• Repertuar
  • rodzinka
  • Slajd Wirtualny Spacer
  • SH
  • Idzie sobie Grześ...
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • Wirtualny spacer po Strefie Historii
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Zdrowy Świdnik
niedziela, 26 marzec 2017 09:42

Nowa wueska - jaka będzie?

Napisał 

Jakiś czas temu zrodził się pomysł przywrócenia do życia kultowego dla polskiej motoryzacji motocykla WSK. Dzięki działaniom wielu entuzjastów, jego realizacja staje się coraz bardziej prawdopodobna.

O przypomnienie historii projektu poprosiliśmy Michała Piotrowicza, zastępcę burmistrza, a prywatnie miłośnika motocykli.

- Na początku naszych działań mieliśmy zamiar uwrażliwić ludzi na wueski i inne motocykle, które przed laty zmotoryzowały Polskę, a potem, gdy posiadanie samochodu przestało być luksusem, popadły w niełaskę. W najlepszym wypadku lądowały gdzieś w stodole, inne wręcz na złomowisku lub pod płotem i niewiele z nich do dzisiaj zostało. Pamiętam takie zloty motocyklowe, w czasie których główną atrakcją wieczoru było spalenie wueski, wuefemki albo komara. Były też takie imprezy, na które nie wpuszczano wuesek i junaków, jako reliktów zamierzchłych czasów PRL, a wuesek dodatkowo jako nieekologicznych dwusuwów. Od tego czasu dużo się zmieniło. Wiele osób odrestaurowało zabytkowe maszyny, powstały na ten temat ciekawe publikacje, na przykład „Ilustrowana historia motocykla WSK” autorstwa Grzegorza Doroby. Na spotkaniach z pasjonatami przewijał się temat reaktywacji marki WSK. Długo pozostawało to na etapie marzeń czy też niesprecyzowanych planów. Z inicjatywy burmistrza Waldemara Jaksona zaczęły one nabierać konkretnych kształtów, w sensie rozpoczęcia prac badawczo-rozwojowych i uściślenia koncepcji biznesowej. Na bazie ostatnich prototypów, które nie znalazły się już na taśmie produkcyjnej, wyłowiliśmy pomysły warte rozwinięcia. Zastanawialiśmy się też nad pozyskaniem środków do sfinansowania projektu, jako że same chęci, bez pieniędzy, nie wystarczą.

- Myśleliśmy również o znalezieniu prototypowni oraz sposobie na uzyskanie homologacji. Zdefiniowaliśmy grono potencjalnych partnerów, zarówno w kwestii finansów, jak i kompetencji konstruktorskich. Chcemy ich przedstawić oficjalnie, podczas tegorocznego zlotu motocyklowego, w ostatni weekend sierpnia. Jednocześnie trwają prace koncepcyjne nad samym motocyklem. Okazało się, że chce nam w tym pomóc wiele osób mających już pewne pomysły. Na początku nowa wueska miała nawiązywać do historycznych modeli. Jednak po wielu konsultacjach doszliśmy do wniosku, że musimy odłożyć na bok sentymenty i zbudować motocykl czy też rodzinę motocykli, odpowiadających przede wszystkim współczesnym potrzebom rynku. Dlatego myślimy o tym, żeby przetestować co najmniej dwa rodzaje napędów, a jeśli chodzi o silniki spalinowe, bierzemy pod uwagę pojemności skokowe do 125 do 1000 ccm.

- Jeździłem kiedyś nowym junakiem, który był składakiem z chińskich części. Jaka jest szansa, żeby nowa wueska nie poszła w jego ślady?

- Chcemy, żeby myśl konstruktorska była polska, a produkcja wielu podzespołów i montaż motocykla odbywały się na Lubelszczyźnie. Oczywiście, na początku, będziemy musieli korzystać z wielu gotowych komponentów, ponieważ koszt produkcji podzespołów, przy niskoseryjnej produkcji, będzie zbyt wysoki. Poza tym wszyscy znani producenci korzystają z usług dostawców, wyspecjalizowanych w wytwarzaniu poszczególnych elementów motocykli.

- Jak wygląda biznesowa strona pomysłu?

- W pierwszych latach możemy zapomnieć o zysku. Jeśli jednak trafimy w oczekiwania rynku, a rzeczywiste zainteresowanie okaże się wystarczająco duże, to w perspektywie kilku lat sytuacja może się zmienić. Gdybyśmy chcieli od razu zarabiać, należałoby po prostu sprowadzać części z Chin i nalepiać na składaka znaczek WSK. Nie takie jednak są nasze zamierzenia. Chodzi o impuls do odbudowy polskiego przemysłu, myśli inżynierskiej, dobrej jakości wykonawstwa, cenionego, również na zachodzie Europy, designu. Jak już wspomniałem, potrzeby rynku są duże. Dostajemy sygnały od osób, które chciałyby kupić choćby egzemplarz serii próbnej, gdyby nie doszło do seryjnej produkcji. Oczywiście, pod wieloma względami, jesteśmy na starcie w trudniejszej sytuacji niż WSK w 1954 roku, kiedy rozpoczęto produkcję motocykli. Po pierwsze, fabryka otrzymała gotowy produkt w postaci motocykla WFM. Po drugie, nie jest naszym zadaniem zmotoryzowanie kraju poprzez ofertę prostego, taniego środka transportu, lecz przedstawienie pasjonatom polskiej myśli technicznej nowoczesnej maszyny. Zwróćmy uwagę, że reaktywacja znanych marek nie odbywa się na bazie wielkich fabryk, które produkują wszystko, co do montażu motocykla jest potrzebne. Przybiera raczej formę montowni i produkcji krótkoseryjnej, w oparciu o dostawy komponentów z wyspecjalizowanych firm. Z czasem, warto byłoby produkować ich jak najwięcej na miejscu, budując lokalny łańcuch dostaw, przekładający się na gospodarczy rozwój regionu.

- Wspominaliśmy, że świdnicki zlot motocykli będzie kamieniem milowym w historii reaktywacji wueski. W jakim sensie?

- Chcemy przedstawić konsorcjum firm i ludzi pracujących nad projektem i pierwsze szkice koncepcyjne motocykli. Zdradzimy również szczegóły dotyczące ich napędów. Zakładam, że prototyp do homologacji mógłby być gotowy w ciągu dwóch lat, a scertyfikowany motocykl do normalnej eksploatacji, rok później.

Jan Mazur

Czytany 2471 razy

Najczęściej czytane

  • DSC_0643
  • mural-2
  • DSC_0586
  • DSC_0611
  • DSC_0622
  • DSC_0575
  • DSC_0599
  • dsc_0036
  • DSC_0579
  • DSC_0603
  • DSC_0600