• Repertuar
  • Wirtualny spacer po Strefie Historii
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Zdrowy Świdnik
  • Slajd Wirtualny Spacer
  • rodzinka
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • SH
  • Idzie sobie Grześ...
niedziela, 11 marzec 2018 12:45

Avię ma we krwi

Napisała 

Najpopularniejszym sportowcem Świdnika w 2017 roku, w kategorii senior, został siatkarz Avii, Bartłomiej Misztal. Związany z lotniczym miastem od zawsze i, jak podkreśla, na zawsze. Z wychowankiem żółto-niebieskich rozmawialiśmy nie tylko o przyznanym wyróżnieniu i przygodzie z siatkówką.

- Jak odebrałeś nagrodę dla Najpopularniejszego Sportowca roku 2017?

- Sama nominacja do niej już mnie zaskoczyła. Znalazłem się w gronie sportowców, którzy bardzo wiele osiągnęli indywidualnie. Siatkówka z kolei to gra zespołowa, więc trudniej jakby zauważyć w tym sporcie indywidualności. Zastanawiałem się nad decyzją kibiców i stwierdziłem, że może to pewnego rodzaju nagroda za lata spędzone w Avii. Za to, że byłem w klubie, kiedy nie działo się najlepiej. Nie „uciekłem” do innego zespołu. Zawsze wierzyłem, że dla żółto-niebieskich nadejdą lepsze czasy. Tak się stało. Poprzedni sezon nie był rewelacyjny w naszym wykonaniu. Niemal cały czas biliśmy się o utrzymanie w lidze. Udało się i to jest najważniejsze.

- Którego z konkurentów typowałeś do zwycięstwa?

- Postawiłbym na Karola Serwina, który od wielu lat należy do najlepszych w swoim fachu. Myślałem, że nie mam z nim szans. Chociaż czasem pojawiała się myśl, że może jednak…

- Pochodzisz ze sportowej rodziny. Twój tata grał kiedyś, podobnie jak ty, w siatkarskiej Avii. Jak rodzice przyjęli wygraną w plebiscycie?

- Cieszyli się i gratulowali. Po cichu liczyli, że zwyciężę. Byli obecni na gali, więc mogłem liczyć na ich wsparcie. Przyznam, że dosyć mocno denerwowałem się przed tym wydarzeniem. Najbliższe mi osoby są zresztą moimi najwierniejszymi kibicami. Nigdy nie zostawałem sam z problemami. Każdy z nich dołożył cegiełkę do tego, co teraz robię w życiu.

- Jesteś w zespole od kilku lat. Dzisiejsza Avia, to zupełnie inny klub niż jeszcze półtora roku temu. Jak wiele zmieniło się w dumie lotniczego miasta?

- Zmiana jest ogromna. Począwszy od kwestii finansowych, organizacyjnych, po sportowe. Chcemy znaleźć się w czołówce ligi. Zwycięstwa powoli stają się obowiązkiem. Odkąd jest Miejski Klub Sportowy, współpraca na wielu płaszczyznach jest dużo lepsza. Czujemy, że jesteśmy dobrze traktowani. Nam pozostaje skupienie się tylko i wyłącznie na siatkówce.

- Widzisz się poza Avią?

- To jest zdecydowanie moje miejsce do grania. Nie będę ukrywał, że nie chcę stąd odchodzić, szukać nowych wyzwań. Klub się rozwija, chce w niedalekiej przyszłości wrócić do pierwszej ligi. Wierzę, że będę częścią drużyny, która wywalczy awans. Chciałbym też doczekać nowej hali sportowej, do której się przeprowadzimy.

- Wspomniana promocja jest możliwa już w tym sezonie?

- Niczego nie można wykluczyć. Nie narzucamy sobie presji, że już teraz musimy awansować. Celem jest znalezienie się w najlepszej czwórce. Niektórzy mogą powiedzieć, że to za mało, patrząc na potencjał zespołu. My jednak podchodzimy do tego spokojnie.

- Jak wygląda twoja Avia marzeń?

- Przede wszystkim jest oparta o jak największą liczbę wychowanków. Obecnie jest nas pięciu i to trochę za mało. Nikt nie zostawi na boisku tyle zdrowia i serca, co chłopaki ze Świdnika. Miejscem klubu jest natomiast pierwsza liga. Przed laty regularnie w niej występowaliśmy. Avia słynęła z solidności, każdy musiał się z nią liczyć. Trzeba wrócić do tych czasów.

- Bartka Misztala na boisku mogą oglądać wszyscy. Zastanawiam się jaki jesteś w domu, na co dzień.

- Od pewnego czasu spełniam się już nie tylko w roli męża, ale także ojca. Staram się poświęcać synowi jak najwięcej czasu. I nie chodzi tylko o wspólne zabawy z piłką (śmiech). Na boisku jestem dosyć charakternym zawodnikiem i czasami tak też jest w domu. Takie sytuacje zdarzają się jednak w każdej rodzinie. Cieszę się, że jak wracam po ciężkim dniu to czeka na mnie żona i dziecko. Od razu nabieram nowych sił. O sporcie, szczególnie o siatkówce, mogę rozmawiać cały czas. I to nie tylko u siebie w domu. Tak jest także u moich rodziców, podczas różnego rodzaju spotkań, świąt, uroczystości.

- Najważniejsze cechy sportowca to…

- Moim zdaniem istotna jest cierpliwość. Nic nie przychodzi łatwo i od razu. Trzeba ciężko pracować, uczyć się, dążyć do określonego celu. Bardzo ważne jest też wsparcie od rodziny i przyjaciół. Nie zawsze jest łatwo i kolorowo. Odkąd pamiętam chciałem grać w siatkówkę i robiłem wszystko, by to osiągnąć. Nie poddawałem się. Dla mnie trening był świętością, nie interesowało mnie nic poza nim. To zresztą nie zmieniło się do dziś.

Tomasz Filipiuk
Magazyn Świdnik - wysokich lotów nr 22 / luty 2018

Najczęściej czytane

  • Czas na Air Festival
    Czas na Air Festival Pierwszy świdnicki Air Festival zbliża się wielkimi krokami. Właśnie ruszyła…
  • Lotnicze święto (sobota)
    Emocjonujący weekend pełen zapierających dech pokazów, niezwykłych akrobacji, wystaw sprzętu…
  • Z Lotem do stolicy
    Z Lotem do stolicy Już dziś ruszyła sprzedaż na nowe połączenie ze świdnickiego lotniska.…
  • Czas na baseny!
    Czas na baseny! Mamy pierwsze wizualizacje kompleksu krytych i otwartych pływalni, które powstaną…
  • Lotnicze święto (niedziela)
    Emocjonujący weekend pełen zapierających dech pokazów, niezwykłych akrobacji, wystaw sprzętu…
  • DSC_0617
  • DSC_0600
  • mural-3
  • dsc_0043
  • mural-1
  • mural-4
  • DSC_0587
  • DSC_0561
  • DSC_0643
  • DSC_0603
  • mural-5