• Wirtualny spacer po Strefie Historii
  • Zdrowy Świdnik
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • rodzinka
  • Repertuar
  • SH
  • Idzie sobie Grześ...
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Slajd Wirtualny Spacer
piątek, 10 maj 2013 14:04

Poznaliśmy mistrza ortografii

Napisała 

Olga Nowak została tegoroczną zwyciężczynią Wojewódzkiego Konkursu Ortograficznego im. dr. Sławomira Myka „O Złote Pióro Burmistrza Świdnika”.

Wyłoniona została także złota dziesiątka laureatów. Wszyscy uczestnicy zostali nagrodzeni dyplomami i gadżetami promocyjnymi miasta i powiatu. 

Złota dziesiątka laureatów:

Olga Nowak

Żaneta Zawadzka

Jakub Domański

Kinga Kliszcz

Maciej Giza

Artur Popławski

Hanna Lekan

Paweł Wołczuk

Marek Wawrzyszko

Sylwia Drwal

Tekst dyktanda:

Hajda po Złote Pióro

Czekając w Porcie Lotniczym Lublin w Świdniku na przylot samolotu z egipskiego Marsa Alam, rozmyślałem o rychłym spotkaniu z kolegą. Chrystiana, ornitologa o uważnym spojrzeniu prestidigitatora , nie widziałem… Ho, ho, ho… Kilka ładnych lat. Ostatnio rozmawiałem z nim na Facebooku, zapraszając do udziału w Wojewódzkim Konkursie Ortograficznym im. dra Sławomira Myka „O Złote Pióro Burmistrza Świdnika”. Propozycję przyjął bez wahania. Rozejrzałem się w tłumie pasażerów. Cha, cha – zaśmiałem się na widok znanej mi, chociaż przecież nie Chrystianowej twarzy. - Jurek, huncwocie, co ty tutaj robisz? Ha? - poklepałem po ramieniu chwata ze szkolnych lat, dzisiaj zasłużonego krwiodawcę z Klubu Honorowych Dawców Krwi-PCK im. bł. ks. Jerzego Popiełuszki przy AgustaWestland PZL-Świdnik SA. Okazało się, że Jerzy oczekuje na przyjaciela, również krwiodawcę, a także byłego działacza podziemnego radia Solidarność, rzutkiego Bożysława, który przylatuje z Luton. - Będziemy świętować 40. rocznicę założenia klubu HDK oraz 30. rocznicę wyemitowania pierwszej audycji legendarnego radia, stworzonego przez świdniczanina Henryka Gontarza i lublinianina Ireneusza Haczewskiego – poinformował mnie Jerzy, machając jednocześnie do szczupłego mężczyzny, którego wypatrzył w hordzie podróżnych, zbliżających się od strony karuzeli z bagażami. - Ha! Hu! Przebóg! To nie halucynacje – usłyszałem znienacka. Przede mną, niczym upiór z Hitchcocka, pojawił się przyprószony siwizną, ale wciąż przystojny Chrystian. W domu nie zmitrężyliśmy czasu. Przegryzaliśmy przyrządzonego przez moją małżonkę halibuta, tudzież węgorza zasmażanego z bakłażanami w kolorze oberżyny, z żurawiną, borówką i rzeżuchą oraz niedużą gomółką holenderskiego sera. Chrystian z żarem w oczach opowiadał o białorzytkach, nurzykach, pierzastej piegży, krzykliwym kszyku i sójce niezgułce. - My tu gadu-gadu – przerwałem przedłużającą się perorę kolegi - a jutro, bodajże V już edycja konkursu, do którego cię namówiłem. Nolens volens, czas więc na krótkie resume poprzednich zmagań. To był prawdziwy horror! Piszących o ból głowy przysparzały obco brzmiące wyrazy i wyrażenia, które wszakże są częścią ojczyzny – polszczyzny np.: doktor honoris causa, par excellence, vis-a-vis. Rzedły im także miny, gdy słyszeli: hałastra, chryja, hucpa, chojrak, chyżo, zanadto, na co dzień, ze wszech miar, naprędce. - Widzę, że organizatorzy „uwarzyli” teksty naszpikowane różnymi ważkimi trudnościami ortograficznymi – skonstatował Chrystian, a jego oblicze przybrało kredowobiały odcień. – I napiszże to człowieku! – westchnął ciężko, po czym znużony zapadł w drzemkę.

Najczęściej czytane

  • mural-7
  • DSC_0567
  • DSC_0586
  • DSC_0611
  • mural-4
  • DSC_0617
  • DSC_0575
  • mural-1
  • DSC_0622
  • dsc_0043
  • dsc_0586