san - Świdnik - wysokich lotów

czwartek, 09 sierpień 2018 14:40

Pożar i awaria prądu

Dziś w nocy, trzy zastępy straży pożarnej pojawiły się przed budynkiem produkcyjno-handlowym przy ul. Okulickiego w Świdniku. Ogień wybuchł w jednym z jego pomieszczeń.

- Zgłoszenie przyjęliśmy około godz. 1.55 - informuje Paweł Dańko, oficer prasowy świdnickiej komendy straży pożarnej. - Gdy dotarliśmy na miejsce, budynek był mocno zadymiony. Na szczęście akcja gaśnicza przebiegła sprawnie i szybko.

Prawdopodobną przyczyną pojawienia się ognia było zwarcie głównej instalacji elektrycznej budynku. Jak udało nam się nieoficjalnie ustalić w miejscu zdarzenia wystąpiły też problemy z dostawą prądu.

Straty wstępnie oszacowano na blisko 50 tysięcy złotych.

czwartek, 09 sierpień 2018 08:23

Chodźmy potańczyć!

Piosenki kabaretowe, miejski folklor, ale też największe przeboje z dawnych lat można usłyszeć podczas czwartkowych zabaw w muszli koncertowej przy MCUS. Kolejna letnia potańcówka już dziś.

- Zapraszamy wszystkich świdniczan do wspólnej zabawy. Tym razem wystąpi Janusz Lawgmin z zespołem Flesh. O dobrą atmosferę zadba też wodzirej Damian Chabros - zachęcają organizatorzy.

„Letnie potańcówki” to projekt realizowany w ramach 3. edycji Budżetu Obywatelskiego przez Miejski Ośrodek Kultury, Miejskie Centrum Usług Socjalnych oraz Spółdzielczy Dom Kultury. Zabawy odbywają się w muszli koncertowej przy MCUS, w każ­dy czwartek, w godz. 17.00 - 20.00. Ostatnie spotkanie zaplanowano na 6 września.

czwartek, 09 sierpień 2018 09:30

Tragedia na torach

Do śmiertelnego wypadku doszło dziś w nocy, w pobliżu ul. Żwirki i Wigury. Pociąg towarowy jadący z Lublina w kierunku Chełma, potrącił 25-letnią mieszkankę Świdnika.

- Do zdarzenia doszło około godz. 2.50. Z relacji maszynisty wynika, że zobaczył przebywającą na torach kobietę. Próbował hamować, ale nie zdążył zatrzymać składu - informuje Elwira Domaradzka, oficer prasowy świdnickiej policji.

Trwają czynności sprawdzające, dlaczego doszło do wypadku. Policja nie wyklucza samobójstwa.

czwartek, 09 sierpień 2018 09:44

W młodych też jest siła

Udowodnił to Zespół Tańca Ludowego „Leszczyniacy”, który w miniony weekend zajął I miejsce w VIII Ogólnopolskim Przeglądzie Dziecięcych Zespołów Folklorystycznych w Brańsku.

Wydarzenie odbyło się w ramach międzynarodowego festiwalu folkloru. Uczestniczyły w nim zespoły z całego świata. Do miasta położonego w województwie podlaskim zawitali goście reprezentujący, między innymi Słowację, Łotwę, Gruzję, Portugalię, Kanadę i Tajwan. Uczestnicy obu przeglądów wzięli udział w porannej mszy świętej. Następnie „Leszczyniacy” zaprezentowali się na scenie tanecznego i wokalnego konkursu. Do rywalizacji przystąpiło sześć dziecięcych i młodzieżowych grup, z różnych regionów Polski.

Swoją pasją i talentem, świdniczanie, w wieku 8-16 lat, oczarowali jurorów, którzy zdecydowali przyznać im główną nagrodę. Radości z wygranej nie kryje Beata Leszczyńska, kierownik muzyczny i wokalny zespołu:

- W konkursach oceniany jest taniec, śpiew, ale także dobór strojów. A te, muszę przyznać, mamy naprawdę piękne. Już na etapie przygotowań dbamy o każdy szczegół. Do tego prezentujemy ciekawe i niekiedy trudne układy taneczne, opracowywane przez mojego męża Lecha Leszczyńskiego, kierownika artystycznego i choreografa ZTL Leszczyniacy. Także muzyka grana jest przez nas na żywo, nie z playbacku, co zdecydowanie wpływa na wyższą ocenę. W Brańsku zaprezentowaliśmy tańce orawskie. Dodatkowo, naszym tancerzom towarzyszyli muzycy ubrani w stroje krzczonowskie. Udało się wygrać, z czego jesteśmy naprawdę dumni. Dla nich to ogromne wyróżnienie. Dzięki takim nagrodom czują, że to co robią jest na wysokim poziomie, a ich praca idzie w dobrym kierunku.

Dla zespołu to nie jedyne wyróżnienie w ostatnim czasie. Niedawno jego kapela, wraz z grupą wokalną wróciła z III Festiwalu Tradycji Ludowych Mazowsza, Lubelszczyzny i Podlasia w Stężycy, skąd przywiozła główną nagrodę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w kategorii „Scena młodych”.

.  .  .

Dołącz do „Leszczyniaków”! Grupa, działająca od 34 lat, ogłasza nabór dzieci i młodzieży. Mile widziani są wszyscy, którzy chcą nauczyć się tańczyć poloneza, krakowiaka, mazura, kujawiaka czy oberka. Poszukiwane są także osoby grające na akordeonie, skrzypcach, klarnecie, trąbce, flecie i kontrabasie.

- Chętni zdobędą z nami nowe umiejętności, odkryją ukryte talenty i poznają wielu przyjaciół. To wspaniała przygoda, która nauczy współpracy i pomoże przełamać nieśmiałość - zachęca Beata Leszczyńska.

Próby odbywają się w nowej siedzibie zespołu, mieszczącej się przy ulicy Wyszyńskiego 14 (drugie piętro). Dodatkowe informacje można uzyskać pod nr tel. 600 493 429, 602 677 835 lub osobiście w siedzibie zespołu.

wtorek, 07 sierpień 2018 09:36

Twarze Świdnika

Swoją przygodę ze sportem zaczął od karate, jednak od zawsze interesował się wschodnimi sztukami walki. Mowa o Hubercie „Małpie” Szymajdzie, który jest pierwszym świdniczaninem reprezentującym zawodową grupę MMA. W rozmowie z nami opowiada o swojej ścieżce do kariery, zwycięstwach, ale i porażkach, które, jak sam mówi, nie są końcem świata, a możliwością rozwoju, który zależy wyłącznie od nas samych. Bo najważniejsze to odnaleźć własną drogę.

- Po dwuletniej przerwie wróciłeś do walk, choć tak naprawdę Twoje zamiłowanie do sportu nigdy się nie zmieniło.

- Teraz, z perspektywy czasu, wiem, że tego potrzebowałem. Wyjazd z kraju wiązał się z prywatnymi sprawami. Odciąłem się od wszystkiego, ale nawet podczas pobytu w Norwegii prowadziłem sekcję treningową. Początkowo plany były inne, bardziej długoterminowe. Po jakimś czasie uświadomiłem sobie, że każdy jest kowalem swojego losu. MMA dało mi pewność siebie, rozwinęło moją osobowość, całkowicie wpłynęło na życie. Trener ciągle powtarzał, że „i tak wrócisz, i tak będziesz chciał to robić”. Zobaczyłem, że można osiągać te same cele, rozwijać się i nie rezygnować z normalnego życia. Przerwa dała mi naprawdę wiele, dojrzałem też jako sportowiec.

- Trzeba jednak przyznać - nie każdy budzi się rano z myślą, że zostanie zawodnikiem MMA…

- Sam w to nie wierzyłem (śmiech). Moja przygoda ze sportem zaczęła się w wieku 13 lat. Zapisałem się do świdnickiej sekcji Lubelskiego Klubu Karate Kyokushin, gdzie trenowałem pod okiem Leszka Gierszona. W kolejnych latach eksperymentowałem z innymi dyscyplinami. W naszym mieście powstała sekcja szkoły „Gladio”, prowadzona przez Wojtka Klimkiewicza - to była moja pierwsza styczność z MMA. Będąc dzieckiem bawiłem się sportem, ale i fascynowałem wschodnimi sztukami walki. Później rozpocząłem nowy etap, naprawdę przykładałem się do treningów. Przeprowadziłem się do Białej Podlaskiej, gdzie studiowałem na AWF. Tam mój przyjaciel i trener, Łukasz Grochowski, stworzył klub i tak zacząłem powoli startować w zawodach oraz budować swoją ścieżkę kariery. Miałem też inne ambicje. Przez rok studiowałem na Politechnice Lubelskiej, ale zrezygnowałem z dalszej nauki właśnie na rzecz sportu, bez którego nie potrafię normalnie funkcjonować.

- To już sposób na życie?

- Zdecydowanie tak. Dzięki niemu rozwinąłem osobowość. Zresztą, bardzo podobną filozofię, którą kieruję się podczas walk, przyjmuję też w życiu. To wszystko zaczyna nakładać się na siebie do tego stopnia, że z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że tak, sport to moja życiowa droga. Gdy wróciłem, postawiłem sobie cel, który dużo mnie kosztował. Ciągle staram się poszerzać swoją wiedzę, aby każdy kolejny obóz przygotowawczy był naprawdę profesjonalny. Biorę udział w szkoleniach, między innymi z dietetyki, metodyki treningu, rozmawiam z innymi trenerami, zawodnikami. Współpracuję z profesjonalistami, między innymi z Andrzejem Rzeżutką, który dba o odnowę biologiczną sportowców. Sam jestem instruktorem i szkolę zawodników. To wszystko jest w temacie sportu. Trenuję i żyję tym.

- Jak oceniasz kondycję MMA w Polsce? Jeszcze kilkanaście lat temu nazywano je zwykłym biciem przeciwnika, bez jakichkolwiek zasad. Później zyskało więcej uznania, jednak zdania nadal są podzielone. Niektórzy twierdzą, że to nie sport, tylko show z walką w tle.

- Sam postrzegam je jako najbardziej współczesną dyscyplinę, która gromadzi całą wiedzę ludzkości na temat sztuk walki. Możemy mówić tutaj o trzech podstawowych płaszczyznach: stójce, parterze oraz rzutach, zapasach czy walce w półdystansie, a więc wszystkim tym, co jest pomiędzy. Zostało to świetnie przygotowane pod kątem reguł sportowych. W tym momencie wszystkie organizacje podlegają zasadom przyjętym przez amerykańską Ultimate Fighting Championship (UFC). Każdy pojedynek wliczany jest do rekordu zawodowego, a jego rejestracją zajmuje się portal Sherdog.com. Co do opinii publicznej, rzeczywiście kiedyś tak było. Bez dwóch zdań wpływ na to miała organizacja Konfrontacji Sztuk Walki (KSW), która w tym momencie jest na pierwszym miejscu w Europie. Do tego stopnia, że wybiła się bardziej niż Cage Warriors, będące dosłownie wyrzutnią do UFC. Warszawska organizacja promowała dużo walk komercyjnych, gdzie nie oszukujmy się, rywalizowali po prostu celebryci. Następnie organizatorzy zaczęli wprowadzać zawodników MMA, sportowców, którzy poświęcają się temu w 100 proc. Gości, którzy są pionierami w tej dziedzinie i naprawdę liczą się na arenie międzynarodowej, jak np. Mateusz Gamrot czy Borys Mańkowski. Sam staram się nie utożsamiać mocno z opinią publiczną, bo prawda jest taka, że nie każdy jest ekspertem we wszystkich dziedzinach. Trzeba robić po prostu swoje. Po powrocie do Polski związałem się z Thunder Strike League i dzięki nim mam teraz jasną ścieżkę kariery.

- Na swoim koncie masz 9 zawodowych walk, w tym 7 zwycięskich. Czego nauczyły Cię dotychczasowe pojedynki?

- Przede wszystkim dały świetny obraz samego siebie. Każde przygotowania pokazują twoje słabe strony, ale mówimy tu nie o kwestiach fizycznych, a mentalnych. U jednego zawodnika będzie to cierpliwość, kontrola emocji, jeszcze inny będzie pracować nad pewnością siebie. Staram się z każdych przygotowań wyciągać wnioski. To powoduje, że sukcesywnie się rozwijam i nie stoję w miejscu.

- Oglądając walkę widzimy zawodników nastawionych na zwycięstwo, ale sport to coś znacznie głębszego. To nie tylko siła mięśni, ale i spokoju. Jak to wszystko pogodzić?

- Bardzo dobre pytanie. Kibice widzą gotowy produkt, ale to jest tylko powierzchowne wrażenie. Bycie zawodnikiem MMA wymaga przede wszystkim ogromnej wiedzy na temat odżywiania. Po przekroczeniu 25 roku życia zdałem sobie sprawę, jak ważna jest dieta w życiu sportowca. Nie mogę pozwolić sobie na losowe produkty. Mówią, że jedzenie to nasze paliwo i tak właśnie jest. Po drugie głowa. Dużo czasu poświęcam na słuchanie podcastów, czytanie artykułów o treningach mentalnych. Zawodnik wchodząc do oktagonu musi przede wszystkim zwalczyć swój umysł, opanować go, wyłączyć się i uspokoić. Myślę, że tak jest w każdej dyscyplinie sportu. MMA wyróżnia się o tyle, że wychodzimy do konfrontacji z człowiekiem. Opanowanie kwestii mentalnej, jest moim zdaniem, 70% sukcesu.

- A to nie zawsze się udaje.

- To prawda, ale nie podchodzę do walk na zasadzie chęci tylko i wyłącznie wygranej. Nie obarczam się presją psychiczną. Przegrana to nie koniec świata. Dla mnie nie liczy się wynik, ale przede wszystkim rozwój. Nie widzę siebie, jako zawodnika w perspektywie jednej czy trzech walk, tylko całościowego, który rozwija się z walki na walkę, wyciąga wnioski. Jak widać na razie to mi się udaje, mimo, że przytrafiła się sytuacja z dyskwalifikacją podczas marcowego starcia z Brazylijczykiem Guilherme Cadena Martins. Nie byłem tym przejęty, naprawdę, miałem jeszcze więcej motywacji. Z tego, co wiem, wynik ten może ulec zmianie. Na forum, gdzie sędziowie dyskutują z zawodnikami był poruszany temat mojego pojedynku. Sędziowie z UFC powiedzieli, że werdykt jest zły, że wykonałem legalne kopnięcie. Cóż, jestem osobą raczej skromną, nie mam cech awanturniczych, więc nigdy nie dyskutuję. Tak więc, poczekamy, zobaczymy.

- Twoja ostatnia walka zakończyła się sukcesem. Co ciekawe, pojedynek odbywał się w krótkim odstępie czasu od poprzedniego.

- I to lubię (śmiech). Dużo łatwiej wtedy poradzić sobie z tremą, która towarzyszy każdemu zawodnikowi, bo nie oszukujmy się, dzień walki to święto dla każdego z nas. Fajne było to, że w tak krótkim czasie mogłem doświadczyć tego uczucia po raz kolejny. Byłem idealnie przygotowany. Mój kolejny rywal też był Brazylijczykiem. W dniu walki dowiedziałem się, że wywodzi się z Capoeiry, dyscypliny sportów walki połączonej z tańcem. Dzięki temu jest się bardziej mobilnym, elastycznym i nieschematycznym. Uznałem, że to będzie świetne wyzwanie dla moich umiejętności. Cały czas byłem rozluźniony i udało się wygrać.

- Pamiętasz swój debiut w MMA?

- Nie da się tego zapomnieć. Miałem wtedy 19 lat. To było mocno odległe od tego, co dzisiaj możemy zobaczyć na amatorskich zawodach. Walki toczyły się między zawodnikami z różnych dyscyplin: bokserami, karatekami, zapaśnikami itd. Dopiero debiut zawodowy rozjaśnił mi drogę kariery. Pamiętam, jak dwa tygodnie przed walką zadzwonił do mnie trener. Stwierdziłem, że teraz albo nigdy. Nie spinałem się, nie miałem nic do stracenia, nikomu nie musiałem niczego udowadniać. Walka była zakontraktowana na 3 rundy, po 5 minut, w kategorii do 77 kg. Moim rywalem był Przemysław Kośnik - zawodnik o mocnym charakterze. W pierwszej rundzie sprawił mi mega lanie. Teraz jestem na 100 proc. pewien, że byłem bliski nokautu. Udało się jednak zwyciężyć w drugiej rundzie, właśnie w parterze. Już wtedy wiedziałem, że ta przygoda będzie dalej kontynuowana. Kiedyś myślałem, że walka zawodowa to jest naprawdę „coś” i maksimum możliwości. Apetyt rośnie w miarę jedzenia i teraz szerzej patrzę na to wszystko. To jest wspaniałe w sportach walki, że budują twoją pewność siebie i nie jesteś jakimś troglodytą, który potrafi skrzywdzić człowieka na 150 sposobów, ale sportowcem, który stawia na rozwój.

- Teraz masz 29 lat. Najlepsze momenty dopiero przed Tobą.

- Dokładnie. Często mylnie odbieramy przedziały wiekowe. Niektórzy myślą, że aby być świetnym i odnoszącym sukcesy sportowcem, musimy zacząć treningi najlepiej już w wieku 5 lat, natomiast zbliżając się do 30- stki powinniśmy już być spełnieni i kończyć cudowną karierę. To tak nie wygląda. Znam ludzi, którzy trenowali od dziecka, jako nastolatkowie osiągali poziom wręcz olimpijski i nagle koniec. Zaczęło ich to nudzić. Nie mieli potrzeby dalszego rozwoju. Moim zdaniem wiek od 25 do 35 lat to okres, gdzie możemy być bardzo skoncentrowani na tym, co robimy. Staram się być wszechstronnym zawodnikiem, którego nie można w żaden sposób zaszufladkować. Dochodzi do tego dojrzałość emocjonalna, bo tak szczerze, kto w wieku 20 lat nie lubi robić głupich rzeczy?

- Widzisz siebie w UFC?

- Stany Zjednoczone są prekursorem MMA. To moje marzenie i myślę, że jeżeli będę sukcesywnie podążać w tym kierunku, to jest ono na wyciągnięcie ręki.

rozmawiała Sandra Rutkowska

środa, 01 sierpień 2018 11:57

Świdnicki pokój zagadek

Łamigłówki, historia Świdnika i wszystko pod presją czasu. Jeszcze w tym roku w naszym mieście powstanie „Escape Room”.

Pomysł pojawił się wśród propozycji złożonych do zeszłorocznej edycji budżetu obywatelskiego. Zdobywająca coraz większą popularność na całym świecie gra przypadła do gustu również świdniczanom, którzy postanowili oddać na nią swoje głosy. Projekt poparły 333 osoby, tym samym uzyskał on dofinansowanie w kwocie 50 tysięcy złotych, a Miejski Ośrodek Kultury właśnie ogłosił konkurs na jego organizację.

Na czym polega „Escape Room”? Jego głównym celem jest wydostanie się z zamkniętego pokoju przed upływem określonego czasu, poprzez rozwiązanie wszystkich zagadek. Te mają dotyczyć lotniczego miasta.

- Pokój zlokalizowany będzie w budynku Centrum Kultury. Jego wystrój oraz znajdujące się w nim zagadki będą nawiązywać do historii i wydarzeń ważnych dla Świdnika. To nie tylko świetny sposób na spędzenie wolnego czasu, ale i możliwość sprawdzenia swojej wiedzy - mówi Katarzyna Bieniek z MOK.

W drodze konkursu wyłoniony ma zostać wykonawca przedsięwzięcia, który przygotuje pomieszczenie oraz opracuje fabułę i scenariusz gry. „Escape Room” ma być dostępny od października do końca grudnia.

- Przez ten czas realizacją projektu zajmie się zewnętrzna firma, zaś obsługą pokoju jej pracownik, tzw. mistrz gry. Nie wykluczamy jednak kontynuowania projektu, który mógłby funkcjonować już w strukturach naszego ośrodka. Wszystko zależy od mieszkańców i ich zainteresowania - dodaje K. Bieniek.

piątek, 13 lipiec 2018 09:08

Długo nie cieszył się łupem

Do 5 lat pozbawienia wolności grozi 29-latkowi, który próbował ukraść cztery telefony komórkowe, z jednego ze świdnickich sklepów ze sprzętem RTV.

Do zdarzenia doszło 11 lipca. Mężczyzna wybiegł ze sklepu ze sprzętem elektronicznym, o wartości 1600 złotych. Podczas ucieczki przekonał się, że pracownicy ochrony są jednak szybsi.

- Sprawcą okazał się mieszkaniec Lublina. 29-latka zatrzymano i osadzono w policyjnym areszcie. Skradziony towar został w całości odzyskany i wrócił na sklepowe półki - informuje Paweł Leśny z KPP w Świdniku.

czwartek, 12 lipiec 2018 12:24

Coraz bliżej do otwarcia

Trwają ostatnie prace wykończeniowe w środku i wokół budynku. W tym miejscu, już niedługo, zostanie otwarty sklep sieci Bricomarché, zarządzanej przez Grupę Muszkieterów.

Jeszcze kilka lat temu, na opuszczonej działce, przy zbiegu al. Lotników Polskich i ulic. T. Góry oraz Sportowej, straszyły metalowe konstrukcje. W październiku ubiegłego roku potwierdzono informację o budowie marketu budowlano-dekoracyjnego. Wystarczyło kilka miesięcy, by miejsce zmieniło się nie do poznania.

Sklep będzie miał ponad  2 000 mkw. powierzchni oraz wiatę budowlaną. Oferowane produkty zlokalizowane będą w 4 podstawowych działach: budowlanym, dekoracji, artykułów do majsterkowania oraz asortymencie ogrodowym. Podobne markety typu „dom i ogród” znajdują się w 151 miejscach w Polsce.

- Otwarcie Bricomarché przyniesie wiele korzyści miastu i społeczności dzięki naszej współpracy z lokalnymi dostawcami, jak i utworzeniu około 30 miejsc pracy - mówi Bartosz Chudzik, właściciel sklepu w Świdniku.

W markecie zatrudnienie znalazło już 25 osób, dzięki zorganizowanej w kwietniu świdnickiej Giełdzie Pracy. Jak informuje nas właściciel marketu, są jeszcze wolne etaty.

- Szukaliśmy pracowników pełniących funkcje kierownika, sprzedawcy, kasjera, magazyniera czy księgowego, ale w sklepie znajdą się jeszcze miejsca dla co najmniej dwóch osób na stanowisku kasjera oraz sprzedawcy działu budowlanego - dodaje Bartosz Chudzik.

Kiedy nastąpi wielkie otwarcie? Pewnej daty jeszcze nie znamy, ale już wiadomo, że planowane jest ono na przełomie sierpnia i września. Przedstawiciele sieci zapowiadają też na ten dzień dodatkowe atrakcje dla klientów, w tym liczne promocje, zniżki oraz festyn rodzinny.

wtorek, 26 czerwiec 2018 14:20

Przyjdź na seans!

Zapraszamy do kina Lot. Od 13 lipca na mieszkańców Świdnika i nie tylko, czekają filmy: „Iniemamocni 2” oraz „Whitney”.

INIEMAMOCNI 2
W kinie: od 13 do 26 lipca
 
W rodzinie Iniemamocnych przyszła kolej na zmiany! Podczas gdy Helen rozwija swoją karierę zawodową, jej mąż Bob zostaje w domu z dziećmi realizując się w zaciszu domowych pieleszy. Ta nowa sytuacja jest trudna dla wszystkich, a pączkujące nadprzyrodzone zdolności małego Jack-Jacka nie czynią jej łatwiejszą. Kiedy kolejny szwarccharakter planuje genialny i niebezpieczny spisek, cała rodzina Iniemamocnych musi ponownie zjednoczyć siły, aby stawić czoła nowemu wyzwaniu. Łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić - nawet dla Iniemamocnych...
 
WHITNEY
W kinie: od 13 do 19 lipca
 
Film „Whitney” to jedyna tego typu produkcja, która otrzymała pełną zgodę i poparcie rodziny oraz spadkobierców wokalistki. W filmie zostaną wykorzystane niepublikowane wcześniej ujęcia, rzadko lub nigdy niepokazywane materiały filmowe, a także nagrania koncertowe wykonane przez samą Whitney Houston w różnych okresach jej kariery. Dowiemy się prawdy między innymi o konflikcie Whitney z jej ukochanym niegdyś ojcem, który pozwał ją na 100 mln dol, tym samym „łamiąc jej serce”. To opowieść o brudnym świecie show-biznesu, narkotykach i samotności w blasku fleszy...
 
środa, 11 lipiec 2018 13:49

Odwiedzą Świdnik!

Ferrari, Lamborghini, Rolls - Royce, Bentley, Ultima... Już jutro właściciele tych i wielu innych wyjątkowych aut przyjadą do naszego miasta, w ramach tegorocznej edycji RAGE 2018 „Lubelskie Edition”.

Wydarzenie motoryzacyjno-lifestylowe, organizowane już po raz 11., co roku przyciąga miłośników szybkich i luksusowych samochodów, które rzadko można spotkać na polskich drogach. Jego uczestnicy, członkowie klubu Elite Circle, wykonują punktowane zadania na wyznaczonej trasie, a te nie zawsze należą do łatwych.

- Ideą RAGE jest przygoda, zaskoczenie, dobra zabawa i realizacja zadań pozornie niemożliwych do wykonania - mówi Robert Rasiński, organizator imprezy. - Większość punktów kontrolnych znajduje się w miejscach dostępnych dla publiczności, dzięki czemu stanowią unikalną atrakcję dla mieszkańców miast, które odwiedzamy.

W tym roku trasa poprowadzi przez najpiękniejsze zakątki województwa lubelskiego: Lublin, Nałęczów, Ułęż, Puławy, Kazimierz Dolny, a także przez lotnicze miasto Świdnik.

Już jutro uczestnicy RAGE zameldują się w Lublinie, na placu Zamkowym. Tam, w godz. 12.00 - 19.00 będzie można podziwiać ich wyjątkowe pojazdy. W międzyczasie rozpoczną się pierwsze konkurencje. Jedno z wielu zadań, jakie będą mieć do wykonania, jest związane z naszym miastem. Co dokładnie na nich czeka?

- Tego nie możemy zdradzić, ale mieszkańcy będą mieli okazję spotkać uczestników na świdnickich drogach w czwartek, w godzinach 17.00 - 19.00 - zapowiada Filip Gabryelewicz z Elite Circle.

Udział w wydarzeniu potwierdzili właściciele 30 samochodów. Wśród nich zobaczymy, między innymi Karolinę Pilarczyk - jedyną licencjonowaną drifterkę w Polsce, startującą w zawodach na całym świecie. Szczegóły na stronie: www.elitecircle.pl.

 

Strona 3 z 317