• Załatw sprawę w Urzędzie
  • Repertuar
  • Wirtualny spacer po Strefie Historii
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Idzie sobie Grześ...
  • Zdrowy Świdnik
  • Slajd Wirtualny Spacer
  • SH
  • rodzinka
  • Schronisko w Krzesimowie
niedziela, 12 listopad 2017 08:43

Z pasji do włosów

Napisał 

Trzy kobiety, trzy różne historie i jeden wspólny cel - stworzyć miejsce, w którym każdy będzie mógł podarować sobie odrobinę luksusu. Kilka miesięcy temu Aneta Szymańska-Kędziora postanowiła otworzyć studio fryzjerskie Dom Urody. Do przedsięwzięcia zaprosiła Justynę Superson oraz Ewelinę Rejmak. Dziś opowiadają o swoich początkach, współpracy oraz o tym, co wyróżnia ich salon.

To była szybka decyzja

Dom Urody otwarto cztery miesiące temu, chociaż jego początków należałoby się doszukiwać o wiele wcześniej. Pani Aneta od lat korzystała z usług fryzjerskich pani Justyny. Zachwycona jej zdolnościami, nieraz mówiła, że otworzy jej własny salon. Okazja, by to zrobić, pojawiła się niespodziewanie.

- Myślę, że tak chciał Bóg. Po prostu złączył nasze drogi w odpowiednim momencie - zaczyna opowiadać pani Aneta. - Tak się złożyło, że Justyna chciała zmienić pracę. Ja też tego potrzebowałam. Przez wiele lat pracowałam w korporacji. Byłam wyczerpana tym systemem, chciałam znów stać się człowiekiem. Znalazłam wolny lokal w Domu Rzemiosła i nie zastanawiając się długo, zaproponowałam mężowi, żebyśmy stworzyli salon. Decyzję podjęliśmy natychmiast. Od razu zadzwoniłam do Justyny i powiedziałam, żeby nie szukała nic nowego, bo będziemy razem pracować i że nigdzie jej nie puszczę. Szczegóły ustaliłyśmy podczas niedzielnego spotkania, a we wtorek ruszyły prace remontowe. Przygotowania do otwarcia trwały miesiąc. W tym czasie kompletowałyśmy wyposażenie i wysokiej klasy kosmetyki. Pierwszego sierpnia otworzyłyśmy Dom Urody i cały czas idziemy do przodu. Jest naprawdę super.

- Aneta nieraz mówiła, że kiedyś otworzy mi studio, ale nie traktowałam tego poważnie - dodaje pani Justyna. - Dopiero, kiedy do mnie zadzwoniła, a później umówiłyśmy się na spotkanie, opowiedziała mi o tym, jak sobie to wszystko wyobraża i pokazała lokal, uwierzyłam i zaczęłyśmy działać. W niedługim czasie duet powiększył się o Ewelinę Rejmak, z którą pani Aneta zna się jeszcze ze szkolnych lat. Jak mówi, zainwestowała w cudowną i pewną osobę.

- Do zespołu dołączyłam w połowie sierpnia - mówi pani Ewelina. - To też wyszło bardzo spontanicznie. Właśnie wróciłam na stałe do Polski, kiedy Justyna zadzwoniła do mnie i powiedziała, że szukają asystenta fryzjera. Spotkałam się z Anetą, porozmawiałyśmy i zgodziłam się. Mimo, że nie mam wykształcenia kierunkowego, dobrze sobie radzę. Nauczyłam się wykonywać masaże głowy. Przyznam, że na początku było to dla mnie stresujące. Nawet samo mycie włosów łączyło się z nerwami. Myjka jest miejscem, gdzie klient ma się zrelaksować. Może zamknąć oczy i nie myśleć o niczym. Bałam się, że sobie nie poradzę.

- Przełomowym momentem była wizyta pewnej pani. Kiedy usiadła przy myjce, a Ewelina zaczęła ją masować, usnęła. Wtedy już się chyba przekonała, że jest bardzo dobra w tym, co robi - dodaje A. Szymańska- Kędziora.

Najważniejsza jest przyjaźń

Sekretem dobrze prosperującego salonu są nie tylko umiejętności pracowników, ale i panująca w nim atmosfera. Ważne jest też wzajemne wsparcie i przyjaźń.

- Z Justyną znamy się ponad 6 lat, natomiast z Eweliną już ze dwadzieścia. Tworzymy zgraną paczkę. W tym czasie wiele rzeczy nas poróżniło, wiele połączyło, jednak wciąż trzymamy się razem - opowiada p. Aneta.

- Zdarzają się konflikty, ale to normalne między kobietami. Zawsze, kiedy któraś ma coś do powiedzenia, możemy usiąść i porozmawiać. Nawet łatwiej jest nam to wszystko wyjaśnić, bo znamy się nawzajem. Możemy powiedzieć to, co leży nam na sercu - dodaje p. Ewelina.

Usługa fryzjerska to coś luksusowego

...mówi jedna z naszych rozmów - czyń i dodaje, że zależało im, żeby klienci czuli się w Domu Urody jak najlepiej. Żeby zadbać o nich w każdym calu, nie tylko pod względem fryzury i używanych kosmetyków.

- Dlatego fryzjer poświęca czas tylko jednej osobie jednocześnie - tłumaczy A. Szymańska-Kędziora. - Nieważne, czy klient spędzi u nas godzinę czy cztery. Wówczas skupiamy się tylko na nim. Po to też jestem ja i Ewelina, aby zadbać o klienta, podać kawę czy zaproponować coś słodkiego.

- Tutaj nie ma pośpiechu - dodaje p. Justyna. - Kiedy kogoś czeszę, nie zastanawiam się nad tym, że w kolejce czeka następna osoba. Wiem, że kiedy przyjdzie, dziewczyny się nią zajmą. Wygląda to zupełnie inaczej niż w salonach, w których pracowałam poprzednio. Szczerze przyznam, że przychodzą do mnie moje stałe klientki, a ja dopiero teraz poznałam ich imiona. Nawiązałam z nimi więź, a co najważniejsze, miałam czas dokładnie przyjrzeć się włosom, ich strukturze, kondycji i dostosować odpowiednie zabiegi. Ważne są także wysokiej jakości produkty, chluba naszego salonu.

- Świetnie działają na włosy klientów, a efekt pozostaje na długo - dodaje właścicielka Domu Urody. – Dlatego też zdecydowałyśmy się na marki Moroccanoil, Davines oraz Goldwell. Organizujemy też bezpłatne wieczorki kuracji włosów klientek. Wspólnie spędzamy czas, poznajemy się, rozmawiamy, częstujemy smakołykami, a w międzyczasie dbamy o włosy naszych gości. Panie dostają też od nas drobne upominki i zniżki na kolejne zabiegi.

Czego oczekują klienci?

Przede wszystkim tego, by fryzjer miał wypracowaną technikę. Był na bieżąco z trendami, wiedział, co pasuje do konkretnego typu urody i jakie kosmetyki najlepiej sprawdzą się na włosach.

- Staramy się nieustannie rozwijać - mówi p. Aneta. - Dlatego na początku roku planujemy szkolenia mistrzowskie. Chyba tego też oczekują osoby, które do nas przychodzą. Żeby cały czas iść do przodu. Nie możemy wyłącznie wymagać, musimy też dawać coś od siebie.

Wśród usług Domu Urody znajdują się: koloryzacja, baleyage, dekoloryzacja, makijaż włosów, upięcia, za - biegi pielęgnacyjne, modelowanie oraz strzyżenie.

- Klientki szaleją teraz z długościami włosów, a wszystko zapoczątkowała Ewelina. Kiedy zaczynała pracę, miała włosy do pasa. Zastanawiała się nad ich obcięciem. Powiedziałam jej wtedy, że jak zetnie włosy, pójdzie fala. I rzeczywiście, były takie dwa tygodnie, że nieustannie ścinałam warkocze. Te niefarbowane wysyłałam do fundacji „Daj włos”, działającej na rzecz chorych dzieci, resztę do fundacji Rak&Roll, w których przygotowują z nich peruki - dodaje J. Superson.

Od grudnia załoga Domu Urody powiększy się. Do zespołu dołączy nowa, uzdolniona osoba, która nie pochodzi z Polski.

Dom Urody znajduje się na drugim piętrze Domu Rzemiosła (przy ul. Racławickiej 38/40). Więcej o usługach można przeczytać na stronie www.dom-urody.pl oraz na www.facebook.com/DomUrodyPL.

Agata Flisiak

Czytany 1434 razy

Najczęściej czytane

  • DSC_0559
  • DSC_0622
  • DSC_0560
  • DSC_0586
  • DSC_0587
  • DSC_0603
  • DSC_0561
  • DSC_0567
  • mural-1
  • DSC_0621
  • DSC_0575