Spełniam ludzkie marzenia - Świdnik - wysokich lotów

sobota, 14 październik 2017 09:38

Spełniam ludzkie marzenia

Napisała 

Marzena Nowak od najmłodszych lat robiła na drutach i szydełku. Szybko nauczyła się też szyć. Spod jej rąk wychodziły sukienki, garsonki, żakiety, które nosili znajomi i rodzina. W 2009 roku postanowiła spróbować swoich sił jako przedsiębiorca i otworzyła pracownię krawiecką M&N.

- Dlaczego została Pani krawcową?

- Jeszcze jako dziecko bardzo lubiłam dziergać. Babcia nauczyła mnie robić na drutach i szydełku. Później poszłam o krok dalej. W tamtych czasach nie miałam dostępu do materiałów, więc rodzice dawali mi stare ubrania do pocięcia. Szyłam z nich stroje dla lalek. Miały naprawdę sporą garderobę. Kiedy przyszedł czas na wybór szkoły, zdecydowałam się na profil krawiecki. W tym czasie tworzyłam już odzież dla siebie, rodziny i znajomych.

- Od razu otworzyła Pani pracownię?

- Początkowo pracowałam w różnych zakładach. Później bardzo długo byłam na urlopie wychowawczym. Gdy stwierdziłam, że pora wrócić do pracy, zastanawiałam się, co ze sobą zrobić. Wymyśliłam, że zmienię specjalizację i zapisałam się na kurs kosmetyczny. Ale kiedy zajęcia miały się rozpocząć, doszłam do wniosku, że nie ma sensu zaczynać czegoś, co nie do końca mnie interesuje. Za namową męża, w 2009 roku, otworzyłam własną działalność. Długo się do tego zbierałam, bo chociaż szycie sprawiało mi dużą satysfakcję, nie wierzyłam w swoje możliwości. Bałam się, że nie znajdę klientów, nie podołam ich oczekiwaniom.

- Po latach Pani nastawienie zmieniło się.

- Stres chyba ciągle mi towarzyszy. Kiedy przychodzą klientki i składają zamówienia, jestem trochę niepewna. Ale później, jak już widzę rezultaty swojej pracy, czuję dumę, że jednak potrafię.

- Na rynku jest wiele sklepów odzieżowych. Czy to znaczy, że powoli odchodzimy od szycia na miarę?

- Osobiście nie mam takiego wrażenia, ponieważ przyjmuję coraz więcej zleceń. Istnieje spora grupa osób, które wolą iść do krawcowej, niż kupić odzież dostępną w sklepach. Dużą część klientek stanowią panie o trochę większych rozmiarach, mające problem z dobraniem czegoś dla siebie. Szyję też dla młodych dziewczyn, chcących mieć wyjątkowy strój na ślub, wesele czy studniówkę. Dzięki temu mają pewność, że nikt inny nie pojawi się w takiej samej kreacji.

- W czym tkwi problem, jeśli chodzi o dobór gotowych ubrań?

- Przede wszystkim, w sklepowej rozmiarówce. Często jest tak, że mierzone przez nas ubrania nie pasują w biuście, są za duże lub za małe w biodrach. To dlatego, że większość odzieży dostępnej na rynku powstaje w Bangladeszu. Dla Polek, których figury nie odpowiadają standardom obowiązującym w Azji, wszystko jest trochę przykrótkie. Myślę więc, że krawcy wciąż są bardzo potrzebni. Mam klientkę, która jest szczupła, ale ma kłopot z dobraniem odpowiedniego żakietu, bo rękawy zawsze są w nim za krótkie. Częstym problemem jest też jakość. Wydaje mi się, że w zakładach, z których sprowadzane są ubrania do Polski, nie przeprowadza się jej kontroli. Dlatego później, gdy wypierzemy koszulkę, do niczego się już nie nadaje. W przypadku ubrań, które wychodzą spod mojej ręki, najpierw dekatyzuję materiał i przeprasowuję, żeby sprawdzić, jak zachowa się w kontakcie z wodą i ciepłem. Szyję dopiero wtedy, gdy tkanina przejdzie próbę i wiem, że po pierwszym praniu ubranie się nie skurczy. Poza tym, szyję pod konkretną osobą. Biorę z niej miarę, na bieżąco wprowadzam wszelkie zmiany i poprawki. Mogę zrobić wszystko, co tylko mi i klientce przyjdzie do głowy, na przykład wszyć kokardkę czy zamek tam, gdzie odpowiada to nam, a nie projektantowi jakiejś sieciówki.

- Mówi się, że szewc bez butów chodzi. A jak jest z krawcową?

- To przysłowie, niestety, bardzo do mnie pasuje. Jeśli potrzebuję sukienki na wielkie wyjście, szyję ją w ostatniej chwili. Mąż zawsze się z tego śmieje. Teraz już go nawet nie dziwi, że w piątek wieczorem pracuję nad kreacją, której potrzebuję na sobotę.

- Klientki mają gotowy pomysł na ubranie, czy proszą Panią o radę?

- Rozmawiamy, staram się doradzić, czy to, co im się podoba, jest odpowiednie dla ich figury. Jeśli klientka tego oczekuje, pomagam dobrać fason. Bywa też tak, że panie przychodzą z pomysłem, który lekko modyfikuję. Biorę, na przykład, pomysł na górę z jednej sukienki, dół z drugiej i dostosowuję je. Często w czasie miary próbuję różnych rozwiązań, by wybrać jedno, w którym klientka czuje się najlepiej.

- Uszycie jakiej sukienki stanowiło dla Pani największe wyzwanie?

- Tak naprawdę każda nim jest. Kiedy do zakładu przychodzi nowa pani, muszę lepiej ją poznać, dowiedzieć się, w jakich fasonach dobrze się czuje i w czym wygląda ładnie. Często, nawet wracając do domu, zastanawiam się, jak coś wykroić, jakie zastosować rozwiązanie, żeby uzyskać konkretny efekt. Bo czasami ktoś przychodzi i mówi, żeby tu złapać, tam coś podszyć, a to nie zawsze wystarczy.

- Chyba najbardziej stresująca jest jednak praca nad suknią ślubną?

- Tak, bo powstaje na najważniejszy dzień w życiu. Wiadomo, że każda panna młoda chce wyglądać wyjątkowo i pięknie. W swojej karierze niewiele miałam okazji do przygotowania takich kreacji. Było ich dosłownie kilka. Częściej zdarza mi się szyć coś na drugi dzień wesela. Ostatnio, na przykład, zrobiłam suknię bardzo podobną do tej, w której panna młoda wzięła ślub. Miała w sobie urok i bardzo pasowała do klientki.

- Co jest Pani krawieckim marzeniem?

- Szycie ubrań dla maluchów. Robię to, kiedy tylko mam okazję. Dużo radości dają mi małe księżniczki w sukieneczkach. Chciałabym szyć więcej takiej odzieży, może zająć się jej produkcją. Ale póki co, zlecenia dostaję głównie od znajomych. Mamy chyba nie wiedzą, że strój karnawałowy, ubranko do chrztu czy sukienkę na jakąś uroczystość można zamówić u krawcowej.

- Za co lubi Pani swoją pracę?

- Przede wszystkim, za kontakt z klientami. Cieszę się, gdy są zadowoleni z moich usług i że mogę spełniać ich marzenia. Po prostu, lubię to, co robię.

Pracownia krawiecka M&N mieści się przy ulicy Kosynierów 22. Czynna jest od poniedziałku do piątku, w godz. 10.00 - 17.00. Prace pani Marzeny można zobaczyć na fanpagu na facebooku: Pracownia Krawiecka M&N Marzena Nowak.

Agata Flisiak

Czytany 323 razy