Wydrukuj tę stronę
czwartek, 13 luty 2020 09:37

Działka przejrzała na oczy

Napisane przez 

W styczniu pisaliśmy o pierwszej akcji Pegimeku. Wówczas to ekipa spółki uporządkowała część lasu Bażantarnia, chociaż sprzątanie terenów prywatnych nie należy do jej obowiązków. Bażantarnia okazała się jednym z kilku miejsc w Świdniku, potrzebujących natychmiastowych porządków. Kilka dni temu grupa oczyszczania udała się, by wydobyć spod śmieci zadrzewioną działkę na rogu ul. Polnej i Lotników Polskich.

- Akcja w Bażantarni, przeprowadzona 13 stycznia, była pierwszym etapem porządkowania naszego miejskiego otoczenia, o którym generalnie można powiedzieć, że jest zadbane. Tym bardziej kłują w oczy wyspy śmieci, znajdujące się głównie na otwartych działkach prywatnych. Postanowiliśmy zabrać się i za nie, chociaż nie należą do obszarów objętych naszą statutową opieką. Ale przecież Świdnik jest jeden - tłumaczy Jerzy Irsak, prezes Pegimeku.

Działka objęta sprzątaniem jest zdecydowanie mniejsza od Bażantarni. Dlatego grupa oczyszczania złożona z kilkunastu osób otrzymała ambitne zadanie wysprzątania jej w całości. Zajęło to kilka godzin i trzy samochody zebranych worków. Interwencję poprzedziła informacja skierowana do Straży Miejskiej. Podobnie jak Bażantarnia, działka przy Polnej jest stałym miejscem spotkań amatorów taniej zabawy, którzy jednak zapominają o likwidacji śladów swojego pobytu. Niestety, właściciel nie zadbał o ogrodzenie tego kawałka ziemi, co znacznie ułatwia jego zaśmiecanie. Aktywność Pegimeku spotkała się z bardzo pozytywnym przyjęciem wśród świdniczan.

- Poprzez media społecznościowe otrzymaliśmy wiele przychylnych opinii. Tym bardziej motywuje nas to do kontynuacji działań. Oczywiście sami rozglądamy się z terenami wymagającymi uporządkowania, ale wdzięczni będziemy również za sygnały mieszkańców - mówi J. Irsak.

Prezes Pegimeku obiecuje, że jego firma nie zapomni o Bażantarni, która wciąż potrzebuje pomocy. Uważa jednak, że tej sprawy nie da się załatwić wyłącznie siłami przedsiębiorstwa.

- Jak już mówiłem, las wymaga rozwiązań systemowych. Przede wszystkim monitoringu zapobiegającego odradzaniu się nielegalnych wysypisk. Wśród drzew wciąż zalega tyle śmieci, że kompleksowe oczyszczenie terenu przekracza nasze siły i możliwości techniczne - przekonuje szef spółki.

Zamiana dzikiego śmietnika o nazwie Bażantarnia w tereny, po których z chęcią będą spacerować świdnickie rodziny, zabierze zapewne sporo czasu i wymagać będzie niemałych pieniędzy. Najważniejsze jednak, że pierwszy krok został zrobiony.

jmr