• SH
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • Zdrowy Świdnik
  • Wirtualny spacer po Strefie Historii
  • Repertuar
  • Idzie sobie Grześ...
  • rodzinka
  • Slajd Wirtualny Spacer
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Schronisko w Krzesimowie
sobota, 15 lipiec 2017 08:56

Daleka droga do domu

Napisała 

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w naszym mieście zamieszka w przyszłości trzecia, po Żurawskich i Danileckich, rodzina zza wschodniej granicy. Świdnik wspierał też trzy uczennice z Radunia na Białorusi, które mieszkając przy II LO ukończyły studia i pozostały w Polsce.

- Pamięć o Polakach, którzy na przestrzeni stuleci, często wbrew swojej woli, znaleźli się na dalekich terenach Rosji, jest naszym obowiązkiem - mówią włodarze miasta. - Im więcej z nich wróci do kraju, tym większe będziemy mieli poczucie spłaconego wobec nich długu. Pierwsza rodzina, państwo Żurawscy z Kazachstanu zamieszkali w Świdniku w 1997 roku. 5 lat później, z Syberii w 2012, przyjechali Danileccy.

Z Syberii do Świdnika

Danileccy mają korzenie w Małopolsce. Byli szlachecką rodziną, która straciła herb na mocy ukazu carskiego, po powstaniu listopadowym. Różne koleje losu zawiodły ich najpierw na Ukrainę, a potem aż na daleką Syberię. Do Polski wrócili na zaproszenie samorządu Świdnika. Waleriusz Danilecki nie wyobraża sobie już dzisiaj powrotu do Irkucka, gdzie ostatnio mieszkał:

- W rodzinnym domu zawsze mówiło się po polsku. Czytać w ojczystym języku uczyliśmy się z książeczki do nabożeństwa. Jednak prawdziwy kontakt możliwy był dopiero po przemianach w Polsce i Rosji. Działalność w organizacji polonijnej umożliwiła mi w 2008 r. wyjazd do Polski na kursy językowe. Później, na zaproszenie świdnickiego samorządu, przyjechałem, z grupą Polaków, na święta Wielkanocne. Tu poznałem Kazimierza Bachanka. W czasie jednej z rozmów zdradziłem mu, że bardzo chciałbym wrócić do kraju. Po trzech latach starań udało się. Muszę powiedzieć, że była to jedna z najlepszych rzeczy, jakie przytrafiły mi się w życiu. Zdążyłem już zwiedzić wiele krajów europejskich i uważam Polskę za najpiękniejszy z nich. Nie zamieniłbym jej na inny. Podobnego zdania jest mój syn Witalis, który uczy się w technikum samochodowym w Piaskach. Jako wyróżniającemu się uczniowi zaproponowano mu staż w Niemczech. Odmówił, bo jak twierdzi, w Świdniku jest wystarczająco dużo warsztatów, w których można to zrobić. Myślę, że jego przywiązanie do tego miasta wynika z faktu, że już pierwszego dnia w szkole został bardzo ciepło przyjęty przez kolegów. Wbrew obawom i wielu ostrzeżeniom słyszanym w Irkucku, bo przecież jednak w pewnym sensie był obcy, natychmiast wtopił się w społeczność rówieśników, poczuł, że jest u siebie.

Dobry start w ojczyźnie

Życie w Polsce nie od razu było usłane różami. Ojciec pana Waleriusza nigdy nie wyparł się polskości i takie pochodzenie etniczne wpisał synowi do paszportu. Okazało się to zbawienne po przyjeździe do Polski, gdzie mógł od razu starać się o obywatelstwo i pracę. Gorzej przedstawiała się sprawa z żoną Guzalią, etniczną Rosjanką. Dopiero w 2016 roku otrzymała polski dowód osobisty i znalazła stałe zajęcie.

W. Danilecki docenia wysiłek, jaki poniesiono w zapewnieniu jego rodzinie udanego startu w nowe życie:

- Zajęto się nami z największą troską. Najważniejsze w naszej sytuacji były mieszkanie i praca. Wiele samorządów, które zapraszają do siebie repatriantów nie zapewnia ani jednego, ani drugiego. Moja rodzina zamieszkała w lokalu należącym do miasta. Płacimy czynsz i nie ma presji na to, żebyśmy go opuścili. Mamy również zatrudnienie. To wszystko, czego potrzebujemy do szczęścia.

W opinii pana Waleriusza, Polska jest krajem wyjątkowo bezpiecznym i spokojnym. W samym Irkucku zarejestrowanych jest 35 tak zwanych autonomii kulturowych, co w praktyce oznacza mniejszości narodowe. Nie wszystkie z nich nastawione są na zgodne współżycie z innymi. W szkołach grasują gangi złożone głównie z młodzieży kaukaskiego pochodzenia, terroryzujące i okradające innych kolegów. Nie należą do rzadkości kolumny samochodów wypełnione Azerami uzbrojonymi w kałasznikowy, którzy strzelają w powietrze, demonstrując swoje panowanie nad miastem. Policja udaje, że tego nie widzi.

- Myślę, że warto zadbać o to, by jak najwięcej Polaków mieszkających w Rosji mogło wrócić do ojczyzny - mówi pan Waleriusz, który po zadomowieniu się w kraju, sam przyjmuje rodaków przyjeżdżających z Syberii na święta.

Jan Mazur
Magazyn Świdnik - wysokich lotów nr 16 / czerwiec 2017

Czytany 314 razy

Najczęściej czytane

  • DSC_0603
  • mural-2
  • DSC_0579
  • DSC_0599
  • DSC_0560
  • mural-3
  • DSC_0611
  • DSC_0621
  • DSC_0643
  • DSC_0559
  • DSC_0600