• SH
  • Repertuar
  • Idzie sobie Grześ...
  • Slajd Wirtualny Spacer
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • Wirtualny spacer po Strefie Historii
  • rodzinka
  • Zdrowy Świdnik
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Schronisko w Krzesimowie
sobota, 09 wrzesień 2017 09:10

Być własnym szefem

Napisał 

Michał Mikulski od dziecka interesował się komputerami. Zawsze ciekawiło go, w jaki sposób działają i jak są zbudowane. Chcąc dowiedzieć się, jak wyglądają w środku, rozmontował niejedno urządzenie. Z biegiem lat, pasja stała się sposobem na życie. Dziś, jako właściciel Serwisu J-23, świadczy usługi informatyczne.

- Co w komputerach ciekawiło Pana najbardziej?

- Sposób działania albo przeciwnie, dlaczego komputer lub urządzenie nie działa, co jest tego przyczyną. Czasami wystarczy jakaś błahostka. Niedociśnięta karta, niepodłączony kabel, przestawiona zworka, która powoduje, że komputer nie uruchamia się. Czasami klient zapomina, że coś zmienił, a ja muszę to znaleźć, żeby usunąć błąd. Szukanie usterek i naprawianie ich tak, żeby wszystko sprawnie działało, jest właśnie najciekawsze.

- Dużo komputerów rozkręcił Pan na początku?

- Szczerze mówiąc, nawet nie jestem w stanie tego policzyć. Rozmontowałem wiele urządzeń, co pozwoliło mi rozwinąć wiedzę, a w późniejszych latach zająć się naprawą sprzętu. Z jednej strony, to dobrze, ale z drugiej, moi rodzice ponieśli wtedy duże koszty, bo a to dysk się spalił, a to karta…

- Dlaczego zdecydował się Pan na otwarcie serwisu?

- Po pracy w sklepie komputerowym postanowiłem zrobić kolejny krok i założyć własną działalność. Chciałem działać na swój rachunek. Do zleceń podchodzę rzeczowo, żeby klient nie wykosztował się, a miał wszystko prawidłowo zrobione. Korzystam z nowych części, na które jest gwarancja. Rzadko zdarzają się używane, chyba, że sprzęt jest dość wiekowy i nie ma dostępu do innych. Przed ich montażem informuję o tym właściciela komputera, jeśli wyrazi zgodę, zabieram się do roboty.

- Nowy komputer można dziś kupić za niewielkie pieniądze. Czy, w związku z tym, usługi serwisowe są jeszcze potrzebne?

- Tak, oczywiście! Z reguły naprawa jest tańsza niż zakup sprzętu. Poza tym, obecnie ludzie są zabiegani. Korzystają z komputerów, żeby usprawnić sobie wiele rzeczy i mieć więcej czasu dla siebie. Kiedy okazuje się, że coś w ich sprzęcie się zepsuło, chcą go mieć szybko z powrotem. Dlatego świadczę usługę z dojazdem. Klient nie musi szukać serwisu, dowozić gdzieś komputera w określonym czasie. U mnie nie ma takich wymagań. Jeśli potrzeba, odbieram urządzenie o 22 albo o 2 w nocy, wyceniam naprawę i jeśli mam zgodę, działam. Zdarzają się sytuacje, kiedy naprawa przewyższa wartość sprzętu. Wtedy doradzam, żeby poczekać pół roku, bo może części potanieją, ale jeśli ktoś potrzebuje komputera na już, to lepiej kupić nowy. Tak, jak w przypadku pękniętej szybki w tablecie. W niektórych modelach jest zespolona z wyświetlaczem, przez co jej wymiana kosztuje 250 zł, a nowy tablet 350 zł. Jak doliczyć do tego diagnozę, części i robociznę? Od razu mówię, że wolę tego nie ruszać. Lepiej, żeby ktoś wydał pieniądze na nowy sprzęt.

- Co psuje się najczęściej?

- Gniazda ładowania, które są pourywane albo powyłamywane, taśmy matrycy, dysk twardy, a także system operacyjny, który w nieumiejętnych rękach może powodować różnego rodzaju problemy. Wystarczy, że ktoś nie zatwierdzi aktualizacji albo będzie klikał w dziwne linki i może pojawić się wirus. Zdarzają się też przypadki zaszyfrowania dysku przez wirusy. Niektórzy tracą w taki sposób wszystkie dane, bo trzymali je na dysku C. Czasami udaje się odzyskać część, innym razem wszystko. To zależy od wielu czynników, na przykład, czy klient używał komputera po ich zniknięciu. Jeśli tak, naprawa może nie być taka prosta, bo każda kolejna operacja to nowe dane, przez co odzyskanie starych jest trudne.

- Jak mądrze korzystać z naszych urządzeń, żeby nie dochodziło do takich sytuacji?

- Pierwszym błędem, który popełniamy jest spożywanie posiłków i napojów w pobliżu komputera lub praca w łóżku. Trzymamy laptopa na kołdrze, przez co wciąga kurz i zapycha się, a w konsekwencji zaczyna się przegrzewać i wolniej pracować. Jeśli często się zawiesza, zaczynają się problemy z systemem operacyjnym. Pojawia się tak zwany „niebieski ekran” i trzeba wykonać kompleksowo czyszczenie komputera, od środka i ponownie zainstalować system.

- A jak prawidłowo używać takiego sprzętu?

- Jeśli chcemy trzymać go na kolanach, podłóżmy książkę, kawałek tektury czy podstawkę. Wtedy laptop będzie miał przestrzeń do oddychania i nie będzie się tak nagrzewał od spodu. Starajmy się też nie pić i nie jeść w pobliżu komputera, bo możemy zalać sprzęt.

- Czy podstawki chłodzące faktycznie pomagają?

- Tak, ale jeśli czujemy, że laptop się przegrzewa, to dla nas sygnał, że pod obudową jest kurz lub okruchy. Wtedy podstawka niewiele nam pomoże. Potrzebne jest zwykłe czyszczenie, wymiana past, termopadów.

- Tablet, laptop czy komputer stacjonarny. W co zainwestować?

- Wszystko zależy od tego, do czego urządzenie jest nam potrzebne. Niektórzy muszą być mobilni, więc wybierają laptopy dwa w jednym albo tablety. Jednak jeśli praca wymaga naprawdę dużej mocy obliczeniowej, lepszy będzie komputer stacjonarny, ewentualnie laptop, ale bardziej specjalistyczny, przez to również droższy. Natomiast, jeśli rodzice szukają komputera dla dziecka, żeby mogło na nim pograć, niech nie wybierają tego najtańszego za 1300 zł. Za te pieniądze lepiej pokusić się o rozbudowę komputera stacjonarnego, jeśli taki posiadamy. Złożony z dobrych podzespołów, posłuży co najmniej kilka lat. Przy drobnym nakładzie finansowym można go z biegiem czasu rozbudowywać, aby służył nam jak najdłużej. Wystarczy czasem dołożyć pamięci, co zwiększy jego wydajność, wymienić dysk na SSD. Oczywiście nie mówię, że będzie wtedy fantastycznie działał, ale wystarczy na potrzeby dziecka chcącego grać w gry.

- Nie żałuje Pan, że poszedł na swoje?

- Pracuję w takich godzinach, w jakich chcę, mam więcej czasu dla rodziny. Wykonuję zlecenie w nocy albo w dzień, a w międzyczasie zajmuję się dziećmi i obowiązkami domowymi. Nie tracę czasu na dojazdy do firmy. Dobrze jest być własnym szefem, tylko czasami nie chce sobie dać urlopu… Pracuję w trybie ciągłym oraz w soboty i niedziele. Jeśli chcę zarobić trochę więcej, muszę zrezygnować z wolnego i na odwrót. Trzeba jednak umieć to wszystko wypośrodkować, znaleźć czas na obowiązki zawodowe, ale też dla rodziny i siebie. Bywa ciężko, ale nie zamieniłbym tego na żaden etat.

Agata Flisiak

Czytany 334 razy

Najczęściej czytane

  • dsc_0043
  • mural-6
  • DSC_0575
  • DSC_0561
  • mural-2
  • DSC_0599
  • mural-1
  • mural-3
  • DSC_0622
  • DSC_0611
  • DSC_0586