• Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
  • Wirtualny spacer po Strefie Historii
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • rodzinka
  • Slajd Wirtualny Spacer
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Zdrowy Świdnik
  • Schronisko w Krzesimowie
  • SH
  • Repertuar
  • Idzie sobie Grześ...
sobota, 01 wrzesień 2018 09:42

Stawiam sobie ambitne cele

Napisał 

Wszystko zaczęło się w 2011 roku, kiedy Marcin Bubczyk zajął się handlem odzieżą. Początkowo współpracował z lokalnymi producentami i przedsiębiorcami. Otworzył sklep internetowy i za jego pośrednictwem prowadził sprzedaż. W głowie wciąż jednak miał marzenie z dawnych lat, by stworzyć własną markę odzieżową, która łączyłaby w sobie ponadczasową elegancję z wyjątkowym stylem. Udało się je spełnić kilka lat później, kiedy powołał do życia markę Edward Orlovski.

- Zawsze stawiałem sobie w życiu ambitne cele. Gdy zmarł mój dziadek, postanowiłem działać i nazwałem markę jego imieniem i nazwiskiem - opowiada pan Marcin.

- Choć firma powstała w 2011 roku, korzenie stworzonej przez Pana marki sięgają dużo głębiej.

- Mój dziadek, Edward Orlovski, był dla mnie przykładem. Był bardzo pracowitym człowiekiem. Żył w czasach, kiedy sam musiał zadbać praktycznie o wszystko. Wyszedł z domu z jednym tobołkiem i sam, w okolicach Chełma, wybudował dom. Szył też dla siebie ubrania. Gdy zdecydowałem się zająć projektowaniem pod własną nazwą, bardzo długo się nad nią zastanawiałem. Wiedziałem, że musi to być coś, co będzie brzmieć dumnie, dźwięcznie, chwytliwie i zapadnie w pamięć. Po śmierci dziadka zdecydowałem, że marka będzie nosiła jego imię. Także nasze logo jest dla mnie wyjątkowe. Zaprojektowałem je razem z przyjacielem Pawłem Kasperkiem, który jest artystą znanym w naszym lokalnym środowisku. Ponieważ w nazwie jest „Orlovski”, umieściliśmy w logo orła. Dodaliśmy też wieniec, który symbolizuje zwycięstwo. Myślę, że wszystko dobrze ze sobą współgra.

- Jakie były początki Edwarda Orlovskiego?

- Początkowo chciałem szyć odzież wyłącznie dla mężczyzn. Zależało mi, żeby podejść do tego tradycyjnie, ponieważ w dzisiejszych czasach działa wiele firm, które tworzą hipsterskie ubrania. Chciałem tworzyć koszule, polo, taką sportową elegancję, casual.

- Dlaczego zaczął Pan od kolekcji dla mężczyzn?

- Nie mam się za wielkiego projektanta. Po prostu obserwuję rynek, to, co się na nim dzieje. Wiem, w co sam chciałbym się ubrać i to też w jakiś sposób motywowało mnie do stworzenia odzieży dla panów. Z kobietami jest po prostu trudniej. Mają dużo więcej typów garderoby. Poza tym, po badaniach rynku, które przeprowadziłem, doszedłem do wniosku, że po prostu wolą kupić więcej tańszych rzeczy niż jedną konkretną, z którą będą się utożsamiać. Z mężczyznami jest o wiele łatwiej. Im wystarczy ładna koszula albo polo, by wyglądali dobrze i schludnie. Kiedy pojawiła się pierwsza kolekcja, dostałem sygnały od koleżanek i znajomych, że one też chciałyby nosić moje ubrania. Wprowadziliśmy więc kolekcję i dla nich. Najpierw były to sukienki polo.

- Dziś Edward Orlovski to też dodatki i odzież dziecięca.

- Tak, w ofercie mamy również czapki zimowe i z daszkiem, a także plecaki typu worek. Zdecydowaliśmy się też na wprowadzenie produktów dla najmłodszych. Zainspirowała mnie do tego moja córeczka, która cały czas powtarzała, że chciałaby mieć coś z Orlovskiego. Ona jest moim największym motywatorem. Mimo, że jest jeszcze bardzo młodziutka, czuje to wszystko. Zawsze jest ze mną szczera. Jeśli jej się coś podoba, mówi o tym wprost. Czasami słyszę od niej konstruktywną krytykę. Mówi, co podoba jej się mniej i co by zmieniła. Jest w to wszystko bardzo zaangażowana. Oczywiście podchodzę do jej ocen z dystansem, bo staram się jej tym nie zajmować czasu. Być może kiedyś, jeśli marka dobrze się rozwinie, pójdzie w moje ślady. Chciałbym, żeby przejął ją po mnie ktoś, na kim najbardziej mi zależy.

- Nie mogę nie zapytać o produkcję. Gdzie szyjecie ubrania?

- Część z nich powstaje w Polsce. Staram się współpracować z producentami ze Świdnika. Jeśli nie udaje mi się znaleźć odpowiedniej osoby na miejscu, szukam w województwie, a dopiero na końcu rozglądam się po innych regionach Polski. Dużą uwagę przywiązuję do tego, by wspierać regionalną gospodarkę i pracować z lokalnymi przedsiębiorcami. To dla mnie bardzo ważne. Chcę to też przekazać klientom poprzez swoją markę. Są też produkty, które szyjemy za granicą, ponieważ, poza własną marką, sprzedaję bieliznę znanych, światowych firm. To właśnie im zlecam produkcję niektórych ubrań.

- Współpracuje Pan ze sportowcami.

- To OrlovskiTeam, do którego zaprosiłem zawodników z Lubelszczyzny, reprezentujących różne dyscypliny sportowe. Są wśród nich, m. in. Michał Soczyński, mistrz Polski w boksie, w wadze 91 kg, Marcin Kurek, siatkarz MKS Avia Świdnik oraz Daria Puszka, złota medalistka mistrzostw Polski i Europy w boksie. Chcę promować ich poprzez swoją markę. W przyszłości planuję też stworzyć kolekcję ubrań, które świetnie sprawdzą się podczas treningów.

- Dlaczego sport? Jak przenosi się ta dziedzina na działalność marki?

- Ponieważ trenowałem boks w świdnickiej Avii. Nie osiągnąłem jakichś większych sukcesów. Traktowałem ten sport rekreacyjnie, ale wciąż jestem w to bardzo zaangażowany. Żyję w tym środowisku, mam wielu przyjaciół, którzy trenują i współpracują ze mną, jak na przykład Hubert Szymajda, który jest zawodnikiem MMA. Właśnie dlatego skupiłem się na sporcie i osobach, które go uprawiają. Sportowcy to ludzie, którzy mają świadomość, że w życiu trzeba się czasem poświęcić. Zrezygnować z czegoś, na rzecz innych spraw. Czasami człowiekowi nie chce się wstać na trening, ale wie, że musi to zrobić. Podobnie jest w przypadku prowadzenia i budowania własnej firmy. Zdarzają się niepowodzenia, krytyka wobec jednego z produktów, ale nie można w takim momencie zwątpić, zejść z obranej ścieżki. Konsekwencja w dążeniu do celu jest kluczem do sukcesu. Od lat idę tą drogą, by wybić markę na wyższy poziom.

- Mówi Pan, że ma wewnętrznego „czuja” do ludzi, którymi się otacza.

- To dla mnie ważne, by działać z osobami, które dobrze czują się w moim towarzystwie i odwrotnie. Kieruję się tą zasadą w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Tu nie chodzi tylko o zarabianie pieniędzy. Spędzamy ze sobą wiele godzin, więc musimy się dogadywać. Bardzo ważne są dla mnie wartości rodzinne. Rodzina zawsze wspierała mnie w tym, co robię. Podobnie traktuję moich pracowników. Są mi bardzo bliscy.

- Planuje Pan otworzyć sklep stacjonarny?

- Cały czas się nad tym zastanawiam. To na pewno kolejny, bardzo duży krok. Chciałbym zrobić go w odpowiednim momencie, kiedy będę czuł, że firma jest już gotowa. Nie chcę, żeby zabrzmiało to zbyt wyniośle, ale marzę, żeby stworzyć coś wyjątkowego. Nie zwykłą „sieciówkę”, tylko miejsce, w którym będzie można usiąść, porozmawiać ze sprzedawcą, który doradzi i dobierze dla klienta coś odpowiedniego. Póki co, skupiam się na tym, by wprowadzić produkty Edwarda Orlovskiego do innych sklepów. Jestem już po pierwszych rozmowach z firmą działającą w Tarasach Zamkowych i myślę, że to może się udać. Zapraszam do śledzenia naszego fanpage’a na Facebooku: www.facebook.com/EOrlovski, strony internetowej www.edwardorlovski.com oraz Instagrama, by nie przegapić tej informacji. Publikujemy tam również zdjęcia i spoty, które kręcimy razem z firmą ze Świdnika.

- Jakie ma Pan dalsze plany?

- Niedługo uruchomimy blog, na którym będziemy pisać o tym, jak łączyć nasze ubrania z innymi markami, co założyć na uroczystości i na co dzień. Będziemy starali się pisać więcej o firmie, o tym, jak powstała, jak wyglądają prace nad projektami. Chciałbym w ten sposób nawiązać bliższą relację z klientami, zachęcić ich, by czekali na nasze produkty, zaangażowali się. Lada chwila wprowadzimy nową odzież. Będziemy mieć sesję zdjęciową nowych koszulek polo, wyjdzie kolekcja t-shirtów. Pytała Pani, co jest moim największym marzeniem. Tym zawodowym jest to, by za 10, 15 lat ubrać reprezentację olimpijską. Mam już w głowie plan, ale tak naprawdę cieszę się małymi sukcesami. To, że widzę kogoś ubranego w moją koszulkę, daje mi ogromną radość.

Agata Flisiak

Najczęściej czytane

  • mural-2
  • DSC_0561
  • DSC_0599
  • dsc_0043
  • DSC_0645
  • mural-6
  • DSC_0600
  • mural-4
  • DSC_0621
  • mural-5
  • DSC_0603