.

Popularność poszczególnych linii przekłada się również na ich „do­chodowość”.

- Wiemy oczywiście, że komunikacja miejska z reguły nie jest rentowna i wymaga dopłat z budżetu. Natomiast do linii 55 dokładamy najmniej - tłumaczy M. Dmowski.

Z wyliczeń przedstawionych przez ZTM wynika, że miesięczny koszt dopłat do linii dziennych ze świd­nickiej kasy to około 110 tys. zł. Najwięcej ratusz dokłada do auto­busów nr 5, bo ponad 47 tys. zł, na­tomiast wpływy ze sprzedanych na nie biletów to nieco ponad 6 tys. zł. Linia nr 35 kosztuje miesięcznie ok. 25 tys. zł, ze sprzedażą biletów na poziomie 1,8 tys. zł. Natomiast do­płaty do autobusów nr 55 to ponad 38,5 tys. zł miesięcznie, z wpływami przekraczającymi 16,5 tys. zł.  

- Jasno widzimy, że procentowo naj­mniej dokładamy do linii 55, czyli pokrywamy około 70 proc. kosztów jej funkcjonowania. Natomiast w przypadku linii nr 35 nasz udział w jej utrzymaniu to aż 93 proc. - wy­mienia M. Dmowski.

Czas na zmiany

Autorzy dokumentu zasugerowali również zmiany w dotychczasowej siatce kursów. „W tym miejscu moż­na rozważyć połączenie obu tras li­nii (nr 5 i 35 - przyp. red.) z poprawą obsługi komunikacji miejskiej na te­renie Świdnika” - można przeczytać w analizie.

Władze miejskie mają już plan re­wolucji w autobusach. Ma się on opierać na zespoleniu linii 5 i 35, ale również na znaczącej zmianie trasy nowego połączenia.

- Zależy nam, żeby planowane roz­wiązanie umożliwiło korzystanie z komunikacji miejskiej również osobom zamieszkałym przy ul. Okulickiego czy Niepodległości. Dodatkowo chcemy, żeby autobu­sy jeździły też na Adampol. Takiego rozwiązania dotąd nie było, nato­miast jest ono bardzo potrzebne - mówi M. Dmowski.

Wstępna propozycja przebiegu trasy przez Adampol to połączenie ul. Struga, Dworcową, Partyzantów i wyjazd ul. Świerkową. Przedsta­wiciele ratusza zaznaczają, że ta­kie rozwiązanie zostanie w ciągu najbliższych tygodni przetestowa­ne autobusem miejskim.

Nowa linia miałaby dojeżdżać rów­nież w okolice cmentarza miejskie­go i wszystkich parafii.

- Chcemy jak najszerzej wykorzystać to połącze­nie do obsługi większości rejonów miasta. Oczywiście nasze plany wy­magają jeszcze szerokich konsulta­cji z Zarządem Transportu Miejskie­go, gminą Mełgiew, ale również z Portem Lotniczym. Chcemy je także przedstawić Radzie Seniorów, Mło­dzieżowej Radzie Miasta i mieszkań­com - wylicza M. Dmowski.

Kolejne spotkanie z ZTM w sprawie zmian komunikacyjnych w Świdni­ku, zostało zaplanowane jeszcze na kwiecień.

- Przedstawiliśmy im wytyczne i na ich podstawie mają nam zapropo­nować przebieg trasy nowej linii. Na początku maja mógłby się od­być przejazd techniczny, podczas którego będzie możliwość ustalenia szczegółów - dodaje zastępca bur­mistrza.

Do sprawy wrócimy.

_____

Więcej kursów

Podczas spotkania z ZTM zapadła też de­cyzja o zmianie w rozkładzie linii nr 55. Chodzi o dołożenie dwóch kursów w dni powszednie ze Świdnika do Lublina o godz. 6.10 i około 23.30 i dwa powrotne o 21.30 i 22.30

sobota, 06 kwiecień 2019 17:49

Taneczny Świdnik (film)

Setki młodych i nieco starszych adeptów tańca bierze udział w VI Wojewódzkich Spotkaniach Baletowych w Świdniku. W sobotę scenę Miejskiego Ośrodka Kultury opanował taniec klasyczny. Już jutro kolejni uczestnicy zmagań zaprezentują się w wydaniu współczesnym.

Wydarzenie organizowane w Świdniku cieszy się coraz większą popularnością. W tym roku, do naszego miasta przyjechali zawodnicy m.in. z Puław, Łęcznej, Lublina czy Chełma. Dużą reprezentację miał również Świdnicki Zespół Baletowy działający w MOK. Po raz pierwszy, konkurs został rozłożony na dwa dni.

- Podjęliśmy taką decyzję ze względu na bardzo dużą liczbę uczestników - mówi Aneta Komsta, kierownik Centrum Kultury.

Każdy z tańców ma swój dzień. Dzisiaj swoje umiejętności prezentowali tancerze klasyczni. Jutro w szranki staną adepci współczesnych rytmów. Występy młodych zawodników ocenia profesjonalne jury, złożone z choreografów, tancerzy i instruktorów, w składzie Bartosz Penkala, Anna Żak, Barbara Dybich.

- Poziom występów z r oku na rok jest coraz wyższy. Cieszy nas, że niezbyt popularny balet, jest właśnie tak popularny w Świdniku - mówił Bartosz Penkala, przewodniczący jury.

Podczas przesłuchań konkursowych nie brakowało wielkich emocji, tremy i radości  z wygranej. Oczywiście ci, którzy zaprezentowali się najlepiej mogli liczyć na nagrody. W ręce zwycięzców powędrowały pamiątkowe statuetki, dyplomy i baletowe torby.

Strona 1 z 27

Najczęściej czytane