• Idzie sobie Grześ...
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • rodzinka
  • Zdrowy Świdnik
  • Repertuar
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
niedziela, 07 lipiec 2019 08:03

Rotacyjny ciągle straszy

Napisane przez 

Nad znaczeniem słowa „rotacyjny” zastanawia się codziennie pan Jacek, mieszkaniec wie­żowca przy ul. Racławickiej 28. Zamieszkał w nim zaledwie półtora miesiąca temu, a już chętnie czmychnąłby z niego gdzie pieprz rośnie. - Gdyby ktoś powiedział, że przyjdzie mi żyć w bloku, w którym potrzeby fizjologiczne załatwia się na klatce schodowej czy w win­dzie, popukałbym się w czoło. Niestety, takie zachowania są tu normą - narzeka.

Jedenastopiętrowiec, zwany po­tocznie rotacyjnym, od lat cieszy się nikczemną sławą. Wybudowano go 40 lat temu. Początkowo służył przede wszystkim do rozwiązywa­nia problemów mieszkaniowych młodych małżeństw. Małżonkowie zamieszkiwali w nim przez kilka lat. Przez ten czas szukali nowego lokum, a ich miejsce zajmowali na­stępni. Stąd wzięła się nazwa. Na przełomie lat 90. do wieżowca trafi­ło wiele rodzin z marginesu. Bijatyki i pijaństwo były wtedy codziennoś­cią.

Wielkie rozczarowanie

Pan Jacek sprowadził się do Świd­nika 15 maja. Wcześniej mieszkał w jednym z bloków lubelskiej spół­dzielni mieszkaniowej „Motor”. Po rozstaniu z żoną i podziale mająt­ku kupił własne mieszkanie. Jedno z lubelskich biur nieruchomości pośredniczące w zakupie dyskret­nie przemilczało wiele istotnych informacji na temat bloku. Na razie świeżo upieczony lokator jest, deli­katnie mówiąc, mocno rozczarowa­ny standardem życia w świdnickim „drapaczu chmur”. Jak twierdzi, mieszkał 30 lat w Lublinie, również w wieżowcu. Zdarzały się tam różne incydenty, ale nie na taką skalę.

- Ostatnio o drugiej w nocy obudziła mnie sąsiadka, krzycząc, że syn chce ją pobić - relacjonuje pan Jacek. - Prosiła mnie o interwencję. Odpo­wiedziałem, że od tego jest policja. Prawie codziennie natykam się po drodze do mieszkania na ludzkie odchody. Są na korytarzach i przy windzie. Do sprzątania zatrudniona jest osoba, ale nie zawsze wykonuje to na bieżąco. Lokatorzy muszą więc uszczuplać domowe budżety, ku­pując przeróżne detergenty i środki odkażające. Próbujemy zneutralizo­wać ten wszechobecny smród. Nie wspominam już o tym, że fekalia wnosimy na butach do mieszkań! Dzwoniłem do sanepidu. Kazano mi złożyć dokumentację zdjęciową i podanie, jako podstawę do inter­wencji. Na półpiętrach regularnie odbywają się libacje alkoholowe. Dzwoniłem z interwencją do Straży Miejskiej. Dyżurny odpowiedział mi, że jeżeli spółdzielnia zgłosi potrze­bę, patrole będą pojawiać się w bu­dynku częściej.

Nic nie da się zrobić?

Pan Jacek nie załamuje rąk i próbuje zaprowadzać porządek, nie ogląda­jąc się na innych. Zaraz po wprowa­dzeniu się do mieszkania usunął, z pomocą sąsiada, stare, porzucone na korytarzu meble. Wcześniej to zawalisko nikomu nie przeszkadza­ło.

- Cięgle słyszę, że w rotacyjnym nic się nie da zrobić. A gdzie jest napisane, że taki budynek ma ciągle wymykać się spod kontroli? Poza­miatałem i pomyłem podłogi. Za­łożyłem wizjer w drzwiach wejścio­wych na pierwsze piętro, kupiłem minialarm. Dzięki temu wiadomo, że ktoś obcy kręci się po piętrze, szczególnie w nocy. Wydałem już 50 zł na środki czystości i gumowe uszczelki do naprawy zsypu. Od czegoś trzeba zacząć. Najlepszym rozwiązaniem byłby montaż mo­nitoringu, zwłaszcza na pierwszym piętrze, gdzie najczęściej dochodzi do zakłóceń porządku. Przeszkodą są koszty i kwestie techniczne. Na instalację kamer trzeba wydać ok. 15-20 tys. zł. Podczas rozmowy z wiceprezesem SM usłyszałem, że spółdzielnia nie ma wolnych środ­ków. Blok musi sam te pieniądze za­robić, na przykład pobierając opłaty za banery reklamowe wywieszane na elewacji. Podobno blok należy do najbardziej zadłużonych wśród wszystkich budynków spółdzielni - dodaje pan Jacek.

Mieszkańcu, pilnuj się sam

Problem zakłócania porządku w wieżowcu przy ul. Racławickiej 28 jest dobrze znany zarządowi Spół­dzielni Mieszkaniowej. Jego roz­wiązanie nie jest jednak proste.

- Zamontowanie kamery tylko na jednym półpiętrze klatki schodowej pociągnęłoby roszczenia ze strony mieszkańców innych części budyn­ku - wyjaśnia Grzegorz Matacz, wi­ceprezes SM w urzędowym piśmie adresowanym do pana Jacka. - Ob­jęcie monitoringiem wszystkich ko­rytarzy i części wspólnych obiektu jest niemalże niemożliwe technicz­nie, a na pewno bardzo kosztowne. Sytuacje, o których mowa, mają miejsce najczęściej w godzinach po­południowych i wieczornych oraz w dni wolne od pracy. Dlatego bezpo­średnia interwencja pracowników spółdzielni nie jest możliwa. Z na­szej strony, w imieniu mieszkańców, wielokrotnie występowaliśmy do Straży Miejskiej i Komendy Powia­towej Policji z prośbą o wzmożenie patroli na terenie budynku. Dlatego prosimy o baczne zwracanie uwagi na osoby gromadzące się na klatce schodowej oraz w innych częściach wspólnych i niezwłoczne zgłaszanie do odpowiednich służb prewencyj­nych.

- Do tego nie potrzeba specjal­nych monitów ze strony Spółdzielni Mieszkaniowej - wyjaśnia Janusz Wójtowicz, komendant świdnickiej Straży Miejskiej. - Każdy incydent należy zgłaszać natychmiast. Wtedy jest szansa, że sprawca zostanie zła­pany na gorącym uczynku i ukarany. A muszę podkreślić, że ostatnio nie mieliśmy żadnych niepokojących sygnałów z rotacyjnego. Jeżeli cho­dzi o zakłócanie ciszy nocnej, trze­ba dzwonić na policję. W tym cza­sie pracujemy tylko przy obsłudze monitoringu. Nocnych patroli nie mamy, bo straż miejska nie może w nocy interweniować. Jednak w dzień, podobnie jak policja, zawsze jesteśmy gotowi pomóc.

słs

Najczęściej czytane