• Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
  • Schronisko w Krzesimowie
  • rodzinka
  • Idzie sobie Grześ...
  • Repertuar
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • Zdrowy Świdnik
czwartek, 28 listopad 2019 14:52

Za kulisami lotniczej ucieczki

Napisała 

Uczniowie świdnickich szkół wzięli udział w niecodziennej lekcji historii. W Miejskim Ośrodku Kultury gościli twórcy filmu „Lot do wolności”: reżyser Grzegorz Linkowski oraz scenarzysta Krzysztof Załuski.

Najnowszy obraz G. Linkowskiego opowiada o pasażerach samolotu świdnickiego aeroklubu Jak 12 A o znakach SP-KLA. Pilotowany przez Leszka Piłata, trafił za żelazną kurtynę. 24 października 1983 roku, o godzinie 11.26, maszyna wystartowała z lotniska w Świdniku. Oficjalnie celem było Leszno. W rzeczywistości stało się nim berlińskie lotnisko Tempelhof.

Na trop niezwykłego wyczynu wpadli, przeglądając teczki w archiwum lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, regionaliści ze Świdnika. Opracowanym przez nich tematem, zamieszczonym na portalu „Świdnik na kartach historii”, zainteresowali się Krzysztof Załuski i Grzegorz Linkowski.

Dziś świdnicka młodzież miała okazję obejrzeć film i poznać kulisy jego powstawania. Nim jednak twórcy „Lotu do wolności” zdradzili sekrety produkcji, głos zabrał burmistrz Waldemar Jakson: - Ten film mógłby nosić również tytuł „Ucieczka z więzienia”. W czasach, które pokazuje, Polska była podporządkowana Związkowi Radzieckiemu. Istniało polskie wojsko, ale kontrolowane przez tajne służby radzieckie. Nie można było wyjechać za granicę. Tylko ludzie powiązani z reżimem komunistycznym dostawali paszporty, by ruszyć na Zachód.

Świdnik inspiruje

Mimo że Świdnik jest młodym miastem, stał się źródłem wielu ekranowych historii. Dlaczego filmowcy wybrali właśnie to miasto?

- Zrobiłem tu kilka obrazów, ponieważ historia miasta jest świetnie dokumentowana i kultywowana. Powstanie portalu „Świdnik na kartach historii” daje ludziom takim jak ja możliwość znalezienia pożywki dla scenariusza - wyjaśnił Grzegorz Linkowski i dodał: - W imieniu producenta chciałbym podziękować burmistrzowi, że po raz kolejny nam zaufał i wsparł produkcję, która będzie promowała Świdnik. Jesteście koproducentami kilku ważnych filmów historycznych w tym kraju. Świdnik nie jest lokalnością. Jeśli spojrzy się na miasto przez lupę, zobaczy się, że ogniskuje w sobie ważne zjawiska, czasami pierwsze na mapie Polski, a wcześniej PRL, które związane były z porywami wolności.

O pracy nad filmem opowiedział również jego scenarzysta, Krzysztof Załuski: - Najtrudniejsze było to, że do końca nie wiedzieliśmy, kto w nim wystąpi. Draczewski zmarł, dwie osoby nam odmówiły. Na szczęście zgodził się Leszek Piłat, bardzo wyrazista postać. Zdradzę jeszcze coś, czego na ekranie nie zobaczyliście. Jacek Draczewski, który jako czteroletni chłopiec uciekł z ojcem z PRL, ostatniego dnia pobytu w Polsce na planie filmowym powiedział, że wszystko przemyślał i że zapisuje się na kurs samolotowy. Także idzie w ślady ojca. Natomiast Leszek Piłat jest już na emeryturze. Kupił kampera i wyruszył w podróż dookoła Stanów Zjednoczonych. Później chce znaleźć ciepłe miejsce i tam spędzić resztę życia.

Niewątpliwie wątkiem, który szczególnie poruszył widzów „Lotu do wolności”, była historia Jacka Draczewskiego i jego rodziców. Twórcy filmu opowiedzieli o emocjach, które targały bohaterem.

- W nim wciąż istnieje problem rozłąki z matką, tej relacji, która została przerwana. Tata zabrał go na „wycieczkę” i nagle mama zniknęła na 8 lat. To wstrząsające. On ciągle pytał, kiedy do nich przyjedzie i słyszał, że już niedługo. Teraz, po raz pierwszy spędzą wspólnie święta. Ta część filmu, która jest im poświęcona, stała się ich terapią - powiedział G. Linkowski.

Podczas czwartkowego spotkania, twórcy produkcji zdradzili również, gdzie będzie można ją jeszcze zobaczyć. W planach jest sześć emisji na antenie Telewizji Polonia i TVP Historia. Film zostanie również pokazany w Berlinie, Chicago oraz na innych festiwalach.

Najczęściej czytane