• Schronisko w Krzesimowie
  • Zdrowy Świdnik
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • SH
  • Wirtualny spacer po Strefie Historii
  • Idzie sobie Grześ...
  • Repertuar
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Slajd Wirtualny Spacer
  • rodzinka
wtorek, 06 czerwiec 2017 12:18

Tworzę rzeczy wyjątkowe

Napisała 

Fotele, krzesła, szafy, biurka i komody. Przedwojenne albo z czasów PRL-u. Wszystkie wykonane ręcznie, o niepowtarzalnym wyglądzie, nadające charakter każdemu wnętrzu. O tym, że nawet ze zniszczonego mebla można wydobyć dawne piękno, opowiada Jakub Pietras, właściciel Montowni Mebli.

- Skąd takie zainteresowania?

- Zawsze podobały mi się przedmioty nadszarpnięte zębem czasu, które mają własny, niezwykły styl. Odświeżałem różne drobiazgi. Z czasem zająłem się meblami o większych gabarytach. Kiedy razem z żoną wyposażaliśmy mieszkanie, znaleźliśmy na giełdzie stół i krzesła. Wyremontowałem je i z powodzeniem nam służą, jednocześnie będąc ozdobą domu. Z czasem wpadłem na pomysł, że mogę połączyć przyjemne z pożytecznym i zająć się renowacją zawodowo.

- Gdzie znajduje Pan egzemplarze, które później odnawia i sprzedaje?

- Większość z nich kupiłem na aukcjach, portalach internetowych ze starociami albo grupach na Facebooku, które zrzeszają osoby pasjonujące się takimi przedmiotami. Jeden z foteli znalazłem dosłownie na ulicy. Był dość wysłużony i ktoś go wyrzucił. Zobaczyłem, że jest w fajnym, PRL-owskim stylu, więc zabrałem go do pracowni i zacząłem kombinować, jak można go przerobić, żeby zyskał ciekawy kształt i stał się atrakcyjny. Później zająłem się szafką pokrytą fornirem z czeczoty orzecha włoskiego. Połączyłem ją z miedzianą szufladą. Oprócz przerabiania, staram się budować według własnego pomysłu. Tym sposobem powstały, na przykład, miedziane lampy.

- Kim są klienci Montowni?

- Nie mam ścisłego grona odbiorców. Są to osoby wymagające, które szukają unikatów. Chcą nimi ożywić pomieszczenie i nadać mu wyjątkowy charakter. To również klienci, których mieszkanie jest już udekorowane w konkretnym stylu, a teraz szukają czegoś pasującego do tej aranżacji.

- Czy do renowacji można oddać własny mebel?

- Początkowo takich zleceń było niewiele, teraz pojawia się ich coraz więcej. Remonty wykonuję według pomysłu klienta. Nie zawsze jednak chętnie, bo zdarza się, że taki zabieg mógłby zniszczyć urodę mebla. Tak było, na przykład z drewnianymi szafkami, które ktoś chciał pomalować na biało. Miały wyjątkowy fornir i szkoda było zakrywać go farbą. Zaproponowałem, żeby użyć wosku bielącego. Dzięki temu szafka była odświeżona, a drewno nadal widoczne. Nie zawsze jednak udaje się wypracować kompromis. Czasem klienci chcą po prostu, żeby stary mebel wyglądał zupełnie jak nowy.

- Czy dysponuje Pan wzorami kolorów i materiałów?

- Farba inaczej prezentuje się na metalu, a inaczej na drewnie. Dlatego nie korzystam z wzorników. Zwykle zamawiający opisuje odcień lub pokazuje na jakimś przykładzie, a ja staram się znaleźć odpowiednią fabrę. Podobnie z materiałami na obicia. Jeśli jest możliwość, idziemy razem do hurtowni, gdzie można dotknąć materiału, poczuć jego strukturę i wyobrazić sobie, jak będzie prezentował się na meblu. Zdarza się, że klienci przynoszą własny materiał, który został po jakiejś innej pracy. Jeśli moja maszyna da sobie z nim radę, wykorzystuję go.

- Jaki jest koszt odnowienia mebli? Od czego zależy?

- Te z epoki PRL-u czy tak zwane klubowe, są znikomej wartości. Fotel do renowacji można kupić już za 40 złotych albo znaleźć pod śmietnikiem. Większość ceny stanowią materiały i robocizna. Trzeba kupić gąbkę, pasy elastyczne, watolinę, materiał obiciowy, który kosztuje około 50 złotych za metr. Całkowity koszt renowacji podstawowego mebla zaczyna się od 300 zł.

- To praca wymagająca dużo cierpliwości…

- Od dziecka lubiłem majsterkować i składać modele, więc ćwiczyłem cierpliwość. Teraz, gdy zajmuję się jakimś meblem, lubię robić to w zaciszu pracowni. Wtedy siadam, włączam muzykę i powoli „dziergam”. Żona zawsze powtarza, że już dawno rzuciłaby to w kąt, a ja bardzo to lubię.

- Mówi się, że w przedmiotach zaklęta jest dusza. Nie odbieramy im jej podczas odnawiania?

- Lubię myśleć, że daję im nowe życie. Ludzie przynoszą rzeczy, które nadają się do wyrzucenia, a dzięki renowacji, mogą służyć komuś przez kolejne 30 lat. Zawsze, kiedy klient dostarcza mebel, który, mimo śladów zużycia, jest w dobrym stanie, odradzam duże zmiany. Wykonuję drobną kosmetykę. Każdy egzemplarz ma w sobie historię. Był świadkiem intymnych momentów życia ludzkiego, nieustannie komuś towarzyszył.

- Które zlecenie było dla Pana najciekawsze?

- Kiedyś przyśniło mi się, że w domu po babci mojej żony stoją dwa zaniedbane, kultowe fotele Chierowskiego. Następnego dnia okazało się, że rzeczywiście są tam stare fotele, z tym, że dużo rzadsze i bardziej pożądane, wyprodukowane w Lubuskich Fabrykach Mebli w Świebodzinie. Zabrałem je do pracowni. Ze względu na ich kształt, praca była bardzo czasochłonna. Wykończenie zajęło mi ponad dwa tygodnie. Jeden sprzedałem, a drugi zostawiłem dla siebie. To teraz mój ulubiony fotel. Jestem do niego bardzo przywiązany.

- Z jakich materiałów powstają meble?

- Tworzę głównie fotele, szafki, komody i kredensy. Większość jest zrobiona z drewna, sporo ma też metalowy albo druciany stelaż. Lubię pracować z dwoma materiałami. Z metalu wystarczy tylko zedrzeć starą powłokę. Nie ma w nim korników, a wilgoć nie wyrządza większych szkód. Za to drewno jest plastyczne i miłe w dotyku. Można je fajnie obrobić, a gdy coś się zniszczy, łatwo to dorobić. W przypadku metalu, niektóre elementy trzeba oddać do piaskowania albo do ślusarza. Teraz pracuję nad fotelem, w którym chciałbym zachować jak najwięcej oryginalnych części. Zostawiam podstawę siedziska wraz z wiekowym mechanizmem, a wymieniam pneumatyczny teleskop.

- W jaki sposób można złożyć zamówienie?

- Swoje prace sprzedaję przez butiki internetowe: www.yestersen.pl i www.decobazaar.com oraz za pośrednictwem facebooka. Tam też można się ze mną skontaktować w sprawie renowacji.

- Dlaczego warto inwestować w takie elementy wystroju wnętrz?

- Meble z „sieciówki” mają być tanie, średniej jakości, „na czasie” i trafić w uniwersalne gusta. Te robione na zamówienie, to coś wyjątkowego, dedykowanego konkretnej osobie. Będą bardziej wytrzymałe, bo powstają z lepszych materiałów. Odzwierciedlają nasz charakter i czynią wnętrze wyjątkowym.

Agata Flisiak

Czytany 659 razy

Najczęściej czytane

  • DSC_0579
  • DSC_0586
  • DSC_0599
  • DSC_0643
  • DSC_0603
  • mural-2
  • DSC_0600
  • DSC_0622
  • dsc_0586
  • mural-1
  • DSC_0559