sm - Świdnik - wysokich lotów

poniedziałek, 16 październik 2017 11:14

Wypadek na Racławickiej (foto)

Trzy samochody osobowe brały udział w kolizji, która wydarzyła się dzisiaj, po godz, 11.00, na ul. Racławickiej. Jedna osoba została zabrana do szpitala.

Sytuacja miała miejsce przed przejściem dla pieszych, na wysokości apteki całodobowej. Dwa pojazdy zatrzymały się, by przepuścić pieszego. Wtedy uderzyło w nie trzecie auto. Na miejscu interweniowała straż pożarna, policja i załoga karetki pogotowia. Ze wstępnych ustaleń wynika, że sprawcą zdarzenia jest 35-letnia mieszkanka Świdnika. Kierowcy, biorący udział w zdarzeniu byli trzeźwi. Obecnie występują tam niewielkie utrudnienia w ruchu.

niedziela, 15 październik 2017 11:58

Na bawarskich szlakach

Tradycją stało się już, że nasi uczniowie wyjeżdżają na zagraniczne wycieczki, by doskonalić znajomość języków obcych. We wrześniu, z takiej możliwości skorzystała młodzież z klasy gimnazjalnej 2 d ze Szkoły Podstawowej nr 3. Kilkunastoosobowa grupa odwiedziła Bawarię.

Świdniczanie zwiedzili Monachium i podziwiali malownicze alpejskie krajobrazy z bajkowymi zamkami króla Ludwika II Bawarskiego. Ciekawymi punktami programu były wizyty na Stadionie Bayern München-Alianz Arena oraz w salonie BMW, gdzie drugoklasiści mieli okazję obejrzeć najnowsze modele samochodów tej marki. Spacerowali również po Centrum Olimpijskim.

- Wyjazdy językowe do krajów niemieckojęzycznych organizowane są w naszej szkole co roku, od dziesięciu lat. Wspomagają w znacznym stopniu proces nauczania języka niemieckiego oraz pozwalają poznać kulturę i zwyczaje życia codziennego naszych zachodnich sąsiadów. Dzięki praktycznemu wykorzystaniu języka, wzrasta motywacja do nauki. A o to przecież chodzi - mówią Anna Owsicka-Mazur i Małgorzata Stępień, nauczycielki języka niemieckiego, opiekunki grupy.

Teraz uczniowie planują kolejną wyprawę. We wrześniu przyszłego roku zamierzają odwiedzić Szwajcarię.

aw

sobota, 14 październik 2017 09:43

Przygoda za oceanem

Ośmioro uczniów z klas gimnazjalnych Szkoły Podstawowej nr 5 reprezentowało nasze miasto podczas Międzynarodowej Wymiany Młodzieży w Stanach Zjednoczonych, która odbyła się na przełomie września i października. Wyjazd zorganizowano w ramach projektu Global Summit.

Głównym punktem programu były zajęcia w Charles Wright Academy w Tacomie, na które świdniczanie uczęszczali z rówieśnikami ze Stanów Zjednoczonych, Chin i Kolumbii. Koncentrowały się one wokół tematu szacunku, tolerancji i pomocy drugiemu człowiekowi. Młodzież rozmawiała o przemocy w szkole i mikropożyczkach KIVA, spotkała się z przedstawicielami Theo Chocolate Company, fabryki Alaffia oraz Fundacji Billa Gatesa. Miała też okazję porozmawiać z ocalałym z Holokaustu George’m Elbaumem. Nie zabrakło prezentacji szkół partnerskich oraz przybliżenia kultury krajów biorących udział w wymianie. Uczniowie „Piątki” przygotowali prezentację multimedialną, pokaz polskich tańców ludowych i utworów muzycznych.

Wyjazd był także doskonałą okazją do zwiedzania. Gimnazjaliści, którzy polecieli do USA pod opieką nauczycieli Agnieszki Czerwińskiej i Marcina Paśnikowskiego, odwiedzili, między innymi Seattle i Olimpię. Jakie wrażenia przywieźli zza oceanu?

Bartosz Apanasienko: To było jedenaście najlepszych dni jakie kiedykolwiek przeżyłem. Trafiłem na cudowną rodzinę, dzięki której miałem okazję doświadczyć wielu niesamowitych rzeczy. Podobało mi się pływanie na motorówce, wspólne wieczory spędzone na rozmowach i grach planszowych, wycieczka do Seattle, kemping w górach. Szkoła dzieli się na trzy poziomy: lower school (odpowiednik przedszkola i początkowych klas szkoły podstawowej), middle school (koniec podstawówki i początek gimnazjum) oraz high school (uczniowie od lat 15 do 18). Bardzo duży nacisk kładzie się na zajęcia artystyczne, na przykład teatr czy majsterkowanie. Małe miasteczka, jak Tacoma, nie przypominają zupełnie miast, które znamy. Nie ma tam bloków, szeregowców i bliźniaków. 95% budynków to pojedyncze, jednopiętrowe domy z małymi ogródkami. Duże miasta są wypełnione drapaczami chmur, samochodami, ludźmi i, nie licząc ogromnych parków, w całości zrobione z betonu. Kolejna sprawa to ludzie - bardzo otwarci, uśmiechnięci, rozmowni, nawet jeśli widzą kogoś po raz pierwszy.

Aleksandra Czerwińska: Charles Wright Academy zrobiła na mnie wrażenie przede wszystkim ze względu na piękne otoczenie, w którym się znajduje oraz bardzo nowoczesne wyposażenie sal lekcyjnych. Podobała mi się szkolna atmosfera, jednak z pewnością nie zazdroszczę uczniom ilości spędzanego tam czasu. Niektórzy z nich dzień nauki rozpoczynają o 8.15 a kończą o 18.00. Dzięki wyjazdowi nie tylko zwiedziłam wiele interesujących miejsc. Najbardziej podobało mi się Seattle, ale przede wszystkim zawarłam nowe znajomości i przyjaźnie, które, mam nadzieję, przetrwają próbę czasu i odległości.

aw

niedziela, 15 październik 2017 14:48

Gigant wybuduje baseny?

Decyzja zapadła. Wielomilionowe zamówienie na budowę kompleksu otwartych i zamkniętych pływalni zostanie udzielone z wolnej ręki. Do złożenia oferty została zaproszona firma Skanska. Urzędnicy liczą na doświadczenie giganta w branży, który ma na swoim koncie już 32 podobne inwestycje.

Pierwszy przetarg na jedną z najbardziej wyczekiwanych inwestycji nie przyniósł rozwiązania. Do ratusza nie wpłynęła żadna oferta. Urzędnicy rozpoczęli więc poszukiwanie firm, którym mogliby udzielić zamówienia z wolnej ręki.

Pod uwagę brali pięć dużych przedsiębiorstw: Warbud, Skanska, Moris Polska, Strabag i Erbud, a także kilka mniejszych. - Są to firmy specjalizujące się w budowie obiektów basenowych - mówiła Justyna Harasymiuk, naczelnik wydziału inwestycji i zamówień publicznych w świdnickim ratuszu.

Po rozmowach z przedsiębiorcami, do złożenia oferty została wytypowana firma Skanska. Przedstawiciele urzędu tłumaczą, że w jej przypadku przeważyło doświadczenie. Gigant budowlany ma na swoim koncie 32 duże obiekty basenowe. W środę, na stronie Urzędu Miasta, została opublikowana informacja o zamiarze zawarcia umowy z wolnej ręki właśnie z tą firmą.

- Takie rozwiązanie pozwoli nam przede wszystkim skrócić procedury - mówi burmistrz Waldemar Jakson. - Wiemy, że nowe baseny są w mieście bardzo potrzebne i mieszkańcy na nie czekają. Mamy nadzieję, że umowę uda się podpisać jak najszybciej i wykonawca będzie mógł przystąpić do pracy.

Wartość zamówienia została wyceniona na blisko 29 mln zł. Przedstawiciele ratusza tłumaczą, że firma zobowiązała się do zachowania terminu wyznaczonego w pierwszym przetargu. To z kolei oznacza, że świdniczanie mogliby korzystać z otwartych i zamkniętych pływalni już w czerwcu 2019 roku.

Zanim jednak na plac budowy wjedzie ciężki sprzęt, zadaniem wykonawcy będzie przygotowanie projektu nowej inwestycji. W ciągu półtora roku, na terenie między ul. Fabryczną i al. Lotników Polskich, powinien powstać obiekt składający się z kilku krytych basenów z saunami, zapleczem i salami ćwiczeń. Drugą częścią kompleksu będą pływalnie „pod chmurką”, wyposażone w wiele wodnych atrakcji dla młodszych i starszych mieszkańców. Kompleks będą dopełniać powstające właśnie korty tenisowe, a także hala widowiskowo – sportowa, która ma pomieścić na widowni ponad tysiąc osób. Ostatnim elementem będzie zielony park, zlokalizowany wokół nowych obiektów.

kal

sobota, 14 październik 2017 09:38

Spełniam ludzkie marzenia

Marzena Nowak od najmłodszych lat robiła na drutach i szydełku. Szybko nauczyła się też szyć. Spod jej rąk wychodziły sukienki, garsonki, żakiety, które nosili znajomi i rodzina. W 2009 roku postanowiła spróbować swoich sił jako przedsiębiorca i otworzyła pracownię krawiecką M&N.

- Dlaczego została Pani krawcową?

- Jeszcze jako dziecko bardzo lubiłam dziergać. Babcia nauczyła mnie robić na drutach i szydełku. Później poszłam o krok dalej. W tamtych czasach nie miałam dostępu do materiałów, więc rodzice dawali mi stare ubrania do pocięcia. Szyłam z nich stroje dla lalek. Miały naprawdę sporą garderobę. Kiedy przyszedł czas na wybór szkoły, zdecydowałam się na profil krawiecki. W tym czasie tworzyłam już odzież dla siebie, rodziny i znajomych.

- Od razu otworzyła Pani pracownię?

- Początkowo pracowałam w różnych zakładach. Później bardzo długo byłam na urlopie wychowawczym. Gdy stwierdziłam, że pora wrócić do pracy, zastanawiałam się, co ze sobą zrobić. Wymyśliłam, że zmienię specjalizację i zapisałam się na kurs kosmetyczny. Ale kiedy zajęcia miały się rozpocząć, doszłam do wniosku, że nie ma sensu zaczynać czegoś, co nie do końca mnie interesuje. Za namową męża, w 2009 roku, otworzyłam własną działalność. Długo się do tego zbierałam, bo chociaż szycie sprawiało mi dużą satysfakcję, nie wierzyłam w swoje możliwości. Bałam się, że nie znajdę klientów, nie podołam ich oczekiwaniom.

- Po latach Pani nastawienie zmieniło się.

- Stres chyba ciągle mi towarzyszy. Kiedy przychodzą klientki i składają zamówienia, jestem trochę niepewna. Ale później, jak już widzę rezultaty swojej pracy, czuję dumę, że jednak potrafię.

- Na rynku jest wiele sklepów odzieżowych. Czy to znaczy, że powoli odchodzimy od szycia na miarę?

- Osobiście nie mam takiego wrażenia, ponieważ przyjmuję coraz więcej zleceń. Istnieje spora grupa osób, które wolą iść do krawcowej, niż kupić odzież dostępną w sklepach. Dużą część klientek stanowią panie o trochę większych rozmiarach, mające problem z dobraniem czegoś dla siebie. Szyję też dla młodych dziewczyn, chcących mieć wyjątkowy strój na ślub, wesele czy studniówkę. Dzięki temu mają pewność, że nikt inny nie pojawi się w takiej samej kreacji.

- W czym tkwi problem, jeśli chodzi o dobór gotowych ubrań?

- Przede wszystkim, w sklepowej rozmiarówce. Często jest tak, że mierzone przez nas ubrania nie pasują w biuście, są za duże lub za małe w biodrach. To dlatego, że większość odzieży dostępnej na rynku powstaje w Bangladeszu. Dla Polek, których figury nie odpowiadają standardom obowiązującym w Azji, wszystko jest trochę przykrótkie. Myślę więc, że krawcy wciąż są bardzo potrzebni. Mam klientkę, która jest szczupła, ale ma kłopot z dobraniem odpowiedniego żakietu, bo rękawy zawsze są w nim za krótkie. Częstym problemem jest też jakość. Wydaje mi się, że w zakładach, z których sprowadzane są ubrania do Polski, nie przeprowadza się jej kontroli. Dlatego później, gdy wypierzemy koszulkę, do niczego się już nie nadaje. W przypadku ubrań, które wychodzą spod mojej ręki, najpierw dekatyzuję materiał i przeprasowuję, żeby sprawdzić, jak zachowa się w kontakcie z wodą i ciepłem. Szyję dopiero wtedy, gdy tkanina przejdzie próbę i wiem, że po pierwszym praniu ubranie się nie skurczy. Poza tym, szyję pod konkretną osobą. Biorę z niej miarę, na bieżąco wprowadzam wszelkie zmiany i poprawki. Mogę zrobić wszystko, co tylko mi i klientce przyjdzie do głowy, na przykład wszyć kokardkę czy zamek tam, gdzie odpowiada to nam, a nie projektantowi jakiejś sieciówki.

- Mówi się, że szewc bez butów chodzi. A jak jest z krawcową?

- To przysłowie, niestety, bardzo do mnie pasuje. Jeśli potrzebuję sukienki na wielkie wyjście, szyję ją w ostatniej chwili. Mąż zawsze się z tego śmieje. Teraz już go nawet nie dziwi, że w piątek wieczorem pracuję nad kreacją, której potrzebuję na sobotę.

- Klientki mają gotowy pomysł na ubranie, czy proszą Panią o radę?

- Rozmawiamy, staram się doradzić, czy to, co im się podoba, jest odpowiednie dla ich figury. Jeśli klientka tego oczekuje, pomagam dobrać fason. Bywa też tak, że panie przychodzą z pomysłem, który lekko modyfikuję. Biorę, na przykład, pomysł na górę z jednej sukienki, dół z drugiej i dostosowuję je. Często w czasie miary próbuję różnych rozwiązań, by wybrać jedno, w którym klientka czuje się najlepiej.

- Uszycie jakiej sukienki stanowiło dla Pani największe wyzwanie?

- Tak naprawdę każda nim jest. Kiedy do zakładu przychodzi nowa pani, muszę lepiej ją poznać, dowiedzieć się, w jakich fasonach dobrze się czuje i w czym wygląda ładnie. Często, nawet wracając do domu, zastanawiam się, jak coś wykroić, jakie zastosować rozwiązanie, żeby uzyskać konkretny efekt. Bo czasami ktoś przychodzi i mówi, żeby tu złapać, tam coś podszyć, a to nie zawsze wystarczy.

- Chyba najbardziej stresująca jest jednak praca nad suknią ślubną?

- Tak, bo powstaje na najważniejszy dzień w życiu. Wiadomo, że każda panna młoda chce wyglądać wyjątkowo i pięknie. W swojej karierze niewiele miałam okazji do przygotowania takich kreacji. Było ich dosłownie kilka. Częściej zdarza mi się szyć coś na drugi dzień wesela. Ostatnio, na przykład, zrobiłam suknię bardzo podobną do tej, w której panna młoda wzięła ślub. Miała w sobie urok i bardzo pasowała do klientki.

- Co jest Pani krawieckim marzeniem?

- Szycie ubrań dla maluchów. Robię to, kiedy tylko mam okazję. Dużo radości dają mi małe księżniczki w sukieneczkach. Chciałabym szyć więcej takiej odzieży, może zająć się jej produkcją. Ale póki co, zlecenia dostaję głównie od znajomych. Mamy chyba nie wiedzą, że strój karnawałowy, ubranko do chrztu czy sukienkę na jakąś uroczystość można zamówić u krawcowej.

- Za co lubi Pani swoją pracę?

- Przede wszystkim, za kontakt z klientami. Cieszę się, gdy są zadowoleni z moich usług i że mogę spełniać ich marzenia. Po prostu, lubię to, co robię.

Pracownia krawiecka M&N mieści się przy ulicy Kosynierów 22. Czynna jest od poniedziałku do piątku, w godz. 10.00 - 17.00. Prace pani Marzeny można zobaczyć na fanpagu na facebooku: Pracownia Krawiecka M&N Marzena Nowak.

Agata Flisiak

wtorek, 17 październik 2017 10:39

Co z halą sportową?

Podczas ostatniej sesji Rady Miasta powróciła sprawa budowy hali sportowej przy byłym Gimnazjum nr 1. Radny Kazimierz Bachanek pytał, czy gmina ma zamiar przystąpić do realizacji tej inwestycji.

Jak się okazuje, doprowadzono ją już do etapu uzyskania pozwolenia na budowę, jednak w międzyczasie powstały poważne wątpliwości czy jej rozpoczynanie jest jeszcze zasadne.

- W czasie, gdy trwały prace przygotowawcze, zaszło wiele zmian - tłumaczył Michał Piotrowicz, zastępca burmistrza do spraw rozwoju i inwestycji. - W efekcie reformy oświatowej zmieniła się struktura organizacyjna świdnickich placówek szkolnych. Z drugiej strony, przystąpiliśmy do realizacji ogromnego przedsięwzięcia, jakim jest budowa kompleksu rekreacyjno-sportowego przy ul. Fabrycznej, która pochłonie kilkadziesiąt milionów złotych. Bardzo poważnie została także rozbudowana infrastruktura sportowa w całym mieście, również wokół byłego G nr 1. Biorąc pod uwagę to wszystko, jak również fakt, że gimnazjum weszło w skład Szkoły Podstawowej nr 3, posiadającej salę gimnastyczną, dochodzimy do wniosku, że budowa kolejnej hali sportowej, bez zagwarantowanego współfinansowania inwestycji z zewnątrz oraz zabezpieczenia środków na utrzymanie bieżące byłaby działaniem nieroztropnym.

jmr

czwartek, 12 październik 2017 19:24

Święto świdnickich pedagogów

Optymizmu, pomyślności, sukcesów w pracy, wdzięczności i życzliwości od wychowanków i rodziców - takie, między innymi, życzenia popłynęły dzisiaj do świdnickich nauczycieli oraz pracowników szkół, zgromadzonych w sali kameralnej Centrum Kultury, na uroczystych obchodach Dnia Edukacji Narodowej. Były też kwiaty, dyplomy i odznaczenia.

- Świdnik to miasto najszybciej rozwijające się w województwie lubelskim, również w dziedzinie oświaty. Jeśli chodzi o wyniki nauczania, nasze placówki są jednymi z najlepszych nie tylko w województwie, ale i w Polsce. Zasługa to oczywiście ich dyrekcji oraz nauczycieli, ale i gminy, której zadaniem jest stworzenie jak najlepszych warunków dla procesu edukacyjnego. W tym roku, na przykład, dodatkowo przeznaczyliśmy 2 mln zł na wakacyjne remonty w szkołach. Poradziliśmy też sobie z reformą oświaty. W imieniu swoim i władz miasta serdecznie państwu dziękuję za zaangażowanie i pracę, którą tak dobrze wykonujecie - mówił burmistrz Waldemar Jakson.

Życzenia i gratulacje składali pedagogom również, między innymi, Janusz Królik, przewodniczący Rady Miasta, Ewa Jankowska, sekretarz miasta, Alicja Ciszek-Roskal z Lubelskiego Kuratorium Oświaty, Wiesława Stec, przewodnicząca sekcji oświaty i wychowania Regionu Środkowo-Wschodniego NSZZ „Solidarność”, ks. Andrzej Krasowski, proboszcz parafii pw. NMP Matki Kościoła, duszpasterz nauczycieli.

Podczas spotkania wręczono nagrody dyrektorom placówek oświatowych. Otrzymali je: Ryszard Borowiec (ZSO nr 1), Marek Kwieciński (SP nr 3), Renata Wójcik (P nr 3), Kinga Sobiesiak (Przedszkole Integracyjne nr 5).

Nagrody Burmistrza Miasta odebrali nauczyciele: Anna Bubicz (P nr 3), Elżbieta Seroka (P nr 4), Anna Madeja (P nr 5), Barbara Ostrowska (Przedszkole nr 6 w Świdniku im. Joanny Papuzińskiej), Magdalena Kondraciuk (P nr 7), Katarzyna Radek (SP nr 3), Elżbieta Łabuda-Banaszewska (SP nr 3), Danuta Chmielik (SP nr 5), Małgorzata Jańczuk (SP nr 5), Jolanta Czerwonogrodzka (SP nr 5), Agnieszka Wilczopolska (SP nr 7), Wiesława Lisek (ZSO nr 1), Elżbieta Żuk-Suska (ZSO nr 1).

Nagrody swoim pracownikom wręczyli dyrektorzy poszczególnych placówek. Natomiast przedstawiciele Związku Nauczycielstwa Polskiego - Waldemar Woźniak i Urszula Szczepaniak, za 50-letnią przynależność do ZNP, odznaczyli Alinę Jóźwik oraz Jolantę Darzyńską. Podziękowania za wieloletnią pracę, z rąk Wiesławy Stec, otrzymała również Ewa Szalecka-Gronek, przewodnicząca KZ NSZZ "Solidarność" w Świdniku.

Nauczyciele, którzy w roku 2017 otrzymali stopień nauczyciela mianowanego, złożyli uroczyste ślubowanie i otrzymali dyplomy potwierdzające uzyskany stopień awansu zawodowego. Byli to: Ewelina Guz (P nr 4), Kamila Wiśniewska (P nr 5), Anna Sałaga (SP nr 3), Magdalena Żebrowska-Sobczak (SP nr 3), Łukasz Krzyżanowski (SP nr 3), Michał Chyliński (SP nr 5), ks. Łukasz Stasiewicz (SP nr 5).

Imprezę poprowadzili: Bożena Zapalska, naczelnik wydziału oświaty i spraw społecznych UM oraz Kamil Smerdel, dziennikarz telewizyjny. Dla nauczycieli zaśpiewała Monika Kowalczyk, której na fortepianie akompaniował Robert Dorosz.

aw

Wydarzenie zrealizowano z wykorzystaniem sprzętu zakupionego w ramach projektu „Nasze siedmiomilowe buty”. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

piątek, 13 październik 2017 09:56

Jaśniej na Morwowej

Wczoraj zakończono montaż oświetlenia przy ul. Morwowej. To dobra wiadomość dla mieszkańców, gdyż do tej pory, po zmroku było tam zupełnie ciemno.

Projektowane oświetlenie objęło ulicę dojazdową do wybudowanego bloku spółdzielczego. Nowe lampy mają poprawić poczucie bezpieczeństwa mieszkańców, którzy od dłuższego czasu zgłaszali prośby o ich budowę.

Dokumentacja została opracowana już w minionym roku, zaś realizacja inwestycji znalazła się w tegorocznym budżecie. Na zadanie przeznaczono 20 tys. złotych.

- Zgodnie z umową, wykonawca miał czas do 15 października, jednak zobligował się do zakończenia prac wcześniej. Latarnie zabłysnęły już 12 października - mówi Justyna Harasymiuk, naczelnik wydziału inwestycji w Urzędzie Miasta.

wtorek, 24 październik 2017 10:33

Święto jazzu (program)

Zapraszamy miłośników muzyki jazzowej na trzydniowy XVI Świdnik Jazz Festival. W naszym mieście występowały już gwiazdy, takie jak: Elvin Jones, Peter Erskine, Włodek Pawlik Trio, Ewa Bem, Tomasz Stańko, Anna Maria Jopek, Urszula Dudziak, Leszek Możdżer, Ewa Uryga czy Stanisław Soyka.

Tegoroczną imprezę otworzy świdnicka Helicopters Brass Orchestra. Artyści zaprezentują największe przeboje polskiej i światowej muzyki. Koncert zaplanowano na 17 listopada, o godz. 19.00, w sali kinowej Centrum Kultury (wstęp wolny).

• • •

W sobotę, 18 listopada, wystąpi Aleksandra Kutrzepa Quartet. Zespół tworzy grupa przyjaciół. Założycielem i pomysłodawcą powstałej w listopadzie 2014 roku formacji jest małżeństwo - Aleksandra i Robert Kutrzepa. Wkrótce do zespołu dołączyli Bartłomiej Garczyński oraz Michał Studniarek. Na co dzień artyści zajmują się również pracą pedagogiczną, między innymi jako nauczyciele w Lubelskiej Szkole Jazzu i Muzyki Rozrywkowej II st. Repertuar zespołu to kompozycje autorskie w stylistyce modern jazzu. Aktualnie grupa planuje wydanie debiutanckiej płyty. Koncert rozpocznie się o godz. 17.00. Wstęp wolny.

Wieczorem na scenie pojawi się Marcin Wasilewski Trio - jedna z najbardziej znanych grup na świecie, która współpracuje z najważniejszą wytwórnią jazzową - ECM Records w Monachium. Trio, w składzie: Marcin Wasilewski (lider, fortepian), Sławomir Kurkiewicz (kontrabas), Michał Miśkiewicz (perkusja) wystąpi 18 listopada, o godz. 19.30. Bilety: 40 zł - normalny, 35 zł - ulgowy, 30 zł - grupowy (od 10 osób).

• • •

Niedzielna część jazzowego wydarzenia należeć będzie do kobiet. 19 listopada, o godz. 17.00, zobaczymy i usłyszymy Dorotę Miśkiewicz. Wokalistka, kompozytorka, autorka tekstów i pomysłodawczyni projektu PIANO.PL, podczas którego po raz pierwszy w historii polskiej muzyki na jednej scenie, w kameralnych duetach zaprezentowało się kilkunastu wybitnych pianistów trzech generacji, między innymi: Włodzimierz Nahorny, Andrzej Jagodziński, Leszek Możdżer, Marcin Wasilewski, Krzysztof Herdzin, Dominik Wania, Grzegorz Turnau i Lutosławski Piano Duo. Za koncert oraz płytę PIANO.PL, Dorota Miśkiewicz została nominowana do nagrody polskiego przemysłu fonograficznego Fryderyki, w kategoriach Jazzowy Album Roku oraz Jazzowy Artysta Roku, a także nagrody Koryfeusz Polskiej Muzyki. Zwyciężyła w plebiscycie Jazz Top magazynu Jazz Forum, w kategoriach Jazzowe Wydarzenie Roku i Album Roku. W Świdniku pojawi się w towarzystwie zespołu Marcin Wasilewski Trio. Bilety: 40 zł - normalny, 35 zł - ulgowy, 30 zł - grupowy (od 10 osób).

Zwieńczeniem 16. edycji festiwalu będzie koncert Hanny Banaszak. Swoją drogę artystyczną rozpoczęła pod koniec lat 70. Często podkreśla, że w pracy interesuje ją różnorodność i wiarygodność każdej kolejnej odsłony. Współpracuje z czołówką polskich twórców, do których należą: Jerzy Satanowski, Jan „Kanty” Pawluśkiewicz, Janusz Strobel, Zbigniew Preisner, Józef Baran i inni. Swoją interpretacją uwspółcześnia poezję Jana Kochanowskiego. Wykonuje wiersze J. Brodskiego, W. Szymborskiej oraz J. Kaczmarskiego. Zmierzyła się wokalnie z muzyką Mozarta, Vivaldiego, Mangione, Metheny-ego, Davis-a, Gershwina i Ellingtona. Jak sama podkreśla "...nagrody i splendory, choć stanowią miłe łaskotanie próżności, mają znaczenie drugorzędne. Najciekawsza i zarazem najtrudniejsza jest czysta kreatywność, stawianie sobie nowych wyzwań, bez powielania samej siebie i innych wzorców. Dlatego lubi sobie wyznaczać coraz trudniejsze zadania.” Artystka należąca do elity polskich wokalistek, wystąpi 19 listopada, o godz. 19.00. Bilety: 45 zł - normalny, 40 zł - ulgowy, 35 zł - grupowy (od 10 osób).

Wydarzenie zostało zrealizowane z wykorzystaniem sprzętu zakupionego w ramach projektu „Nasze siedmiomilowe buty”. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

środa, 11 październik 2017 15:53

Kusocińskiego... i co dalej?

W miniony czwartek radni Świdnika uchwalili przeznaczenie 2,8 mln złotych na pomoc finansową dla powiatu świdnickiego, na wykup gruntów pod budowę ul. Kusocińskiego. Ma ona być jednym z trzech najistotniejszych połączeń miasta z drogą ekspresową S17, a jednoczenie usprawnić komunikację ekspresówki z portem lotniczym. Decyzja radnych jest kolejnym krokiem, dzięki któremu inwestycja nabiera coraz bardziej realnych kształtów.

Przypomnijmy, że choć Kusocińskiego jest ulicą powiatową, główny ciężar finansowania jej budowy wzięła na siebie Gmina Miejska Świdnik. Miasto musi wydać kolejne 11 mln zł na wkład własny i koszty niekwalifikowalne. Dzięki temu będzie mogło skorzystać z wartego 17 mln zł dofinansowania unijnego. Koszt samej budowy szacuje się na 28 mln zł. Zapłacone już przez gminę badania geodezyjne i dokumentacja techniczna, kosztowały ponad 140 tys. zł. Do pieniędzy gminnych, w sumie 14 mln zł, powiat dołoży 1,7 mln zł.

W ramach inwestycji powstanie ponad 2-kilometrowa ulica, z chodnikami, ścieżką rowerową, wiatami autobusowymi i oświetleniem, rondo u zbiegu z al. NSZZ „Solidarność” oraz skrzyżowania, po stronie miasta, z ulicami Turkusową, Rubinową i Kolorową. Przebudowane zostaną również skrzyżowania z ulicami Klonową i Olimpijczyków. Wygląda więc na to, że w ciągu kilku lat z węzła Świdnik dotrzemy wygodnie do lotniska nową trasą. Czy rzeczywiście?

- Ulica Kusocińskiego kończy się na rondzie Żołnierzy Wyklętych. Dalej musimy jechać ulicami Armii Krajowej i Maczka lub Krępiecką i Kosynierów do przejazdu kolejowego przy stacji Świdnik Wschód - tłumaczył na sesji radny Andrzej Krupa. - Już teraz, zwłaszcza w godzinach szczytu, na tym przejeździe tworzą się kolejki oczekujących na otwarcie szlabanu. Co będzie, kiedy pojawią się tam kolejne auta, zwłaszcza tiry, zjeżdżające do miasta ulicą Kusocińskiego i zmierzające na lotnisko?

Istotnie, za kilka lat problem może stać się bardzo aktualny, już teraz więc należałoby zastanowić się nad jego przyszłym rozwiązaniem. Michał Piotrowicz, zastępca burmistrza do spraw inwestycji i rozwoju widzi dwa wyjścia: - Pierwszym byłaby modernizacja istniejących ciągów komunikacyjnych, czyli doprowadzenie zwiększonego ruchu do przejazdu kolejowego. Drugim, bardziej perspektywicznym i po prostu mądrzejszym, powrót do dawnej koncepcji postawienia na przedłużeniu ul. Armii Krajowej wiaduktu nad torami i połączenia go drogą z ul. Jana III Sobieskiego, gdzieś na wysokości elektrociepłowni.

Pomysł budowy wiaduktu nie jest nowy. Przed laty, kiedy nikomu w głowie nie było jeszcze ulokowanie w Świdniku pasażerskiego portu lotniczego, miał on powstać na potrzeby drogi łączącej S17 z Bogdanką. Głównie z powodów finansowych został jednak porzucony. Teraz odżywa, ale nie wydaje się łatwy do przeprowadzenia.

- Realizacja tej inicjatywy wymagałaby zgodnej współpracy kilku podmiotów: województwa, prezydenta Lublina, samorządów powiatu i miasta oraz zarządów kolei i dróg - tłumaczy M. Piotrowicz. - Z powodu skomplikowanej struktury własnościowej gruntów i istniejących dróg, dużo czasu zabiorą wszelkie uzgodnienia oraz sporządzenie dokumentacji technicznej. Kosztów inwestycji nie podejmę się teraz nawet oszacować, ale z pewnością trzeba byłoby poszukać finansowania zewnętrznego. Zadanie jest trudne, ale niewykluczone, że przyjdzie nam się z nim zmierzyć. Dlatego, zaraz po rozpoczęciu prac związanych z budową ul. Kusocińskiego zaczniemy stosowne rozmowy ze wszystkimi zainteresowanymi stronami.

jmr

Strona 8 z 297