• rodzinka
  • Repertuar
  • Zdrowy Świdnik
  • Idzie sobie Grześ...
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • Wirtualny spacer po Strefie Historii
  • Schronisko w Krzesimowie
  • SH
  • Slajd Wirtualny Spacer
  • Schronisko w Krzesimowie
sobota, 03 październik 2015 08:55

Auta z duszą

Napisał 

Jedni kochają luksusowe, sportowe samochody prosto z salonu. Inni szukają aut klasycznych i unikatowych na rynku. O kolekcjonowaniu takich modeli i pracy nad nimi opowiada Gabriel Janik, właściciel warsztatu samochodów zabytkowych i kolekcjonerskich.

- Jak zaczęła się Pana przygoda z motoryzacją?

- Wszystko zaczęło się od motocykli, które są moją największą pasją. Jako dziecko, razem z kolegami, podziwialiśmy Junaki, Simsony AWO, które należały do ich starszych braci. Patrzyliśmy jak o nie dbają, naprawiają. Gdy miałem 16 lat, tata kupił mi pierwszy motocykl. Od tamtej pory nie rozstaję się z jednośladami. Jeżdżę, gdy tylko mam ku temu okazję.

- Miłość do dwóch kółek przerodziła się w fascynację samochodami kolekcjonerskimi i otwarcie warsztatu.

- Dorosłe życie spędziłem w Stanach Zjednoczonych. Sześć, a może siedem lat temu zająłem się wyszukiwaniem zabytkowych aut. Dużo podróżowałem po USA i Kanadzie. Interesowały mnie przede wszystkim samochody marki Porsche i Mercedes- Benz, jednak ich zakup nie był łatwy. W końcu udało mi się zgromadzić kilka interesujących egzemplarzy, jednak sam nie byłem w stanie zająć się ich odnowieniem. Zacząłem zastanawiać się nad otwarciem warsztatu w Europie, ponieważ tutaj miałem większość klientów. Zdecydowałem, że wrócę do Polski i rozpocznę działalność. To był ryzykowny pomysł, bo nie mieszkam tu od wielu lat i ciężko było mi wszystko zorganizować. Jednak znalazłem bardzo życzliwych ludzi, którzy pomogli mi znaleźć odpowiednie miejsce na warsztat. W ubiegłym roku otworzyłem go w rodzinnym Świdniku.

- Dlaczego właśnie tu?

- Mieszkałem w Świdniku do 19 roku życia. Znałem to miasto, miałem tu rodzinę i znajomych, dlatego je wybrałem. Mogłem rozpocząć działalność w każdym innym miejscu, jednak do tego pozostał mi sentyment.

- Teraz dzieli Pan życie między Stanami a Polską.

- Nie jest to łatwe. Większość czasu spędzam w Świdniku, jednak staram się wracać do domu co trzy miesiące, żeby zobaczyć, co tam się dzieje. Chciałbym dojść do tego etapu, że mogę wyjechać z Polski na dłużej. Myślę, że z biegiem czasu to się uda. Chłopaki są coraz lepsi i widzę, że bardzo dobrze radzą sobie beze mnie. Mam nadzieję, że wkrótce będę mógł zostawić ich samych, na dłużej. Czuję się trochę rozerwany między USA a Polską. Tęsknię za domem. Tam mam dziewczynę, przyjaciół, miejsca, do których lubię chodzić, a także drugi biznes, którym muszę się zajmować. Jednak obecnie warsztat jest dla mnie priorytetem i to na nim się skupiam.

- Odbiorcy restaurowanych przez Pana samochodów to Europejczycy. Czy wśród nich znajdują się także Polacy?

- Ponieważ nie znam jeszcze nikogo na polskim rynku i sam też jestem tu nowy, klienci pochodzą raczej z Europy Zachodniej. W warsztacie pracujemy nad egzemplarzami, które udało mi się pozyskać w przeszłości, aczkolwiek mamy też zamówienia na odrestaurowanie aut kolekcjonerów. Jednak na dzień dzisiejszy nie jesteśmy w stanie przyjmować takich ofert ze względu na to, że warsztat jest mały i pracujemy w niewielkiej grupie. Ogrom prac nad naszymi autami nie pozwala na realizację innych zamówień. Z biegiem czasu na pewno się rozwiniemy i zaczniemy pracować nad samochodami klientów. Mam nadzieję, że uda mi się znaleźć kolejnych pracowników, którzy nie będą tylko mechanikami. Pasjonatów, którym praca w tego rodzaju warsztacie będzie sprawiała radość.

- Nad jakimi samochodami obecnie pracujecie?

- Porsche 911 i Mercedes-Benz SL 190. Być może z czasem zajmiemy się innymi markami, ale póki co specjalizujemy się w tych dwóch. Marzę, żeby pracować nad unikatowymi samochodami, których jest bardzo mało i ciężko je zdobyć.

- Jest jakaś perełka, którą chciałby Pan się zająć?

- Jest ich parę. Na przykład Mercedes- Benz SL 300, Ferrari Daytona, czyli modele najwyższej klasy aut kolekcjonerskich. Z natury jestem osobą, której ciężko jest rozstać się ze swoimi zdobyczami. Chciałbym zatrzymać je wszystkie, bo mimo, że wśród nich znajduje się kilka modeli Porsche 911, to każdy z nich ma swój indywidualny urok. Jednak zdaję sobie sprawę, że nie mogę zostawić wszystkich dla siebie.

- Gdzie szuka Pan samochodów?

- Trzeba śledzić prywatne ogłoszenia, sprawdzać portale internetowe. Poszukiwaniem aut zajmuję się od lat, więc udało mi się nawiązać znajomości, które pomagają mi w znalezieniu nowych okazów. Zabytkowe, kolekcjonerskie samochody są bardzo ciężkie do namierzenia. Były produkowane w krótkich seriach, więc do dnia dzisiejszego zostało ich niewiele. Jednym z wielu przykładów jest Mercedes- Benz SL 190, których wyszło 26 tysięcy sztuk, przez 8 lat. Na dzisiejsze standardy produkcji aut to dosłownie garstka. Jeśli więc trafi się jakiś egzemplarz do odrestaurowania, który można kupić, to cena nie jest najważniejsza. Poza tym, auta kolekcjonerskie to świetna inwestycja.

- Znajduje Pan czas na hobby?

- Gdy zamykam warsztat, uciekam w motocykle. Pracuję nad własnymi pomysłami i projektami. Mam werwę i chęci do tworzenia nowych wizji. Myślę, że dlatego ten warsztat działa i ciągle się rozwija.

Agata Flisiak

Czytany 3311 razy

Najczęściej czytane

  • DSC_0603
  • mural-3
  • mural-4
  • mural-1
  • mural-6
  • dsc_0036
  • DSC_0587
  • DSC_0645
  • DSC_0559
  • dsc_0043
  • DSC_0567