• Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
  • Repertuar
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • rodzinka
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Idzie sobie Grześ...
  • Zdrowy Świdnik
środa, 10 kwiecień 2019 08:43

Pomoc wciąż potrzebna

Napisane przez 
Pomoc wciąż potrzebna fot. Anna Broda

W ubiegłym tygodniu wróciła z Litwy ekipa świdniczan, która już po raz drugi zawiozła dary dla pol­skich dzieci z Solecznik. Ubiegłoroczna wizyta pokazała, w jak trudnym położeniu material­nym jest polska społeczność w okolicach Wilna. Drugi transport był dużo większy, a jego adre­saci ogromnie wdzięczni, nie tylko za paczki, ale również pamięć rodaków z ojczyzny.

- Początkowo obawiałam się trochę o efekty zbiórki, ale dary zaczęły napływać lawinowo. Młodzież z I Liceum Ogólnokształcącego zebrała 300 kilogramów żyw­ności - mówi Anna Broda z Miejskiego Ośrodka Kultury. - Likwidujący się sklep papierniczy z Lublina przekazał cały towar, w tym około 1000 zeszytów. Zebrali­śmy też dużo ubrań i ponad 20 te­lefonów komórkowych, tablet oraz laptop, które są obiektem marzeń polskich dzieci na Litwie. Chociaż mieliśmy do dyspozycji większy samochód niż poprzednim razem, zmuszeni byliśmy pozostawić część zebranych rzeczy, głównie odzież zimową, zabawki i książki, które po­jadą na Litwę następnym razem - dodaje A. Broda.

Świdniczanie odwiedzili Soleczni­ki, Podborze, Ejszyszki, Koniuchy, Butrymańce oraz zagubione wśród lasów Niewoniańce, gdzie autobus dojeżdża raz dziennie i tylko w cza­sie roku szkolnego, by zabrać dzieci na zajęcia. Każde tego rodzaju od­wiedziny są dla litewskich Polaków świętem.

- Kiedy byliśmy tam przed Bożym Narodzeniem, magazyn Wspólno­ty Miłosierdzia Bożego, kierowanej przez Tadeusza Romanowskiego, był pełen darów. Tym razem wyglą­dał jak na przednówku, był pusty. Trafiły do niego głównie ubrania. Żywność rozwoziliśmy do rodzin. Jeden z chłopców dostał telefon komórkowy. Takiej radości nie wi­działam. 10-letnie dziecko płakało, śmiało się, ręce mu się trzęsły… Jego starszy brat kończy 16 lat i szkołę, planuje wyjazd do pracy do Szwecji, żeby wspomóc materialnie rodzinę. Po poprzednim pobycie jestem już trochę uodporniona na widok wszechwładnego ubóstwa, ale pierwszy raz w życiu weszłam do domu, w którym było jeszcze klepisko, gdzie mieszkała rodzina z siedmiorgiem dzieci i dziadkami. Dziadek był w czasie wojny żołnie­rzem Armii Krajowej. Teraz podłogą jego domu jest ubita ziemia - opo­wiada A. Broda.

Polskim akcentem poprzedniego pobytu na Litwie był opłatek, który otrzymała każda obdarowana rodzi­na. Tym razem wszystkim wręczono flagę narodową z listem podpisa­nym przez premiera Morawieckie­go.

- Wszystkie inne dary zaraz poszły na bok. U ludzi widać było wiel­kie wzruszenie. Niektórzy od razu zawieszali biało-czerwone barwy. Mam czasem wrażenie, że oni są bardziej polscy niż my - kończy A. Broda.

Kolejna wyprawa planowana jest na wrzesień bądź październik. Bardziej na październik, bo przecież u nas wrzesień też jest finansowo ciężki. Chodzi o to, żeby ciepłe ubrania za­wieźć przed zimą, a nie w połowie jej trwania. Pani Anna ma w tej spra­wie własne obserwacje: - Widziałam dzieci biegające po śniegu, na mro­zie w trampkach i to niekoniecznie całych.

Wyjazd nie odbyłby się bez ofiar­ności i pomocy biznesmenów. Za­kup paliwa sfinansowali świdniccy przedsiębiorcy: firma PPH Rados i Sławomir Borysowski, właściciel firmy Top Cars. Firma Marta Out­let przekazała 11 pudeł nowych ubrań sportowych. Humi z Nowego Krępca wsparła dzieci rajstopami, skarpetkami oraz przyborami szkol­nymi. Z pieniędzy zebranych na koncie Stowarzyszenia Akademia Uśmiechu zakupiono bieliznę.

jmr

Najczęściej czytane