• Schronisko w Krzesimowie
  • Zdrowy Świdnik
  • Idzie sobie Grześ...
  • Wirtualny spacer po Strefie Historii
  • rodzinka
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • Slajd Wirtualny Spacer
  • Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
  • Repertuar
  • SH
sobota, 08 wrzesień 2018 10:00

Komu przekazać zgubę

Napisała 

Zgubić można wszystko. Portfel, komórkę, dokumenty, a nawet… 200 biustonoszy. Kto zgubił, musi pogodzić się ze stratą lub liczyć na uczciwość znalazcy. A ten, jak się okazuje, powinien mieć wiedzę, jak się zachować, aby nie złamać przepisów obowiązującego prawa.

Sprawy te reguluje ustawa z dnia 20 lutego 2015 r. o rzeczach znalezionych oraz z dnia 20 lipca 2018 r. o zmianie ustawy o rzeczach znalezionych. Zgodnie z przepisami, znalazca rzeczy należącej do znanej mu osoby powinien niezwłocznie zawiadomić ją o tym fakcie i umożliwić odbiór zguby. W przypadku, gdy nie wiemy, kto jest właścicielem rzeczy albo jeżeli nie znamy miejsca pobytu tej osoby, należy jak najszybciej powiadomić o tym Starostwo Powiatowe. Praktyka codzienna wskazuje, że jednak większość osób odnosi zguby na komendę policji.

- Zwyczajowo, raz w roku, pracownik komendy przynosi nam wykaz rzeczy znalezionych - mówi Małgorzata Wyszomirska ze starostwa Powiatowego w Świdniku. - To zwykle stare plecaki, torby, rowery, piłki do gry. Raz trafił się zepsuty sejf. Wszystko o znikomej wartości. Rzeczy te leżą u nas w depozycie 3 lata. Następnie są przekazywane, decyzją zarządu powiatu, na rzecz schroniska dla bezdomnych mężczyzn w Świdniku. Był raz wyjątek. Ktoś znalazł na świdnickim targowisku prawie 200 biustonoszy. Zostały one przekazane na potrzeby domu dziecka w Rybczewicach. Nie zdarzyło się jednak, aby osoba prywatna przekazała nam znalezioną rzecz. Poza tym, nie mamy warunków, żeby przechowywać większe zguby, na przykład rowery.

Generalnie, za rzeczy znalezione odpowiada starostwo w Świdniku i tam powinny trafiać wszystkie zguby, oprócz dowodów osobistych, paszportów, przedmiotów niebezpiecznych, w szczególności broni, amunicji i materiałów wybuchowych. Takimi zgubami zajmuje się policja.

- Ludzie przynoszą nam różne rzeczy - mówi asp. Elwira Domaradzka z Komendy Powiatowej Policji w Świdniku. – Zdarzyło się kiedyś, że na komendę trafił prawdziwy granat, znaleziony na działce. Pamiętajmy, że w sytuacji, kiedy oddanie tego typu rzeczy wiązałoby się z zagrożeniem dla naszego życia lub zdrowia, wystarczy, że powiadomimy o miejscu, w którym się znajduje. W ciągu tygodnia mamy przynajmniej jeden przypadek dostarczenia zgubionej rzeczy osobistej. Zwykle są to portfele, dokumenty, buty, rowerki dziecięce. W przypadku telefonów komórkowych czasem dużo problemów nastręcza odnalezienie ich użytkowników. Policjanci, w miarę swoich możliwości, przekazują znalezione przedmioty właścicielom.

Warto dodać, że według przepisów ustawy mamy 14 dni na zgłoszenie faktu znalezienia rzeczy. Gdy tego nie zrobimy, dochodzi już do czynu zabronionego, tzw. przywłaszczenia mienia. - To nie jest tak, jak mówi powiedzenie: „znalezione - nie kradzione” - tłumaczy E. Domaradzka. - Bywa na przykład, że znalazcy telefonów komórkowych przywłaszczają je sobie, bądź z nich korzystają. A to podlega już karze. Jednak trzeba pamiętać, że chowając „do kieszeni” znalezisko o wartości poniżej 500 zł, możemy odpowiadać za przywłaszczenie. Powyżej tej sumy jest już przestępstwo, za co grozi kara grzywny lub nawet ograniczenia wolności.

Od lipca br. zmieniły się też przepisy dotyczące rzeczy znalezionych. Mówią one, że jeżeli znajdziemy pieniądze w kwocie poniżej 100 zł, a nie jesteśmy w stanie ustalić właściciela, nie musimy tego zgłaszać.

W przypadku znalezienia rzeczy w miejscu użyteczności publicznej, np. w galerii handlowej, na dworcu, w autobusie czy pociągu, powinniśmy udać się do zarządcy obiektu. On ma obowiązek przechowywać je trzy dni, a potem przekazać staroście.

słs

Najczęściej czytane