san - Świdnik - wysokich lotów

niedziela, 31 grudzień 2017 08:50

Tak minął rok...

Czas na podsumowanie mijających dwunastu miesięcy. Przeczytaj, co wydarzyło się w 2017 roku w Świdniku. Zapraszamy na krótki przegląd pierwszego półrocza.

STYCZEŃ

Tłumy mimo mrozu

Już po raz czwarty, w Święto Objawienia Pańskiego - popularnie zwanym świętem Trzech Króli, ulice Świdnika rozbrzmiewały wspólnym kolędowaniem.

czytaj więcej...

Szkoły na medal

W zestawieniu prezentującym najlepsze licea i technika w Polsce, nie za­brakło świdnickich placówek. „Baczyński” i „Bronek” mogą pochwalić się statusem Brązowej Szkoły.

czytaj więcej...

Avia na nowej drodze

26 stycznia podpisana została umowa o przejęciu przez Miejski Klub Sportowy Avia Świdnik sekcji siatkarskiej i piłki nożnej. Otworzyło to nowy rozdział w historii świdnickiego sportu.

czytaj więcej...

LUTY

Jedna wielka rodzina

To najbardziej trafne określenie dla świdnickiego Teatru Puk-Puk, który w 2017 roku obchodził 20-lecie istnienia. Mając na koncie setki nagród i wyróżnień od dwóch dekad, z powodzeniem, łączy młodsze, jak i nieco starsze pokolenia.

czytaj więcej...

Transportowa rewolucja

Przedstawiciele 41 miast z całej Polski oraz Ministerstwa Rozwoju, Ministerstwa Energii, Polskiego Funduszu Rozwoju, Narodowego Centrum Badań i Rozwoju oraz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, podpisali list intencyjny w sprawie rozwoju elektromobilności. W grupie samorządów, które dołączyły do programu Bezemisyjnego Transportu Publicznego znalazł się także Świdnik i Lublin.

czytaj więcej...

Ważna rocznica

W tym roku przypadała 35. rocznica Świdnickich Spacerów, niezwykłej formy protestu mieszkańców naszego miasta przeciw propagandzie komunistycznej władzy.

czytaj więcej...

Sportowiec roku

Marcin Gupta, taekwondoka LKSW Dan Świdnik, którego wszystkie tytuły mistrzowskie trudno wymienić, został najpopularniejszym sportowcem Świdnika 2016 roku.

czytaj więcej...

Miliony na zieleń

Miasto pozyskało ponad 4 mln zł, które wkrótce przeznaczy na rewitalizację czterech obszarów na terenie Świdnika.

czytaj więcej...

MARZEC

AW101 nad Świdnikiem

Na początku marca odbył się pierwszy oficjalny pokaz śmigłowca AW101. Maszyna została zaprezentowana na trawiastym lotnisku przed hangarami PZL-Świdnik.

czytaj więcej...

Hakerzy Solidarności (film)

Na naszym kanale Youtube można obejrzeć film „Hakerzy Solidarności”, opowiadający o wydarzeniach i ludziach, którzy uczestniczyli w powstaniu świdnickiego Radia Solidarność.

czytaj więcej...

Zmarł Krzysztof Lemieszek

 

Zmarł Krzysztof Lemieszek. Zawodnik, działacz i trener siatkarskiej Avii. Człowiek bezgranicznie zakochany w tym sporcie i żółto - niebieskich barwach. Odszedł nagle, w środę, 29 marca. Miał 55 lat.

czytaj więcej...

KWIECIEŃ

Poznaliśmy mistrza ortografii

Arkadiusz Kleniewski został tegorocznym zwycięzcą Wojewódzkiego Konkursu Ortograficznego im. dr. Sławomira Myka „O Złote Pióro Burmistrza Świdnika”.

czytaj więcej...

Pirat dla wszystkich

 

Pierwszy szybowiec Pirat wyprodukowany w WSK Świdnik trafił do holu kina Lot. Do tej pory okazję obejrzenia historycznego statku powietrznego przechowywanego w hangarze aeroklubu, mieli bardzo nieliczni. Od dziś oglądać go mogą wszyscy.

czytaj więcej...

Świdnik dla Jasia

Świdniczanie po raz kolejny udowodnili, że mają wielkie serca. Dziś w naszym mieście odbyła się akcja charytatywna podczas której zbierano pieniądze na leczenie Jasia Karwowskiego.

czytaj więcej...

MAJ

Święto Konstytucji

Złożeniem wieńców przy pomniku Konstytucji 3 maja rozpoczęły się w Świdniku obchody 226. rocznicy tego wielkiego wydarzenia.

czytaj więcej...

Biało-czerwony Świdnik

Polonez, występy zespołów tanecznych, parada motocykli, gra historyczna i animacje dla najmłodszych. Tak świdniczanie uczcili Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej.

czytaj więcej...

Piękny jubileusz

Janina Adamczyk, od pół wieku mieszkanka Świdnika, obchodziła 100. rocznicę urodzin.

czytaj więcej...

Urodziny jak z bajki

 

W 2017 roku Przedszkole nr 3 obchodziło 50-lecie istnienia. Na urodzinowej imprezie, która odbyła się w Centrum Kultury, pojawili się, między innymi przedstawiciele kuratorium, władz miasta, związków zawodowych, świdnickich przedszkoli, szkół i instytucji.

czytaj więcej...

Strażacy świętują

W maju świdniccy strażacy obchodzili swoje święto. W tym roku szczególnie wyjątkowe, ponieważ Państwowa Straż Pożarna obchodzi 25-lecie istnienia.

czytaj więcej...

Edukacja na medal

Świdnik zajął drugą lokatę wśród „miejsc sprzyjających edukacji”. Tak wynika z ogólnopolskiego badania jednostek samorządu terytorialnego przeprowadzonego przez Fundację Naukową Evidence Institute.

czytaj więcej...

Nagrodzeni za ciężką pracę

Pięćdziesięciu pięciu zawodników, zawodniczek oraz trenerów, reprezentujących Świdnik na wielu arenach sportowych, odebrało stypendia i nagrody, ufundowane przez burmistrza Waldemara Jaksona.

czytaj więcej...

Najlepsi w Świdniku

Koniec maja należał do uczestników Pucharu Polski i Mistrzostw Lubelszczyzny w trialu rowerowym. Na świdnickim torze zmierzyli się najlepsi sportowcy nie tylko z naszego kraju.

czytaj więcej...

CZERWIEC

Pobiegli „w ślad za historią”

Kilkuset biegaczy stanęło na starcie 5. Półmaratonu Solidarności. Dystans liczący ponad 21 kilometrów najszybciej pokonał Kenijczyk Benard Matheka.

czytaj więcej...

25 lat minęło...

Ważne święto obchodziło Przedszkole nr 7. W Centrum Kultury odbyło się 25-lecie jego działalności.

czytaj więcej...

Pokazali się kibicom

Około 400 widzów oglądało sobotni trening otwarty młodzieżowej reprezentacji Szwecji. Zajęcia na stadionie miejskim rozpoczęły się po godz. 12.00 i trwały ponad godzinę.

czytaj więcej...

Ulica stulatków

Pani Anna Orłowska, wraz z rodziną świętowała 100. rocznicę urodzin. Seniorkę odwiedził burmistrz Waldemar Jakson, składając jej serdeczne życzenia.

czytaj więcej...

Latamy do Izraela

Do Tel Awiwu odleciał pierwszy samolot linii lotniczych LOT inaugurując nowe połączenie z Portu Lotniczego Lublin.

czytaj więcej...

Dni Świdnika 2017

Galeria zdjęć, filmy i wywiady z artystami. Tak wyglądało tegoroczne dni naszego miasta.

czytaj więcej...

Z sercem dla wszystkich

W pierwszy dzień lata Miejskie Centrum Usług Socjalnych im. Jana Pawła II świętowało 15-lecie działalności.

czytaj więcej...

Pokazali co potrafią

Występy muzyczne i teatralne, a także prace plastyczne i rękodzielnicze można było obejrzeć w Miejskim Ośrodku Kultury, który podsumował mijający sezon artystyczny.

czytaj więcej...

Najlepszy Rzeźnik Polski

Michał Tyburek wygrał Bieg Rzeźnika Ultra, jedno z najtrudniejszych wyzwań dla pasjonatów biegania. 38-latek pokonał morderczy dystans 140 km (faktycznie 145 km), w czasie 19 godz. i 40 min.

czytaj więcej...

poniedziałek, 01 styczeń 2018 10:56

Dni wolne od pracy

W nowym roku mamy szansę na kilka długich weekendów i okazji do odpoczynku. Podpowiadamy, kiedy warto wziąć urlop.

Pierwszy przedłużony weekend rozpoczyna się już 1 stycznia, który wypada w poniedziałek natomiast Święto Objawienia Pańskiego przypada w sobotę. Dzięki temu zyskamy jeden dzień wolnego, ponieważ za każdy dzień ustawowo wolny od pracy, przypadający w sobotę, pracodawca ma obowiązek udzielenia pracownikowi dodatkowego dnia urlopu.

Tegoroczne Święta Wielkanocne będziemy obchodzić 1 i 2 kwietnia. Możliwość dłuższego odpoczynku przyniesie majówka. Święto Pracy wypada we wtorek, a Święto Konstytucji w czwartek. Wystarczy wziąć wolne w poniedziałek, środę oraz piątek i cieszyć się dziewięciodniową przerwą od pracy.

Boże Ciało przypada w czwartek, 31 maja, zaś Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny oraz Święto Wojska Polskiego w środę, 15 sierpnia. Podobnie będzie z dniem Wszystkich Świętych, które wypada w czwartek. Mniej korzystnie jest z niedzielnym Narodowym Świętem Niepodległości.

Miłośników przygotowań do świąt Bożego Narodzenia na pewno ucieszy wiadomość, że obchodzone będą we wtorek oraz środę. Na kolejny przedłużony weekend nie będziemy musieli długo czekać. 1 stycznia 2019 roku wypada we wtorek.

sobota, 30 grudzień 2017 10:02

Do kwiatów trzeba mieć serce

Wszystko zaczęło się w 2000 roku, kiedy państwo Bernatowie otworzyli, przy ulicy Kopernika 4a sklep „Faun” . Początkowo zajmowali się wyłącznie sprzedażą artykułów ogrodniczych, jednak z czasem wprowadzili także wędkarskie. O historii przedsiębiorstwa oraz o pasji do ogrodów opowiada Dorota Bernat.

- Jak to się zaczęło?

- Mieszkamy na obrzeżach miasta. Własna działka, otoczenie natury i przestrzeń sprawiły, że w 2000 roku zdecydowaliśmy się zająć ogrodnictwem na poważnie i otworzyć sklep. W tej branży człowiek musi być cały czas na bieżąco z gatunkami roślin, nawozami. Korzystam z tych samych środków, które sprzedaję klientom, więc wiem, co im polecić. Mój mąż jest zapalonym wędkarzem, dlatego pięć lat później wprowadziliśmy też artykuły dla wędkarzy.

- Jakie produkty można kupić w „Faunie”?

- Osoby, które posiadają działki, dostaną tu nasiona, nawozy, chemię ogrodniczą, narzędzia, doniczki, ziemię, podłoże i akcesoria, czyli to, co jest niezbędne do ogrodu i domu. W przypadku wędkarstwa mamy praktycznie wszystkie akcesoria: zanęty, przynęty, kołowrotki, wędki, stojaki, podbieraki, specjalistyczną odzież oraz obuwie. Przekrój jest naprawdę szeroki. Każdy więc znajdzie coś dla siebie, niezależnie od tego, czy dopiero zaczyna przygodę z rybami, czy też łowi je już od lat. Zbliżają się święta, dlatego wprowadziliśmy promocję na sprzęt wędkarski. Można pomyśleć o upominkach dla wędkarzy i kupić je po trochę niższej cenie.

- W przypadku obu branż występuje martwy sezon. Co wtedy dzieje się w sklepie?

- U nas zaczyna się on w listopadzie, a kończy w styczniu. Skupiamy się wtedy na drobnych rzeczach, takich jak doniczki czy nawozy, których ludzie potrzebują do mieszkań. Z kolei, jeśli chodzi o wędkarstwo, jesteśmy zależni od pogody. Ci, którzy jeżdżą na ryby wiosną i latem nie są teraz zainteresowani zakupami. Natomiast wędkarze łowiący pod lodem jeszcze nie. Martwy sezon wykorzystujemy do zamawiania towaru na przyszły rok. Już w styczniu będziemy mieć świeże nasiona i niektóre cebulki kwiatów.

- Świdniczanie hodują własne owoce i warzywa. Jak Pani myśli, dlaczego?

- Sprzedajemy sporo nasion, ale część mieszkańców produkuje też własne sadzonki. Najwięcej kupujących jest wśród starszych ludzi. Młodzi nastawiają się raczej na gotowe sadzonki, bo wyhodowanie własnych wymaga większego zaangażowania. Natomiast osoby bardziej doświadczone są przekonane, że jeśli same wybiorą odmianę nasion, wyhodują to, co najbardziej im odpowiada. Klientki czasami mówią, że raz czy dwa poszły na łatwiznę i kupiły gotowe sadzonki, które niestety, im nie urosły. A, gdy robią wszystko od początku same, lepiej wychodzi i, jak mówią, wiedzą, co jedzą. Dlatego zgadzam się, że jednak warto samodzielnie coś sobie wyhodować.

- Jakie kwiaty posadzić w przydomowym ogródku?

- Nastawiam się na kwiaty wieloletnie. Takie, które posadzę raz i które będą się rozrastały, a ja ograniczę się tylko do utrzymania w nich czystości, nawożenia i podlewania. Jednoroczne wymagają więcej pracy. Jednocześnie można się nimi dłużej cieszyć, bo kwitną niemal cały rok. Wieloletnie natomiast, mają różne okresy kwitnienia. Jedne cieszą oko wiosną, drugie w środku lata, trzecie jesienią. Żeby w naszym ogrodzie zawsze było ładnie, najlepiej mieć różnorodne rośliny. Warto też umieszczać je w kompozycjach. Ja sadzę kwiaty wieloletnie, które stanowią bazę, ale między nimi dokładam jednoroczne. Dzięki temu wiem, że kiedy jedne przekwitną, drugie będą je uzupełniać. W ten sposób mogę cieszyć się nimi przez całe lato.

- Które gatunki są wieloletnie?

- Są to, na przykład hiacynty, tulipany, narcyzy, piwonie oraz lilie. Jesienią pojawiają się różnego rodzaju złocienie, astry i chryzantemy, które w Polsce kojarzą się głównie z kwiatami cmentarnymi. Jest to trochę krzywdzące, bo naprawdę cudnie prezentują się w ogrodach. Na szczęście, coraz częściej można spotkać je także przy urzędach i miejskich skwerach. Powoli zaczynają mieć inne zastosowanie. Są też bardzo wytrzymałe. Radzą sobie nawet przy pierwszych przymrozkach.

- A co z jednorocznymi?

- Niestety, po przekwitnieniu trzeba je usunąć i oczyścić ziemię. Nic po nich nie zostaje. Można spróbować zebrać nasiona, ale nie ma pewności, że coś z nich wyrośnie. W tej chwili wszystkie nasiona są modyfikowane. Lepiej kupić nowe i być pewnym, że urosną takie, jak powinny, tym bardziej, że ich koszt jest niewielki.

- O co najczęściej pytają klienci?

- W okresie zimowym najwięcej problemów sprawiają rośliny doniczkowe. Kwiaty usychają, pojawiają się na nich szkodniki, ziemia zaczyna pleśnieć. W mieszkaniach jest bardzo gorąco i sucho, a żadna roślina tego nie lubi. No, może poza kaktusami. W takich warunkach łatwo o przędziorki, wełnowce, grzyby albo patogeny. Są oczywiście środki grzybo- i owadobójcze, których można użyć. Nie zawsze jednak uda się kwiaty uratować. Jeśli zareagujemy zbyt późno, raczej nie da się im pomóc.

- Czy jest jakiś sposób, żeby kwiaty doniczkowe ładnie rosły?

- Klientki mówią, że najlepiej rosną te, które wyhoduje się od szczepki, że jeśli same się ukorzenią i urosną, to staną się odporniejsze. Być może coś w tym jest. Mnie się wydaje, że najważniejsze to mieć serce do kwiatów. Po prostu, żeby je hodować, trzeba je lubić. Jeśli ktoś wyobraża sobie, że wystarczy je od czasu do czasu podlać i dzięki temu będą piękne, myli się. Kwiaty trzeba pielęgnować, zaglądać do nich, podpatrywać, co się z nimi dzieje, czy nie jest im za zimno albo za gorąco.

- Po kilku godzinach spędzonych w sklepie, ma Pani jeszcze siły do pracy w ogródku?

- W sezonie sklep mamy czynny od 8 do 18. Pod koniec dnia jestem bardzo zmęczona i myślę, że po skończonej pracy, to za nic już się nie wezmę. Ale jak tylko przyjadę do domu, wyjdę na powietrze i popatrzę na ogródek, od razu zabieram się za najpilniejsze prace. Czasami kończę dopiero, gdy na dworze zrobi się ciemno, ale naprawdę to lubię. Jedni odpoczywają przy telewizorze, ja wolę pooddychać świeżym powietrzem i spędzić czas wśród natury. Czuję satysfakcję, kiedy widzę, że roślina, którą posadziłam, rośnie. A kiedy zrywam wyhodowane przez siebie warzywo, wiem, że jest czyste, zdrowe i niczym nie pryskane.

Agata Flisiak

Sklep ogrodniczo-wędkarski „Faun” znajduje się przy ulicy Kopernika 4a. W sezonie letnim (marzec-październik) czynny jest w tygodniu, w godzinach 8.00-18.00 oraz w soboty od 8.00 do 14.00. Natomiast w zimowym (listopad-luty) otwarty jest od poniedziałku do piątku, od 8.00 do 17.00, a także w soboty, w godzinach 8.00-14.00.

piątek, 29 grudzień 2017 10:28

Sprawdź czym oddychasz

Już od dziś, na stronie świdnickiej Straży Miejskiej będzie można sprawdzić stan powietrza na terenie miasta.

Stałe monitorowanie pozwoli analizować informacje o stężeniach szkodliwych substancji. Do niedawna, najbliższa stacja badająca poziom zanieczyszczeń, znajdowała się na ul. Obywatelskiej w Lublinie, około 10 kilometrów od Świdnika. Teraz dwie podobne zamontowano w naszym mieście. Na stronie SM prezentowane są wyniki z ul. Hryniewicza, a wkrótce będą z ul. Traugutta.

- Lokalizacje dobrano tak, by pomiary prezentowały sytuację w wielu rejonach. Dzięki temu będziemy wiedzieć, kiedy unikać długich spacerów i nie wietrzyć mieszkań, by nie narazić zdrowia - tłumaczy Janusz Wójtowicz, komendant SM.

W dalszym ciągu, strażnicy przeprowadzają kontrolę w domach mieszkańców.

- Pocieszające jest to, że w ostatnim czasie nie stwierdziliśmy przypadków spalania odpadów w piecach - dodaje J. Wójtowicz.

Przypomnijmy, że od miesiąca strażnicy mają do dyspozycji ekopatrol naszpikowany urządzeniami pozwalającymi namierzyć firmy i osoby prywatne, które palą w piecach gumą, butelkami PET czy innymi tworzywami sztucznymi. Specjalny pojazd umożliwia współpracę z dronem, który ułatwia dotarcie z powietrza do źródeł zanieczyszczenia atmosfery, na przykład kominów emitujących dym z pieców centralnego ogrzewania, opalanych niedozwolonym paliwem. Urządzenie, z dokładnością systemu GPS rejestruje takie miejsca, mierzy skalę zanieczyszczeń i dostarcza próbki do badań laboratoryjnych.

czwartek, 28 grudzień 2017 11:59

Już otwarte

McDonald's w Świdniku staje się faktem. Dziś nastąpiło oficjalne otwarcie słynnej na całym świecie restauracji typu fast food.

Nowy obiekt powstał na zielonej działce przy ul. Racławickiej, między marketem Biedronka i Media Expert. Inwestycja od początku wzbudzała zainteresowanie wśród mieszkańców, których, już od rana, nie brakowało w nowo otwartym lokalu.

- Restauracja ma dwa wjazdy. Można się do niej dostać bezpośrednio z ul. Racławickiej lub przejeżdżając przez parking pobliskiego marketu - mówi Dominik Szulowski z biura prasowego McDonald's Polska.

W świdnickim lokalu zatrudnionych jest blisko 50 osób, w tym 10 menedżerów. Na zewnątrz, na wszystkich gości czeka ogródek oraz zjeżdżalnia przygotowana z myślą o najmłodszych. Zarówno restauracja, jak i linia McDrive czynne są 7 dni w tygodniu, w godz. 6.00 - 24.00. Ich licencjobiorcą jest Izabela Orzeł, która prowadzi już pięć restauracji w Lublinie oraz jedną w Puławach.

Jak podają przedstawiciele McDonald’s, budowa jednego lokalu to koszt rzędu 6-7 mln zł. Międzynarodowa sieć jest obecna w Polsce od 1992 roku. W tej chwili na terenie całego kraju działa 399 restauracji.

sobota, 23 grudzień 2017 09:13

Wektorowe wariacje

Artyści pracowni plastycznej „Pod błękitną paletą” powracają z „Wektorowymi wariacjami”. W galerii „Za szybą” Miejskiego Ośrodka Kultury można oglądać ich prace wykonane techniką rysunku wektorowego.

Wernisaż wystawy odbył się 21 grudnia. Podczas wydarzenia przeprowadzono też licytację prac uczestników zajęć, która zakończyła się niemałym sukcesem.

- Wszystkie przygotowane projekty zostały wyprzedane - mówi Renata Szuryga, instruktor grupy. - Bardzo dziękujemy za obecność i tak duże zainteresowanie. Przy okazji zapraszamy świdniczan do odwiedzenia naszego ośrodka. Najnowszą wystawę będzie można oglądać do 31 grudnia.

wtorek, 26 grudzień 2017 09:28

W filmie nie ma granic

Choć ich ciężka praca i zaangażowanie są podstawą dobrego filmu, to sama postać, dla przeciętnego widza, bywa niewidoczna. A to właśnie dzięki nim, ich wyobraźni oraz niezwykłej wrażliwości mamy możliwość doświadczania wyjątkowej magii kina. Operatorzy, montażyści - ludzie pełni pasji i talentu. Paweł Iwaniuk kilkanaście lat temu, tak jak oni, postanowił zająć się obrazem filmowym, a wszystko potoczyło się bardzo szybko - praca w Telewizji Kablowej Świdnik, pierwsze poważne zlecenia i produkcje. Najnowsze już zdobywają uznanie krytyków, od Warszawy po Los Angeles i Nowy Jork. Jednak świdniczanin nie zatrzymuje się i wciąż sięga po nowe, bo jak twierdzi - nigdy nie jest za późno, by starać się być coraz lepszym.

- Często spotykam się z opinią, że praca na planie wygląda mniej więcej tak: wpadasz na miejsce, tworzysz trochę kadrów i wracasz do domu.

- A jest zupełnie inaczej. To naprawdę niesamowity wysiłek fizyczny i intelektualny. Bieganina w jedną i drugą stronę, ustawianie i przestawianie sprzętu. Przez wiele godzin pracuje nie tylko głowa, ale też każdy mięsień naszego ciała. Zdarza się, że spędzam na planie kilka dni non stop. Chociaż harmonogram ustalany jest tak, że wszystko musi odbyć się w określonych godzinach, to zawsze są poślizgi.

- Podobno dobry operator to ten, który w filmie zostawia cząstkę siebie.

- Na pewno to przekłada się na wiele naszych cech - bycie kreatywnym, pozytywnie upartym, świadomość tego, co chcemy osiągnąć. Istotna jest też pracowitość. Na realizację zdjęć wpływa dużo rzeczy. Możemy zaplanować ich tysiące, ale nie przewidzimy pewnych sytuacji. Cały zbiór tych cech może pomóc nam wyjść z nich z powodzeniem, aczkolwiek nie zawsze będziemy zadowoleni w 100 proc. ze swojej pracy. Sam rzadko jestem. Wynika to z organizacji produkcji, czasu na zdjęcia, nawet współpracy z aktorami, chociaż efekt później jest naprawdę dobry. Myślę, że dzięki tym cechom i elastyczności potrafię odnaleźć się w wielu sytuacjach, dobrze je ocenić. Ten podstawowy warsztat dodaje pewnego obycia ze światem filmowym. Warto oglądać też dużo filmów, inspirować się najlepszymi.

- Masz kogoś na myśli?

- Nie mam konkretnych przykładów. Staram się chłonąć film, obraz z telewizji czy kina jak zwykły odbiorca. Nie wdrażam się w życiorysy postaci. Po prostu siadam i oglądam. Jeśli coś nie spodoba się mi przez pierwszą minutę, to prawda jest taka, że nie zawieszę na tym oka na dłużej. Lubię analizę od strony technicznej. Przykładowo, jeśli chodzi o telewizję, to bardziej poruszane tematy, jak wykonane są reportaże, co w nich zastosowano. Jeśli są to fajne pomysły, staram się je wdrożyć tak, aby to nie była kopia. Zresztą, nigdy jej nie zrobimy. Nie będziemy mieć podobnego tła czy miejsca. Film jest troszeczkę, jak życie, które pisze różne scenariusze. Trzeba próbować, inspirować się, tworzyć coś kreatywnego i kto wie, gdy w końcu się uda, możemy zaskoczyć nawet samego siebie.

- Plan został wykonany. Kiedyś postawiłeś na rozwój i już w trakcie studiów rozpocząłeś pracę w TKŚ.

- Zaczynałem od fotografii i rysunku. Lubiłem to, ale do rysowania nie miałem cierpliwości. Szukałem więc formy, która uprościłaby mi wyrażanie siebie w jakiś ciekawy sposób. Początki nie są łatwe, ale nie możemy się zrażać do niektórych sytuacji. Kiedyś na pewnych zajęciach usłyszałem: „Iwaniuk, Ty orłem filmowym nigdy nie zostaniesz”. Na szczęście trafiłem do lokalnej telewizji, gdzie jest bardzo dobry warsztat. To dało mi naprawdę wiele. Dzięki tej pracy mogłem poznać różne formy - reportaż, newsy czy samemu zrealizować materiał od początku do końca. Wiele osób, które tu zaczynały, pracuje w największych telewizjach. To tylko potwierdza warsztat, który dobrze rokuje na przyszłość. Teraz zdarza się, że sam prowadzę zajęcia filmowe. Praca z młodzieżą cieszy mnie ogromnie, tym bardziej, gdy później to kontynuują i chcą rozwijać pasję.

- Reportaże, spoty, teledyski. Obecnie spełniasz się w produkcjach dokumentalnych, a świat już zdołał o nich usłyszeć.

- Wspólnie z Rafałem i Magdaleną Kołodziejczykami stworzyliśmy filmy historyczne, fabularyzowane. To bardzo ciekawa praca. Klimat czasów wojennych, aktorzy wystylizowani na tamte lata. Całkiem inaczej zadziałała wtedy nasza wyobraźnia. Mogliśmy pozwolić sobie na przeniesienie się w dawne czasy, zobrazowanie ich, a jednocześnie trzymać się pewnych trendów, które panują w postprodukcji. Nasz pierwszy film „Wszystko dla Polski. Powstanie zamojskie 1942-1944” zakwalifikował się na Polish Film Festival w Los Angeles i Nowym Jorku. Sam fakt, że był on wyświetlany na tym samym ekranie, co oscarowe produkcje jest czymś niebywałym. Wśród prezentowanych filmów, które wybierało międzynarodowe jury, był również „Pokot” A. Holland. Zdobyliśmy też dystrybucję na Stany Zjednoczone. Nasz drugi film „Za kratą są zielone drzewa”, o życiu Grażyny Chrostowskiej, czeka na swoją kolej w 2018 roku, kiedy ruszą kolejne festiwale. W międzyczasie zrealizowałem reportaż o Antonim Dołędze z Bogną Bender-Motyką. Zdobył on nagrodę Janusza Krupskiego oraz wyróżnienie na festiwalu w Gdyni. Chciałbym nadal uczestniczyć w ciekawych projektach, wzmacniać swój warsztat, wciąż odkrywać coś nowego. Cały czas się uczę i mam ochotę na więcej. Człowiek robi jakąś rzecz, nie spodziewa się niczego, nawet pojawia się myśl, że trafi to do szuflady, a nagle okazuje się, że to działa, jest oglądane, dociera do wielu ludzi. I to jest dla mnie najlepsza nagroda w tym wszystkim.

Sandra Rutkowska

piątek, 05 styczeń 2018 08:45

To już tradycja

Już jutro w całej Polsce wyruszy Orszak Trzech Króli. Również świdniczanie będą mieli okazję uczestniczyć w barwnym korowodzie.

Scenariusz wydarzenia, mający przekaz biblijny nawiązuje do tradycji jasełek. W naszym mieście akcja stała się ważnym elementem integrującym świdniczan, dlatego jej organizatorzy zachęcają wszystkich do wspólnego kolędowania.

- Postanowiliśmy jednak zrezygnować z „małych orszaków”, które corocznie wyruszały ze świdnickich parafii w kierunku centrum miasta - mówi Barbara Hajkowska-Pirek, inicjatorka wydarzenia. - Wszystko ze względu na pogodę, która w styczniu jest różna, a nie chcemy narażać uczestników Orszaku na długi pobyt na ewentualnym zimnie. Mamy nadzieję, że nie zmniejszy to liczby osób, które zechcą z nami spędzić ten wyjątkowy dzień.

Główny przemarsz wyruszy o godz. 12.00, z placu Konstytucji 3 maja. Po drodze obejrzymy przygotowane na tę okazję scenki teatralne w wykonaniu teatrów: Kto tam?, Trzydziestu (II LO w Świdniku) oraz Teatru Drogi. Scena finałowa odbędzie się na schodach kościoła pw. NMP Matki Kościoła. Następnie, o godz. 13.00, odprawiona zostanie uroczysta msza święta.

W Świdniku uroczystość organizowana jest przez Stowarzyszenie Wspólnota Świdnicka, które wspierają, między innymi: Miejski Ośrodek Kultury, nauczyciele świdnickich szkół i przedszkoli, Gmina Miejska Świdnik, Starostwo Powiatowe w Świdniku, Stwarzyszenie Strzelec i świdnickie parafie.

czwartek, 28 grudzień 2017 13:54

Kto zdobędzie tytuł?

Kapituła Plebiscytu na Najpopularniejszego Sportowca Świdnika Roku 2017 wyłoniła kandydatów do tytułu. Zostaną oni teraz poddani ocenie świdniczan. Wyniki głosowania poznamy 20 stycznia przyszłego roku, podczas II Świdnickiego Balu Sportu.

Głosować można wypełniając kupon, który znajdziemy w tygodniku Głos Świdnika, a następnie wrzucając go do urn, które znajdują się w Miejsko-Powia­towej Bibliotece Publicznej, a tak­że w holu kina Lot. Nowością w stosunku do ubie­głorocznego głosowania będzie możliwość oddania głosu drogą elektroniczną na stronie www.sportowyswidnik.pl.

Nieprzekra­czalnym terminem głosowania, obowiązującym również w przy­padku przesyłek listownych, jest 10 stycznia.

Pretendentami w poszczególnych kategoriach są:

Juniorzy:

Maciej Hołub - Członek lekkoatletycznej kadry narodowej młodzieżowców i juniorów w Groseto (Włochy) w sztafecie 4x400m mężczyzn w 2017 roku. Mistrz Polski juniorów w sztafecie 4x400m mężczyzn z Toruniu. Występuje w barwach AZS UMCS Lublin

Emil Krzykała - Pływak KP Avia Świdnik. Wicemistrz Polski juniorów na 200 m stylem dowolnym, brązowy medal na 400 m stylem dowolnym. I miejsce w sztafecie 4x100 m stylem dowolnym na letnich Mistrzostwach Polski Juniorów. I miejsce na dystansach 100, 200, 400 m stylem dowolnym podczas Pucharu Polski, najlepszy pływak zawodów.

Adrianna Skowrytko - I i II miejsce na Mistrzostwach Polski w Taekwondo, I i II miejsce Mistrzostw Polski w kickboxingu, I, II i III miejsce na otwartych Mistrzostwach Europy w Taekwondo, II miejsce Moravia Open Taekwondo.

Seniorzy:

Marcin Gupta - I i II miejsce na Otwartych Mistrzostwach Europy w Taekwondo, 2x I miejsce w Polish Open Cup ITF, II i III miejsce Mistrzostw Polski w Taekwondo, II miejsce Otwartych Mistrzostw Szkocji w Taekwondo, I miejsce Międzynarodowego Pucharu Polski w Taekwondo. Zawodnik LKSW Dan w Świdniku.

Bartłomiej Misztal - Kapitan II-ligowej drużyny siatkarskiej MKS Avia Świdnik w ubiegłym sezonie. Wychowanek żółto-niebieskich, występujący na pozycji rozgrywającego.

Karol Serwin - Piętnasty tytuł Mistrza Polski w trialu rowerowym, zwycięzca Pucharu Polski, XIII miejsce Indywidualnych Mistrzostw Świata. Zawodnik Klubu Champion Świdnik.

Trenerzy:

Piotr Bernat - Główny trener LKSW Dan Świdnik. Jego zawodnicy zdobywali w 2017r. medale na Otwartych Mistrzostwach Europy, Mistrzostwach Polski, Pucharze Polski, Moravia Open w Taekwondo oraz Mistrzostwach i Pucharze Polski w kickboxingu.

Jacek Czerniakowski - Wieloletni trener grup młodzieżowych MKS Avia Świdnik, wychowawca i nauczyciel młodych adeptów piłki nożnej.

Zdzisław Stypiński - Trener zawodników KP Avia Świdnik. W czasie jedenastoletniej pracy trenerskiej jego pływacy zdobyli 82 medale Mistrzostw Polski. W 2017 zdobyli 7 medali w zawodach rangi mistrzowskiej. W sezonie 2016/2017 wywalczyli I miejsce w klasyfikacji końcowej Arena Grand Prix Puchar Polski.

jmr

poniedziałek, 18 grudzień 2017 11:25

Chciałam być malarką

Talent, pasja i ciężka praca, tak w skrócie można by opisać Renatę Szurygę, malarkę ze Świdnika i opiekunkę grupy plastycznej „Pod błękitną paletą”, działającej przy Miejskim Ośrodku Kultury. 3 listopada świdniczanka obchodziła dwudziestolecie pracy twórczej. Z tej okazji opowiedziała nam o pierwszych krokach stawianych w świecie sztuki, ulubionych miejscach oraz swoich mentorach.

- Kiedy zaczęłaś malować?

- Gdy byłam mała, mieszkałam na wsi, u babci. Lubiłam włóczyć się po drogach, rysować patykiem po mokrym od wody piasku. Od tego właśnie się zaczęło. Wiedziałam, że zostanę malarką, rysowniczką albo grafikiem. Odkąd dowiedziałam się, że istnieją szkoły plastyczne, marzyłam, żeby się w nich uczyć.

- Początkowo uczyłaś się w Zespole Szkół Plastycznych w Lublinie, znanym z tworzenia nietypowych klas.

- Tam była specyficzna klasyfikacja. Pamiętam, że pierwszego dnia usiedliśmy wszyscy w auli. Było nas chyba 30 albo więcej. Do każdego podchodził profesor i sprawdzał ręce. Jeśli ktoś, tak jak ja, miał delikatne dłonie, to kwalifikował się do klasy wystawienniczej, gdzie pracuje się z farbami, przygotowuje dekoracje, rzeczy związane z malarstwem i grafiką. Natomiast tych, których ręce były większe, „toporne”, przypisywano do klasy snycerskiej, zajmującej się rzeźbą i cięższymi pracami. Oczywiście, brano też pod uwagę nasze zainteresowania, ale głównym wyznacznikiem były dłonie.

- Trafiłaś tam, gdzie chciałaś.

- Tak, miałam świetnego wychowawcę, Ryszarda Palucha. Wspaniale się nami opiekował i miał bardzo dobry kontakt z młodzieżą. Jestem wdzięczna, bo dzięki niemu przebrnęłam liceum, chociaż nie byłam dobra z przedmiotów ścisłych i w związku z tym miałam kłopoty z nauką. Na trzecim roku musieliśmy zdecydować, jaką chcemy zrobić specjalizację. Ja wybrałam malarstwo.

- Jak wyglądały zajęcia?

- Mieliśmy narzucone różne tematy, na przykład zaprojektowanie pudełka na lody. Pamiętam to wyraźnie, bo profesor szczególnie mnie o to męczył. Lód miał być bardzo realistycznie namalowany, bardzo drogimi farbami. Poświęciłam temu wiele godzin pracy w szkole i w domu, ponieważ niemożliwe było zrobienie kilkunastu projektów na kilku godzinach lekcyjnych. Jeśli zaś chodzi o malarstwo, przeważnie mieliśmy ustawione martwe natury lub postać. W zależności od tego, czy był opłacony model, mogliśmy pozwolić sobie na rysowanie nagiego ciała. Wtedy u niektórych pojawiło się portretowe zacięcie, u mnie akurat nie. Ja wolę malować pejzaże.

- Dlaczego?

- Myślę, że to wynika z faktu, że wychowałam się na wsi, wśród pól i łąk. Później zostałam zabrana do szkoły w mieście. Do tej pory jest ono dla mnie czymś strasznym. Zawsze, jak mam okazję, uciekam w cieplejsze miejsca, bardziej roślinne, wiejskie. Ta tęsknota za wsią, przyrodą i naturą ujawnia się teraz w moich obrazach.

- Masz ulubione miejsce do malowania?

- Szczególnie upodobałam sobie Łęczną, bo to specyficzne miasto ze starą architekturą. Jest tam też bardzo zielono, co mnie urzekło. Ludzie są niesamowici i bardzo przychylni artystom. Drugim takim miejscem jest Sosnowica, która trochę przypomina mi moją wieś, Wrzosów. Trafiłam tam dzięki koleżance z podstawówki, która została dyrektorem ośrodka kultury. Wypatrzyła mnie na pewnej wystawie i dzięki niej mam możliwość przebywania w tym cudownym miejscu. Jest jeszcze tutaj, bardzo blisko nas, Dąbrowica. Też świetne miejsce do malowania, dzikie i pełne pagórków.

- Na obrazach malujesz pejzaże, a na grafikach?

- Zwykle kobiety z długimi, gęstymi włosami, ponieważ zawsze chciałam takie mieć. Moje grafiki to ukryte akty. Dyskretne, żeby nie było widać za dużo. Włosy służą do przysłonięcia niektórych partii ciała, tak, żeby zostały w domyśle. No i oczywiście pejzaże.

- Kto jest twoim najważniejszym recenzentem?

- Ja sama. Jestem dla siebie bardzo surowa. Kiedyś, gdy byłam na plenerze, ktoś mi zarzucił, że dużo pracuję. Są osoby, które w takich miejscach malują dwa, trzy obrazy, a ja zwykle kilkanaście. Zapytał też, czy chcę wszystkich wyprzedzić. Wytłumaczyłam, że ponieważ nie mam możliwości tak intensywnie pracować w domu, wykorzystuję plenery, żeby się podszkolić. Może dzięki temu zaskoczy mnie coś nowego, co zastosuję w obrazach? Po prostu, gdy pracuję, nie zwracam uwagi na żadne wyjazdy i dodatkowe atrakcje, które są organizowane podczas plenerów. Ludzie natomiast myślą, że robię to, żeby być najlepsza. A to nie o to chodzi. Po prostu, kiedy widzę obraz, który nie jest skończony albo mi się nie podoba, pracuję nad nim dotąd, aż będę zadowolona. Gdy czegoś nie widzę albo coś mi nie wychodzi, radzę się kolegów.

- Kogo wskazałabyś jako swoje autorytety? Kto najbardziej na ciebie wpłynął?

- Podczas studiów zajęcia prowadzili różni artyści. Zbigniew Woźniak był jednym z moich ulubionych. Bardzo mi pomógł. Pamiętam, że długo nie mogłam zrozumieć, co do mnie mówi. A mówił „Renia, mieszaj farby.” Nie mogłam tego pojąć, a jemu chodziło o to, że niedokładnie łączę farby i gdy maluję, zostają smugi innego koloru, tak zwane brudy. Technicznie malowałam poprawnie, tylko ten kolor ciągle wychodził mi nie taki, jak należy. Dzięki niemu zrozumiałam dlaczego i od tamtej pory maluję kolorami złamanymi, idealnie wymieszanymi. Drugą osobą, która pokazała mi, że sztuka może być bajką, był Pan Wojciechowski, autor niesamowitych obrazów. Swoimi pracami opowiada malarskie bajki. Posługuje się techniką wodną, chyba akwarelą połączoną z piórkiem. Stąd też moje zamiłowanie do akwareli. Obaj mieli na mnie ogromny wpływ. Dali mi swobodę wyrazu, której potrzebowałam. Jestem człowiekiem, który nie lubi, by coś mu narzucano. Myślę, że gdyby tak postępowali, przyniosłoby to odwrotne skutki. Pewnie opuszczałabym zajęcia.

Agata Flisiak
Magazyn Świdnik - wysokich lotów nr 19 / listopad 2017

Strona 10 z 309