san - Świdnik - wysokich lotów

środa, 28 luty 2018 11:23

Znani wspierają Pawełka

Przygotowania do akcji charytatywnej na rzecz Pawełka Łagowskiego ze Świdnika wciąż trwają. Wydarzenie wspiera również Filip Chajzer.

Popularny dziennikarz przekazał organizatorom zestaw dla „prawdziwego miłośnika gier”, który wyceniono na 299,99$. Znajdziemy w nim jedyną w Polsce, złotą, kolekcjonerską edycję gry „Shadow of War”, zawierającą przepustkę sezonową, steelbook, soundtrack, mapę Mordoru na tkaninie, kolekcjonerskie pudełko, opakowanie premium z pierścieniem władzy oraz statuetkę Tar-Goroth Balrog vs. Carnan Drake.

- Dla prawdziwego fana będzie to atrakcja. Taki zestaw jest jeden! Życzę powodzenia na licytacji - napisał F. Chajzer.

To tylko jedna z wielu niespodzianek zaplanowanych na 18 marca. Początek licytacji o godz. 9.00, w sali widowiskowej Centrum Kultury.

Kilometry dla Pawełka

Wśród miłośników sportu również nie brakuje osób niosących bezinteresowną pomoc. Stowarzyszenie Biegający Świdnik zachęca do udziału nie tylko w biegu charytatywnym, który wystartuje o godz. 10.00, spod kina Lot:

- Przed wielkim finałem imprezy, w dniach 3-18 marca, zachęcamy do aktywnego spędzenia czasu i przeprowadzenia dowolnego treningu indywidualnego lub grupowego, po którym umownie wpłacamy 1 zł za każdy kilometr - mówią biegacze ze Świdnika.

Liczy się każda aktywność - bieg, jazda na rowerze, łyżwach, nartach, rolkach, pływanie czy długi spacer z rodziną. Szczegóły pod linkiem: Kilometry dla Pawełka.

Dodatkowe atrakcje

W Centrum Kultury odbędą się także koncerty. Na scenie zobaczymy, między innymi zespoły taneczne Ambarass, Domino Jazz, FUX, FLEX, Świdnicki Zespół Baletowy czy grupę teatralno-taneczną „Pasjonaci”. Usłyszymy też Monikę Kowalczyk, Dariusza Tokarzewskiego, muzyka Eddie/Hai, chór Arion, zespół „Ach to my” oraz uczniów świdnickiego Ogniska Muzycznego.

Nie zabraknie również kiermaszu ciast, atrakcji dla dzieci oraz pokazów street artu i sprzętu straży pożarnej. Szczegóły dostępne  na stronie: Gramy i biegamy dla Pawełka.

Organizatorami wydarzenia są Spółdzielczy Dom Kultury, Stowarzyszenie Biegający Świdnik i Miejski Ośrodek Kultury.


Pawełek od urodzenia choruje na porażenie mózgowe. Jego walka z chorobą trwa już blisko 9 lat. Chłopiec urodził się z dużym niedotlenieniem mózgu. Gdy skończył dwa miesiące rozpoczęto jego rehabilitację. Miesiąc później pojawiły się pierwsze napady padaczki. Nie mówi, nie jest też w stanie siedzieć ani chodzić, dlatego wymaga całodobowej specjalistycznej opieki. Szansą na poprawę jego stanu zdrowia jest stała, kompleksowa rehabilitacja. Dzięki systematycznej pracy rodziców i lekarzy widoczne są postępy. Po kilku latach leczenia udało się opanować ataki padaczkowe, jednak drogie lekarstwa i kwestie finansowe odgrywają znaczącą rolę w procesie zatrzymania postępu choroby. 

Jak pomóc? Wpłat można dokonywać na stronie www.dzieciom.pl/podopieczni/20439Można również przekazać 1% podatku. W formularzu PIT należy wpisać KRS 0000037904 oraz w rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1%: 20439 Łagowski Paweł”.

wtorek, 27 luty 2018 10:30

Miał 2,5 promila i kierował

Wczoraj w nocy, na jednej z ulic naszego miasta patrol drogówki zatrzymał do kontroli pojazd marki Mazda. Prowadził go 62-letni mieszkaniec Świdnika.

- W trakcie wykonywanych czynności mundurowi wyczuli od niego woń alkoholu - mówi Elwira Domaradzka, oficer prasowy świdnickiej policji. - Przypuszczenie, że jest nietrzeźwy potwierdziło badanie alkomatem. Urządzenie wykazało blisko 2,5 promila. Dodatkowo, mężczyzna nie posiadał przy sobie dokumentów pojazdu.

Za swój czyn odpowie przed sądem. Grozi mu do dwóch lat więzienia.

poniedziałek, 26 luty 2018 14:49

Literacki debiut świdniczanki

Osierocona w dzieciństwie 19-latka, marząca o dalekich podróżach i niezwykłych przygodach, męczący krewni, tajemniczy nieznajomy, stary zamek pełen ukrytych przejść. Wszystko na tle krajobrazów XIX-wiecznej Kornwalii. Takich bohaterów i miejsca spotkamy na kartach książki fantasy, której autorką jest świdniczanka Ewa Kiniorska. „Zamek Griffithów” jest pierwszym tomem cyklu, ale nie jedyną publikacją pani Ewy. Zacznijmy jednak od początku…

- Jak doszło do tego, że pani politolog napisała powieść fantasy?

- Mój tata miał kolekcję książek fantasy i science fiction, więc zaczytywałam się właśnie nimi i tak się zaczęło… Uwielbiam ten gatunek, chociaż jak najbardziej będę próbowała tworzyć w innych. Mam już nawet w swoim dorobku bajkę. Spróbuję ją wydać. Jeśli chodzi o „Zamek Griffithów”, model historii „zapożyczyłam” z powieści gotyckich, do których, przyznaję, mam wielką słabość. Duchy, tajemnice, nawiedzone domy, itd. Wymyśliłam zamek, liczną rodzinę w nim mieszkającą i bohaterkę, Anabellę, która czuje się samotna wśród tego mrowia ludzi. Pewnego dnia odkrywa, że jest dosyć ważną osobą w rodzinie. Ma jednak skłonności do tego, by najpierw robić, potem myśleć, przez co pakuje się w różne kłopoty. Więcej nie zdradzę. Historia jest dosyć skomplikowana, będzie się oczywiście rozwijała w kolejnych tomach, więc zachęcam do lektury.

- Dla kogo przeznaczony jest „Zamek Griffithów” i skąd pomysł akurat na Kornwalię?

- Po książkę mogą sięgnąć osoby od 15-16 roku życia, ponieważ momentami jest dosyć mroczna. Wybrałam Kornwalię, bo to bardzo piękny rejon, z ciekawą przeszłością. Niestety, moje informacje o nim są raczej przewodnikowe, więc nie mogę za bardzo tych wątków rozwinąć. Niektórzy czytelnicy mówili mi, że chętnie przeczytaliby o szczegółach dotyczących, na przykład kornwalijskich obyczajów czy potraw. Może do drugiego tomu nazbieram ich więcej.

- Nie bałaś się słów krytyki, wypuszczając powieść do szerszego kręgu odbiorców?

- Nie mam problemów z pokazaniem swojej twórczości. Zderzenie z czytelnikiem jest bardzo ciekawe. Czytałam kilka opinii i każdy recenzent inaczej patrzył na moje dzieło, miał swoje wyobrażenie o tym, jakie ono powinno być. Oczywiście, są też uwagi krytyczne, ale jeśli uzasadnione, motywują mnie, by bardziej się postarać przy kolejnym tomie. Nie obrażam się za wytknięcie błędów, chociaż…(śmiech). Marzę o tym, by pisać tak precyzyjnie, jak podziwiana przeze mnie, od wielu lat i niezmiennie, Agata Christie. W jej książkach nie ma niczego zbędnego.

- Chociaż historia Anabelli to Twój debiut wydawniczy, nie jest jednak Twoją pierwszaą powieścią.

- Pierwsza, nad którą pracowałam 9 lat, skierowana jest do nieco młodszych czytelników. „Po drugiej stronie lustra” opowiada o 13-letniej dziewczynce, która przeżywa sympatyczne, chociaż bardzo pogmatwane przygody. Tym razem akcja rozgrywa się w centralnej Polsce. Próbowałam ją wydać, ale zmieniłam zdanie i postanowiłam debiutować pierwszym tomem serii o Anabelli. Pisałam go 3 lata. Ukazał się w 2016 roku, nakładem gdańskiego wydawnictwa Novae Res. Ponieważ jednak „Po drugiej stronie lustra” to bardzo ważny dla mnie tekst, na pewno jeszcze nad nim trochę popracuję, udoskonalę i też kiedyś oddam do druku.

- Rozumiem, że teraz zajmujesz się drugim tomem „Zamku Griffithów”?

- Pracuję nad wieloma rzeczami naraz i to jest moja przypadłość. Jeśli chodzi o drugi tom, wiem już, co będzie się działo w każdym rozdziale. Pozostaje mi jednak doszlifowanie tekstu i wszystkich detali. Piszę również historię o młodej dziewczynie, zajmującej się czarną magią, a także baśń dla dorosłych „Magiczny most”, o bohaterce, która przez własną nieposkromioną ciekawość trafia do tajemniczego miasteczka i nie potrafi się z niego wydostać.

- Tworzysz również komiksy, rysujesz…

- Nawet jeden wydałam… Jest to komiks fantasy, zatytułowany „Z zazdrości”. Pracuję teraz nad drugim tomem. Zrobiłam też kilka komiksów obyczajowych. Co do rysunków, nie jestem z nich do końca zadowolona. Jednak pomimo tego, że są niedokończone, czasem pełne błędów i nie wykorzystuję ich jako ilustracji do swoich książek, tworzenie ich sprawia mi wielką radość. Na pewno będę dalej doskonalić technikę i styl.

- Mówisz o sobie, że szukasz rozwiązań, wyjaśnień i sposobu na ciekawe życie…

- Tak jak bohaterowie moich powieści (śmiech). Próbowałam wielu rzeczy i wiele rzeczy mi nie pasowało. Z jednej strony mnie to przygnębia, bo szukam, szukam i nie znajduję, ale z drugiej strony zmusza do wysiłku, by szukać dalej. Nie lubię rzeczy stałych. Odpowiada mi każda praca, dopóki jest krótkotrwała. Im dłużej trwa, tym bardziej mnie zniechęca. Przyznaję, że jestem osobą o kapryśnym usposobieniu.

- Co w takim razie podoba Ci się w pisaniu?

- Wymyślanie różnych rzeczy. Wiem, jakie powinno być zakończenie historii, ale nie mam pojęcia, co bohaterów spotka po drodze. To dla mnie ciekawa przygoda. W czasie pisania poznaje się też siebie. Można uporządkować i odreagować pewne rzeczy.

- Jakieś rady dla osób piszących do szuflady, które boją się wyjść ze swoją twórczością na zewnątrz?

- Zawsze warto się odważyć i sprawdzić, co o naszym pisaniu myślą inni. To może być ciekawe doświadczenie. Trzeba znaleźć osobę, która będzie pierwszym czytelnikiem i albo zmotywuje nas do popracowania nad naszą twórczością, albo do pokazania jej innym.

Agnieszka Wójcik

poniedziałek, 26 luty 2018 15:07

Cygańskie Gwiazdy (film)

W niedzielę, na scenie widowiskowej Miejskiego Ośrodka Kultury wystąpiła legendarna, romska grupa Don Vasyla. Żywiołowe, cygańskie tańce i piosenki porwały publiczność, która w nadkomplecie wypełniła widownię. Oprócz typowego, romskiego folkloru, zespół wykonał również kilka polskich piosenek biesiadnych.

Poniżej galeria zdjęć oraz relacja filmowa z wydarzenia, a w niej rozmowa z Don Vasylem.

niedziela, 25 luty 2018 10:16

Misja - książka!

Podjęli się jej uczniowie klasy III A gimnazjalnej Szkoły Podstawowej nr 5 i zakończyła się sukcesem. Tom opowiadań „W poszukiwaniu szczęścia”, który zgłosili do ogólnopolskiego konkursu literackiego zorganizowanego przez wydawnictwo Ridero, zakwalifikował się do „TOP 25”, czyli II etapu pisarskiej rywalizacji. Teraz książkę świdniczan ocenią jurorzy, między innymi dziennikarka Justyna Suchecka i Agata Tuszyńska, poetka, autorka biografii i reportaży. Laureatów konkursu poznamy 18 marca. Ich prace zostaną wydane w formie drukowanej.

Natalia Gosik i Zuzanna Lisiak brały udział w I edycji konkursu. Teraz do udziału w nim namówiły Angelikę Więckowską, Piotra Piszcza i Filipa Chyłę. Uczniowie pracowali pod okiem Judyty Ciecieląg, nauczyciela-bibliotekarza.

- W tej edycji nie mogliśmy wybrać problematyki opowiadań. Motywem przewodnim musiał być dom, rozumiany nie jako budynek, ale jako najbliższe nam miejsce. Na szczęście to rozległy temat. Najbardziej baliśmy się, że nie zdążymy oddać książki w terminie - opowiadają młodzi literaci.

Autorzy opowiadań zgodnie podkreślają, że chociaż nie wszystko szło jak z płatka, udział w konkursie to fajna przygoda i duża satysfakcja. Nie bez znaczenia była także możliwość sprawdzenia swoich umiejętności, pisarskich i redakcyjnych. Natalia i Zuzanna wykonały również ilustracje do książki. Czy grupa liczy na zwycięstwo?

- Mieliśmy malutką nadzieję, że zakwalifikujemy się do II etapu konkursu. Teraz z niecierpliwością czekamy na ogłoszenie wyników. Konkurencja jest duża, ale może uda się zdobyć chociaż wyróżnienie. Nie zależy nam jednak na nagrodach rzeczowych. Największą radość sprawiłoby nam papierowe wydanie naszej książki. Byłaby to doskonała pamiątka - podkreślają uczniowie i dodają: - Dziękujemy wszystkim, którzy oddali głos na tomik opowiadań „W poszukiwaniu szczęścia”. To dzięki wam udało nam się przejść eliminacje.

aw

sobota, 24 luty 2018 10:42

Niemowlęcy urodzaj

Świdnicki szpital zanotował w styczniu rekordową liczbę narodzin. Na świat przyszło aż 100 noworodków.

Od kilku lat rodzenie w Świdniku stało się modne. Do naszego szpitala zjeżdżają przyszłe mamy nie tylko z terenu powiatu świdnickiego, ale także z innych powiatów i województw, a nawet zza granicy. Powód? Bardzo dobre, rodzinne warunki do rodzenia i świetna opieka nad matką i dzieckiem.

- W ubiegłym roku, w naszym szpitalu urodziło się blisko 900 dzieci. Średnia dla podobnych placówek to 300-400 noworodków - mówi Jacek Kamiński, dyrektor SP ZOZ. Szpitalny oddział ginekologiczno-położniczy i noworodkowy, jako jedyne w placówce wywalczyły sobie drugi stopień referencyjności, posiadany zazwyczaj przez lecznice wojewódzkie. Oznacza to, że mogą tu rodzić kobiety, których ciąża jest zagrożona.

Placówka może również sprawować opiekę nad noworodkami, które urodziły się przed 38. tygodniem ciąży, cierpią na zaburzenia oddychania lub wymagają monitorowania pracy serca, gdy urodzeniowa masa ciała jest mniejsza niż 2500g oraz w przypadkach wielu innych komplikacji.

Popularność rodzenia w Świdniku sprawia, że władze lecznicy mogą liczyć na większą przychylność instytucji, decydujących o podziale zewnętrznych dotacji do inwestycji. Dlatego też planują kolejne zakupy, na prawie 970 tys. zł. W ich dokonaniu ma pomóc mega projekt, czyli dofinansowany przez Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego program modernizacji i zakupu sprzętu dla szpitali powiatowych. Za te pieniądze na oddziale ginekologicznym z patologią ciąży ma się pojawić, między innymi, wart 300 tys. zł. najnowocześniejszy system do całodobowego monitorowania stanu zdrowia płodu.

jmr

piątek, 23 luty 2018 12:00

Tytuł dla Moniki?

Monika Kowalczyk ma za sobą wiele sukcesów i wyróżnień. Teraz świdniczanka walczy o tytuł „Kobiety Sukcesu”.

Dziennik Wschodni, który jest organizatorem plebiscytu, swoje laureatki opisuje, jako niezależne i pewne siebie kobiety. Co roku nagradza mieszkanki województwa lubelskiego, wyróżniające się zaangażowaniem, przedsiębiorczością oraz osiągnięciami w różnych dziedzinach. Wśród nominowanych znalazła się Monika Kowalczyk, wokalistka, autorka tekstów, aktorka i instruktorka muzyczna.

24-latce ze Świdnika, na co dzień studentce filologii polskiej, muzyka towarzyszy od najmłodszych lat. Swoje pierwsze kroki stawiała na scenie Miejskiego Ośrodka Kultury, biorąc udział w licznych konkursach i przeglądach. Od kilkunastu lat występuje też w świdnickim Teatrze Puk-Puk. W 2011 roku została nagrodzona specjalnym wyróżnieniem za główną rolę w spektaklu „Basia” na III Ogólnopolskich Prezentacjach Teatrów Amatorskich OPTA we Wrocławiu. Za sobą ma także debiut filmowy. W 2014 roku wystąpiła w produkcji „Carte Blanche”, z Andrzejem Chyrą w roli głównej. Natomiast do jej największych, muzycznych sukcesów należą: wygrana w łódzkim przeglądzie piosenki „Yapa”, nagroda na festiwalu FAMA w Świnoujściu, w kategorii muzyka oraz III miejsce na krakowskim Grechuta Festival.

I to właśnie na muzyce artystka skupia się teraz najbardziej. W 2017 roku wydała pierwszą autorską epkę, pt. „Piosenki”. Od dwóch lat jest też instruktorką Dziecięcego Chóru Gospel (www.mok.swidnik.pl). Zapytaliśmy ją czy czuje się kobietą sukcesu:

- Niekoniecznie, choć rzeczywiście mam za sobą dużo osiągnięć. Zawdzięczam je, przede wszystkim, wielu osobom, które przez cały czas mocno mnie wspierają i inspirują do działania - mówi M. Kowalczyk. - Wiadomo, że w życiu nie wszystko idzie po naszej myśli, dlatego ważne jest, aby mieć z kim dzielić nasze wzloty i upadki. Mam szczęście, że otaczam się wspaniałymi ludźmi. Codziennie dziękuję też Bogu za podarowany talent. O samym plebiscycie dowiedziałam się przypadkiem, od koleżanki. Niezależnie od tego czy uda mi się wygrać, już sama nominacja, oprócz wielkiego zaskoczenia, jest dużym wyróżnieniem.

Aby oddać głos na Monikę wystarczy wysłać smsa, o treści SUKCES.41, na numer 7148 (koszt 1,23 zł z VAT). Głosowanie potrwa do 5 marca, do godz. 12.00. Szczegóły na stronie internetowej dziennika.

czwartek, 22 luty 2018 10:14

IOWISZ przychylny ZOZ-owi

Trwa walka o unijną dotację do modernizacyjnych planów świdnickiego Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej. W grę wchodzi ponad 5,4 mln zł z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Lubelskiego na lata 2014-2020. Ostatnio, tak dużymi pieniędzmi na remonty i zakupy sprzętu, ZOZ dysponował 10 lat temu.

- Nasze starania dotyczą dwóch projektów. Jeden związany jest z programem modernizacji szpitala, tak zwanym mega projektem, drugi z modernizacją i zakupem wyposażenia dla przychodni specjalistycznej - tłumaczy Jacek Kamiński, dyrektor SP ZOZ.

Mega projekt jest następstwem utworzenia sieci szpitali powiatowych i nie przypadkiem nosi taką nazwę. Wart jest prawie 6,8 mln zł. Z tej sumy 4,9 mln zł ma pochodzić z dotacji, a 2,3 mln zł będzie stanowił wkład własny. Jego historia sięga trzech lat wstecz, obfituje w nagłe zwroty akcji i nie do końca wiadomo, kiedy doczekamy się finału. Pierwotnie kwalifikacja miała odbywać się drogą bezkonkursową. Mówiło się nawet o kwotach rzędu 14 mln zł na każdy szpital powiatowy. Z czasem, apetyty przytemperowały wieści, że do dyspozycji będzie 12, później 10 mln zł. Skończyło się na tym, że przywrócono tryb konkursowy, a do wygrania jest 4,6 mln zł. W dodatku, wkład własny wynosi aż 33 procent. Przesuwano również termin rozstrzygnięcia konkursu. Obecnie Urząd Marszałkowski daje sobie na to czas aż do marca 2019 r. Mimo to, gra warta jest świeczki.

- Z budżetu powiatu dostajemy rocznie dotację rzędu 300 - 400 tys. zł. To oczywiste, że przy ogromnych potrzebach szpitala, kwota jest niewspółmiernie mała - mówi J. Kamiński.

Świdnicki ZOZ jest jednym z niewielu w województwie wolnych od zadłużenia. Nie opływa jednak w dostatki, by stać go było na wygospodarowanie wkładu własnego z posiadanych środków. W sumie chodzi o ponad 2,4 mln zł. Tu z pomocą przyszedł mu samorząd powiatowy. W styczniu, rada powiatu potwierdziła poręcznie spłaty kredytu, jaki ZOZ będzie musiał zaciągnąć na oba projekty. Jak go spłacić? O to dyr. J. Kamiński woli się na razie nie martwić.

15 lutego minął termin składania wniosków konkursowych do Urzędu Marszałkowskiego. ZOZ w Świdniku przygotował swoją propozycję bardzo solidnie.

- Prace nad nią trwały trzy lata - wyjaśnia J. Kamiński. - Uzyskaliśmy pozytywną ocenę wojewody, przeprowadzoną według reguł systemu IOWISZ, który służy do bardzo rygorystycznej, opartej na obiektywnych, ściśle sprecyzowanych kryteriach, oceny wniosków inwestycyjnych w sektorze zdrowia. Trzeba było zdobyć co najmniej 6200 punktów, żeby zasłużyć na opinię, że dotacja jest uzasadniona. Nie każdy z wnioskujących szpitali powiatowych może się nią pochwalić, Świdnik tak. Stąd przekonanie, że sukces naszej propozycji jest kwestią czasu.

Co za te pieniądze?

Lista przedsięwzięć zaplanowanych na dwa, a nawet trzy lata realizacji projektu, jest długa. - Konkurs to dla nas właściwie jedyna szansa na wymianę i unowocześnienie 80 procent sprzętu, jakim dysponujemy. Skorzystają na tym praktycznie wszystkie oddziały szpitala - przekonuje J. Kamiński. - Mam na myśli zarówno urządzenia specjalistyczne, jak ultrasonografy, kardiomonitory, pompy infuzyjne, echokardiografy, zestaw do laparoskopii, ruchomy system KTG do całodobowej kontroli stanu płodu w organizmie matki, ale również podstawowe wyposażenie w postaci łóżek, szafek i materaców. Wymienimy także szpitalne windy. Najważniejszym zadaniem jest osiągnięcie poziomu infrastruktury medycznej nowoczesnego szpitala I stopnia, a moim osobistym marzeniem, zakup tomografu i utworzenie pracowni radiografii komputerowej, za bagatela, 1,2 mln zł.

Przychodnia też po nowemu

Drugi projekt ma na celu modernizacje i wyposażenie w sprzęt medyczny wszystkich gabinetów specjalistycznej przychodni przy ul. Leśmiana. Oprócz remontu pomieszczeń i dostosowania ich do potrzeb osób starszych i niepełnosprawnych, przewiduje instalację windy. Całość jest warta 1 mln zł, z czego dotacja będzie stanowiła aż 85 procent kosztów. Nabór ofert już zakończono. Projekt, podobnie jak w pierwszym przypadku, uzyskał bardzo dobrą oceną IOWISZa. Jest szansa, że tym razem na decyzję nie trzeba będzie długo czekać. Może ona zapaść jeszcze w drugim kwartale tego roku.

Dyr. Kamiński marzy o tym, by kolejna kadencja samorządu stała pod znakiem służby zdrowia:

- Ważne są drogi, oświata, jednak czas pomyśleć i o tej, niezwykle istotnej, sferze życia społecznego. Moim zdaniem, szpital powiatowy jest istotniejszy od klinicznego, gdyż tak jak lekarz rodzinny, jest szpitalem pierwszego kontaktu. Mimo braku wyrafinowanego wyposażenia, jakim dysponują szpitale specjalistyczne, 90 procentami pacjentów zajmuje się od początku do zakończenia procesu diagnostycznego. Poza tym leczymy najtaniej. Chciałbym, żeby za kilka lat, pracownie, sale szpitalne oraz gabinety specjalistyczne zaczęły wreszcie dorównywać estetyką i poziomem wyposażenia prywatnym klinikom.

jmr

czwartek, 22 luty 2018 08:53

Szukają nastolatka

Trwają poszukiwania Tomasza Cwetkowa ze Świdnika, który 17 lutego wyszedł z domu i do tej pory nie nawiązał kontaktu z rodziną.

19-latek ma około 180-185 cm wzrostu, jest szczupłej budowy ciała, włosy krótkie, ciemne. W dniu zaginięcia był ubrany w czarną kurtkę do pasa, ze ściągaczem, granatowe jeansy i białe, sportowe buty.

Wszystkie osoby, które widziały zaginionego lub posiadają jakiekolwiek informacje na temat miejsca jego pobytu proszone są o kontakt ze świdnicką policją pod nr tel. 81 749 42 10 lub 997.

środa, 21 luty 2018 12:21

Dyskutowali o oświacie

Władze placówek oświatowych z terenu powiatu świdnickiego spotkały się w Szkole Podstawowej nr 7. Powodem wtorkowej wizyty była konferencja informacyjno-szkoleniowa zorganizowana przez Kuratorium Oświaty w Lublinie, poświęcona, między innymi  kierunkom wdrażanych i planowanych zmian oraz realizacji zadań z zakresu pomocy psychologiczno-pedagogicznej.

- Dziękuję za waszą codzienną, ciężką pracę, którą widzimy i doceniamy. Oczywiście, zauważamy też i słabe strony. Takie spotkania są więc po to, by wspólnie zastanowić się, co zmienić i udoskonalić w pracy dyrektorów szkół, aby osiągnąć zadowalające efekty - podkreślała Teresa Misiuk, lubelski kurator oświaty. Wspominała również, między innymi, o roli rodziców w szkole i doskonaleniu zawodowym nauczycieli.

Podczas spotkania dyskutowano o nowelizacji karty nauczyciela, zmianach w kształceniu i doradztwie zawodowym oraz edukacji włączającej. Zebrani wysłuchali też wystąpienia, między innymi Bożeny Ćwiek, dyrektora wydziału kształcenia ogólnego w lubelskim kuratorium.

- Poruszono również bardzo ważny temat oceny pracy nauczyciela, która będzie teraz przeprowadzana co trzy lata - mówi Bożena Zapalska, p.o. naczelnika wydziału oświaty i spraw społecznych UM. - Do tej pory takiego obowiązku nie było. Kolejna zmiana dotyczy placówek doskonalących kadrę pedagogiczną. Firmy szkoleniowe będą musiały posiadać akredytację MEN.

aw    

Strona 9 z 312