• Repertuar
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • rodzinka
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
  • Idzie sobie Grześ...
  • Zdrowy Świdnik
sobota, 19 styczeń 2019 08:13

Piękna znaczy nowoczesna

Napisała 

Te słowa chyba najlepiej oddają, o co chodzi w Glamour - Instytucie Urody, który we wrze­śniu otworzyły Marta Dryjer (na zdjęciu z lewej) i Justyna Brzuchala. Ten dynamiczny duet postawił sobie jeden cel - stać się nowoczesnym salonem, oferującym w jednym miejscu kompleksowe usługi kosmetyczne dla kobiet. I choć panie działają od niedawna, są na do­brej drodze do spełnienia marzeń. Nam opowiedziały o swojej pracy oraz kulisach powsta­wania „Instytuty Urody”.

- Jakie to uczucie, móc spełniać marzenia kobiet o pięknym i za­dbanym wyglądzie?

Justyna Bruchala: Lubimy przeby­wać wśród ludzi. Mamy bardzo bli­skie relacje z klientkami. Wiemy, ja­kie są ich oczekiwania i umiemy im sprostać. Zależy nam na tym, żeby były zadowolone i zawsze wycho­dziły od nas z uśmiechem na twarzy.

Marta Dryjer: Panie często proszą, żebym zaproponowała jakiś wzór na paznokcie. Wolą zdać się na mnie, bo wiedzą, że znam ich gu­sta. To miłe, kiedy kończę manicure i słyszę, że fajnie wyszło, że im się podoba.

J. B.: Jeśli chodzi o branżę, w której się specjalizuję, czyli pielęgnację twarzy, muszę zbudować zaufanie klientek. Przedstawić schemat za­biegu, ponieważ efektów nie widać od razu tak, jak jest to w przypadku medycyny estetycznej. Jeśli klientka ma cerę problematyczną, musi mi zaufać i pozwolić na wykonanie kil­ku zabiegów. Zrobię wszystko, żeby wyszło jak najlepiej. Priorytetem jest zadowolenie, a kluczem czas.

- Dlaczego zdecydowały się Panie otworzyć Instytut Urody?

M. D.: „Instytut” dlatego, że zależy nam, aby ciągle się rozwijać, uczyć i wprowadzać nowości.

J. B.: Mamy ogromne pole do popi­su, ponieważ salon jest bardzo duży. Choć na rynku jesteśmy od niedaw­na, zdążyłyśmy zbudować sobie markę, gdyż już wcześniej pracowa­łyśmy w Świdniku. Mamy swoją gru­pę klientek, wciąż pozyskujemy no­wych. Zależy nam, by stworzyć coś innego, czego wcześniej tu nie było. Nie chcemy osiadać na laurach. Ja akurat pochodzę z Lublina i dojeż­dżam do pracy. Wiem, że Świdnik nie jest dużym miastem, więc wiele pań jeździ do salonów, do Lublina. Zależało nam, żeby nie musiały tego robić.

- Wasza oferta jest bardzo rozbu­dowana, ale nie zamierzacie na niej poprzestać.

J. B.: Na pewno będziemy potrze­bowały pomocy, jeśli chodzi o personel. Mamy plan, by było nas coraz więcej. Potrzebujemy jednak jeszcze trochę czasu. W tej chwili pracujemy we dwie. Mamy również koleżanki zajmujące się stylizacją rzęs oraz makijażami. Jest też pan wykonujący masaże. Tym sposo­bem każdy skupia się na tym, co robi najlepiej.

M. D.: Mamy jeszcze wolne po­mieszczenie. Zastanawiamy się nad podnajęciem go fryzjerowi, może tatuażyście, bo wiele klientek pod­powiadało nam, że byłoby fajnie, gdyby dołączyli do zespołu. Dzięki temu Instytut Urody świadczyłby usługi kompleksowo, a to nasze ma­rzenie.

- Specjalizuje się Pani w dwóch metodach zdobienia paznokci.

M. D.: Zajmuję się paznokciami że­lowymi, przedłużaniem „żelem” na naturalnej płytce oraz malowaniem lakierami hybrydowymi. Manicure żelowy jest przeznaczony dla bar­dziej problematycznej płytki. Żel jest twardy i ładnie się trzyma. Pole­cam go szczególnie paniom z łam­liwymi paznokciami. Hybryda na­tomiast jest delikatniejsza i łatwiej ją uszkodzić. Jeśli natomiast chodzi o zdjęcie manicuru żelowego czy hybrydowego, najlepiej zrobić to w salonie. Paznokieć składa się z powłok, które unoszą się podczas matowienia. Zaczepia się za nie żel albo baza hybrydowa. Kiedy ściąga­my je mechanicznie, odrywamy te powłoki, uszkadzając część płytki.

- Na paznokciach może się dziać naprawdę wiele.

M. D.: Bardzo lubię malować wzorki, choć ostatnio królują klasyczne pa­znokcie: czewienie, bordo ze złotem, ewentualnie jakiś delikatny wzór. Dużo jest też paznokci typu baby bo­omerang, które są bardziej klasyczne i naturalne. Panie często przychodzą ze zdjęciem i proszą o odtworzenie wzoru, ale chcą też, żebym sama coś zaproponowała. Szczególnie, jeśli są stałymi klientkami i wiedzą, że znam ich upodobania.

- Z jakich zabiegów możemy sko­rzystać w instytucie?

J. B.: Jeśli chodzi o pielęgnację twa­rzy, mamy ich sporo. Wszystko zale­ży od potrzeb osoby zapisanej na wizytę. W ofercie znajdziemy pełen przekrój, od klasycznego oczyszcza­nia manualnego, po zabiegi z zasto­sowaniem kwasów medycznych czy mezoterapii mikroigłowej, zabiegi głęboko złuszczające, liftingujące, ale też odżywcze i nawilżające. Lu­bię też rozpieszczać klientki i wy­konywać zabiegi relaksujące, które często sprzedają się w formie bo­nów podarunkowych… Takim wi­zytom towarzyszy zwykle muzyka relaksacyjna, świece, masaż twarzy i mnóstwo składników odżywczych.

- Zima to trudny czas dla skóry. Co warto jej zafundować w tym okresie?

J. B.: Skupiamy się na zabiegach, których nie robimy w okresie letnim. Wykonujemy głębokie złuszczanie naskórka, walczymy z przebarwie­niami posłonecznymi, odżywiamy skórę i głęboko ją nawilżamy. Po­wiedziałabym, że bardziej „napra­wiamy” spustoszenie, jakie poczy­niło lato i beztroskie zapominanie o filtrach, kremach i nawilżaniu.

- Jak zadbać o skórę w domowym zaciszu?

J. B.: Priorytetem jest dokładny demakijaż skóry. Proponuję potrój­ne oczyszczanie - możemy użyć żelu, musu oczyszczającego, pły­nu micelarnego lub toniku. Raz w tygodniu wskazany jest peeling, odpowiednio dobrany do potrzeb skóry. Do 25. roku życia warto sto­sować kremy nawilżające, po tym wieku proponuję kremy z większą ilością składników aktywnych. Do­brze jest też wybrać odpowiednią linię kosmetyków do skóry proble­matycznej. Pamiętajmy o tym, że każda skóra jest inna i potrzebuje indywidualnego podejścia oraz do­boru produktów kosmetycznych. Nie jestem zwolenniczką kremów 25+, 30+, 40+ itd. Skupiajmy się na potrzebach, więc jeśli dwudziesto­ośmiolatka potrzebuje kremu pod oczy, niech go używa. Pamiętajmy, że zabiegi zabiegami, ale przez 30, 31 dni w miesiącu, sami dbamy o naszą skórę. Chętnie służę pomocą w doborze pielęgnacji. Konsultacje u nas są bezpłatne.

- „Instytut Urody” ruszył we wrze­śniu.

J. B.: Jego otwarcie zajęło nam 3 tygodnie. To prawdziwy wyczyn. Wszystko działo się bardzo szybko.

M. D.: Chciałyśmy wystartować jak najszybciej ze względu na nasze klientki. Z zabiegami pielęgna­cyjnymi mogły chwilę poczekać, ale w przypadku manicuru, już po dwóch, trzech tygodniach poja­wia się odrost i trzeba go uzupeł­nić. Kończyłyśmy remont salonu, a jednocześnie przyjmowałyśmy pierwsze panie, które potrzebowa­ły kosmetycznego ratunku. Zresztą, wszystkie bardzo mocno nam kibi­cowały i dopingowały. Mówiły, że otwarcie czegoś własnego, to słusz­na decyzja. Wiele klientek przyszło „za nami”, ale udało się też przy­ciągnąć sporo nowych osób, które ucieszyły się, że na osiedlu wreszcie powstał salon z prawdziwego zda­rzenia. Przedtem musiały szukać go gdzieś dalej, teraz mają go tuż pod nosem.

- Wnętrze także robi wrażenie.

J. B.: Dziękujemy, klientkom też bardzo się podoba. Chwalą, że jest jasno, przestronnie, a mimo to, bar­dzo ciepło i przytulnie. Zawsze mó­wią, że u nas jest tak fajnie, że aż nie chce się stąd wychodzić. Starałyśmy się, żeby czuły się przyjemnie i kom­fortowo.

- Jakie macie plany na ten rok?

J. B.: Chcemy zatrudniać kolejnych pracowników, żeby było nas jeszcze więcej. Bardzo chciałabym również wprowadzić nowe zabiegi, których nie ma jeszcze na świdnickim rynku.

M. D.: Na pewno weźmiemy też udział w kolejnych szkoleniach, żeby móc dalej rozwijać swoje umiejętności.

- Do „Instytutu Urody” można za­pisywać się osobiście, telefonicz­nie, ale też przez internet.

J. B.: Korzystamy z portalu www.moment.pl/glamour-swidnik. Taka opcja to wciąż nowość w salonach kosmetycznych. Pracujemy od po­niedziałku do piątku, od godz. 8.00 do 20.00. Chciałyśmy dać klient­kom możliwość zapisania się na wizytę o każdej porze i z każdego miejsca. Wystarczy, że zalogują się na portalu albo wejdą na niego za pomocą profilu na Facebooku, któ­ry można znaleźć wpisując hasło „Glamour Instytut Urody”. Na stro­nie znajduje się oferta wraz z cen­nikiem, godziny otwarcia, a także opinie klientek. Można też wybrać osobę, u której chce się zarezerwo­wać usługę. Poza tym, portal po­zwala nam przypomnieć o wizycie na 24 godziny przed nią. Czasami zdarzy się, że któraś z pań zapo­mina, że się umówiła albo zgubi karteczkę, więc zapisując się przez stronę, ma szansę na pewno do nas dotrzeć.

- Czego mogę Paniom życzyć?

M. D.: Niedawno zostałam „Stylist­ką paznokci roku” w Powiecie Świd­nickim, a Justyna „Kosmetyczką roku” według czytelników Kuriera Lubelskiego. To dla nas duże wy­różnienie. Mamy nadzieję, że w tym roku także uda nam się zdobyć te tytuły. Największym sukcesem bę­dzie jednak dla nas, jeśli będziemy mieć mało wolnych terminów w kalendarzu. Tego niech nam Pani życzy.

Agata Flisiak

Najczęściej czytane