Wydrukuj tę stronę
sobota, 30 grudzień 2017 10:02

Do kwiatów trzeba mieć serce

Napisała 

Wszystko zaczęło się w 2000 roku, kiedy państwo Bernatowie otworzyli, przy ulicy Kopernika 4a sklep „Faun” . Początkowo zajmowali się wyłącznie sprzedażą artykułów ogrodniczych, jednak z czasem wprowadzili także wędkarskie. O historii przedsiębiorstwa oraz o pasji do ogrodów opowiada Dorota Bernat.

- Jak to się zaczęło?

- Mieszkamy na obrzeżach miasta. Własna działka, otoczenie natury i przestrzeń sprawiły, że w 2000 roku zdecydowaliśmy się zająć ogrodnictwem na poważnie i otworzyć sklep. W tej branży człowiek musi być cały czas na bieżąco z gatunkami roślin, nawozami. Korzystam z tych samych środków, które sprzedaję klientom, więc wiem, co im polecić. Mój mąż jest zapalonym wędkarzem, dlatego pięć lat później wprowadziliśmy też artykuły dla wędkarzy.

- Jakie produkty można kupić w „Faunie”?

- Osoby, które posiadają działki, dostaną tu nasiona, nawozy, chemię ogrodniczą, narzędzia, doniczki, ziemię, podłoże i akcesoria, czyli to, co jest niezbędne do ogrodu i domu. W przypadku wędkarstwa mamy praktycznie wszystkie akcesoria: zanęty, przynęty, kołowrotki, wędki, stojaki, podbieraki, specjalistyczną odzież oraz obuwie. Przekrój jest naprawdę szeroki. Każdy więc znajdzie coś dla siebie, niezależnie od tego, czy dopiero zaczyna przygodę z rybami, czy też łowi je już od lat. Zbliżają się święta, dlatego wprowadziliśmy promocję na sprzęt wędkarski. Można pomyśleć o upominkach dla wędkarzy i kupić je po trochę niższej cenie.

- W przypadku obu branż występuje martwy sezon. Co wtedy dzieje się w sklepie?

- U nas zaczyna się on w listopadzie, a kończy w styczniu. Skupiamy się wtedy na drobnych rzeczach, takich jak doniczki czy nawozy, których ludzie potrzebują do mieszkań. Z kolei, jeśli chodzi o wędkarstwo, jesteśmy zależni od pogody. Ci, którzy jeżdżą na ryby wiosną i latem nie są teraz zainteresowani zakupami. Natomiast wędkarze łowiący pod lodem jeszcze nie. Martwy sezon wykorzystujemy do zamawiania towaru na przyszły rok. Już w styczniu będziemy mieć świeże nasiona i niektóre cebulki kwiatów.

- Świdniczanie hodują własne owoce i warzywa. Jak Pani myśli, dlaczego?

- Sprzedajemy sporo nasion, ale część mieszkańców produkuje też własne sadzonki. Najwięcej kupujących jest wśród starszych ludzi. Młodzi nastawiają się raczej na gotowe sadzonki, bo wyhodowanie własnych wymaga większego zaangażowania. Natomiast osoby bardziej doświadczone są przekonane, że jeśli same wybiorą odmianę nasion, wyhodują to, co najbardziej im odpowiada. Klientki czasami mówią, że raz czy dwa poszły na łatwiznę i kupiły gotowe sadzonki, które niestety, im nie urosły. A, gdy robią wszystko od początku same, lepiej wychodzi i, jak mówią, wiedzą, co jedzą. Dlatego zgadzam się, że jednak warto samodzielnie coś sobie wyhodować.

- Jakie kwiaty posadzić w przydomowym ogródku?

- Nastawiam się na kwiaty wieloletnie. Takie, które posadzę raz i które będą się rozrastały, a ja ograniczę się tylko do utrzymania w nich czystości, nawożenia i podlewania. Jednoroczne wymagają więcej pracy. Jednocześnie można się nimi dłużej cieszyć, bo kwitną niemal cały rok. Wieloletnie natomiast, mają różne okresy kwitnienia. Jedne cieszą oko wiosną, drugie w środku lata, trzecie jesienią. Żeby w naszym ogrodzie zawsze było ładnie, najlepiej mieć różnorodne rośliny. Warto też umieszczać je w kompozycjach. Ja sadzę kwiaty wieloletnie, które stanowią bazę, ale między nimi dokładam jednoroczne. Dzięki temu wiem, że kiedy jedne przekwitną, drugie będą je uzupełniać. W ten sposób mogę cieszyć się nimi przez całe lato.

- Które gatunki są wieloletnie?

- Są to, na przykład hiacynty, tulipany, narcyzy, piwonie oraz lilie. Jesienią pojawiają się różnego rodzaju złocienie, astry i chryzantemy, które w Polsce kojarzą się głównie z kwiatami cmentarnymi. Jest to trochę krzywdzące, bo naprawdę cudnie prezentują się w ogrodach. Na szczęście, coraz częściej można spotkać je także przy urzędach i miejskich skwerach. Powoli zaczynają mieć inne zastosowanie. Są też bardzo wytrzymałe. Radzą sobie nawet przy pierwszych przymrozkach.

- A co z jednorocznymi?

- Niestety, po przekwitnieniu trzeba je usunąć i oczyścić ziemię. Nic po nich nie zostaje. Można spróbować zebrać nasiona, ale nie ma pewności, że coś z nich wyrośnie. W tej chwili wszystkie nasiona są modyfikowane. Lepiej kupić nowe i być pewnym, że urosną takie, jak powinny, tym bardziej, że ich koszt jest niewielki.

- O co najczęściej pytają klienci?

- W okresie zimowym najwięcej problemów sprawiają rośliny doniczkowe. Kwiaty usychają, pojawiają się na nich szkodniki, ziemia zaczyna pleśnieć. W mieszkaniach jest bardzo gorąco i sucho, a żadna roślina tego nie lubi. No, może poza kaktusami. W takich warunkach łatwo o przędziorki, wełnowce, grzyby albo patogeny. Są oczywiście środki grzybo- i owadobójcze, których można użyć. Nie zawsze jednak uda się kwiaty uratować. Jeśli zareagujemy zbyt późno, raczej nie da się im pomóc.

- Czy jest jakiś sposób, żeby kwiaty doniczkowe ładnie rosły?

- Klientki mówią, że najlepiej rosną te, które wyhoduje się od szczepki, że jeśli same się ukorzenią i urosną, to staną się odporniejsze. Być może coś w tym jest. Mnie się wydaje, że najważniejsze to mieć serce do kwiatów. Po prostu, żeby je hodować, trzeba je lubić. Jeśli ktoś wyobraża sobie, że wystarczy je od czasu do czasu podlać i dzięki temu będą piękne, myli się. Kwiaty trzeba pielęgnować, zaglądać do nich, podpatrywać, co się z nimi dzieje, czy nie jest im za zimno albo za gorąco.

- Po kilku godzinach spędzonych w sklepie, ma Pani jeszcze siły do pracy w ogródku?

- W sezonie sklep mamy czynny od 8 do 18. Pod koniec dnia jestem bardzo zmęczona i myślę, że po skończonej pracy, to za nic już się nie wezmę. Ale jak tylko przyjadę do domu, wyjdę na powietrze i popatrzę na ogródek, od razu zabieram się za najpilniejsze prace. Czasami kończę dopiero, gdy na dworze zrobi się ciemno, ale naprawdę to lubię. Jedni odpoczywają przy telewizorze, ja wolę pooddychać świeżym powietrzem i spędzić czas wśród natury. Czuję satysfakcję, kiedy widzę, że roślina, którą posadziłam, rośnie. A kiedy zrywam wyhodowane przez siebie warzywo, wiem, że jest czyste, zdrowe i niczym nie pryskane.

Agata Flisiak

Sklep ogrodniczo-wędkarski „Faun” znajduje się przy ulicy Kopernika 4a. W sezonie letnim (marzec-październik) czynny jest w tygodniu, w godzinach 8.00-18.00 oraz w soboty od 8.00 do 14.00. Natomiast w zimowym (listopad-luty) otwarty jest od poniedziałku do piątku, od 8.00 do 17.00, a także w soboty, w godzinach 8.00-14.00.