• Schronisko w Krzesimowie
  • rodzinka
  • Idzie sobie Grześ...
  • Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • Zdrowy Świdnik
  • Repertuar
sobota, 10 sierpień 2019 12:00

W zielono-złotych barwach

Napisała 
W zielono-złotych barwach fot. z archiwum Niny Furmaniak

Nina Furmaniak przygodę z tenisem rozpoczęła w wieku 6 lat. Była wychowanką Klubu Tenisowego Avia Świdnik, gdzie szkoliła się pod okiem Rado­sława Siczka. Ciężka praca, determinacja i zaangażowanie pozwoliły jej znaleźć się wśród czołowych zawodników Polskiego Związku Tenisowego. Po sukcesach w Polsce, przyszedł czas na zmiany. Obecnie jej nazwisko figuruje na liście studentów i sportowców uniwersytetu mieszczącego się na sło­necznej Florydzie, w Stanach Zjednoczonych.

Jedna z najlepszych

Nina ma na koncie wiele sukcesów. Dwukrotnie uzyskała kwalifikację do turnieju „Masters”, w którym startują tylko najlepsze zawodnicz­ki w kraju. W Bytomiu i Pabianicach zajęła 5. lokatę. Zwyciężyła Grand Prix do lat 18. Zdobyła też tytuł Mi­strzyni Polski. W Bytomiu, wraz z Pauliną Mattik, zwyciężyły w grze podwójnej.

Jej osiągnięcia doceniane są rów­nież w Świdniku. W lutym w ramach Plebiscytu na Sportowca i Trenera roku 2018, otrzymała nagrodę w kategorii „Senior”. Przyznano jej również tytuł „Nadziei Świdnickiego Sportu”. Za ubiegły rok, jako jedna z 45 zawodników, otrzymała nagrodę burmistrza.

8 556 km od domu

Saint Leo University powstał 130 lat temu. Jest jednym z najlepszych i najstarszych katolickich uniwersy­tetów na południowym wschodzie Stanów Zjednoczonych. Nina dołą­czyła do jego społeczności w sierp­niu ubiegłego roku. Kierunek, który wybrała, to ekonomia. Obecnie rozpoczęła „Sophomore year”, czyli drugi rok studiów.

- Dostałam wiele propozycji. Róż­ne placówki przedstawiły mi swo­ją ofertę. O wyborze Saint Leo za­decydowała świetna lokalizacja, dobry kontakt z trenerem i inte­resujące kierunki studiów - mówi Nina Furmaniak.

Po przeprowadzce szybko od­nalazła się w nowym środowi­sku. - Uważam, że sportowcom na uniwersytecie jest się o wiele  łatwiej zaklimatyzować. Od razu mają znajomych z drużyny, z któ­rymi spędzają większość czasu i nawzajem się wspierają. Ja mia­łam szczęście! Na pierwszym roku moją współlokatorką była kole­żanka z drużyny, Francuzka. Po­chodziła jednak z Polski, więc bez problemu porozumiewałyśmy się - wspomina świdniczanka.

Intensywny czas treningów

Oprócz zajęć naukowych, Nina wiele czasu poświęca treningom. W trakcie I semestru, który trwa od sierpnia do grudnia, odbywają się one pięć dni w tygodniu, dwa razy dziennie. Poniedziałki, środy i piątki przeznaczone są na tenis i lekkoatletykę, w łącznym czasie 3 godzin. We wtorki oraz czwartki treningi tenisowe i siłowe trwają 2,5 godziny.

W regularnym sezonie, od stycz­nia do czerwca, zajęcia wyglądają inaczej. Sześć dni w tygodniu Nina trenuje na korcie po 2,5 godziny. W poniedziałki, środy i piątki godzinę szkoli się pod kątem lekkoatletyki. Wtorki i czwartki poświęca na go­dzinne ćwiczenia siłowe.

- Treningi ogólnorozwojowe i siło­we są podobne do tych w Polsce. Różnicę odczuwa się jednak pod­czas szkoleń tenisowych. Trener nie podchodzi do nikogo indywidual­nie. Bardziej skupiamy się na takty­ce niż na elementach technicznych - tłumaczy zawodniczka.

Do boju Saint Leo! 

W USA szczególnie ważne jest wsparcie i dopingowanie. - Atmosfera tutaj jest inna. Każda osoba z drużyny ma za zadanie motywować swoje koleżanki, dla­tego treningi są bardzo głośne. Co dwie minuty padają hasła „Let’s go Leo”, „Go green, go gold” albo „Let’s go girls”. Jesteśmy bardzo zmotywowane, bo mamy ten sam cel. Chcemy znaleźć się w rankin­gu i uzyskać jak najlepszy bilans wygranych meczy - opowiada te­nisistka.

W ubiegłym roku drużyna Niny liczyła osiem osób. Zawodniczki pochodziły z różnych stron świa­ta: Australii, Łotwy, Czech, Francji, USA, Serbii i Hiszpanii. Nowy rok akademicki przyniesie zmiany.

- Kilka dziewczyn odchodzi, ponie­waż skończyły studia. Wkrótce na ich miejscu pojawią się nowe teni­sistki ze Szwecji i Stanów Zjedno­czonych - dodaje Nina.

Dziś za Oceanem, a jutro?

- Moim głównym celem jest za­kończenie studiów z jak najlepszy­mi wynikami naukowymi i spor­towymi - podkreśla Nina. - Nie jestem pewna, czy zostanę dłużej w Ameryce. Wszystko zależy od tego, gdzie znajdę pracę i gdzie będę miała najlepsze warunki roz­woju.

Najczęściej czytane