• rodzinka
  • Zdrowy Świdnik
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Slajd Wirtualny Spacer
  • Idzie sobie Grześ...
  • Wirtualny spacer po Strefie Historii
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • Repertuar
  • Schronisko w Krzesimowie
  • SH
środa, 24 styczeń 2018 11:23

Julia i Szymon królowali

Wybór imienia dla dziecka na pewno nie jest łatwą sprawą. Sprawdziliśmy, jakie imiona pre­ferowali w minionych 12 miesiącach świdniccy rodzice.

W 2017 roku, w Urzędzie Stanu Cywilnego w Świdniku za­rejestrowano 1034 urodzenia (dwa lata wcześniej było ich 932). Liczba ta dotyczy dzieci urodzonych w szpitalu przy al. Lotników Polskich 18, oraz maluchów, które przyszły na świat poza granicami kraju, ale ich akty urodzenia umiejsco­wiono w naszym urzędzie.

Najwięcej dziewczynek otrzymało imię Julia - 19. Zaraz po niej uplasowały się Natalia i Hanna - po 18 (w roku 2016 w naszym mieście królowały Zuzanny, Zofie i Alicje). Na trzecim miejscu była Aleksandra - 17, potem Maja i Alicja - po 16, Gabriela i Lena - po 15, Zuzanna i Zofia - po 14.

Z mniej popularnych można wy­mienić: Agnieszkę, Honoratę, Kingę, Nelly, Barbrę, Anitę, Andżelikę, Da­rię, Adelę, Dagmarę, Jagnę, Danutę, Zuzanę, Elżbietę, Lilianę - po 1. Zda­rzały się też pojedyncze przypadki imion nieco dla nas egzotycznych, na przykład Cyrilla czy Adamina.

Chłopcom najczęściej nadawano imię Szymon - 33 przypadki. Za nim znaleźli się Antoni - 25, a także Mi­kołaj i Kacper - po 20 (rok wcześniej byli to: Antoni, Mikołaj, Jan, Jakub). Czwarte miejsce zajął Filip - 18, zaraz potem Wojciech - 17, Franciszek - 16, Jan, Aleksander, Igor i Nikodem - po 14. Najmniej popularne to, mię­dzy innymi: Wit, Gustaw, Alexander, Andrzej, Samuel, Jędrzej, Artur, Za­chary, Cyryl, Gniewomir, Geralt, Je­remi, Olivier, Dorian, Benjamin - po jednym przypadku.

- Nie mieliśmy żadnych kontrower­syjnych imion, których nie mogliby­śmy zarejestrować. Przypominam, że można już nadawać te obcego pochodzenia. We wszystkich przy­padkach rodzice powinni jednak pa­miętać, by nie były zdrobniałe, uwła­czające lub ośmieszające. Możemy też nadać maksymalnie dwa imiona - mówi Małgorzata Gaik, kierownik USC w Świdniku.

Nie wszystkie dzieci akceptują imio­na nadane przez rodziców. Po osiąg­nięciu pełnoletniości można je więc urzędowo zmienić. Każdego roku do świdnickiego USC wpływa kilkana­ście takich wniosków. Opłata skar­bowa za wydanie decyzji wynosi 37 zł.

Również rodzice mają możliwość zmiany nadanego dziecku imienia, w ciągu 6 miesięcy od sporządzenia aktu urodzenia. Należy jednak pa­miętać, że możliwe jest to tylko raz, w przypadku gdy jest ono ośmiesza­jące, zostało bezprawnie zmienione albo gdy, na co dzień używamy in­nego niż zostało wpisane w akt uro­dzenia.

Śluby tradycyjnie

W ubiegłym roku zarejestrowano 184 małżeństwa (w 2016 roku było ich o 9 mniej). Chociaż od marca 2015 roku związek małżeński można zawierać również poza lokalem USC, w 2017 roku z tej możliwości skorzy­stały tylko dwie pary. Jedna przysięgę złożyła w restauracji „Notabene”, druga w plenerze, przy „Gospodzie Leśnej”. Oczywiście, musiały być one odpowiednio przygotowane.

- Miejsce zaproponowane przez parę młodą powinno gwarantować zachowanie powagi, doniosłości ce­remonii i bezpieczeństwa - wyjaśnia M. Gaik. - Nie możemy udzielić ślubu w sali, w której odbywa się także we­selna zabawa. Opłata za ceremonię poza Urzędem Stanu Cywilnego wy­nosi tysiąc złotych.

W USC należy stawić się co najmniej 31 dni przed planowaną datą zawar­cia związku małżeńskiego. Panna i kawaler powinni mieć ze sobą do­wód osobisty. Akty urodzenia moż­na pobrać z centralnego systemu w urzędzie. Rozwodnicy muszą mieć dodatkowo odpisy aktu małżeństwa z konieczną adnotacją o rozwodzie lub sentencją rozwodu, natomiast wdowcy akt zgonu współmałżon­ka. Te dokumenty również powinny znajdować się w centralnym reje­strze. Opłata skarbowa wynosi 84 zł.

aw

Świdnickie statystyki 2017:

Urodzenia - 1034 (w roku 2016 - 932)

Śluby - 184 (w roku 2016 - 175)

Zgony - 471 (w roku 2016 - 385)

wtorek, 23 styczeń 2018 11:30

Karnawałowe szaleństwo

Styczeń w pełni, pora więc na karnawał. Zabawa nie ominęła dzieci z grupy I, II, M1 i M2, z Przedszkola nr 3, które bawiły się dziś na balu maskowym.

Do tańca zaproszono królewny, postaci z bajek, małych policjantów i strażaków, a nawet Spider-Mana. Najmłodsi bawili się przy największych przebojach polskiej muzyki rozrywkowej oraz utworów dla dzieci. Nie zabrakło też wspólnych konkursów i zabaw.

„Trójka” to nie jedyna placówka, w której odbył się bal karnawałowy. W tym tygodniu bawić będą się również przedszkolaki z P nr 2, 4 oraz 5.

poniedziałek, 22 styczeń 2018 11:28

Dołącz do Akademii

Jak wyglądała droga Polski do wolności, jakie znaczenie miał dla niej marszałek Józef Piłsudski i jak po I wojnie światowej kształtowały się granice naszego państwa? Na te wszystkie pytania postarają się odpowiedzieć pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej oraz Strefy Historii, którzy zapraszają na wykłady w ramach cyklu „Akademia Niepodległości”.

- To projekt z okazji 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę, realizowany w całym kraju. Świdnik, obok Krasnegostawu i Włodawy, jest jednym z trzech miast w regionie, które biorą w nim udział - mówi Justyna Kowalczyk ze Strefy Historii.

Spotkanie inaugurujące odbędzie się już 24 stycznia, o godzinie 17.00 w Strefie Historii (II piętro Galerii „Venus”). Tego dnia pasjonaci historii wysłuchają dwóch prelekcji. Pierwszą przygotował dr hab. prof. nadzw. Marcin Kruszyński. Nosi tytuł „Polski wiek XIX - wiek powstań”. Druga to „Józef Piłsudski - twórca Niepodległej”, dra hab. Tomasza Panfila. Kolejny wykład zaplanowano 15 lutego. Wstęp wolny.

poniedziałek, 22 styczeń 2018 09:09

Odnaleźli zaginioną

Na szczęście, krótko trwały poszukiwania 35-latki, która wyszła z domu nie informując o tym rodziny. Do zdarzenia doszło w piątek.

Tuż po godzinie 11.00 mundurowi otrzymali telefoniczne zgłoszenie o świdniczance, która oddaliła się od miejsca zamieszkania. Kobieta miała zaburzenia orientacji przestrzennej.

- Komunikat o jej zaginięciu wraz z rysopisem został natychmiast przekazany patrolom. Około godziny 13.00, na drodze prowadzącej do Portu Lotniczego Lublin, policjanci z Ruchu Drogowego zauważyli osobę odpowiadającą opisowi. Kobieta słaniała się na nogach. Widać było, że źle się czuje - relacjonuje Elwira Domaradzka z KPP w Świdniku.

35-latka była zdenerwowana i nie wiedziała gdzie się znajduje. Na miejsce wezwano załogę karetki pogotowia, która zaopiekowała się świdniczanką.

czwartek, 18 styczeń 2018 11:41

Na film do biblioteki

Oscarowe produkcje, komedie romantyczne, a może filmy grozy? Biblioteka miejska przygotowuje dla świdniczan pomysł na spędzanie wolnego czasu i planuje uruchomienie nowego cyklu wydarzeń pod hasłem „Filmowe czwartki”. Pierwsze spotkanie organizacyjne odbędzie się już 1 lutego, o godzinie 17.00.

- Chcemy zapytać miłośników kina, co myślą o naszym pomyśle i jakie filmy chcieliby zobaczyć - mówi Mirosław Król, dyrektor MPBP w Świdniku.

Jeśli znajdą się chętni, placówka ruszy z bezpłatnymi projekcjami. Będą odbywać się w pierwsze czwartki miesiąca, w nowo powstałej Mediastrefie. Więcej informacji można uzyskać w siedzibie biblioteki przy ulicy Niepodległości 13.

czwartek, 18 styczeń 2018 08:14

Spotkanie z literaturą

Niezwykłą osobę poznały dzieci, które w środę odwiedziły bibliotekę miejską. Do Świdnika przyjechała Justyna Bednarek, autorka książek dla najmłodszych, między innymi „Niesamowitych przygód dziesięciu skarpetek” i „Pięciu sprytnych kun”.

- W książkach zaklęta jest cząstka pisarza. Dziś macie niezwykłą okazję poznać nie cząstkę, a całego autora - mówił podczas spotkania Mirosław Król, dyrektor biblioteki.

Chociaż Justyna Bednarek od lat związana jest z Lublinem i naszym regionem, dopiero teraz udało jej się odwiedzić lotnicze miasto. Autorka „W to mi graj” opowiedziała najmłodszym czytelnikom o swojej twórczości i planach wydawniczych na najbliższy rok. Wytłumaczyła też, jak wygląda proces powstawania książki. Dzieci dowiedziały się, jak powstają ilustracje i kto jest ich autorem, kim jest wydawca, korektor i osoba odpowiadająca za skład. Nie zabrakło też wspólnego recytowania wierszy dla najmłodszych.

czwartek, 18 styczeń 2018 08:15

Okrągły jubileusz

W piątek minie setna rocznica urodzin gen. bryg. pil. Tadeusza Góry, który w 1938 roku, w nieprzerwanym locie z Bezmiechowej do Solecznik Małych pokonał odległość  577,8 km.

Aby uczcić pamięć o wybitnym szybowniku, który w latach 1977-2010 żył w Świdniku, Miejski Ośrodek Kultury i Strefa Historii, zapraszają na uroczyste obchody 100-lecia urodzin T. Góry.

- Losy Generała przedstawi Krzysztof Komenda, były zawodnik rajdowy FKS Avia oraz konstruktor. W programie znalazł się również pokaz filmu „Dziennik Pilota Góry”, w reż. Adama Ustynowicza, wystawa pamiątek związanych z Tadeuszem Górą oraz modeli samolotów z kolekcji Klubu Modelarskiego Taurus i obrazów autorstwa Zbigniewa Zakrzewskiego - opowiada Justyna Kowalczyk ze Strefy Historii.

Pokaz filmu oraz prelekcję Krzysztofa Komendy zaplanowano na 19 stycznia, na godzinę 10:00 (sala widowiskowa kina Lot) oraz 18:00 (sala kameralna Centrum Kultury). Wystawę będzie można zobaczyć w holu kina Lot. Od poniedziałku będzie dostępna w Strefie Historii (II. piętro Galerii „Venus”). Wstęp wolny.

wtorek, 16 styczeń 2018 14:53

Smakołyki, które dają radość

Kilka miesięcy temu na łamach naszego tygodnika, rozmawialiśmy z Renatą Wołoszyn, właścicielką lodziarni „Fabryka Smaku”. Świdniczanom zasmakowały te zimne desery, dlatego pani Renata postanowiła rozszerzyć działalność i półtora miesiąca temu otworzyła cukiernię. Razem z siostrą Moniką, opowiadają o tym, co wyróżnia ich przysmaki oraz czy same też lubią słodycze.

 - Skąd pomysł na wprowadzenie wyrobów cukierniczych?

Renata Wołoszyn (na zdjęciu): Okres wiosenno-letni jest dla nas bardzo intensywny. W tym czasie wiele osób odwiedzających „Fabry­kę Smaku” zadawało pytania, czy w przyszłości planujemy rozszerzyć działalność, oferując nowe produk­ty, tj. torty, ciasta i ciasteczka. Pod wpływem ich sugestii oraz po prze­prowadzonym rozeznaniu rynku cukierniczego stwierdziłam, że jest to bardzo dobry pomysł. W Świd­niku brakowało miejsca, w którym można zamówić artystycznie zdo­bione torty oraz ciasta przygoto­wywane z dobrej jakoś składników (jajka, masło, owoce).

- Piecze Pani bajeczne torty.

R.W.: Dziękuję. Robimy wszystko, aby torty nie tylko wyglądały, ale i smakowały. Staramy się spełnić każde marzenie, nawet to najwięk­sze i najbardziej kreatywne. Były już torty ze Strażakiem Samem, Bo­bem Budowniczym, Lego Batman, baletkami, syrenką, misiami oraz żywymi kwiatami. Ostatnio bardzo popularne są torty tzw. nagie, czy­li naked cake, które nie są niczym obłożone, a jedynie przystrojone świeżymi kwiatami. Do każdego zamówienia podchodzimy indy­widulanie i staramy się sprostać oczekiwaniom klientów. Po rozmo­wie na temat ich preferencji, pod­powiadamy najlepsze rozwiązanie: jaki rozmiar tortu będzie odpo­wiedni, jakie zestawienie smaków wybrać i jaki rodzaj ozdób może się na nim znaleźć.

- Spośród jakich smaków można wybierać?

R.W.: Mamy klasyczne, takie jak: śmietanka, wanilia, truskawka, ale też bardziej nowoczesne. Na przy­kład białe michałki, oreo, pistacja, z którą robię też pyszny sernik na zimno. Można zdecydować się na smak kawowy, kokosowy, owoce leśne, jagodowy, porzeczkowy, malinowy, wiśniowy i białą czeko­ladę. Staramy się, aby kremy nie były przesłodzone, a raczej bar­dziej winne. Rezygnujemy również z obkładania tortu masą cukrową, za którą większość osób nie prze­pada.

- Oprócz tortów, pieczecie też inne ciasta.

R.W.: Naszym hitem jest sernik na spodzie z kruchych ciasteczek, z białą czekoladą i słonym karme­lem, który sama przygotowuję. Ci, którzy raz go spróbowali, wracają po niego regularnie. To też ciasto, które świdniczanie najchętniej za­mawiali u nas na święta. Połączenie słodkiego ze słonym daje niesamo­wity efekt smakowy. Nowością jest sernik pistacjowy, robiony na zim­no. Dotąd nigdzie takiego nie spo­tkałam. W sprzedaży posiadamy tarty, m.in. z solonym karmelem, jeżynami i białą czekoladą, z wi­śnią, żurawiną, białymi michałkami, ale także ciasto leśna pianka, które smakuje jak ptasie mleczko, torcik musowy mango i inne. Oferujemy także bardziej klasyczne ciasta tj. stefankę, pychotkę, krówkę, w-z chałwową, sernik wiedeński z prze­pisu naszej mamy. Są też ciastka kruche, maślane, pierniki, muffinki, babeczki oraz małe bezy Pawlova. Każdego dnia wymyślamy coś no­wego.

Monika Wołoszyn: Klienci bardzo to doceniają, bo codziennie mogą spróbować czegoś nowego. Nasza oferta sprzedażowa składa się z kilku propozycji ciast, a to dlatego, aby wypieki które oferujemy za­wsze były świeże. Nie mrozimy ich, nie ma takiej potrzeby - zbyt szyb­ko się sprzedają. Dla najmłodszym mamy także bąblowafle. To pie­czone gofry, zwijane w rulon i po­dawane z bitą śmietaną, świeżymi owocami oraz innymi łakociami.

- Waszym hitem jest też chleb.

M.W.: Piekę go na zakwasie, który sama zrobiłam. Używam też bar­dzo dobrej gatunkowo mąki żyt­niej i pszennej. W naszym chlebie znajdują się podstawowe składniki: mąka, woda, sól oraz wedle uzna­nia, ziarna, suszone owoce (żurawi­na) czy pestki dyni lub słonecznika. Nie używamy polepszaczy czy kar­melu do nadania koloru. Nie doda­jemy też enzymów opóźniających czerstwienie, zwiększających masę i objętość, które są standardem w masowej produkcji pieczywa. Jest bardzo pożywny, więc wbrew pozorom, nie zjemy go dużo. Na śniadanie wystarczą dwie kromki, by zaspokoić głód. Takich prawdzi­wych chlebów brakuje w sklepach.

- Skąd biorą Panie pomysły na przepisy?

R.W.: Inspirację można znaleźć wszędzie. Cały czas wymyślamy coś nowego, szukając pomysłów w książkach kucharskich, przepisach naszej mamy czy też na stronach internetowych, poświęconych cu­kiernictwu. Nieustannie uczęsz­czam na kursy i szkolenia, aby na­dążyć za najnowszymi trendami i doskonalić swoje umiejętności.

M. W.: Ja chętnie wracam do prze­pisów mamy, zwłaszcza do tego na sernik wiedeński. Siostra natomiast lubi eksperymentować. A to łączy solony karmel z owocami, a to wy­myśla sernik pistacjowy…

- Dobry wyrób ma swoją cenę.

R.W.: To prawda, ponieważ dobre ciasto, podobnie jak lody, zaczyna się od wysokiej jakości składników. Do ciast i tortów same przygoto­wujemy budyń, bitą śmietanę, fru­żelinę z owoców mrożonych lub świeżych dostępnych w sezonie. Biszkopty wypiekamy na prawdzi­wych jajkach a nie na mieszance ja­jecznej. Używamy masła 82% a nie margaryny, sera zamiast mieszanki serowej. Chcemy, aby ciasta sma­kowały zarówno nam, jak i klien­tom. Cieszy nas, że są coraz bar­dziej świadomi i wolą zapłacić kilka złotych więcej, ale zjeść smaczne i zdrowo.

- To praca, która daje wam...

R.W.: Satysfakcję i spełnienie. Lubi­my obserwować reakcję klientów, widzieć, że smakuje im to, co upie­kłyśmy. Mimo, że działamy krótko, mamy już stałe grono kupujących.

M.W.: To miłe, że przychodzą do nas nie tylko na zakupy, ale też tak po prostu, by porozmawiać.

- W Świdniku znajdują się dwa punkty pod szyldem „Fabryki Smaku”. Czy w obu można dostać ciasta i chleb?

R.W.: Na razie te wyroby dostępne są w jednym miejscu - w cukierni przy ulicy Racławickiej 30b, obok sklepu Aldik. Niewykluczone, że wprowadzę je też do punktu w Pia­skach. Do wiosny, kiedy do oferty wrócą lody, a tym samym zostaną otwarte lodziarnie, mamy jeszcze trochę czasu.

Agata Flisiak

czwartek, 11 styczeń 2018 08:49

Krwiodawcy dzieciom

Członkowie Klubu HDK-PCK im. bł. ks. Jerzego Popiełuszki przy „PZL-Świdnik” S.A. od kilkudziesięciu lat oddają  krew dla potrzebujących. Nie jest to jednak ich jedyna działalność na rzecz innych. Wspomagają również najuboższych, rodziny wielodzietne oraz podopiecznych domów dziecka.

- Podczas corocznych spotkań integracyjnych, przeprowadzamy zbiórki słodyczy i organizujemy loterie fantowe, z których dochód przekazujemy na rzecz domów dziecka - wyjaśnia Andrzej Słotwiński, szef krwiodawców. - Nie inaczej było i tym razem. Na spotkaniu podsumowującym działalność klubu w 2017 r. zebraliśmy ponad 120 kg różnego rodzaju słodkości. Otrzymały je placówki w Rybczewicach, Woli Gałęzowskiej i Lublinie. Przelaliśmy im też  pieniądze uzyskane z loterii, w sumie 5300 zł. Będą je mogły przeznaczyć na najpotrzebniejsze zakupy.

W ciągu ostatnich lat, krwiodawcy z PZL Świdnik zebrali ponad 800 kg słodyczy i ok. 50 tys. zł, które przeznaczyli na pomoc najbardziej potrzebującym.

- Normalną rzeczą jest ratowanie życia, bo taka jest nasza misja, ale także wspomaganie tych, którzy są w potrzebie. Dziękujemy uczestnikom spotkań integracyjnych za włączenie się w nasze akcje - dodaje A. Słotwiński.

ow

środa, 10 styczeń 2018 14:54

Chcą wydać książkę

Są młodzi, ambitni, a ich pasją jest literatura. Mowa o uczniach z Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 1 oraz Szkoły Podstawowej nr 5, którzy przystąpili do ogólnopolskiego konkursu „Misja-książka!”. Ich zadaniem jest stworzenie własnej historii, celem zaś… wydanie jej w formie drukowanej.

W zmaganiach mogą wziąć udział kilkuosobowe drużyny. Każda z nich musi napisać zbiór opowiadań, których motywem przewodnim jest „dom”. Wśród ponad setki prac, znalazły się także książki świdniczan. Co zrobić, aby pomóc im w realizacji marzenia? Wystarczy do 31 stycznia oddać głos na ich prace.

Droga

Drużyna z klas gimnazjalnych ZSO nr 1: Bartłomiej Płoszaj, Agata Gzik, Marta Winiarska i Jarosław Leśny napisała wybór czterech opowiadań pt. „Droga”. Nie mają wspólnych bohaterów, łączy je za to coś innego. Co? Przekonamy się o tym, czytając lekturę.

- Każdy z uczniów opisał dom jako miejsce, do którego się powraca, do którego poszukuje się drogi. Opowiadania są różne pod względem gatunkowym. Jest historia rodzinna, w której autor pisze o poznaniu biologicznych rodziców, opowiadanie nawiązujące do II wojny światowej i tekst o charakterze fantasy. Pracowało nam się bardzo dobrze. Gimnazjaliści mieli własne pomysły, ja tylko ich ukierunkowałam, co można jeszcze dodać. Te opowiadania są na naprawdę wysokim poziomie. Czytając je, można sobie wyobrazić, jak były kreowane i co tak naprawdę jest pasją uczniów - mówi Magdalena Kołodyńska, opiekunka zespołu i nauczyciel języka polskiego.

Na książkę można zagłosować na stronie organizatora zmagań.

W poszukiwaniu szczęścia

Drugim świdnickim zespołem, który bierze udział w rywalizacji jest młodzież z klas gimnazjalnych SP nr 5: Filip Chyła, Natalia Gosik, Zuzanna Lisiak, Piotr Piszcz oraz Angelika Więckowska. Bohaterowie opowiadań młodych literatów poszukują miejsca na ziemi, które mogliby nazwać „domem”. „W poszukiwaniu szczęścia” to droga, którą podąża każdy z nas, aby odnaleźć siebie.

- Uczniowie brali udział w ubiegłorocznej edycji konkursu, więc mieli już doświadczenie w pisaniu i kilka pomysłów na nowe historie. Początkowo planowaliśmy, że zbiór będzie składał się z opowiadań tego samego gatunku, jednak z biegiem czasu odeszliśmy od tego. Najbardziej zaskoczyła mnie pomysłowość uczniów. Opowiadania mają świetnie poprowadzoną narrację, czyta się je bardzo lekko. To kawał dobrej literatury, w której coś dla siebie znajdzie zarówno pasjonat historii, jak i fantastyki - zapewnia Judyta Ciecieląg, opiekunka grupy i bibliotekarka z „Piątki”.

Głos na lekturę można oddać na stronie konkursu.

Strona 1 z 7

Najczęściej czytane

  • DSC_0617
  • DSC_0579
  • mural-5
  • DSC_0611
  • DSC_0586
  • mural-4
  • DSC_0567
  • DSC_0621
  • DSC_0645
  • DSC_0561
  • DSC_0600