jg - Świdnik - wysokich lotów

czwartek, 29 marzec 2018 11:59

Drogowe porządki

Trwają prace koncepcyjne nad zmianami porządku ruchu na ulicach Spółdzielczej i Wyspiańskiego. W zależności od wyboru rozwiązań, mogą to być działania kosmetyczne, bądź poważnie wpływające na sposób poruszania się aut w centrum miasta.

- W przypadku ulicy Spółdzielczej planujemy wprowadzenie oznakowania poziomego i dla ułatwienia orientacji kierowcom, namalowanie strefy wyłączenia z ruchu - mówi Przemysław Kozień, kierownik referatu infrastruktury komunalnej UM. - Jest również pomysł wprowadzenia poważniejszej zmiany, w postaci wydłużenia dwukierunkowości tej ulicy, aż do parkingu na styku Spółdzielczej i Wyspiańskiego.

W przypadku zmian na ul. Wyspiańskiego konieczne będzie przeprowadzenie bardziej szczegółowych analiz, ponieważ wiąże się to również z ewentualnymi zmianami organizacji ruchu na jej skrzyżowaniu z ul. Niepodległości.

- Na wniosek wspólnot mieszkaniowych zastanawialiśmy się nad wprowadzeniem ruchu dwukierunkowego na odcinku od Niepodległości, aż do targu. Szerokość ulicy to umożliwia, jednak ścierają się różne poglądy. Wspólnoty, oprócz trzech umiejscowionych przy samej ul. Wyspiańskiego, proponowały takie właśnie rozwiązanie Za, były również istniejące tam placówki oświatowe i Zakład Opieki Zdrowotnej. Jednak ta koncepcja spotykała się z negatywną opinią policji - tłumaczy P. Kozień. - Inne wyjście, bardziej prawdopodobne, to umożliwienie kierowcom wjazdu z Niepodległości w Wyspiańskiego tylko do wysokości ulic Reja, Leśmiana i Norwida.

Urzędnicy planują więc najpierw, w tym roku, przeprowadzenie przez niezależnych ekspertów, szczegółowej analizy natężenia i kierunków ruchu oraz sformułowanie proponowanych rozwiązań w okolicach skrzyżowania Wyspiańskiego z Niepodległości, a także na osiedlach położonych w rejonie Wyspiańskiego, na północ od ul. Niepodległości. Na tej podstawie chcą określić czy zmiana organizacji ruchu będzie sensowna, a przede wszystkim bezpieczna, ponieważ obiema ulicami poruszają się również autobusy. Niewykluczone, że takie działanie spowoduje także konieczność przebudowy samego skrzyżowania.

jmr

środa, 28 marzec 2018 15:22

Szansa dla przedsiębiorczych

Wczoraj w Urzędzie Marszałkowskim podpisano umowę dotyczącą realizacji programu dla nowych przedsiębiorców w naszym mieście. Wkrótce poznamy więcej szczegółów.

W marcu radni uchwalili poręczenie na kwotę 800 tys. złotych, na projekt aktywizacji zawodowej. Organizuje go miasto, a realizować będzie Fundacja Polskiej Akademii Nauk. Program ruszy w kwietniu.

Projekt, finansowany z funduszy Unii Europejskiej, kierowany jest do osób, które ukończyły 30 lat i planują rozpocząć pierwszą w swo­im życiu działalność gospodarczą. Ma ruszyć w kwietniu. Pomoc bę­dzie polegała na jednorazowym dofinansowaniu kwotą 25 tys. zł. Uczestnicy otrzymają też comiesięcz­ne wsparcie pomostowe, wypłacane przez rok, wynoszące 2 tys. zł. Bę­dzie je można przeznaczyć na opła­canie ZUS i podatków.

Otrzymanie pomocy nie jest jednak łatwe. Zakwalifikowanych czeka szkolenie z zakresu przedsiębiorczości. Dla 6 grup początkujących będzie ono trwało 40 godzin oraz 8 godzin doradztwa przed napisaniem bies planu. 2 grupy średniozaawansowane dysponować będą 30 godzinami kursu i 6 doradztwa. Następnie, każdy z kandydatów napisze biznesplan w dowolnej branży. 16 najlepszych zostanie dopuszczonych do udziału w programie. Każdy z kandydatów musi być zameldowany w Świdniku i tu planować uruchomienie działalności gospodarczej.

- Chcemy, aby miasto wspierało dobre pomysły na biznes i było otwarte na współpracę z przedsiębiorcami. Po udziale w podobnym projek­cie, zorganizowanym przez Katolic­ki Uniwersytet Lubelski, powstała moja firma - mówi Marcin Dmow­ski, doradca burmistrza Świdnika ds. kontaktów z przedsiębiorcami. - Do rywalizacji stanęło 200 osób, na kurs dostało się 40. Dofinan­sowanie przyznano 15 przyszłym przedsiębiorcom. W naszym przy­padku będzie ich 16. Wydaje mi się, że wątpliwości radnych wzięły się z nieporozumienia. Nie przezna­czamy przecież żadnych środków z budżetu gminy, a tym bardziej nie zaciągamy pożyczki. Poręczenie ma jedynie charakter formalno-prawny i pozwala fundacji przystąpić do re­alizacji projektu, który opłacany bę­dzie z funduszy unijnych. Poza tym, pieniądze są przyznawane po przej­ściu szkoleń, napisaniu biznesplanu i jego ocenie przez profesjonali­stów, czyli inaczej niż w przypadku projektów organizowanych przez urzędy pracy, które wymagają je­dynie spełnienia wymogów formal­nych. Wysiłek jest więc zbyt duży, by traktować potem uzyskane pienią­dze jako roczny „socjal”. Rzecz jasna, trudno wyrokować, ile założonych dzięki niemu firm przetrwa dłu­żej. Nawet jeśli będzie to niewielka część, to w wyniku rozwoju stworzy, co najmniej, kilka kolejnych miejsc pracy.

jmr

wtorek, 27 marzec 2018 08:15

Najważniejsze - miejsca pracy

Delegaci NSZZ „Solidarność” z PZL-Świdnik wybrali Andrzeja Kuchtę na przewodniczącego Komisji Międzyzakładowej. Tym samym rozpoczyna się jego siódmy rok w roli szefa związku. Wybór na kolejną kadencję traktuje jako wyraz dużego zaufania ze strony pracowników, tym bardziej, że prowadzenie tak dużej organizacji związkowej nie jest łatwe.

- Czym różni się rola związków zawodowych w firmie prywatnej i państwowej?

- Po prywatyzacji obawialiśmy się prób marginalizowania naszej pozycji. Z innych sprywatyzowanych zakładów docierały sygnały, że stosunek właściciela czy też zarządu do związków, zmienił się diametralnie na niekorzyść. Tymczasem zauważamy bardziej formalne podejście w kontaktach, ale wojny nie ma. Stosunki z właścicielem określiłbym jako partnerskie, bez bezpośrednich nacisków. Z kolei z prezesem Mieczysławem Majewskim znamy się od wielu lat i wiemy, czego możemy się po sobie spodziewać. Problemem jest często brak odpowiedzi na niektóre pisma kierowane do centrali we Włoszech. Dotarcie do właściciela, by porozmawiać o ważnych rzeczach, które nas interesują i dotyczą, jest bardzo trudne. Przykładem jest brak wsparcia przy sprzedaży nowych śmigłowców Sokół. Drugą sprawą, jaką próbujemy poruszać, jest modernizacja śmigłowca SW-4 do wersji, która w nomenklaturze Leonardo nosi symbol AW009. To maszyna wyposażona w mocniejszy silnik i nowoczesny system obrazowania parametrów lotu, tak zwany glass cockpit. Modernizacja jest warunkiem zdobycia nowych klientów, którzy widząc różnice w poziomie technicznym obu wariantów, nie chcą już kupować SW-4. Obserwujemy to zarówno w przypadku przetargu na śmigłowce szkolne dla armii południowokoreańskiej, jak i dokończenia kontraktu na sprzedaż SW-4 do Chin. Kolejnym przykładem jest udział w przetargu na trzy jednosilnikowe śmigłowce, ogłoszonym przez polską policję. Właściciel tłumaczy, że program modernizacji SW-4 utknął, bo brakuje na niego klientów. Ci nie chcą zamawiać śmigłowca, ponieważ nie jest modernizowany. Klasyczne błędne koło. Domagamy się od Leonardo Helicopters pieniędzy na modernizację SW-4. Inaczej maszyna nie będzie konkurencyjna na rynku. Natomiast pozytywnie oceniamy podejście właściciela do jego bezzałogowej wersji, SW-4 Solo, która z sukcesem przeszła testy, przede wszystkim 45 minutową próbę lotu bez pilota bezpieczeństwa.

- Co dzieje się w firmie w sprawach pracowniczych?

- Pion personalny, na szczeblu zakładu, jest w polskich rękach. W tym obszarze problem stanowi dla nas outsourcing pracowników do firm zewnętrznych, który, naszym zdaniem, nie jest uzasadniony ekonomicznie, organizacyjnie ani jakościowo. Staramy się złagodzić jego negatywne skutki, podpisując umowy zobowiązujące do utrzymania przez 2 lata poziomu świadczeń finansowych obowiązujących w PZL oraz gwarancji zatrudnienia. Zdarzają się również konflikty między ludźmi. Nie chodzi nawet o relacje właściciel bądź pracodawca - pracownik, ponieważ te załatwiane są najczęściej podczas spotkań zarządu z organizacjami związkowymi. Częściej rodzą się one na styku zwierzchnik - podwładny, ale też między ludźmi, którzy powinni ze sobą współpracować.

- Ostatnio głośno było o udziale PZL-Świdnik w programie pionowzlotu AW609. Jaka może być rola wytwórni w jego produkcji?

- Przede wszystkim, jako centrum doskonałości w dziedzinie badań i rozwoju, prowadzimy próby wytrzymałościowe konstrukcji. Poza tym produkujemy fragmenty struktur i przymierzamy się do elementów systemu sterowania. O dalszej przyszłości programu, trudno się w tej chwili wypowiadać.

- Najważniejszą szansą dla PZL są jednak zamówienia na śmigłowce dla wojska.

- Przetarg, chociaż w bardzo wolnym tempie, ciągle się toczy. Nie możemy tu wiele przyspieszyć, choćby dlatego, że śmigłowce ustępują na liście priorytetów Ministerstwa Obrony Narodowej programowi zakupu rakiet, o kryptonimie „Wisła”. Aktualnie, po sygnałach od oferentów, MON rozważa złagodzenie niektórych warunków narzuconych w specyfikacji przetargowej. Prawdopodobnie, w kwietniu, oferenci otrzymają zaproszenia do złożenia ostatecznych propozycji na śmigłowce dla wojsk specjalnych, a miesiąc później dla Marynarki Wojennej. Poza tym sami oferenci wnioskowali o przesunięcie wyznaczanych wcześniej przez MON terminów. Wobec tego, na razie ważniejsza jest dla nas modernizacja posiadanych już przez armię Sokołów do najnowszej wersji Głuszec lub zbliżonej do niej. Do unowocześnienia pozostało ich jeszcze ponad 30. Wojsko chciałoby kontynuować program, takie informacje płyną od użytkowników, ale wiemy że aktualnie w budżecie MON nie ma na to pieniędzy. Chcemy dotrzeć do ministra Mariusza Błaszczaka, żeby o tym porozmawiać, zwłaszcza, że programy modernizacyjne są tańsze, niż zakup nowych śmigłowców, a terminy realizacji krótsze. W sytuacji braku wsparcia naszego właściciela dla poszukiwania klientów zagranicznych na nowe Sokoły, modernizacja staje się kluczowym sposobem dla utrzymania zdolności produkcyjnych w wyrobach własnych. Ważnym tematem jest również program „Kruk” czyli przetarg na śmigłowce szturmowe, który ma być trzecim w kolejności. Tutaj Leonardo Helicopters, na zlecenie włoskiego ministerstwa obrony, rozpoczął prace nad zaprojektowaniem całkiem nowej konstrukcji. Model AW249 ma wejść do służby od 2025 r. Propozycję dołączenia do prac przy tym projekcie otrzymał też nasz rząd. Polska miałaby szansę stać się współwłaścicielem tej konstrukcji. Wiemy tylko, że były rozmowy międzyrządowe w tej sprawie, ale wszystko objęte jest klauzulą poufności.

- Związki zawodowe miały kiedyś bardzo mocne „przełożenie” polityczne na decyzje rządu.

- Przed prywatyzacją było o tyle łatwiej, że można było po prostu pojechać do ministra nadzorującego przedsiębiorstwo i przedstawić własny punkt widzenia. Osiem lat temu to się skończyło. Wprawdzie nie możemy narzekać na kontakty z przedstawicielami rządu, ale nie skutkują one bezpośrednio konkretnymi decyzjami. Mamy swoich ludzi w rządzie i sejmie. Są nimi wiceminister Artur Soboń i Wojciech Buczak, wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Obrony Narodowej, który wywodzi się z Rzeszowa. Wiemy, że obaj starają się lobbować w naszych sprawach. Próbujemy nakłonić ministra Błaszczaka do odwiedzenia naszej firmy, żeby obejrzał wszystko na miejscu. Mamy nadzieję, że MON skończy wkrótce przeliczać i dzielić posiadane przez siebie pieniądze, a zacznie je wydawać.

- Jakie najważniejsze cele stoją przed „Solidarnością” PZL-Świdnik w najbliższych latach?

- Najważniejszym jest utrzymanie miejsc pracy. Właśnie podpisaliśmy kolejne, trzyletnie porozumienie płacowe, które zostało dobrze przyjęte przez pracowników. W porównaniu z innymi, zawieranymi na Lubelszczyźnie czy też w polskiej branży zbrojeniowej, jest całkiem dobre, chociaż oczywiście chcielibyśmy więcej. Jeśli przyjrzymy się płacom w sekcji lotniczej, wyprzedza nas tylko warszawski Instytut Lotnictwa, który jest jednak instytucją specyficzną i być może EADS Warszawa. W pozostałych firmach lotniczych, z takich miejsc jak Rzeszów, Mielec, Krosno, Wrocław albo Kalisz, które jeszcze nie tak dawno goniliśmy, dzisiaj średnia płaca brutto jest podobna lub niższa niż w Świdniku. Niewątpliwie jest to efekt sukcesywnych, corocznych, od czasu prywatyzacji, podwyżek płac. Wcześniej średnia płaca w zakładzie wynosiła 2700 zł brutto i do Mielca lub Rzeszowa było nam daleko. Jesienią ubiegłego roku, kiedy przystępowaliśmy do negocjacji płacowych, kwota ta sięgała 5700 zł brutto. Naturalnie, pod względem wysokości płac nie możemy się jeszcze porównywać z kolegami z Anglii albo Włoch. Teraz jednak wypada skupić się na zdobywaniu zamówień i zapewnieniu odpowiedniej ilości pracy, w czym staramy się wspierać zarząd firmy.

Jan Mazur

piątek, 23 marzec 2018 12:55

Przywitały wiosnę (foto)

W Centrum Kultury zrobiło się ciepło i kolorowo. Wszystko za sprawą dzieci, które wzięły udział w III Międzyprzedszkolnym Przeglądzie Piosenki Wiosennej.

Na scenie, w radosnym repertuarze, zaprezentowały się „Wesołe wiewiórki” z Przedszkola nr 2, dzieci z Przedszkola nr 3, Przedszkola nr 4, Przedszkola nr 5, Przedszkola nr 6, Przedszkola nr 7 i „Wesołe nutki” z oddziałów przedszkolnych przy Szkole Podstawowej nr 3. Nie zabrakło piosenek o kwiatach, kolorach, kukułce i oczywiście o wiośnie. Najmłodsi mogli również sprawdzić swoją wiedzę o tej porze roku odpowiadając na przygotowane pytania. Gospodarzem przeglądu było Przedszkole nr 3. Maluchy z tej placówki przygotowały na finał wydarzenia „Taniec kwiatów”. Na koniec wszyscy uczestnicy wiosennej zabawy otrzymali dyplomy i upominki. 

piątek, 23 marzec 2018 10:54

Najlepsi w województwie

Znamy już wyniki konkursów przedmiotowych dla gimnazjalistów, zorganizowanych przez lubelskiego kuratora oświaty. Jak zwykle, Świdnik może się pochwalić wieloma laureatami, między innymi z języków obcych, matematyki i fizyki.

Najwięcej tytułów, po raz kolejny, zdobyli uczniowie Gimnazjum nr 3. Tym samym „Trójka” znalazła się wśród trzech najlepszych szkół publicznych w województwie.

- Jest to ogromny sukces naszych uczniów, nauczycieli i rodziców. Gratuluję im i życzę kolejnych. Chciałbym też bardzo podziękować młodzieży i kadrze pedagogicznej, bo bez ich pracy, nie tylko na lekcjach, nie osiągnęlibyśmy takich wyników - podkreśla Tomasz Szydło, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 5.

Wśród laureatów maksymalną liczbą 40 punktów mogą pochwalić się Szymon Kita, który brał udział w konkursie matematycznym oraz Kacper Śliwa startujący w konkursie języka angielskiego. O jeden punkt mniej zdobyli Karol Błaszczak - matematyka i Piotr Maksymiuk - fizyka.

Uczniowie Gimnazjum nr 1 sprawdzali swoją wiedzę, między innymi matematyczną, językową i historyczną. Jeden z nich, Jakub Mazur, uzyskał tytuł laureata konkursu matematycznego. Helena Rowińska została finalistką konkursu polonistycznego.

- Jesteśmy z nich dumni, bo ciężko pracowali na ten sukces. Gratulujemy im, jak również nauczycielom, którzy ich przygotowywali do udziału w konkursach – mówi Marek, Kwieciński, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3.


1.Gimnazjum nr 3 laureaci: Piotr Maksymiuk (kl.2a) - konkurs fizyczny (op.  Agata Ziętek) i konkurs matematyczny (op. Piotr Błądek), Kacper Śliwa (kl. 3f) - konkurs języka angielskiego (op. Marcin Paśnikowski), Filip Ciołek (kl. 3f) - konkurs języka angielskiego (op. Marcin Paśnikowski), Aleksandra Giza (kl.3f) - konkurs języka angielskiego (op. Urszula Burda, Katarzyna Zakaszewska), Aleksandra Mularczyk (kl.3f) - konkurs polonistyczny  (op.  Magdalena Stelmach – Kopeć), Szymon Kita (kl.3a) - konkurs matematyczny (op. Piotr Błądek), Karol Błaszczak (kl.3a) - konkurs matematyczny (op. Piotr Błądek), Natalia Drobik (kl.3f) - konkurs języka hiszpańskiego  (op. Katarzyna Królik); finaliści: Bartosz Domański (kl.3f) - konkurs historyczny (op. Anna Pulińska), konkurs polonistyczny (op. Magdalena Stelmach-Kopeć), Jan Żuk (kl.3f) - konkurs języka angielskiego (op. Urszula Burda, Katarzyna Zakaszewska), Milena Różańska (kl.3c) - konkurs języka hiszpańskiego (op. Katarzyna Królik).

2.Gimnazjum nr 1: laureat Jakub Mazur (kl.2f ) – konkurs matematyczny (op. Artur Szefler); finalistka: Helena Rowińska (kl.3a) - konkurs polonistyczny (op. Agnieszka Piwnicka-Jagielska)

niedziela, 25 marzec 2018 12:04

Kto po Szwecji?

Sześć lub dwanaście polskich miast zorganizuje przyszłoroczne mistrzostwa świata w piłce nożnej do lat 20. W tym gronie na pewno znajdzie się Lublin. Jeśli tak, to możemy się spodziewać, że skorzysta na tym także Świdnik. Już raz, przy okazji młodzieżowego Euro obiekt Avii był bazą treningową dla reprezentacji Szwecji. Jak przekonuje Łukasz Reszka, sternik żółto-niebieskich, teraz też jest taka możliwość, bo stadion miejski przy ul. Sportowej 2 został uwzględniony w pismach aplikacyjnych, wysłanych do futbolowej centrali.

- Już w zeszłym roku zadbaliśmy o to, by nas nie pominięto przy okazji tak dużej imprezy - mówi Ł. Reszka. - Liczymy, że nasze starania przyniosą efekt i jeden z uczestników mundialu będzie się przygotowywał na naszych obiektach. Podczas ubiegłorocznych mistrzostw pokazaliśmy, że jesteśmy dobrym partnerem przy tego typu przedsięwzięciach. Zebraliśmy zresztą wiele pochlebnych recenzji, nie tylko od organizatorów, ale przede wszystkim od tych, którym użyczyliśmy stadionu.

Oprócz Lublina mundial zorganizują na pewno Łódź, Lubin, Bydgoszcz, Gdynia i Tychy. Jeśli Polskiemu Związkowi Piłki Nożnej uda się przeforsować wariant z dwunastoma miastami – organizatorami, to do wskazanych ośrodków dołączą inne, położone w niedalekim sąsiedztwie. W naszym regionie najwięcej szans daje się Puławom.

Mistrzostwa świata do lat 20 odbędą się na przełomie maja i czerwca 2019 roku. Wezmą w nich udział 24 zespoły (6 z Europy, 4 z Ameryki Południowej, Azji, Afryki, strefy CONCACAF i 2 z Oceanii). O ich organizację, oprócz Polski ubiegały się jeszcze Peru oraz Indie. Selekcjonerem biało - czerwonych wybrano Jacka Magierę, byłego opiekuna, między innymi warszawskiej Legii.

czwartek, 22 marzec 2018 09:11

Jak węzeł gordyjski

Wre dyskusja między kierowcami narzekającymi na ciasnotę ul. Słowackiego a pozostałymi mieszkańcami osiedla, których problemy zmotoryzowanych nie obchodzą. Pierwsi chcą szerszej ulicy i większej liczby miejsc parkingowych, drudzy, świętego spokoju. Problem w tym, że Słowackiego nie jest z gumy.

Aktualny status ulicy obowiązuje od 2006 roku. Wtedy ustalono zasady, które są dziś główną bolączką i kością niezgody. Przede wszystkim, mieszkańcy ul. Tuwima i północnej części Słowackiego nie zgodzili się wówczas na poszerzenie obu ulic i stworzenie nowych parkingów. Dzisiaj narzekają, że auta parkują na chodniku, tuż pod oknami. Oczywiście jest to niezgodne z prawem, ponieważ w strefie zamieszkania można parkować wyłącznie w miejscach do tego wyznaczonych. W związku z tym zarówno straż miejska, jak i policja odbierają telefony ze skargami mieszkańców i interweniują, wypisując mandaty. Mundurowi robią to bez większego przekonania, zdając sobie sprawę, że w niektórych godzinach na Słowackiego po prostu nie da się zaparkować prawidłowo.

- Wystąpiliśmy do policji, przedstawiając dwa warianty, choćby częściowego rozwiązania problemu - mówi Przemysław Kozień, kierownik referatu infrastruktury komunalnej UM. - Pierwszy przewiduje wprowadzenie ruchu jednokierunkowego na całej długości ul. Słowackiego, drugi - pozostawienie ruchu dwukierunkowego na odcinku ul. Słowackiego, od ul. Tuwima do ul. Mickiewicza. Ruch jednokierunkowy umożliwiłby stworzenie niewielu, może 15-20 nowych miejsc parkingowych. Pod koniec lutego policja opowiedziała się za drugim rozwiązaniem.

Urzędnicy ratusza zapowiadają przeprowadzenie w tej sprawie kolejnych konsultacji z mieszkańcami osiedla.

jmr

wtorek, 20 marzec 2018 11:52

Przyda się każda pomoc

W schronisku dla bezdomnych psów w Krzesimowie trwają ostatnie prace rozbiórkowe oraz roboty porządkowe wokół obiektu, zarządzone przez nadzór budowlany. To podstawowe warunki, które trzeba spełnić, aby Nadleśnictwo Świdnik, gospodarz terenu, przedłużył umowę dzierżawy na dalsze prowadzenie przytuliska przez Świdnickie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Decyzję o odroczeniu ułatwił fakt, że dzięki udanym adopcjom, ilość bezdomnych czworonogów zmalała o ponad połowę, z 300 w ubiegłym roku, do 147 obecnie.

W pierwszej kolejności ruszyła likwidacja wysypiska śmieci. O jej trudności świadczy fakt, że trzech potencjalnych wykonawców, którzy wstępnie podjęli się zadania, zrezygnowało z jego realizacji. Grunt, na którym się znajdowało, był bowiem tak namoknięty, że grzęzły w nim koła ciężkich pojazdów. Rady nie dał nawet wynajęty spychacz. Firma, której nie przestraszyły trudności, wykonała zadanie, ale wystawiła za swą pracę słony rachunek. Prawie 3600 zł to kwota, którą schronisko nie dysponowało, więc trzeba było zorganizować zbiórkę. Szczęśliwie faktura została uregulowana, a po śmietnisku nie ma śladu. Pozostały jeszcze do usunięcia utwardzenia i płyty chodnikowe, ale na razie trudno to zrobić za względu na błoto.

Schroniska ubywa

Widać już wyraźnie, że powierzchnia schroniska mocno się skurczyła. Przestała już istnieć tzw. kwarantanna. Opróżniony został wybieg centralny. Nakazy nadzoru budowlanego są sukcesywnie realizowane, ale na tempo prac wpływają postępy akcji adopcyjnej czworonogów oraz warunki pogodowe. - Urzędnicy nadzoru obiecali, że nie będą szczególnie naciskać na tempo robót, bo zdają sobie sprawę, że chodzi o bezdomne zwierzęta - mówi Maria Gulanowska ze Świdnickiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. - Jednak dokument stanowiący podstawę do podpisania nowej umowy mogą wydać dopiero po zatwierdzeniu kompletu wykonanych zadań. Nadleśnictwo również nie śpieszy się do podpisania nowej umowy, czekając do daty wygaśnięcia starej, czyli 31 marca. W swoim stanowisku zapowiedziało, że przed tym dniem nie zamierzało, ani nie zamierza podejmować jakichkolwiek kroków, które oznaczałyby zamknięcie schroniska. Dalej czytamy: „jeżeli Towarzystwo wywiąże się ze swoich zobowiązań i poprawi warunki sanitarno-techniczne w schronisku do stanu akceptowanego przez nadzór budowlany, Nadleśnictwo Świdnik przedłuży z nim umowę najmu.” - Wysłaliśmy do Nadleśnictwa listę wykonanych robót, ale do dziś nie mamy stuprocentowej pewności, czy umowa rzeczywiście zostanie przedłużona - dodaje M. Gulanowska. - Prace są ciężkie, wymagają odpowiedniej ilości ludzi i sprzętu, a ziemia jest nasiąknięta wodą, jak gąbka.

Brak wolontariuszy

To kolejna bolączka schroniska. Dlatego jego władze zwracają się z prośbą do osób, które chciałyby pomóc bezpośrednio przy opiece nad psami. Chodzi o ich pielęgnację, sprzątanie boksów, wymianę wody, wypuszczanie na wybieg. Potrzeba też wolontariuszy, którzy pomogą oprowadzić osoby przyjeżdżające do schroniska w celu adopcji zwierząt. Przydaliby się silni mężczyźni do uporządkowania magazynu z psią karmą. Worków jest bardzo dużo, trzeba je posegregować i poukładać. Jest możliwość dojazdu do Krzesimowa samochodem służbowym, codziennie spod kościoła Chrystusa Odkupiciela, o godz. 13.30. Powrót o godz. 21.00. Ostatnio osłabł też nieco impet adopcji. Być może przyczyniła się do tego afera z Rubinem, psem z Krzesimowa, który zaginął bez śladu na Śląsku, w wyniku niefortunnej adopcji, o której pisaliśmy niedawno. Sprawę bada teraz policja i prokuratura. – Przepraszamy, że doszło do takiej sytuacji - mówi M. Gulanowska. - Ci, którzy zabrali w dobrej wierze psy i stworzyli im dobre warunki bytowe są teraz przesłuchiwani. Odbierają to jako brak zaufania. Niestety, nie jesteśmy w stanie skontrolować każdego domu adopcyjnego, zwłaszcza gdy znajduje się setki kilometrów stąd - tłumaczą pracownicy schroniska.

Prosimy o wsparcie

Potrzebne są również pieniądze na działalność przytuliska. Nie ma dnia, żeby któryś z czworonogów nie trafił do lecznicy. Nic dziwnego. Wiele z psów to seniorzy, zwierzęta dziesięcioletnie i starsze. Koszty ich leczenia są ogromne, a to powoduje generowanie zadłużenia schroniska. - Z całego serca apelujemy. Jeżeli ktoś chce nas wesprzeć jednym procentem od podatku, na stronie schroniska jest podany numer KRS i cel szczegółowy. Wdzięczni będziemy również za wszelkie darowizny pieniężne. Jeśli ktoś nie chce przekazywać nam funduszy bezpośrednio, może pójść do jednej z lecznic, w której mamy długi i opłacić fakturę za zabiegi. Już mieliśmy takie przypadki. Zaczyna się okres kleszczowy i brakuje nam preparatów przeciw tym groźnym pasożytom. Potrzebujemy też pomocy przy udostępnianiu ofert adopcji psów w Internecie i innych mediach - wylicza M. Gulanowska.

słs

niedziela, 18 marzec 2018 11:55

Odpowie za narkotyki

W mieszkaniu 49-latka policjanci znaleźli 177 gramów marihuany, która pochodziła z jego własnej uprawy. Mężczyzna został zatrzymany.

W piątek, świdniccy kryminalni namierzyli kolejnego posiadacza środków odurzających. Z uzyskanych informacji wynikało, że w jednym z mieszkań może znajdować się większa ilość marihuany.

- W trakcie przeszukania policjanci potwierdzili swoje podejrzenia, znajdując ponad 177 gramów suszu roślinnego, który po wstępnym zbadaniu okazał się marihuaną - informuje Paweł Leśny z KPP w Świdniku.

Mężczyzna twierdził, że środki odurzające pochodzą z jego własnej „hodowli”. Teraz odpowie przed sądem za wytwarzanie środków odurzających.

49-letni świdniczanin odpowie przed sądem za wytwarzanie środków odurzających. Policjanci znaleźli w jego mieszkaniu ponad 177 g suszu roślinnego.

 

piątek, 16 marzec 2018 14:49

Ogłoszenie

Zarządzenie OW Nr 19/2018 Burmistrza Miasta Świdnik z dnia 16.03.2018 r. w sprawie głoszenia konkursów na kandydata na stanowisko dyrektora przedszkola i zespołu szkół, prowadzonych przez Gminę Miejską Świdnik.

Strona 10 z 302