• Slajd Wirtualny Spacer
  • SH
  • Zdrowy Świdnik
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Wirtualny spacer po Strefie Historii
  • rodzinka
  • Repertuar
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • Idzie sobie Grześ...
  • Schronisko w Krzesimowie
wtorek, 16 maj 2017 08:42

Pięciolinia bez tajemnic

Napisał 

„Piosenka jest dobra na wszystko” - śpiewał przed laty nieodżałowany duet Jerzy Wasowski, Jeremi Przybora. Być może to bardzo lapidarna, ale i wyczerpująca odpowiedź na pytanie dlaczego tak garniemy się do muzyki, chcemy jej słuchać, a nawet samodzielnie grać. O jej zbawiennym wpływie na nasze życie wiedzą najlepiej nauczyciele Świdnickiego Ogniska Muzycznego, które w ubiegłym roku obchodziło 45-lecie istnienia. O historii i dniu dzisiejszym Ogniska rozmawiamy z Dariuszem Szymurą, szefem placówki.

• Okazało się, że jesteście jedną z najstarszych i najbardziej zasłużonych placówek kulturalnych w mieście. Na okolicznościowym koncercie w Miejskim Ośrodku Kultury zebrało się kilka pokoleń związanych z Ogniskiem, jak i osób, które wiernie wam przez minione lata kibicowały…

- Ten koncert przerósł nasze oczekiwania. Jesteśmy dumni z odznaczeń „Zasłużony dla miasta Świdnik”, które otrzymaliśmy od władz gminy. Słowa uznania należą się również wykonawcom koncertu jubileuszowego. Wiedzieliśmy, że będą niesamowite występy, ale nasi uczniowie rewelacyjnie poradzili sobie z różnorodnym, czasem trudnym materiałem, tworząc niesamowity klimat wydarzenia.

• Jakie były początki Ogniska?

- Działalność rozpoczęto w 1971 roku, w wynajętym mieszkaniu przy ul. Racławickiej. Po dwóch latach siedziba została przeniesiona w miejsce, w którym prowadzimy zajęcia do dzisiaj. Pierwszym nauczycielem, dyrektorem i założycielem Ogniska była Irena Wawrzyszak. Powstała wówczas, obok istniejącej klasy fortepianu, nowa - akordeonu i gitary, jak również ognisko baletowe. Opiekę merytoryczną i finansową sprawowało Towarzystwo Muzyczne im. Wieniawskiego w Lublinie. Do świdnickiego Ogniska zapraszano wówczas Jerzego Waldorffa czy Bernarda Ładysza, którzy nie mogli się nadziwić, że w tak niewielkim budynku, rozbrzmiewa tyle wartościowej muzyki. Moja praca w Ognisku zaczęła się w 1980 roku. Pięć lat później, po przejściu I. Wawrzyszak na emeryturę, zarząd TM w Lublinie zaproponował mi objęcie jej stanowiska. Krótko po wyrażeniu zgody skontaktowałem się z Jerzym Oleszczukiem, wielkim propagatorem muzyki, szczególnie jazzowej.

• Czy to był punkt zwrotny?

- Z pewnością. Widząc wiele sukcesów naszych uczniów i ogromny potencjał nauczycieli, postanowiliśmy się usamodzielnić. W 1996 roku podjęliśmy decyzję o utworzeniu Świdnickiego Towarzystwa Muzycznego. To był właściwie pomysł Jurka i jak się później okazało – strzał w dziesiątkę. Poza tym, że normalnie odbywały się zajęcia, wystartowaliśmy z nowym cyklem imprez. Mam na myśli „Małą Akademię Jazzu” – przedsięwzięcie propagujące muzykę synkopowaną, na zasadzie warsztatów muzycznych, prowadzonych przez gwiazdy polskiej sceny. Podczas każdej z siedmiu edycji imprezy, talent szlifowało około 700 uczniów. To była niepowtarzalna okazja, by poznać tajniki jazzu, wysłuchać na żywo znanych artystów, a także w praktyce sprawdzić swoje możliwości, grając i śpiewając z mistrzami. A gościliśmy wtedy m. in.: Bernarda Maseli, Jose Torresa, Krzysztofa Ścierańskiego, Ewę Urygę, Zbigniewa Wegehaupta, Janusza Szroma, Jorgosa Skoliasa czy Jeana Garganta.

• Kolejnym sukcesem był projekt „Muzyka Świata”…

- Patronat nad nim objął szef sekretariatu politycznego ministra środowiska Maciej Stryjecki. Zapraszaliśmy wykonawców z kręgów muzyki etnicznej, folkowej. Zainspirowały nas słowa Arystotelesa: „muzyka łagodzi obyczaje”. Poszliśmy tym tropem, chcąc udowodnić, że globalne różnice między ludźmi zacierają się dzięki sztuce, zwłaszcza muzyce, pochodzącej z różnych kręgów kulturowych. W tym przypadku Indii, Ukrainy, Izraela, Irlandii, Kamerunu czy Hiszpanii. Warto również wspomnieć o cyklu muzycznym „Jazz raz po raz” oraz niezliczonych spotkaniach z interesującymi postaciami literatury, m.in. Andrzejem Stasiukiem, laureatem nagrody Nike. Warto dodać, że Mała Akademia Jazzu towarzyszyła od początku świdnickiemu festiwalowi jazzowemu, a Jurek Oleszczuk był dyrektorem artystycznym imprezy, a więc człowiekiem, który miał wpływ na jej kształt i obsadę. Jego nagła śmierć w 2012 roku, była dla nas bolesnym ciosem. Straciliśmy znakomitego nauczyciela, organizatora, doradcę i znawcę muzyki. Większość koncertów i spotkań zrealizowaliśmy dzięki osobistym znajomościom Jurka z zapraszanymi gośćmi. Z wieloma z nich łączyła go przyjaźń, dzięki której nigdy nie spotkał się z odmową, kiedy zapraszał ich do Świdnika. Rok po jego śmierci, wspólnie z Komitetem Pomocy SOS „Solidarność”, zwróciliśmy się do władz miasta z prośbą o nadanie mu tytułu „Zasłużony dla Miasta Świdnika”. Zrobiliśmy to z wdzięczności za jego ofiarną i owocną pracę.

• Co dziś Ognisko proponuje mieszkańcom Świdnika?

- Nadal działamy na rzecz rozwoju i krzewienia kultury muzycznej. Lekcje muzyki odbywają się w trzech działach wiekowych: dziecięcym, młodzieżowym i dla dorosłych. Uczęszczają na nie zarówno przedszkolaki, jak i osoby w zaawansowanym wieku. Najstarszy nasz uczeń liczy 65 lat. Zajęcia odbywają się w sekcjach: elektronicznych instrumentów klawiszowych, fortepianu, akordeonu, perkusji, gitary. Powstała również klasa śpiewu. Nasi podopieczni mogą się uczyć gry solowej jak i zespołowej. Jesteśmy obecni na niemal wszystkich ważnych wydarzeniach muzycznych. Inne przedsięwzięcia, o których warto wspomnieć, to udział naszych wychowanków w konkursach powiatowych i wojewódzkich organizowanych przez WDK w Lublinie. Świetnie sobie też radzą w wojewódzkich konkursach młodych instrumentalistów. Wśród laureatów znaleźli się: Arian Duwer, Błażej Czajka, Kacper Augustyniak, Kacper Socha. W tegorocznej edycji mieliśmy trzech laureatów: Szymona Bożka, Jakuba Chargota i Kacpra Wróbla. Ten wynik uczynił nas liderem tego typu placówek w województwie. Sukcesy ogólnopolskie odnoszą nasi absolwenci: Monika Kowalczyk i Mateusz Kulczyński. Jesteśmy pewną alternatywą dla Szkoły Muzycznej. Spełniającą ważną rolę w kształceniu dzieci i młodzieży, ale jednocześnie kształtujemy nawyki uczestnictwa w kulturze, rozbudzając potrzeby wyższego rzędu.

• Przed jakimi wyzwaniami stoi dziś Ognisko?

- Przede wszystkim marzy się nam dodatkowa przestrzeń do pracy, która ułatwi zajęcia zespołom muzycznym. To zwykle kwartety lub kwintety, potrzebujące miejsca na rozłożenie sprzętu, a czasem i solidnego nagłośnienia. A nie chcemy zakłócać spokoju okolicznym mieszkańcom. Poza tym chcemy, by nasi uczniowie nadal jak najczęściej koncertowali i odnosili znaczące sukcesy, gdyż bardzo stymulują one ich rozwój. Z kolei nas, nauczycieli, pobudzają do jeszcze większego wysiłku i dają mnóstwo satysfakcji.


Świdniczanina Roku czas wybrać

W tegorocznej edycji plebiscytu tygodnika "Głos Świdnika" zaproponowano trzy kandydatury. Są nimi: Aneta Jagieła, Agnieszka Wierzyńska, położna ze szpitala w Świdniku oraz Świdnickie Towarzystwo Muzyczne. O tym, do kogo trafi zaszczytny tytuł "Świdniczanina Roku" oraz statuetka Srebrnego Atlasa, zadecydują czytelnicy tygodnika. Kupony plebiscytowe znajdą Państwo w gazecie.

słs

Czytany 504 razy

Najczęściej czytane

  • DSC_0559
  • DSC_0561
  • mural-3
  • DSC_0600
  • dsc_0036
  • mural-6
  • DSC_0603
  • DSC_0587
  • mural-7
  • DSC_0599
  • DSC_0645