• Idzie sobie Grześ...
  • Slajd Wirtualny Spacer
  • Wirtualny spacer po Strefie Historii
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • Zdrowy Świdnik
  • Schronisko w Krzesimowie
  • rodzinka
  • Schronisko w Krzesimowie
  • SH
  • Repertuar
niedziela, 02 listopad 2014 09:08

Świat z innej perspektywy

Napisała 

Język angielski to dziś uniwersalne narzędzie komunikacji. Słyszymy i widzimy go wszędzie – w reklamach, filmach, audycjach radiowych, rozmowach, piosenkach, na ubraniach i różnych gadżetach. Nie sposób o nim zapomnieć, bo jest obecny w każdej dziedzinie naszego życia. Jak go oswoić i spojrzeć na niego łaskawszym okiem, mówi Konrad Dejko, tłumacz oraz nauczyciel języka angielskiego.

- Dlaczego wybrał Pan angielski?

- Nauka języka zawsze przychodziła mi z łatwością. Przede wszystkim, interesowała mnie jednak kultura anglosaska. Angielski pozwala nam patrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy. Kultura angielska oraz język obejmują wiele krajów i dają możliwość poznania egzotycznych miejsc. Nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że to również zupełnie inne kultury, inna mentalność. Jeżeli poczytamy książki czy gazety, to zobaczymy, jak blisko egzotycznych kultur są Anglicy. W wielu krajach właśnie angielski jest językiem urzędowym…

- Jednak w każdym jest inaczej wymawiany…

- Tak, ale nie chodzi tylko o wymowę. Raczej o sposób postrzegania człowieka, patrzenia na otaczającą nas rzeczywistość. Znajomość słownictwa to przepustka do tego świata. W samej Wielkiej Brytanii kultury narodów, które tworzą ten kraj, są bardzo zróżnicowane.

- Do jakiego miasta czy kraju, w którym mówi się po angielsku, najchętniej Pan jeździ?

- Do Cambridge. Po pierwsze, ze względów rodzinnych, po drugie, fascynuje mnie samo miasto. Znajduje się tam jeden z najlepszych uniwersytetów na świecie. Dokonano tam wielu odkryć, które uhonorowano nagrodą Nobla. Uniwersytet ma średniowieczną zabudowę. Nigdy nie wiadomo, czy przechodzi się obok zwykłego człowieka, czy obok kogoś, kto stworzy coś, co w przyszłości będzie miało dla nas kluczowe znaczenie. To miejsce jest motorem napędowym całego kraju, nauki i kultury. Jestem też egzaminatorem tego uniwersytetu, dlatego jest mi bardzo dobrze znany.

- Na czym polegają egzaminy Cambridge?

- Egzaminów jest dużo i na różnych poziomach. Od egzaminów dla dzieci, po sprawdziany dla dorosłych na poziomie C2. Sprawdzane są kompetencje językowe, gramatyka, słownictwo. W Polsce zajmuję się egzaminami ustnymi i najczęściej mam do czynienia z osobami, które wyjeżdżają do Wielkiej Brytanii do szkoły lub do pracy. Zdarzają się też osoby, które wyjeżdżają do Australii i potrzebują dokumentów potwierdzających znajomość języka anielskiego.

- Dzieci także mogą przystąpić do takiego egzaminu?

- Egzamin dla dzieci ma zupełnie inną formułę. Przeprowadzany jest, na przykład w formie gry, w której uczestniczy kilkoro dzieci. Egzaminator jest wtedy moderatorem zabawy i obserwuje grupę. To egzamin bezinwazyjny i jednocześnie obiektywny. Dzieci nie odczuwają stresu. Taki egzamin można zorganizować też w miejscu, które dziecku kojarzy się z bezpieczeństwem, na przykład w szkole czy przedszkolu.

- Uczy Pan zarówno dzieci, jak i dorosłych. Jak wyglądają lekcje w Pana szkole?

- Ważnym momentem jest tworzenie grup. Dobieramy grupy pod względem poziomu językowego, wieku i zainteresowań. Jeśli są to dorośli, zwykle nie ma problemu. Jednak jeśli są to młodsze osoby, wiek staje się istotny. Czasami jest to trudne, bo mamy uczniów, którzy uczą się w gimnazjum, a są już na poziomie C1, C2 i chcą mieć własną grupę. Trzeba więc stworzyć takie grupy, żeby wszyscy czuli się komfortowo. W naszej szkole, stawiamy na rozmowy w języku angielskim. Gramatyka też jest ważna, o ile sprzyja komunikacji. Wszystko musi być jednak zbilansowane, bo zdarzają się sytuacje, kiedy gramatyka wcale nie jest istotna. Kiedy pojedziemy do Anglii, nieprawidłowa wymowa będzie dla nas największym problemem. Ludzie często popełniają błędy, bo słyszą hasła reklamowe po angielsku, które lektor niepoprawnie czyta. Musimy wyrobić w sobie nawyk poprawnego mówienia i wtedy zobaczymy, że mówienie po angielsku wcale nie jest trudne.

- A jak zachęcić dzieci do nauki języka angielskiego?

- Ważny jest wybór materiałów. Trzeba wybierać takie, które są związane z życiem dziecka. Maluchy są bardzo ciekawskie, chodzi tylko o to, żeby obudzić w nich tę ciekawość i żeby ich nie zanudzić. To trudne, bo dzieci są różne. Mają różną inteligencję i energię. Niektóre muszą być w ciągłym ruchu, bo inaczej sprawiają kłopoty, inne wolą słuchać, rysować albo pisać. Bardzo ważna jest też motywacja.

- Czy zdarzają się zabawne sytuacje związane z błędami językowymi?

- Jesteśmy otoczeni angielską kulturą. Na ubraniach często znajdują się napisy w tym języku. Czasem zastanawiam się, czy osoba, która wyprodukowała ubranie, wiedziała co oznacza dany napis, czy użyła go złośliwie, czy też ma takie duże poczucie humoru, a może jest to po prostu przypadek. Bywa, że ludzie noszą śmieszne lub obsceniczne napisy, które zależnie od kontekstu znaczą coś innego, a my o tym nie wiemy, bo jest to gwara albo slang. Klasycznym błędem, jest tak zwany błąd słowiański, kiedy ludzie ubezdźwięczniają dźwięczne spółgłoski na końcu wyrazu. Na przykład, kiedy ktoś mówi, że „je stopę”, bo zamiast „food” mówi „foot”. Częstym błędem jest też angielska wymowa słowa „lotnisko”.

- W Pana szkole uczyło się wiele osób. Czy jest ktoś, kto wywarł na Panu szczególne wrażenie?

- Jest wiele osób, które od poziomu „zero”, doszły do poziomu C2. Najbardziej jednak pamiętam uczennicę, która miała bardzo duże problemy z nauką języka. Jestem bardzo dumny, że dzięki swojej determinacji, udało jej się opanować angielski. Przyszła do nas rok przed maturą i ten rok wystarczył, by tak opanowała angielski, że bez problemu zdała maturę, dostała się na studia w Warszawie, a teraz ma szansę na bardzo dobrą pracę. Jestem dumny, że mogłem uczestniczyć w jej sukcesie.

- Jest Pan też tłumaczem. Które zajęcie sprawia Panu większą przyjemność, uczenie czy tłumaczenie?

- Nie potrafię wybrać, bo są to zupełnie inne rzeczy. Bardzo lubię kontakty z ludźmi, więc uczenie to dla mnie ogromna przyjemność. Tłumaczenie z kolei, to swego rodzaju terapia, bo wtedy mam ciszę, spokój. To tak, jak robienie na drutach. Nie zastanawiasz się, tylko pracujesz automatycznie. Robię tłumaczenia dla Uniwersytetu Medycznego i Uniwersytetu Przyrodniczego, więc to też jest bardzo satysfakcjonujące. Dzięki tłumaczeniom mogę dowiedzieć się wielu nowych rzeczy. Ustne tłumaczenia też są ciekawe. W ubiegłym tygodniu obsługiwałem Międzynarodowe Targi Pracy, w których biorą udział przedstawiciele firm z Unii Europejskiej. Musiałem się przygotować pod względem merytorycznym, aby móc pomóc ludziom znaleźć pracę w zagranicznych przedsiębiorstwach.

- Jest Pan fascynatem kultury anglosaskiej. Woli Pan czytać literaturę w oryginałach czy w tłumaczeniach?

- Czytam wyłącznie oryginały. Robię to już od szkoły podstawowej i myślę, że jest to najlepszy sposób, aby nauczyć się języka. Czytanie Shakespeare’a po angielsku jest wciągające, bo niektóre fragmenty brzmią jak kryminał. Nigdy nie czytałem Shakespeare’a po polsku. Znam tylko kilka fragmentów w tłumaczeniu Barańczaka, które zrobiły na mnie naprawdę duże wrażenie. Jednak polskie tłumaczenie to zupełnie inna książka.

- Pana drugą pasją są kajaki…

- Tak, ale ta pasja łączy się z językiem angielskim. Kiedy pływam, lubię słuchać audiobooków po angielsku. W ten sposób mogę łączyć oba zainteresowania. Na Lubelszczyźnie mamy bardzo dużo pięknych terenów, gdzie można pływać kajakiem. Bardzo lubię pływać po Wiśle, w okolicach Kazimierza Dolnego czy po Wieprzu. Zwykle pływam, kiedy na dworze jest deszczowa pogoda. Wtedy jadę nad rzekę, zakładam wodoszczelną kurtkę kaptur, rękawicę i mogę pływać, bo nie ma złej pogody, jest tylko złe ubranie.

- Jak zachęcić Polaków do uczenia się języka angielskiego?

- Zachęcam wszystkich, żeby pojechali na kilka dni do Anglii i zobaczyli, jak tam jest. Bez względu na to, czym się interesujesz, zawsze znajdzie się ktoś, kto ma takie same zainteresowania. Chciałbym, żeby Polacy przestali patrzeć na angielski powierzchownie, aby dostrzegli w nim kulturę i cywilizację. Chciałbym, żeby ludzie spojrzeli na świat z innej perspektywy.

rozmawiała Agata Flisiak

Czytany 3087 razy

Najczęściej czytane

  • DSC_0559
  • DSC_0579
  • DSC_0599
  • DSC_0622
  • mural-5
  • DSC_0603
  • mural-2
  • DSC_0611
  • DSC_0586
  • DSC_0560
  • dsc_0586