sm - Świdnik - wysokich lotów

sobota, 07 październik 2017 08:32

W świecie dziecka

Wojciech Bizior od dawna chciał założyć własną działalność. Miał kilka pomysłów. Figurki z drewna, meble… Gdy kilka miesięcy temu urodziła się mu córka, przewróciła jego świat do góry nogami i zainspirowała do otwarcia komisu „Dziecięcy świat”. W rozmowie z nami opowiada o tym, jak funkcjonuje jego firma, jakie rzeczy można w niej kupić, co sprzedać i dlaczego komis do świetny pomysł na biznes.

- Dlaczego właśnie komis?

- Przez kilka lat pracowałem na etacie, ale chciałem spróbować swoich sił jako przedsiębiorca. Długo zastanawialiśmy się z żoną, co mogłoby się przyjąć na rynku. Myśleliśmy o sprzedaży figurek z drewna, świeczników, może robieniu mebli. Kiedy urodziła się moja córeczka, dostaliśmy dla niej dużo ubrań. Sporo się tego nazbierało, więc pomyśleliśmy, że otworzymy komis. Podczas jednego ze spacerów, zobaczyliśmy, że przy ulicy Racławickiej 30A jest lokal do wynajęcia. Zadzwoniliśmy do właściciela i tak to się wszystko zaczęło.

- Jak funkcjonuje Pana firma?

- Zainteresowani przynoszą rzeczy do sprzedaży. Przeglądam je, wypisuję listę przyjęcia, a klient podaje swoją propozycję ceny, jednostkową albo za całą paczkę. Później mam dwa, trzy dni na wycenę. Na spokojnie przeglądam towar, opisuję go dokładnie w umowie i informuję klienta, że jest już gotowa. Dokument podpisujemy na dwa miesiące. Jeśli w tym czasie coś się sprzeda, wypłacam pieniądze. Resztę rzeczy oddaję lub, jeśli klient jest zainteresowany, obniżam cenę i jeszcze raz wystawiam produkty na sprzedaż.

- Od czego zależą ceny?

- Przede wszystkim od klienta, bo to on przychodzi do komisu i mówi za jaką kwotę chciałby wystawić jakiś produkt. Jeśli ceny odpowiadają jakości przyniesionych rzeczy, od razu podpisujemy umowę, ale jeśli podczas przeglądania widzę, że są zawyżone, zaczynamy negocjować. Niektórzy bardzo zawyżają ceny, bo myślą, że uda im się odzyskać to, co wydali w sklepie. Ale tak nie można robić, bo wówczas komis nie miałby racji bytu. Klient mógłby wydać zbliżoną lub taką samą kwotę w zwykłym sklepie.

- Skąd pochodził pierwszy asortyment?

- Były to rzeczy, które dostaliśmy od rodziny i znajomych, ale też kupione w hurtowni. Początkowo zainwestowaliśmy tylko w ubrania do rozmiaru 158 cm, bo to towar, który najszybciej i najłatwiej się sprzedaje. Kiedy staliśmy się bardziej znani, mieszkańcy sami zaczęli przynosić różne akcesoria. Pojawiły się wózki, chodziki, podgrzewacze do butelek, zabawki, wanienki, huśtawki, rowerki, maty edukacyjne, maskotki, gry, książki, nosidełka i łóżeczka. Cieszę się, bo wolę nie mieć miejsca na te wszystkie rzeczy, niż żeby w lokalu było pusto.

- W jakim stanie powinny być rzeczy, które chcemy sprzedać?

- W przypadku ubrań, muszą być wyprane, bez dziur i widocznych plam. Podobnie akcesoria, powinny być czyste i sprawne. Nie przyjmujemy popsutych albo niekompletnych zabawek, ale też „wiekowych”, które mają już około 20 lat. Wszystko musi być na poziomie.

- Czy świdniczanie są zainteresowani wstawianiem rzeczy do komisu?

- Tak, i jestem tym mile zaskoczony. Pierwszy tydzień potraktowałem jak rozpoznanie rynku i potrzeb klientów. Ale teraz, kiedy minął już miesiąc widzę, że zainteresowanie jest naprawdę spore. Ludzie chętnie przynoszą różne rzeczy, bo ich dzieci już z nich nie korzystają i tylko zalegają w domu, i zabierają miejsce. Tutaj widzą szansę sprzedania ich i odzyskania choć części kwoty, którą kosztowały. Są osoby, które mówią, że dobrze, że otworzyliśmy komis. Inni żałują, że zrobiliśmy to dopiero teraz, bo już wyrzucili część ubrań i akcesoriów. Teraz, zamiast się ich pozbyć, przynoszą je tutaj. W ten sposób zawsze zyskają parę groszy.

- A jak jest w przypadku zakupów?

- Też jest na nie dużo chętnych, ponieważ dzieci szybko dorosną. Body, pajacyki czy kaftaniki dla niemowląt są praktycznie nowe, bo maluchy przez większość czasu śpią albo leżą. Zużycie najbardziej widać na ubrankach dla dzieci w wieku 6-14 lat, kiedy są bardzo aktywne i brudzą się podczas zabawy. Warto wybrać się do komisu, bo mamy rzeczy zadbane i w dobrych cenach. Każdy wyjdzie stąd zadowolony.

- Niektóre komisy oferują odbiór większej ilości towaru bezpośrednio z domu sprzedającego. A jak jest u Was?

- W przypadku naprawdę dużej paczki myślę, że moglibyśmy się dogadać. Na co dzień jednak nie mamy takiej możliwości. Żona zajmuje się naszą córką, a ja sam prowadzę komis. Nie mogę więc pozwolić sobie, by w ciągu dnia wyjść i podjechać do klienta, żeby odebrać rzeczy. Chyba, że po godzinie 17.00, kiedy komis jest zamknięty.

- Ubrania i różne akcesoria można też kupić przez internet. Jak radzicie sobie z taką konkurencją?

- Dużym plusem komisu stacjonarnego jest to, że można zobaczyć rzeczy „na żywo”, dotknąć ich czy przymierzyć. Poza tym, osoby, które kupują u nas, nie płacą za przesyłkę, tak jak dzieje się to w przypadku sklepów internetowych. Myślę, że to najważniejsze zalety.

- Jakich rzeczy poszukują kupujący?

- Głównie ubranek, bo najbardziej się zużywają. Ale szukają też rzeczy większych, jak łóżeczko czy wózek. Wiele zależy też od pogody. Jeśli jest ciepło, szukają letnich ubrań, a kiedy pada, kaloszy i kurtek. Poszukiwane są też stroje na różne okazje, na przykład chrzciny.

- Jakie macie dalsze plany?

- Zobaczymy, co przyniesie czas. Jeśli towaru będzie szybko przybywać, pomyślimy o jakimś magazynie, powiększeniu lokalu albo otwarciu drugiego, może w innym mieście. Póki co, cieszę się tym, co jest. Chcę się dalej rozwijać i uczyć nowej roli.

Komis jest otwarty od poniedziałku do piątku, w godzinach 9.00 – 17.00 i w soboty, od 8.00 do 12.00.

Agata Flisiak

piątek, 06 październik 2017 13:29

Złodzieje rowerów zatrzymani

Policjanci z wydziału kryminalnego zatrzymali trzech mężczyzn, którzy we wrześniu ukradli w Świdniku trzy rowery.

Przebieg grabieży zawsze wyglądał tak samo. 30-letni świdniczanin kradł pozostawione na klatce schodowej i w piwnicy jednoślady. Następnie przekazywał łup kolegom, którzy wstawiali go do lombardu.

30-letni złodziej już wcześniej karany był za podobne przestępstwa. Teraz ponownie usłyszał zarzuty. Kara nie ominie także jego pomocników. Mężczyznom zarzuca się pomoc w zbyciu skradzionych pojazdów, niekorzystne rozporządzenie mieniem przez lombard, do którego wstawiali rowery oraz wprowadzanie jego pracownika w błąd. Wszyscy przyznali się do stawianych im zarzutów.

af

piątek, 06 październik 2017 12:07

Świdnik na zielono (foto)

Zielone serca, stroje i iluminacja Centrum Kultury. Nasze miasto po raz pierwszy dołączyło do obchodów Światowego Dnia Mózgowego Porażenia Dziecięcego.

17 milionów. To liczba osób chorujących na porażenie mózgowe. Termin ten określa grupę zaburzeń ruchu i postawy, które zostały spowodowane trwałym, choć niepostępującym, uszkodzeniem lub zakłóceniem rozwoju centralnego układu nerwowego, przeważnie w okresie ciąży lub okołoporodowym. Najczęstszymi problemami, jakie towarzyszą MPD są: słaba koordynacja, sztywność mięśni oraz problemy z połykaniem i mówieniem.

W ramach obchodów, które rozpoczęły się już 4 października, a potrwają do 6 października, na całym świecie zorganizowano happeningi i akcje, mające na celu zwrócenie uwagi społeczeństwa na problemy i potrzeby osób dotkniętych tym schorzeniem.

Znakiem promującym kampanię jest kolor zielony, symbolizujący nadzieję. W tym odcieniu zabłyśnie wiele miejsc i budynków. 4 października, o godz. 19.30 na zielono podświetlone zostało Centrum Kultury. Świdniczanie wzięli również udział w naszej akcji polegającej na zamieszczaniu w sieci (facebook lub instagram) fotografii, podpisanych #ŚwidnikJestemTU oraz #17milionów.

- Cieszę się bardzo, że Świdnik, wzorem innych miast, rozświetliło się kolorem nadziei - mówi Joanna Pąk, ambasadorka świdnickiej akcji. - Dzięki temu, osoby z MPD czują i widzą jedność z innymi mieszkańcami.

piątek, 06 październik 2017 10:34

Taki będzie nowy plac

Fontanny, zdroje uliczne, odnowiona wieża zegarowa, iluminacje i jasnobeżowa nawierzchnia. Tak, po rewitalizacji, ma wyglądać pl. Konstytucji 3 maja. Projektanci właśnie pokazali pierwsze wizualizacje. Prace budowlane ruszą już wiosną przyszłego roku.

Od kilku miesięcy architekci pracują nad projektem przebudowy głównego placu w mieście.

- Zależy nam, żeby pl. Konstytucji 3 maja łączył w sobie funkcje reprezentacyjne, ale również był miejscem codziennych spotkań mieszkańców - mówił burmistrz Waldemar Jakson.

W czwartek projektanci pokazali wizualizację. Już na pierwszy rzut oka widać, że plac bardzo mocno się zmieni. Architekci planują wymianę całej nawierzchni i wykonanie jej w kolorze jasnobeżowym. Chcą również zachować rosnące w tym miejscu drzewa i dosadzić kolejne. Na całym placu pojawi się też więcej roślin ozdobnych, zostaną usunięte wszystkie bariery utrudniające poruszanie się osobom niepełnosprawnym, czy mamom z wózkami. Z placu znikną więc schody, stopnie i murki.

Rewolucja czeka również wieżę zegarową. Zmieni się jej kolorystyka, iluminacja, cyfrowa tarcza zostanie zastąpiona analogową. Po rewitalizacji pojawią się dwie fontanny z elementami do zabawy dla najmłodszych mieszkańców. Zmienione zostaną ławki, na placu zamontowane będą drewniane podesty, stoliki szachowe i zdroje uliczne. Nie zabraknie również stojaków rowerowych i stacji naprawy jednośladów.

Ciekawym elementem dopełniającym całość, mają być iluminacje poszczególnych elementów, w tym również fontann. Dolna część placu będzie umożliwiała organizację wydarzeń miejskich, dlatego zostanie wyposażona w amfiteatralne siedziska i miejsce na ustawienie sceny. Przedstawiciele ratusza przewidują, że przebudowa mogłaby ruszyć na wiosnę przyszłego roku.

Przetarg na rewitalizację pl. Konstytucji 3 maja nie obejmie grobu nieznanego żołnierza i stojącego przy nim pomnika. Oba obiekty zostaną odnowione, ale w ramach oddzielnego przedsięwzięcia. W tej chwili w opracowaniu jest program konserwatorski, który da odpowiedź jakie prace trzeba w tym miejscu przeprowadzić. Przedstawiciele ratusza przewidują, że będą się one mogły rozpocząć wiosną przyszłego roku.

kal

środa, 04 październik 2017 16:50

25 lat służby mieszkańcom

Każdego dnia dbają o przestrzeganie prawa i bezpieczeństwo w mieście. Prowadzą zajęcia edukacyjne dla dzieci, młodzieży i seniorów. Świdnicka Straż Miejska, która powstała w 1992 roku, jest jedną z najstarszych w kraju. Dziś obchodziła swoje 25-lecie.

Uroczystości poprzedziło spotkanie mieszkańców z Mariuszem Sokołowskim, byłym rzecznikiem komendanta głównego policji. Inspektor rozmawiał ze świdniczanami o tym, jak działają przestępcy i radził, co zrobić, by nie stać się ich ofiarą.

Oficjalną część jubileuszu rozpoczęto od nagrodzenia strażników. Za wzorowe wypełnianie obowiązków, przejawianie inicjatywy w codziennej służbie oraz doskonalenie kwalifikacji awansowano na stanowiska: st. insp. Justynę Kołb-Sielecką, st. insp. Marcina Szkudzińskiego, mł. spec. Michała Wymiatała oraz st. straż. Rafała Filipka.

Medale Bene Merenti Civitati („Dobrze zasłużeni dla miasta Świdnika”), za 25 lat służby mieszkańcom, z rąk burmistrza Waldemara Jaksona i przewodniczącego RM Janusza Królika, otrzymali: st. insp. Ryszard Borowiec, st. insp. Andrzej Gumienniak, st. insp. Robert Hermanowski, st. insp. Stanisław Wierzchoń, st. insp. Marek Kamieniobrocki oraz st. insp. Andrzej Łysiak.

- Świdnik jest jednym z najszybciej rozwijających się miast województwa lubelskiego. Wraz z nim, rozwija się również Straż Miejska, która jest jego niezbędną i integralną częścią. Bardzo szybko przystosowała się do nowych wyzwań i dziś jest obecna w każdym segmencie działań miasta. Jako jedni z pierwszych na Lubelszczyźnie wprowadziliśmy monitoring terenu. To w Świdniku zainicjowano wspólne patrole strażników i policjantów. Chciałbym podziękować wszystkim pracownikom SM za to, że są jednym z głównych filarów bezpieczeństwa naszej społeczności - mówił burmistrz Waldemar Jakson.

Życzenia kolejnych lat służby i sukcesów zawodowych złożyli również: przedstawiciele władz województwa, starostwa powiatowego, służb mundurowych, inspekcji, instytucji miejskich, radni, a także strażacy z innych miast Lubelszczyzny, dyrektorzy szkół i przedszkoli.

Posumowano także dotychczasową działalność Straży Miejskiej w Świdniku:

- Przez te wszystkie lata nasza służba bardzo się zmieniła, a to dzięki mieszkańcom, których potrzeby też są inne niż 25 lat temu - mówił Janusz Wójtowicz, komendant SM. - Strażnicy przestali być postrzegani jako wyłącznie wypisujące mandaty. Dziś zajmują się ochroną środowiska, uczeniem dzieci i młodzieży mądrych zachowań, dzięki którym unikną w przyszłości wykroczeń. Angażujemy się w działania szkół i przedszkoli, prowadząc zajęcia „Autochodzik”, „Bezpieczna droga do szkoły” oraz z zakresu edukacji rowerowej. Nie zapominamy także o seniorach. Organizujemy dla nich spotkania na temat bezpieczeństwa. Straż miejska to także monitoring, bezpieczne strefy wokół szkół i przejścia dla pieszych.

Spotkanie było również okazją dla strażników, by podziękować osobom, które wspierają ich służbę. Komendant Janusz Wójtowicz słowa uznania skierował do burmistrza Waldemara Jaksona, posła RP Artura Sobonia, komendanta policji Grzegorza Hołuba oraz radnego Andrzeja Bondosa. Zwieńczeniem wydarzenia był koncert lubelskich muzyków oraz Weroniki Boczek, piosenkarki i autorki tekstów ze Świdnika. Goście mogli także skosztować urodzinowego tortu.

af

środa, 04 październik 2017 11:43

Ogłoszenie

Burmistrz Miasta Świdnik ogłasza wyniki konsultacji społecznych projektu uchwały w sprawie uchwalenia rocznego programu współpracy Gminy Miejskiej Świdnik z organizacjami pozarządowymi oraz z podmiotami wymienionymi w art. 3 ust 3 ustawy o działalności pożytku publicznego i wolontariacie na 2018 rok.

środa, 04 październik 2017 11:24

Cuda szyte na metry

Paulina Raczyńska przygodę z materiałami zaczęła w maju, kiedy uruchomiła sprzedaż detaliczną tkanin bawełnianych i minky. Na stronie www.cudnemetry.pl każdy pasjonat hand-made oraz tworzenia rzeczy wyjątkowych znajdzie coś dla siebie. Kropki, kwadraty, koty czy chmurki to tylko kilka z bogatej i bajecznie kolorowej palety wzorów dostępnych na portalu. W rozmowie z nami, pani Paulina opowiada o tym, dlaczego zdecydowała się otworzyć sklep Cudne Metry oraz o pasji do szycia, którą w niej obudził.

- Jak to wszystko się zaczęło?

- Jestem mamą trzylatka. Zależało mi na pracy, która pozwoliłaby mi spędzać z nim czas, a jednocześnie rozwijać się zawodowo i robić to, co sprawia mi przyjemność. Dowiedziałam się o dotacjach na uruchomienie działalności, które przyznaje urząd pracy. Stworzyłam biznesplan i udało się. Cztery miesiące temu otworzyłam sklep internetowy, w którym można dostać półprodukty i materiały do szycia: bawełnę, kulkę silikonową, minky, owatę i wypustki. A że bardzo lubię szyć, szybko zaczęłam tworzyć dziecięce ubranka i pościel z dostępnych w sklepie wzorów i kolorów.

- Co było impulsem do uszycia pierwszego produktu?

- Lubiłam szyć różne akcesoria do domu. Zaczęło się od obrusa, zasłonek, poduszek, kocy. Później postanowiłam spróbować z odzieżą dziecięcą. Miałam problem ze znalezieniem odpowiednich ubrań dla synka. Pomyślałam, że uszyję dla niego bluzę i dresowe spodenki. Nie posiadałam wtedy profesjonalnej maszyny overlock, korzystałam ze zwykłej, domowej, wielofunkcyjnej. Krój wyszedł mi naprawdę super, ale rozmiar był za mały. Udało się jednak wszystko poprawić i synek cieszył się nowym zestawem. Teraz już z niego wyrósł, więc ubranko leży w szafie. Nie oddałam go nikomu, bo to pierwsze, które samodzielnie uszyłam. Zostawiłam je na pamiątkę.

- Trudno było nauczyć się szycia?

- Nie jest to łatwe, zwłaszcza, jeśli nie ma się kogo zapytać czy poradzić. Jestem samoukiem. Nie skończyłam żadnego kursu czy szkoły krawieckiej. W rodzinie też nie mam nikogo, kto mógłby podpowiedzieć, co jest nie tak albo co zrobić inaczej. Wszystkiego nauczyłam się z internetu. Oglądałam dużo filmów instruktażowych i z poradami, czytałam blogi osób zajmujących się szyciem, rękodziełem i to mi wystarczyło. Jeśli są chęci, zaciętość i cierpliwość, naprawdę można nauczyć się szyć.

- Poszerzyła Pani ofertę o ubranka dziecięce i pościel z pięknych materiałów. Ich wybór chyba nie jest łatwy.

- Tak, jest ich naprawdę sporo. Kiedy odwiedzam hurtownię, długo zastanawiam się, co wybrać. Kieruję się więc intuicją i własnymi upodobaniami. Ponieważ mam synka, łatwiej jest mi zdecydować się na chłopięce wzory, na przykład samochody czy dinozaury. W przypadku dziewczynek czasami pojawia się problem, ponieważ nie zawsze orientuję się, co jest na topie. Wybieram kolorowe tkaniny w kotki czy serduszka. Choć nie ukrywam, że najbardziej podobają mi się wzory uniwersalne, które pasują do małych dzieci, jak i starszych, a także do wystroju domu.

- Nowością są komplety typu mama-córka.

- Dopiero z nimi zaczynam. To bardzo nietypowe rozwiązanie. Niewiele osób szyjących ubrania je oferuje. Wprowadziłam opaski, fartuszki, dresy i bluzy z długim rękawem. Mają wspólne wzory, ale różnią się rozmiarami. Klienci chętnie je zamawiają, bo są modne i pozwalają wyróżnić się z tłumu. Takich kompletów nie spotkamy w żadnej sieciówce. Poza tym, zestaw szyty jest specjalnie dla zamawiającego. Nikt inny nie będzie takiego posiadał. To coś wyjątkowego i unikatowego. Nowością są też czapki, chusty i kominy dla dzieci.

- Który produkt cieszy się największym zainteresowaniem?

- Myślę, że najchętniej kupowana jest wyprawka dla noworodka, czyli rożek, prześcieradło na materacyk, kołderka, kocyk czy pokrowiec na przewijak. Ale też sama pościel, która może być w różnych rozmiarach i kolorach. Oczywiście, sezonowo duży popyt jest na czapki, chusty, nakrycia głowy.

- Ma Pani ulubiony wzór?

- Nie, ponieważ w hurtowniach, w których się zaopatruję, co chwila pojawiają się jakieś nowości. W każdej się zakochuję i chcę ją mieć w swojej ofercie. Wybór jednego wzoru jest naprawdę bardzo trudny.

- Odzież hand-made jest teraz na czasie?

- Jest na nią duży popyt. Przede wszystkim dlatego, że jest szyta z lepszych materiałów, zwykle polskiego producenta. Posiada specjalny certyfikat potwierdzający, że tkaniny są bezpieczne dla dzieci. Sama korzystam tylko z takich. Są lepszej jakości i gęściej tkane. Mają też nadruk cyfrowy, który nie spiera się w pierwszym praniu.

- Gdzie można złożyć zamówienie?

- Można to zrobić za pośrednictwem strony internetowej www.cudnemetry.pl lub na moim fanpagu na facebooku: Cudne-Metry. Jeśli jest taka potrzeba, można się ze mną skontaktować telefonicznie, spotkać, porozmawiać i zobaczyć materiały oraz produkty na własne oczy. Właśnie rozpoczęłam też współpracę z kilkoma sklepami w Lublinie i komisem „U Kubusia” w Świdniku, który mieści się obok targu, przy ul. K. K. Baczyńskiego 8. Na chwilę obecną można tam zakupić zestawy pościelowe w dwóch wymiarach, choć możliwe, że pojawią się również czapki, kominy i chusty.

- Co podoba się Pani w tej pracy?

- Czuję satysfakcję, że sama coś uszyłam i że fajnie to wyszło. Nie oszukujmy się, jest to żmudna praca i początkowo wcale nie widać jej efektów. Dopiero po 4, 5 godzinach mam przed sobą gotowy produkt. Uskrzydla mnie również radość i zadowolenie klientów. Dzięki temu mam jeszcze większy zapał i motywację do dalszych działań. Poza tym, realizuję się w tej pracy, tworząc nowe rzeczy, podejmując wyzwania i wprowadzając w życie kolejne pomysły.

Agata Flisiak

środa, 04 październik 2017 09:22

Deszcz już niestraszny

Jeszcze w tym roku rozpocznie się budowa kolejnych elementów kolektora wód deszczowych. Cały system ma być gotowy do 2020 roku. W dokończeniu wielkiej inwestycji pomoże rekordowa dotacja, którą zdobyli przedstawiciele świdnickiego ratusza.

Przetarg na kolejny odcinek jest już ogłoszony. Tym razem chodzi o budowę dwóch fragmentów kolektora. Pierwszy z nich znajduje się w rejonie ul. Spadochroniarzy i Wyszyńskiego. Mowa o nieco ponad 470 metrowym fragmencie. Drugi, ok. 258 metrowy, będzie biegł w sąsiedztwie ul. Kusocińskiego i Krępieckiej. Przedstawiciele ratusza czekają na oferentów do 3 października. Wstępnie budowa obu odcinków została wyceniona na ok. 4,5 mln zł. Prawdopodobnie jednak nie obciąży ona w całości miejskiego budżetu. Urzędnikom z ratusza udało się właśnie pozyskać blisko 30 mln zł dofinansowania na dokończenie budowy całego systemu odprowadzania wód deszczowych.

- Będziemy się starali, żeby budowa również przewidzianego na ten rok odcinka, była dofinansowana ze środków unijnych - zaznacza Michał Piotrowicz, zastępca burmistrza Świdnika. Budowa całego kolektora deszczowego to ogromne przedsięwzięcie wyceniona na ok. 40 mln zł. Inwestycja rozpoczęła się kilka lat temu i została podzielona na etapy. Część prac udało się już zrealizować. Do wybudowania zostały najdroższe elementy, czyli między innymi zbiornik retencyjny i oczyszczalnia odprowadzanych wód.

- Rozpoczniemy od budowy elementów najkosztowniejszych, na które bez dofinansowania być może w ogóle nie byłoby nas stać. Na początku powstanie zbiornik retencyjny, później oczyszczalnia odprowadzanych wód, a na koniec dobudujemy brakujące nitki samego kolektora - wymieniał Michał Piotrowicz.

Zgodnie z kosztorysem, brakujące elementy kolektora będą kosztować nieco ponad 34 mln zł, z tego ponad 29 mln zł to dofinansowanie unijne. Urzędnicy przewidują, że jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w połowie 2020 roku cały kolektor wód deszczowych, łącznie z oczyszczalnią i zbiornikiem retencyjnym, będzie już gotowy.

kal

wtorek, 03 październik 2017 13:14

1000 powodów by czytać

Książki przygodowe, fantastyczne, historyczne i wiele innych już wkrótce mogą powiększyć zbiory biblioteki Szkoły Podstawowej nr 7. Placówka przystąpiła do ogólnopolskiego konkursu „Tysiąc powodów by czytać”, organizowanego przez sieć salonów Empik.

Aby nagrody trafiły do „Siódemki”, uczniowie musieli wykonać fotografię, na której odtwarzają okładkę dowolnie wybranej książki.

- Postawiłyśmy na „Don Kichota” Miguela Cervantesa. Razem z uczniami przygotowałyśmy dekoracje, a bohaterowie wystąpili w pięknych strojach, pozyskanych z wypożyczalni. Zabawy przy tworzeniu okładki było co niemiara - mówią Urszula Cygan i Anna Wiśniewska z SP nr 7.

Zdjęcie opublikowano na stronie www.empik.com/biblioteki/zaglosuj. Tam też, do 22 października, można głosować na świdniczan. Dziesięć szkół, które otrzymają największą ilość głosów wygra po 1000 książek.

Aby zagłosować na „siódemkowego Don Kichota” wystarczy zalogować się na stronie Empiku i wybrać szkołę ze Świdnika. Codziennie można oddawać po jednym głosie.

af

wtorek, 03 październik 2017 12:21

Mają czym się pochwalić

Reprezentanci Specjalnego Ośrodka Szkolno - Wychowawczego udowodnili, że ich niepełnosprawność nie jest przeszkodą w osiąganiu sukcesów sportowych. Świdniczanie zostali właśnie najlepszą drużyną naszego województwa w piłce nożnej, podczas rozgrywanych w Zamościu mistrzostw Lubelszczyzny.

Podopieczni Artura Pinkosa przeszli przez turniej jak burza. Wygrali wszystkie mecze, tracąc zaledwie jednego gola. Pokonali ośrodki z Hrubieszowa (3:0), Włodawy (2:0) i Lublina (1:0), a w finale okazali się lepsi od gospodarzy (2:1). Dodatkowo, królem strzelców imprezy został Sebastian Gospodarek, najlepszym bramkarzem Jan Sławiński.

- To pierwszy taki sukces w naszej 26-letniej historii - cieszy się Artur Pinkos, opiekun zespołu. - Dziękuję nie tylko moim chłopcom, ale także naszym przeciwnikom i ich nauczycielom, za fajną, sportową rywalizację.

Skład SOSW Świdnik: Jan Sławiński, Dawid Sokołowski, Damian Majewski, Patryk Saneluta, Artur Kosior, Sebastian Gospodarek, Radosław Zarzycki.

tf

Strona 10 z 297