Smakołyki, które dają radość - Świdnik - wysokich lotów

wtorek, 16 styczeń 2018 14:53

Smakołyki, które dają radość

Napisała 

Kilka miesięcy temu na łamach naszego tygodnika, rozmawialiśmy z Renatą Wołoszyn, właścicielką lodziarni „Fabryka Smaku”. Świdniczanom zasmakowały te zimne desery, dlatego pani Renata postanowiła rozszerzyć działalność i półtora miesiąca temu otworzyła cukiernię. Razem z siostrą Moniką, opowiadają o tym, co wyróżnia ich przysmaki oraz czy same też lubią słodycze.

 - Skąd pomysł na wprowadzenie wyrobów cukierniczych?

Renata Wołoszyn (na zdjęciu): Okres wiosenno-letni jest dla nas bardzo intensywny. W tym czasie wiele osób odwiedzających „Fabry­kę Smaku” zadawało pytania, czy w przyszłości planujemy rozszerzyć działalność, oferując nowe produk­ty, tj. torty, ciasta i ciasteczka. Pod wpływem ich sugestii oraz po prze­prowadzonym rozeznaniu rynku cukierniczego stwierdziłam, że jest to bardzo dobry pomysł. W Świd­niku brakowało miejsca, w którym można zamówić artystycznie zdo­bione torty oraz ciasta przygoto­wywane z dobrej jakoś składników (jajka, masło, owoce).

- Piecze Pani bajeczne torty.

R.W.: Dziękuję. Robimy wszystko, aby torty nie tylko wyglądały, ale i smakowały. Staramy się spełnić każde marzenie, nawet to najwięk­sze i najbardziej kreatywne. Były już torty ze Strażakiem Samem, Bo­bem Budowniczym, Lego Batman, baletkami, syrenką, misiami oraz żywymi kwiatami. Ostatnio bardzo popularne są torty tzw. nagie, czy­li naked cake, które nie są niczym obłożone, a jedynie przystrojone świeżymi kwiatami. Do każdego zamówienia podchodzimy indy­widulanie i staramy się sprostać oczekiwaniom klientów. Po rozmo­wie na temat ich preferencji, pod­powiadamy najlepsze rozwiązanie: jaki rozmiar tortu będzie odpo­wiedni, jakie zestawienie smaków wybrać i jaki rodzaj ozdób może się na nim znaleźć.

- Spośród jakich smaków można wybierać?

R.W.: Mamy klasyczne, takie jak: śmietanka, wanilia, truskawka, ale też bardziej nowoczesne. Na przy­kład białe michałki, oreo, pistacja, z którą robię też pyszny sernik na zimno. Można zdecydować się na smak kawowy, kokosowy, owoce leśne, jagodowy, porzeczkowy, malinowy, wiśniowy i białą czeko­ladę. Staramy się, aby kremy nie były przesłodzone, a raczej bar­dziej winne. Rezygnujemy również z obkładania tortu masą cukrową, za którą większość osób nie prze­pada.

- Oprócz tortów, pieczecie też inne ciasta.

R.W.: Naszym hitem jest sernik na spodzie z kruchych ciasteczek, z białą czekoladą i słonym karme­lem, który sama przygotowuję. Ci, którzy raz go spróbowali, wracają po niego regularnie. To też ciasto, które świdniczanie najchętniej za­mawiali u nas na święta. Połączenie słodkiego ze słonym daje niesamo­wity efekt smakowy. Nowością jest sernik pistacjowy, robiony na zim­no. Dotąd nigdzie takiego nie spo­tkałam. W sprzedaży posiadamy tarty, m.in. z solonym karmelem, jeżynami i białą czekoladą, z wi­śnią, żurawiną, białymi michałkami, ale także ciasto leśna pianka, które smakuje jak ptasie mleczko, torcik musowy mango i inne. Oferujemy także bardziej klasyczne ciasta tj. stefankę, pychotkę, krówkę, w-z chałwową, sernik wiedeński z prze­pisu naszej mamy. Są też ciastka kruche, maślane, pierniki, muffinki, babeczki oraz małe bezy Pawlova. Każdego dnia wymyślamy coś no­wego.

Monika Wołoszyn: Klienci bardzo to doceniają, bo codziennie mogą spróbować czegoś nowego. Nasza oferta sprzedażowa składa się z kilku propozycji ciast, a to dlatego, aby wypieki które oferujemy za­wsze były świeże. Nie mrozimy ich, nie ma takiej potrzeby - zbyt szyb­ko się sprzedają. Dla najmłodszym mamy także bąblowafle. To pie­czone gofry, zwijane w rulon i po­dawane z bitą śmietaną, świeżymi owocami oraz innymi łakociami.

- Waszym hitem jest też chleb.

M.W.: Piekę go na zakwasie, który sama zrobiłam. Używam też bar­dzo dobrej gatunkowo mąki żyt­niej i pszennej. W naszym chlebie znajdują się podstawowe składniki: mąka, woda, sól oraz wedle uzna­nia, ziarna, suszone owoce (żurawi­na) czy pestki dyni lub słonecznika. Nie używamy polepszaczy czy kar­melu do nadania koloru. Nie doda­jemy też enzymów opóźniających czerstwienie, zwiększających masę i objętość, które są standardem w masowej produkcji pieczywa. Jest bardzo pożywny, więc wbrew pozorom, nie zjemy go dużo. Na śniadanie wystarczą dwie kromki, by zaspokoić głód. Takich prawdzi­wych chlebów brakuje w sklepach.

- Skąd biorą Panie pomysły na przepisy?

R.W.: Inspirację można znaleźć wszędzie. Cały czas wymyślamy coś nowego, szukając pomysłów w książkach kucharskich, przepisach naszej mamy czy też na stronach internetowych, poświęconych cu­kiernictwu. Nieustannie uczęsz­czam na kursy i szkolenia, aby na­dążyć za najnowszymi trendami i doskonalić swoje umiejętności.

M. W.: Ja chętnie wracam do prze­pisów mamy, zwłaszcza do tego na sernik wiedeński. Siostra natomiast lubi eksperymentować. A to łączy solony karmel z owocami, a to wy­myśla sernik pistacjowy…

- Dobry wyrób ma swoją cenę.

R.W.: To prawda, ponieważ dobre ciasto, podobnie jak lody, zaczyna się od wysokiej jakości składników. Do ciast i tortów same przygoto­wujemy budyń, bitą śmietanę, fru­żelinę z owoców mrożonych lub świeżych dostępnych w sezonie. Biszkopty wypiekamy na prawdzi­wych jajkach a nie na mieszance ja­jecznej. Używamy masła 82% a nie margaryny, sera zamiast mieszanki serowej. Chcemy, aby ciasta sma­kowały zarówno nam, jak i klien­tom. Cieszy nas, że są coraz bar­dziej świadomi i wolą zapłacić kilka złotych więcej, ale zjeść smaczne i zdrowo.

- To praca, która daje wam...

R.W.: Satysfakcję i spełnienie. Lubi­my obserwować reakcję klientów, widzieć, że smakuje im to, co upie­kłyśmy. Mimo, że działamy krótko, mamy już stałe grono kupujących.

M.W.: To miłe, że przychodzą do nas nie tylko na zakupy, ale też tak po prostu, by porozmawiać.

- W Świdniku znajdują się dwa punkty pod szyldem „Fabryki Smaku”. Czy w obu można dostać ciasta i chleb?

R.W.: Na razie te wyroby dostępne są w jednym miejscu - w cukierni przy ulicy Racławickiej 30b, obok sklepu Aldik. Niewykluczone, że wprowadzę je też do punktu w Pia­skach. Do wiosny, kiedy do oferty wrócą lody, a tym samym zostaną otwarte lodziarnie, mamy jeszcze trochę czasu.

Agata Flisiak