• rodzinka
  • Zdrowy Świdnik
  • Repertuar
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
  • Idzie sobie Grześ...
  • Załatw sprawę w Urzędzie
środa, 05 grudzień 2018 12:47

W poszukiwaniu lepszego życia

Napisał 
W poszukiwaniu lepszego życia fot. PCEZ

Na korytarzach Powiatowego Centrum Edukacji Zawodowej pojawili się w ubiegłym roku. Było ich siedmioro. Obecnie jest prawie czterdzieś­cioro. To uczniowie pochodzący z Ukrainy, któ­rzy zapragnęli kształcić się w Polsce. Pochodzą z różnych rejonów kraju. Oprócz nich, w internacie szkolnym mieszka jeszcze siedmioro młodych Kazachów. Sprowadziła ich chęć zdobycia wy­kształcenia w Europie. W jaki sposób znaleźli się w Świdniku?

Anna Goral, dyrektor PCEZ :- Inicja­tywa wyszła ze strony szkoły. Szu­kaliśmy uczniów za pośrednictwem ukraińskiej firmy rekrutacyjnej. Oczywiście robimy to za przyzwole­niem państwa. Młodzież przyjeżdża do nas legalnie, z budżetu centralne­go idzie za nimi subwencja oświato­wa, mają te same prawa i obowiązki jak ich polscy koledzy.

- Czy otrzymują jakąś dodatkową pomoc socjalną? W końcu miesz­kają daleko od domu, który rzad­ko bywa bogaty.

- Jeśli chodzi o pomoc materialną, nie. Ale koszty utrzymania nie są ogromne. Miesięczne zakwatero­wanie w internacie, wraz z wyży­wieniem, kosztuje około 350 zł. Otrzymują natomiast wsparcie edu­kacyjne w postaci dodatkowych 5 godzin nauki języka polskiego w pierwszej klasie.

- To znaczy, że pierwszy rok jest pod tym względem dla nich szczególnie trudny.

- Nie aż tak bardzo. Firma rekrutacyj­na nosi nazwę „Pan Polski”. Świad­czy to, między innymi, o jej podej­ściu do znajomości języka. Wszyscy kandydaci, już podczas rozmów na Ukrainie, muszą wykazać się umie­jętnością posługiwania się polskim w stopniu umożliwiającym komuni­kację. Nie jest natomiast wymagana Karta Polaka. Większość młodzieży pochodzi z Zachodniej Ukrainy, ale mamy też mieszkańców Odessy, Krymu i Kijowa. Przyjeżdżają na za­proszenie, legitymują się ukraiński­mi paszportami. Zaproszenie ważne jest rok. Jeśli uczeń nie zda do na­stępnej klasy, dokument wygasa.

- To znaczy, że nie stosujecie w stosunku do obcokrajowców ta­ryfy ulgowej?

- Absolutnie nie. Dodatkowa po­moc w opanowaniu języka, specy­ficznych terminów związanych z różnymi gałęziami nauki, to jedy­ny handicap, na jaki mogą liczyć. Wszystkiego poza tym wymagamy od nich jak od polskiej młodzieży.

- Jak sprawują się jako uczniowie?

- Bardzo różnie, tak jak i Polacy. Mie­wamy osoby wybitnie uzdolnione. Na przykład jedna dziewczynka otrzymywała w ciągu roku naj­lepsze oceny spośród wszystkich uczniów. Średnia stale powyżej 5. Oprócz tego aktywnie udzielała się w zajęciach pozalekcyjnych. Dopie­ro na koniec wyprzedziła ją polska koleżanka. Prawdziwym problemem młodzie­ży z Ukrainy jest duża odległość od domu rodzinnego. Mają dopiero po 15 - 16 lat. Dlatego, w razie po­trzeby, organizujemy indywidualne rozmowy z pedagogiem, psycho­logiem czy doradcą zawodowym, które pomagają im zaadaptować się do nowej rzeczywistości. Współ­pracujemy z wyspecjalizowanymi instytucjami zewnętrznymi, jak Miejskie Centrum Profilaktyki lub Poradnia Psychologiczno Pedago­giczna. Zespół wychowawczy oce­nia, czego dany uczeń najbardziej potrzebuje i staramy się mu pomóc. Oczywiście mamy też kontakt z ro­dziną.

- Czy szkoła jest w stanie zaopie­kować się nimi po lekcjach? To przecież młodzież w najtrudniej­szym wieku.

- Po południu zajmujemy się nimi w internacie. Mamy sekcje kultu­ralne, sportowe. Mogą wyżyć się na siłowni lub boiskach. Organizu­jemy wycieczki, wyjazdy do teatru i kina. Biorą udział w różnego rodzaju konkursach. Oprócz tego organizo­wane są akcje, dzięki którym mogą poczuć się bardziej rodzinnie, na przykład Dzień Kultury Ukraińskiej. Uczestnictwo w zajęciach jest fa­kultatywne i oczywiście są tacy, któ­rym się nie chce, ale niektórzy nie odpuszczają niczego.

- Wygląda na to, że wraz z przy­jęciem zagranicznej młodzieży, bierzecie państwo na siebie do­datkowe, poważne obowiązki.

- Przede wszystkim staramy się za­stąpić im rodzinę. Oczywiście mają również opiekuna prawnego ze strony ukraińskiej.

- Z jakiego powodu wybrali Pol­skę, zamiast chodzić do szkół w pobliżu miejsca zamieszkania?

- Myślę, że po prostu szukają lep­szego życia. Świadectwo polskiej szkoły, jako placówki państwa na­leżącego do Unii Europejskiej, ma na Ukrainie swoją rangę. Ale per­spektywy dalszej nauki, zatrudnie­nia i rozwoju otrzymują również w Polsce. PCEZ podpisało niedawno nową umowę z PZL-Świdnik. Nasi uczniowie nie tylko odbywają tam praktyki, staże i mają szansę na uzyskanie stypendium, ale po za­kończeniu edukacji mogą również liczyć na zatrudnienie. To trochę jak powrót do korzeni, kiedy rozpoczę­cie nauki w dawnym Zespole Szkół Technicznych oznaczało od razu naliczanie stażu pracy w PZL. Muszę się pochwalić, że absolwenci naszej szkoły przystępujący do procesu rekrutacyjnego w PZL, otrzymują bardzo pochlebne oceny. Przemysł nie potrzebuje już aż tak wielu in­żynierów. Potrzebni są ludzie z konkretnymi umiejętnościami – operatorzy centrów sterowanych numerycznie, mechanicy lotniczy, informatycy.

- A dlaczego szkoła zabiegała o uczniów z zagranicy?

- 40 osób to dwie klasy. Jak wia­domo, w Polsce panuje niż demo­graficzny, a szkoła ma duży poten­cjał. Jest budynek dydaktyczny, są warsztaty i internat. Dysponowali­śmy większą ilością miejsc niż licz­ba chętnych. Podobnie jest zresztą na wyższych uczelniach w Lublinie, gdzie studiuje duża liczba młodzie­ży z zagranicy, w tym wielu Ukraiń­ców.

- Jakie klasy wybierają najczę­ściej goście z zagranicy?

- To bardzo ciekawe, bo kierunek technik eksploatacji portów i ter­minali. Nasza oferta jest przetłuma­czona na język ukraiński i doskonale wiedzą, co to za zawód. Być może na ich miejscowym rynku potrzeba fachowców w tej dziedzinie. Druga co do popularności specjalność, to informatyka.

- Jak wygląda integracja młodzie­ży ukraińskiej z polskimi rówie­śnikami?

- Uczą się w mieszanych klasach. Nie dopuszczamy do powstania getta. Oczywiście występują kon­flikty, ale nie mają charakteru naro­dowościowego, tylko jak to wśród młodzieży. Obserwujemy bardzo dużo pozytywnych zjawisk, jak so­bie nawzajem pomagają, tłumaczą na lekcjach. Cieszę się postawą na­szych uczniów, którzy pozytywnie podchodzą do obecności Ukraiń­ców w ich szkole. Jest integracja, są wspólne imprezy w internacie, dzień ukraiński albo polski.

Jan Mazur

Najczęściej czytane