• Schronisko w Krzesimowie
  • Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
  • Repertuar
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • rodzinka
  • Zdrowy Świdnik
  • Idzie sobie Grześ...
czwartek, 22 listopad 2018 08:39

Odznaczenie dla bohatera

Napisane przez 
Odznaczenie dla bohatera fot. Krzysztof Sitkowski/KPRP

Nie wahał się, chociaż sytuacja wyglądała dramatycznie. Skoczył w ogień, żeby ratować życie innych. W środę bohaterski czyn Szymona Duhera, docenił prezydent Andrzej Duda, wręczając mu odznaczenie „Zasłużony dla rato­wania życia i mienia”, na wniosek burmistrza Waldemara Jaksona.

W kwietniu tego roku, w bloku przy ul. Hallera wybuchł pożar. Szymon Duher, wówczas student II roku kierunku bezpieczeństwo narodo­we na UMCS, i żołnierz 2 Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej, w feralnej chwili znalazł się w pobliżu zdarzenia przypadkiem.

- Wracaliśmy z dziewczyną na sku­terze z zakupów, kiedy nastąpił wybuch w mieszkaniu na parterze. Pojawił się dym. Zacząłem zbliżać się do okna, usłyszałem hałasy. Lu­dzie zaczęli dzwonić po pogotowie i straż pożarną. Drzwi mieszkania były na szczęście uszkodzone wy­buchem. Wystarczyło wyważyć je nogą. Ogień w przedpokoju nie był jeszcze wielki, tańczył po suficie. Za­uważyłem, że ktoś siedzi w salonie. Był to poparzony mężczyzna. Próbo­wałem nawiązać z nim kontakt. Ba­łem się, że ruszy na mnie. Złapałem go za rękę. Wyrwał mi się na klatce schodowej i wpadł do mieszkania naprzeciwko. Pomyślałem, że jest w szoku, bo cały czas krzyczał i jęczał. Wcześniej powiedział mi jednak, że w mieszkaniu jest jeszcze jedna osoba. Próbowałem tam wrócić, ale paliło się już tak bardzo, że nie dałem rady wejść – opowiadał Szy­mon Duher. - Wybiegłem na dwór, żeby oprzytomnieć. Złapałem może dwa oddechy i usłyszałem krzyk dzieci w oknie na górze. Zauwa­żyłem, że z mieszkania wydobywa się dym. Pomyślałem, że wybuchł gaz. Klatkę schodową przebiegłem praktycznie na oślep. Dzieci były same. Ognia nie zauważyłem, ale dymu było mnóstwo. Postanowiłem sprowadzić je na dół. Były w szoku. Pytały czy umrą, czy je uratuję, nie wiedziały, co się dzieje. Kazałem im zamknąć oczy i wstrzymać oddech, jak długo potrafią. Zbiegliśmy na dół.

W przeprowadzeniu sprawnej akcji ratunkowej pomo­gły studia i zainteresowania militarne.

- Czułem strach, ale się nie zestre­sowałem. Obawiałem się, że zginę, zwłaszcza, kiedy zobaczyłem tego poparzonego człowieka. Do pra­widłowego działania przygotowa­ło mnie szkolenie w WOT i studia, gdzie miałem zajęcia z survivalu i zasad udzielania pierwszej pomocy. Przed wstąpieniem do WOT zasta­nawiałem się nad decyzją pół roku. Uważam, że była genialna - doda­wał Sz. Duher.

W środę razem z innymi bohaterami przyjechał do pałacu prezydenckie­go na niezwykłą uroczystość. Ode­brał odznaczenie z rąk prezydenta Andrzeja Dudy.

- Dopóki człowiek gotów jest bez­interesownie rzucić się na pomoc drugiemu człowiekowi, nawet ryzy­kując życie, to znaczy, że są ludzie zdolni tworzyć wspólnotę. To jest właśnie największe poświęcenie - nieść bezinteresowną pomoc dru­giemu, często z narażeniem życia - mówił prezydent Andrzej Duda, wręczając odznaczenia „Zasłużo­nym w ratowaniu życia i mienia”.

Wcześniej świdnicki bohater został uhonorowany miejskim odznacze­niem Nil Virtuti Civili Invium.

jmr

Najczęściej czytane