• rodzinka
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Idzie sobie Grześ...
  • Repertuar
  • Zdrowy Świdnik
  • Schronisko w Krzesimowie
  • SH
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • Wirtualny spacer po Strefie Historii
  • Slajd Wirtualny Spacer
sobota, 10 marzec 2018 08:35

Kocham ten sport

Napisała 
Kocham ten sport fot. B. Żurawski

Rodzice marzyli, że zostanie lekarzem, on jednak wolał sport. Codziennie spędzał czas na boisku, dołączył też do Avii. Na studiach doznał kontuzji nogi. Mogłoby się wydawać, że to przekreśli jego karierę, jednak Jacek Czerniakowski znalazł dla siebie inną drogę. Od niemal trzydziestu lat szkoli świdnicką młodzież. Mieszkańcy docenili go, przyznając mu tytuł Najpopularniejszego Sportowca Roku 2017, w kategorii trener. W rozmowie z nami, opowiada o swojej pracy.

- Dlaczego zainteresował się Pan sportem?

- Kiedy byłem dzieckiem, nie było komórek czy komputerów. Po szkole rzucałem teczkę i biegłem na boisko. Kochałem ten sport. Szybko trafiłem do Avii. Moim pierwszym trenerem był Grzegorz Król. Bardzo sympatyczny facet. Gdy podrosłem, znalazłem się w grupie Czesława Krygiera. Przeszedłem wszystkie szczeble szkolenia młodzieżowego. Później trzeba było zdecydować o studiach. Rodzice chcieli, żebym został lekarzem, ale ja wybrałem AWF. Na pierwszym roku, podczas meczu nabawiłem się kontuzji. Pękła mi torebka stawowa i nie mogłem już grać, ale miłość do piłki pozostała. Zrobiłem specjalizację nauczycielską, później trenerską. Trochę czasu spędziłem w Gdańsku. Poznałem wielu ludzi, którzy tak, jak ja, chcieli wyciągnąć sport na wyższy poziom. Wreszcie zacząłem pracę w Świdniku, w Szkole Podstawowej nr 1, gdzie zresztą uczę do dziś. Mimo, że reforma zmieniła budynek i szyldy. Na początku szkoliłem dziewczyny. Prowadziłem dla nich SKS-y i zajęcia ogólnorozwojowe. Brały udział w mistrzostwach Polski i w czwórboju, grały w siatkówkę i koszykówkę. Oprócz mnie, w „Jedynce” pracował też Grzegorz Król i Krzysio Szczepaniak. Po paru latach zaproponowano mi prowadzenie treningów z juniorami w Avii. Spodobało mi się i zostałem.

- Gdyby miał Pan porównać sportowe zacięcie młodzieży kiedyś i dziś, kto lepiej wypada?

- Wydaje mi się, że kiedyś było jednak lepiej. Śmieję się, że wtedy miałem w klasie 3, 4 osoby, które nie nadawały się do sportu, a dziś jest odwrotnie. Dzieci coraz rzadziej ćwiczą, mimo wspaniałych warunków. My wykorzystywaliśmy każdy trawnik. Oni mają sztuczne nawierzchnie, orliki, na których można grać przez cały rok.

- Jakim jest Pan trenerem?

- Jestem cholerykiem. Lubię, jak na zajęciach jest dyscyplina. Chcę, żeby moi piłkarze wynieśli coś z treningu, żeby się czegoś nauczyli i mieli radość z tego, co robią. Z perspektywy minionych lat, myślę, że taka strategia działa. Chłopcy potrzebują kogoś, kto będzie sprawował nad nimi pieczę, trzymał w ryzach, mobilizował, karcił, ale i nagradzał.

- Od razu widzi Pan kto będzie nadawał się do gry?

- Po tylu latach szybko poznaję, czy ktoś sobie poradzi, chociaż czasami musi upłynąć trochę czasu. Na przykład wtedy, gdy do zaawansowanej technicznie grupy dołącza ktoś nowy. W dużej mierze wszystko zależy od charakteru zawodnika, czy da sobie radę, czy wytrzyma. Żeby coś osiągnąć, powinien ciężko pracować, być zawziętym, nie obrażać się. Talent to tylko 50% możliwości. Trzeba go szlifować, nieustannie pracować nad sobą i swoim charakterem.

- Pamięta Pan zawodnika, który był tak zdecydowany i utalentowany?

- Damian Rusiecki z rocznika ’89. Bardzo fajny chłopak. Zaczął trenować w trzeciej klasie szkoły podstawowej. Wtedy prowadziłem połączone roczniki: ’88 i ’89. Wyróżniał się spośród innych kolegów. Było widać, że lubi ten sport. Był zawzięty, nie opuścił ani jednego treningu, a na mecze przychodził zawsze pierwszy. Jego rodzice opowiadali, że gdy wracał do domu, szlifował technikę szmacianymi piłkami, robił Zośki, cały czas miał kontakt z piłką. Później grał w kadrze u Dariusza Dziekanowskiego, Resovii Rzeszów i Stali Rzeszów. Zwiedził trochę piłkarskiego światka.

- Teraz szlifuje Pan talenty z rocznika 2007. Jak radzą sobie na boisku?

- To fajni i bardzo sympatyczni chłopcy. Grupa liczy 23 osoby, z czego 12 jest na wysokim stopniu zaawansowania technicznego. Widać, że chcą coś osiągnąć. Frekwencja na treningach jest zawsze na 98%. Rzadko kto je opuszcza, z czego jestem bardzo dumny. Od marca do końca listopada ćwiczymy na dworze, a zawodnicy w ogóle nie chorują. Rodzice z początku sceptycznie do tego podchodzili, ale wytłumaczyłem im, że chłopcy powinni się hartować. W tej chwili jest to jedna z lepszych drużyn w swoim roczniku, w województwie lubelskim. Na swoim koncie mają już pierwsze sukcesy. Ostatnio zagrali turniej kwalifikacyjny do nieoficjalnych mistrzostw Polski w piłce halowej. Przegrali tylko z OSIR-em Biłgoraj. Wszyscy kibice i trenerzy mówili, że byliśmy dużo lepsi, jednak końcówka meczu zaważyła o tym, że straciliśmy bramkę. Wyprowadziliśmy kontrę, oni się obronili i tak się stało, że przegraliśmy, ale nie ma co płakać. Trzeba cały czas pracować. Byliśmy też na międzynarodowym turnieju w Wieliczce, w którym wzięło udział 32 drużyny. Zajęliśmy tam 18 miejsce, ale wcale nie byliśmy gorszym zespołem, po prostu rzadko gramy na hali. W lidze orlików wygraliśmy rundę jesienną, także chłopcy sukcesywnie prą do przodu.

- Niedawno zwyciężył Pan w plebiscycie na Najpopularniejszego Sportowca 2017 roku, w kategorii trener.

- Byłem bardzo zaskoczony. W konkursie brał też udział Zdzisław Stypiński, który jest dla mnie autorytetem, zarówno jako człowiek, jak i trener. Sądziłem, że zwycięży tak, jak w poprzednim roku. Byłem mile zaskoczony, gdy okazało się, że zdobyłem więcej głosów. Cieszę się, że praca, którą wkładam w prowadzenie zajęć nie idzie na marne, że ludzie ją dostrzegają i doceniają. Mam już prawie 30 lat doświadczenia, przez moje treningi przewinęło się kilka pokoleń. Wiele osób spotykam do dziś. Cieszę się, że utrzymują ze mną kontakt i chcą, żebym brał udział w ważnych dla nich uroczystościach.

Agata Flisiak
Magazyn Świdnik - wysokich lotów nr 22 / luty 2018

Najczęściej czytane

  • Czas na Air Festival
    Czas na Air Festival Pierwszy świdnicki Air Festival zbliża się wielkimi krokami. Właśnie ruszyła…
  • Lotnicze święto (sobota)
    Emocjonujący weekend pełen zapierających dech pokazów, niezwykłych akrobacji, wystaw sprzętu…
  • Z Lotem do stolicy
    Z Lotem do stolicy Już dziś ruszyła sprzedaż na nowe połączenie ze świdnickiego lotniska.…
  • Czas na baseny!
    Czas na baseny! Mamy pierwsze wizualizacje kompleksu krytych i otwartych pływalni, które powstaną…
  • Lotnicze święto (niedziela)
    Emocjonujący weekend pełen zapierających dech pokazów, niezwykłych akrobacji, wystaw sprzętu…
  • DSC_0599
  • mural-5
  • DSC_0603
  • mural-2
  • DSC_0643
  • DSC_0559
  • mural-3
  • dsc_0036
  • DSC_0586
  • DSC_0561
  • DSC_0622