• Schronisko w Krzesimowie
  • Idzie sobie Grześ...
  • SH
  • rodzinka
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • Repertuar
  • Zdrowy Świdnik
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Wirtualny spacer po Strefie Historii
  • Slajd Wirtualny Spacer
poniedziałek, 13 listopad 2017 13:56

Korona za maratony

Napisała 
Korona za maratony fot. Filip Gański, Paweł Śliwiński

Warszawa, Wrocław, Dębno, Kraków, Poznań. Co łączy te miasta? W każdym odbywa się jeden z pięciu biegów, zaliczanych do Korony Maratonów Polskich. Żeby ją zdobyć, trzeba, w ciągu dwóch lat, pokonać je wszystkie. To trudne, nie tylko ze względu na ogromny wysiłek fizyczny, ale także organizacyjny i logistyczny. Wiedzą o tym Paweł Śliwiński oraz Filip Gański, jedyni świdniczanie, którzy mogą się pochwalić tym tytułem.

Wspomnianej dwójce udało się to w 18 miesięcy. Zaczęli od rywalizacji w stolicy. Wtedy jeszcze nie wiedzieli o istnieniu Korony Maratonów Polskich. Kiedy o niej usłyszeli, decyzja co do kolejnych startów mogła być tylko jedna.

- Biegamy amatorsko, od trzech lat - mówi P. Śliwiński - Powody żeby ruszyć się z domu, były dosyć proste. Ja nie chciałem przytyć, po rzuceniu palenia, a Filip postanowił wstać z kanapy (śmiech). Od początku trenujemy indywidualnie, choć czasem zdarza nam się także z Biegającym Świdnikiem, do którego należymy. Wspólne starty i wyjazdy dały również początek naszej znajomości.

- Nigdy nie przeszła nam przez głowę myśl, by porzucić ten projekt - dodaje F. Gański. - A momentami bywało naprawdę ciężko. Rywalizowaliśmy w różnych warunkach, z upałem na czele. Chwilami brakowało sił, dopadały kontuzje. Same wyjazdy są trudne pod kątem organizacyjnym. Wymagają niemałych finansów, zgrania w czasie. Pewnie dzięki temu satysfakcja z osiągniętego celu jest tak duża.

Bieganie na tyle stało się dla nich ważne i potrzebne, że w czasie, gdy kompletowali koronę, brali udział także w innych zmaganiach. Pokonywali półmaratony, „dychy”, a ostatnio Paweł ukończył morderczy ultramaraton w Bieszczadach. W ich przypadku śmiało można powiedzieć, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, bo myślą już o kolejnych, jeszcze trudniejszych wyzwaniach.

- Moim marzeniem jest skompletowanie korony maratonów świata, czyli pokonanie przynajmniej jednego biegu, na każdym z kontynentów - deklaruje P. Śliwiński. - To trudne, bo wymaga przede wszystkim sporych nakładów finansowych. Bez pomocy sponsorów może okazać się niemożliwe. Ten pomysł planuję połączyć z jakimś wydarzeniem charytatywnym. Zrobić coś nie tylko dla siebie, ale także innych.

- Kiedyś chciałem móc nazwać się maratończykiem - kończy F. Gański. - Do tego wystarczył jeden ukończony maraton. Dziś wiem, że na jednym nie da się poprzestać. W moim przypadku czas na ultramaratony.

Korona Maratonów Polskich przyznawana jest przez Zarząd Infrastruktury Sportowej w Krakowie.

tf

Czytany 558 razy

Najczęściej czytane

  • DSC_0586
  • DSC_0611
  • mural-5
  • DSC_0575
  • DSC_0643
  • dsc_0586
  • DSC_0579
  • DSC_0567
  • DSC_0603
  • DSC_0560
  • DSC_0603