• rodzinka
  • Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • Zdrowy Świdnik
  • Repertuar
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Idzie sobie Grześ...
niedziela, 15 kwiecień 2018 08:37

Pasja kluczem do sukcesu

Napisał 

Praca na pełen etat jest chyba marzeniem każdego. Daje poczucie pewności, że zadbamy o odpowiedni byt swojej rodziny. Co jednak, gdy z jakiegoś powodu się ją straci? Jednym ciężko jest odnaleźć się w nowej sytuacji, inni traktują ją jak życiową szansę. Właśnie do tej drugiej grupy należy Katarzyna Antosiewicz, trener biznesu, ekspertka w zakresie dotacji unijnych, a także właścicielka portalu www.antosiewicz.edu.pl, która doradza, jak założyć firmę i ją rozwijać.

- Etat zamieniła Pani na własną działalność. Dlaczego?

- Przyszedł taki dzień, że pracodawca rozwiązał ze mną umowę. To było dla mnie całkiem niespodziewane. Wracając do domu z byłej już pracy, pomyślałam, że zaczynam wszystko od początku. Nie muszę zajmować się projektami i szkoleniami. Mogę przekwalifikować się, zostać fotografem czy masażystą. Postanowiłam, że nie wrócę na etat. Doszłam do wniosku, że dzięki wypowiedzeniu, zyskałam 40 godzin tygodniowo, żeby zarabiać pieniądze, nie być od nikogo zależną i robić wszystko na własny sposób.

- Nie bała się Pani tego kroku?

- Uważam, że każdy ma to, na co się odważy. Decyzję podjęłam w jednej chwili. Uważam, że trzeba mieć cel, do którego będzie się dążyć. Pewnie nigdy nie odważyłabym się zwolnić z pracy, bo łączy się ona ze stałymi przychodami. To ważne zwłaszcza gdy ma się rodzinę, rachunki i kredyt do spłacenia. Ale nie bałam się. Poczułam wolność. Wiedziałam, że to pierwszy dzień mojego nowego życia i że drugi raz nie otrzymam takiej szansy.

- Zajęła się Pani szkoleniami.

- A także projektami unijnymi, ponieważ są to dwie działki, które mnie interesują. Piszę dla klientów projekty, wnioski aplikacyjne i doradzam. Podpowiadam, jak rozwinąć firmę, na co można pozyskać dofinansowanie i co w danym momencie jest warte uwagi. Prowadzę też szkolenia z tego zakresu.

- Dlaczego się tym Pani zainteresowała?

- To chyba zrządzenie losu. Na początku pracowałam w firmie zajmującej się doradztwem, strategiami rozwoju dużych przedsiębiorstw i szkoleniami. Polska nie była jeszcze wtedy w Unii Europejskiej. Kiedy ruszyły fundusze przedakcesyjne, my również się tym zainteresowaliśmy. Później przyszło pierwsze rozdanie środków unijnych „Perspektywa 2007-2013”. Pojawili się też klienci. Oczywiście nie było tak, że od razu każdy chciał skorzystać z mojej pomocy. Na nazwisko trzeba sobie zapracować. Mówi się, że aby zostać ekspertem, trzeba popełnić wszystkie możliwe błędy i przepracować 10 tysięcy godzin. Ja jestem na tym etapie.

- Przedsiębiorca przychodzi do Pani z gotowym pomysłem?

- Są dwa rodzaje klientów. Pierwsi mają świetny pomysł, potrzebują jedynie dofinansowania. Są też osoby, które usłyszały o dostępnych środkach i mają nadzieję, że coś się dla nich znajdzie. Wtedy wspólnie zastanawiamy się, w którą stronę powinni rozwinąć działalność.

- Z którym klientem łatwiej się współpracuje?

- Każdy jest inny i do każdego podchodzę indywidualnie. Czasami wydaje się, że skoro firma „X” dostała dofinansowanie na jakiś projekt, a firma „Y” zajmuje się tym samym, też je otrzyma. Jest szereg czynników, które decydują o tym, czy przedsiębiorstwo może wziąć udział w konkursie i czy uzyska środki. Trudno jednoznacznie określić, która współpraca jest łatwiejsza. Na pewno preferuję osoby z pomysłem, bo mają cel. Są w stanie precyzyjnie określić swoje potrzeby i oszacować budżet. To coś, o czym marzą i przez to bardziej się angażują. Klienci z drugiej grupy są zawsze nowym wyzwaniem.

- A z jakiego dofinansowania mogą skorzystać osoby, które otwierają własny biznes?

- Jest szereg dotacji. Obecnie kończy się pierwszy nabór dla przyszłych przedsiębiorców. Myślę, że za rok ruszą kolejne projekty, które wesprą rozwój przedsiębiorczości.

- Co by im Pani poradziła?

- Ważne jest, by mieć na siebie pomysł i przygotować dobry biznesplan. Kluczem do sukcesu jest działanie z pasją i budowa pozycji na rynku. W przypadku dofinansowania z Unii trzeba pamiętać, że firma musi funkcjonować przez rok. Globalne statystyki są okrutne. Po dwóch latach działalności z rynku znika 80% przedsiębiorstw. Tylko 5% przetrwa dłużej niż 5 lat. Dlatego warto wiedzieć, jak chce się wykorzystać te pieniądze. Z projektów można sfinansować praktycznie wszystko. Wyposażenie, towar, rozwój dodatkowych kompetencji. Na pewno nie można też zapomnieć o rentowności firmy. Fakt, że mamy pasję i wydaje nam się, że wszyscy potrzebują naszych usług lub produktów, może nas łatwo zwieść. Jeżeli wiemy, że dana usługa nie przyjmie się na rynku, a mimo to, w nią inwestujemy, tylko się oszukujemy. Warto rzetelnie rozejrzeć się na rynku i zbadać potrzeby potencjalnych klientów.

- Zdarzają się nowatorskie pomysły?

- Ostatnio doradzałam w projekcie, który bardzo mnie zaskoczył. Pani zajmowała się metaloplastyką, czyli wykonywaniem kwietników, świeczników, balustrad czy bram. Widać było, że to przemyślana decyzja. Wszystko było świetnie zaplanowane, miało ręce i nogi.

- Za co lubi Pani swoją pracę?

- Zakładając działalność, rozważałam kilka scenariuszy. Doszłam jednak do wniosku, że pisanie projektów jest tym, co lubię robić. Ogromną przyjemność sprawia mi fakt, że mogę doradzać ludziom, kierować nimi, podpowiadać, a gdy trzeba, przestrzec i sprowadzić na ziemię.

- Jakie ma Pani plany na najbliższy czas?

- Myślałam, żeby wiosną ruszyć z nową propozycją szkoleń. Będą poświęcone pracy nad koncepcją rozwoju firmy. Wiadomo, że są usługi, które się powtarzają. Przykładowo osoby, które zajmują się manicurem, zawsze będą miały klientki, ale czasami potrzeba zmiany, żeby nasza oferta się nie znudziła. Mam nadzieję, że szkolenia będą cieszyły się zainteresowaniem. Że odblokują przedsiębiorców, którzy są zniechęceni, bo biznes nie idzie po ich myśli, skłoni do tego, żeby usiąść i pomyśleć kreatywnie, co można zrobić, żeby się rozwinąć.

- Własna firma to nie praca na 8 godzin.

- Zgadza się. Kiedy dzwoni do mnie jakiś obcy numer odbieram, bo myślę, że może to być nowy klient. Staram się utrzymać balans między pracą a odpoczynkiem. W zimie więcej czasu spędzam w biurze, z klientami. Natomiast, kiedy robi się ciepło, w weekendy jeżdżę na działkę i staram się częściej być z rodziną i przyjaciółmi. Czasami, wiadomo, trzeba się sprężyć, ale myślę, że całkiem nieźle sobie radzę. Zarządzanie czasem to mój konik i o tym głównie jest mój portal.

Agata Flisiak

Najczęściej czytane