• Załatw sprawę w Urzędzie
  • Zdrowy Świdnik
  • Repertuar
  • rodzinka
  • Idzie sobie Grześ...
  • Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
  • Schronisko w Krzesimowie
sobota, 20 lipiec 2019 08:08

Mamy szacunek dla zwierząt

Mówi się, że to, jak człowiek traktuje swojego pupila, poka­zuje jaki jest naprawdę. Choć nadal zdarzają się przypadki porzuceń, dręczenia czy zaniedbywania zwierząt, powoli uczymy się je szanować. Coraz ważniejsza staje się też opieka nad nimi. Doskonale wie o tym Emilia Chmiel, lekarz weterynarii pracująca w przychodni dr. n. wet Rolanda Kuse­go. W rozmowie z nami podsumowuje 14-letnią działalność lecznicy i odpowiada na pytanie, czy świdniczanie dorośli do posiadania czworonogów.

- Nie mogę nie zapytać o Wasze logo. Znajduje się w nim pies, kot i… koń.

- Koń nie znalazł się tam przy­padkowo. Pan Roland od 20 lat zajmuje się tymi zwierzętami. Są jego pasją. W Świdniku jest chyba jedynym lekarzem wete­rynarii, który specjalizuje się w kopytnych. To dla niego priorytet. My natomiast dbamy o zdrowie mniejszych pacjentów, ale oczy­wiście szef także chętnie nam przy nich pomaga i angażuje się w tę część działalności.

- Ile osób pracuje w przychodni?

- W tej chwili jesteśmy we troje. Aczkolwiek mamy również oso­by, które wspierają nas od strony technicznej. Na pewno będziemy też szukać kogoś, z kim nawiążemy współpracę.

- Działacie od 14 lat. Wiele się przez ten czas zmieniło.

- Wcześniej dysponowaliśmy mniej­szym lokalem. W poczekalni było miejsce dla kilku osób. Kiedy robiła się kolejka, zdarzało się, że ludzie czekali na dworze czy na parkingu w samochodach. I tak przez godzi­nę albo półtorej. Zwierzęta się de­nerwowały, stresowały. Kiedy w ko­lejce był pies i kot, dochodziło do zgrzytów, bo wiadomo, te gatunki nie potrafią poradzić sobie emocjo­nalnie z taką bliskością. W tym roku udało nam się otworzyć większą przychodnię. Zajmuje ponad 200 metrów kwadratowych. Znajdują się w niej szpital, dwa gabinety, oddzielne pomieszczenie dla psów i kotów oraz zwierząt z chorobami zakaźnymi. Dzięki temu możemy jeszcze lepiej zadbać o naszych pa­cjentów i zapewnić im komfortowe warunki.

- Czy w związku z powiększeniem przychodni, wzrósł także zakres świadczonych przez Was usług?

- Szpital jest większy, więc możemy pozwolić sobie na leczenie stacjo­narne. Myślę, że teraz osiągnęliśmy taki poziom, jaki powinien być w dużych lecznicach. Mamy dobre warunki do hospitalizowania czy obserwacji zwierząt. Jest też miej­sce dla opiekunów, którzy chcą zo­stać ze swoim pupilem, kiedy ten przyjmuje kroplówkę. Na konsul­tacje przyjeżdżają do nas lekarze -specjaliści z Lublina czy Gdańska. Są wśród nich weterynarze orto­pedzi, chirurdzy, kardiolodzy oraz dermatolodzy. Mamy nadzieję, że uda nam się ściągnąć ich jeszcze więcej i będziemy to sprawnie ko­ordynować.

- Pacjenci i ich właściciele na pew­no są zadowoleni.

- W starej przychodni było ciasno. A przestrzeń jest bardzo potrzebna z punktu widzenia zakaźnego. Mamy trzy oddzielne wejścia, pomieszcze­nia i drogi, które się nie krzyżują. Osoba, która przychodzi ze swoim pupilem na kontrolę, nie musi się obawiać, że jej zwierzak czymś się zarazi. To największy sukces, jaki osiągnęliśmy.

- Jakie macie plany na kolejne lata?

- Chcemy dalej się rozwijać i stworzyć w Świdniku leczni­cę czynną 24 godziny na dobę. Obecnie dysponujemy zbyt ma­łym personelem, ale mamy na­dzieję, że w przyszłości uda nam się to zmienić i zrealizować plany. Widzimy, że w naszym mieście jest na to spore zapotrzebowa­nie. Owszem, przychodnie pro­wadzą dyżury, ale nie w późnych godzinach nocnych. Gdyby udało nam się otworzyć tego typu ośro­dek, opiekun chorego zwierzęcia nie musiałby szukać pomocy w Lublinie.

- Porozmawiajmy o zwierzętach. Ważne jest leczenie i profilakty­ka. Niestety, zdarzają się też sy­tuacje, kiedy trzeba uśpić pupila. Jak sobie wówczas radzicie?

- To bardzo trudne. Mamy pa­cjentów, których leczymy od lat, więc czujemy się z nimi związani i podchodzimy do nich bardzo emocjonalnie. Zawsze jednak tłu­maczę sobie, że eutanazja skróci cierpienie zwierzęcia. Ono nie jest w stanie poukładać sobie tego wszystkiego w głowie, tak, jak robi to człowiek. Nie jest świadome, że z wiekiem w organizmie zachodzą pewne zmiany. Ale tak… bywa ciężko. Nieraz zdarzyło nam się płakać. Każdy z nas ma w domu pupila, więc potrafimy sobie wy­obrazić, co w takiej sytuacji czuje opiekun naszego pacjenta. Muszę jednak przyznać, że teraz znacz­nie rzadziej dochodzi do sytuacji, w których usypiamy, na przykład psa. Pod tym względem widać ogromny postęp, jaki nastąpił wśród właścicieli czworonogów. Ludzie zaczynają przejmować się ich losem, dbają o profilaktykę, stosują preparaty na kleszcze.

- Lepiej opiekujemy się zwierzę­tami?

- Takie odnoszę wrażenie. Nie czeka­my już, aż ich stan się pogorszy, tyl­ko przychodzimy do przychodni od razu, gdy zauważymy pierwsze ob­jawy. Kiedyś zdarzały się przypadki, że ktoś chciał uśpić zdrowego psa, bo wyjeżdżał na wakacje i nie wi­dział innego rozwiązania albo po prostu nie chciał się już nim opieko­wać. Teraz na szczęście popularne stały się hotele dla zwierząt. Można w nich zostawić pupila na czas urlo­pu i wyjechać ze świadomością, że jest pod dobrą opieką.

- Jednocześnie wciąż nie zniknął problem porzucania zwierząt. Ostatnio także Wasza przychod­nia spotkała się z takim przypad­kiem.

- Podrzucono do nas suczkę i sześć szczeniąt. Na szczęście to wyjątek potwierdzający regułę. Zawsze może zdarzyć się taka sytuacja. Prywatnie uważam, że lepiej, że ktoś zostawił je pod naszym ośrod­kiem, zamiast w lesie albo gdyby coś im zrobił. Sporo mówi się o tym, jak ludzie traktują siebie na­wzajem i zwierzęta. To jest nie do uwierzenia… Niektórzy nieodpo­wiedzialnie biorą pod swój dach czworonogi, nie zastanawiają się, że to obowiązek i koszty. Później dochodzi do takich sytuacji, jaka miała miejsce w przypadku sucz­ki i jej szczeniąt. Podejrzewam, że sporo mają z tym wspólnego trwające właśnie wakacje. Ludzie wyjeżdżają na urlopy i wymyślają nieracjonalne sposoby na rozwią­zanie sprawy. Szczeniaki, które do nas trafiły, są w dobrym stanie. Trzy znalazły już dom. Ich rodzeństwo i mama czekają na swoją szansę. Miejmy nadzieję, że się uda.

Agata Flisiak

piątek, 19 lipiec 2019 14:12

Kto przyjmie śmieci?

To jedno z pytań, które od kilku dni spędzają sen z powiek świdnickim urzędnikom oraz szefostwu firmy Remondis. 26 czerwca Zakład Zagospodarowania Odpadów Kom-Eko S.A. odmówił przyjmowania niesegregowanych odpadów komunalnych.

Zgodnie z uchwałą przyjętą przez Sejmik Województwa Lu­belskiego w 2018 roku, Lubelszczyzna została podzielona na osiem regionów gospodarki odpadami (RGO). Ustawo­dawca wskazał instalacje zagospodarowania odpadów, do których muszą trafiać śmieci powstałe w określonych RGO.

Świdnik jest częścią Regionu Cen­tralno-Zachodniego, który obejmu­je 47 gmin. Należą do niego również Lublin, Lubartów, Opole Lubelskie czy Kraśnik.

Kom-Eko to jeden z czterech zakła­dów obsługujących nasz region. Pierwotnie wstrzymanie dostaw do tego punktu miało potrwać tydzień. Niestety, 12 lipca przedsiębiorstwo oświadczyło, że „ze względu na ograniczone moce przerobowe in­stalacji, które są wynikiem pertur­bacji na rynku zagospodarowania paliw alternatywnych produkowa­nych w dużej części ze zmieszanych odpadów”, zmuszone jest wydłużyć termin do 28 lipca.

- Sytuacja jest bardzo poważna - mówi Marcin Dmowski, zastępca burmistrza. - Nigdy wcześniej nic ta­kiego nie miało miejsca. Odpadów, które wytwarzamy jest po prostu za dużo. RIPOKi, czyli Regionalne Instalacje Przetwarzania Odpadów Komunalnych, do których należy, m. in. Kom-Eko, nie są w stanie ich przyjmować.

Obecnie śmieci ze Świdnika trafiają do Wólki Rokickiej, która również jest częścią RIPOKa. Zakład może jednak przyjąć maksymalnie 9 ton resztek z naszego miasta. Już teraz mówi się o kilkugodzinnych kolej­kach, w których stoją pracownicy firm przywożących śmieci do Wól­ki Rokickiej. Możliwe, że także ona wkrótce odmówi ich przyjmowania.

Remondis rozpoczął poszukiwania innych zakładów przyjmujących śmieci. Pierwsze kroki firma skie­rowała do pozostałych RIPOKów z Regionu Centralno-Zachodniego: Bełżyc i Kraśnika. Niestety i od nich otrzymała negatywne odpowiedzi. W przypadku przyjęcia odpadów komunalnych przez zakład w Kraś­niku, możliwe jest to jedynie przy odbiorze powstałej frakcji kalorycz­nej (na przykład ścinek z drewna) i zagospodarowaniu jej na własnej instalacji. Kolejnym krokiem będzie kontakt z zakładami w Łęcznej oraz Włodawie. Odpady mogłyby być wywożone dalej, na przykład do Warszawy, jednak ich transport łą­czyłby się z ogromnymi kosztami, a samo dostarczenie nieczystości zaj­mowałby zbyt dużo czasu.

Szukają rozwiązania

Problem jest poważny, bo dotyka także innych aglomeracji nasze­go województwa. Coraz głośniej mówi się o nim także w innych za­kątkach Polski, na przykład w Bia­łymstoku. Po zamknięciu Centrum Innowacyjnej Gospodarki Odpa­dami w Studziankach, spółka Lech zarządzająca białostocką spalarnią i składowiskiem w Hryniewiczach, również odmawia przyjmowania odpadów z powiatów sokólskiego i monieckiego.

Co to oznacza dla Świdnika i jego mieszkańców? Czy wkrótce w na­szym mieście zaczną zalegać nieod­bierane śmieci?

- Istnieje taka obawa, jednak nie chcemy do tego dopuścić. Posta­ramy się znaleźć jak najlepsze roz­wiązanie tej sytuacji. Razem z bur­mistrzami i prezydentami innych miast, chcemy spotkać się z przed­stawicielami zakładu w Wólce Ro­kickiej i ustalić ile odpadów mogą jeszcze przyjąć. Liczymy też na po­moc ze strony marszałka wojewódz­twa - wyjaśnia M. Dmowski.

Wczoraj doszło do spotkania wi­ceburmistrza z przedstawicielami zakładu w Wólce Rokickiej.

- Ustaliliśmy, że do końca lipca punkt będzie przyjmował odpady powyżej 9 ton - mówi Marcin Dmowski. - Czekamy też na decyzję Kom-Eko. Liczymy na to, że ponownie otworzy zakład. Na pewno będziemy chcieli spotkać się również z wojewodą i marszałkiem, a także innymi prezydentami i burmistrzami lubelskich miast.

piątek, 19 lipiec 2019 11:17

„Pasjonaci” przełamują bariery

To był bardzo pracowity sezon dla teatru „Pasjonaci” ze Środowiskowego Domu Samopomocy PSONI Koło w Świdniku. Grupa wystąpiła na wielu festiwalach oraz przeglądach w Polsce i za granicą, przywożąc z nich niezwykłe doświadczenia i cenne nagrody. Zaprezentowała też swój najnowszy spektakl „Dotyk”.

Jako pierwsi „Dotyk” zobaczyli świdniczanie. Premiera widowiska odbyła się podczas XVI Przeglądu Spektakli Profilaktycznych „Żyć pełnią”. Wówczas teatr otrzymał wyróżnienie za świadomą i dojrzałą grę sceniczną, prawdziwy, szczery oraz teatralny przekaz ważnych treści.

- To bardzo mocny i prowokujący spektakl, który przełamuje bariery pomiędzy osobami z niepełnosprawnością a pełnosprawnymi - stwierdza Renata Elmerych, instruktor grupy. - Aktorzy wychodzą do publiczności z dotykiem, wchodzą w relację, więc ktoś, kto odczuwa lęk przed „niepełnosprawnością” musi go przełamać. Dodatkowo opowiadają w przedstawieniu o problemach osób zdrowych - zniewoleniu przez internet, komórki, nowoczesną technologię i pracę, a także o samotności. Na głównych bohaterów czyha za ich plecami sieć, która coraz bardziej ich osacza. „Dotyk”, czyli dobro, przyjaźń, a przede wszystkim drugi człowiek i możliwość porozmawiania z nim, wyzwala ich.

Spektakl widziała także publiczność z innych polskich miast. Z powodzeniem zaprezentowano go podczas 29. Międzynarodowych Spotkań Artystów Nieprzetartego Szlaku „Baśnie i Legendy” w Lublinie, czy na III Wojewódzkim Przeglądzie Twórczości Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną „Przystanek Talentowo” w Nałęczowie, gdzie otrzymał III miejsce w kategorii teatr.

-  Cały czas go dopracowujemy. Choć otrzymaliśmy za niego pierwsze wyróżnienia i nagrody, dla mnie, jako reżysera, nie jest jeszcze skończony, cały czas „dojrzewa" - wyjaśnia R. Elmerych.

Stworzenie nowego spektaklu, który pokochała widownia, to nie jedyny sukces „Pasjonatów”. Świdniczanie wybrali się w tym roku na prawdziwe tournée, pokazując także nieco starsze przedstawienia „Bieguny uczuć - taniec Kristin”, „Niespełnienie” oraz „Historia pewnej miłości”.

- Wystąpiliśmy z nimi podczas IV. Festiwalu Integracyjnych Form Tanecznych w Łomiankach koło Warszawy. Aktorzy zachwycili jury i publiczność otwartością, swobodą, estetyką ruchu tanecznego oraz emocjonalnością. Jury doceniło nasz wysiłek i przyznało nam wyróżnienie specjalne oraz medal. Statuetki otrzymali również aktorzy: Mariusz Jaworski za monodram „Niespełnienie”, a Anna Skrzetuska za rolę Kristin w spektaklu „Bieguny uczuć - taniec Kristin” - opowiada pani Renata.

W ostatnim czasie „Pasjonaci” odwiedzili także Lwów. Byli jedynym polskim zespołem, który został zaproszony na „Noc teatru”.

- To kameralne wydarzenie integrujące środowiska artystów pełno- i niepełnosprawnych. Zapraszano nas jeszcze w ubiegłym roku, jednak wtedy nie udało nam się pojechać - tłumaczy instruktorka „Pasjonatów”. -  Pokazaliśmy „Historię pewnej miłości”. Spotkała się z bardzo pozytywnymi reakcjami ze strony widzów. Nie zabrakło owacji na stojąco. Nasi tancerze kilkakrotnie wychodzili na scenę do ukłonów. Ukraińska publiczność była naprawdę wspaniała. To dla nas bardzo miłe doświadczenie. Przy okazji, zwiedziliśmy Lwów, który na pewno na długo zostanie nam w pamięci.

Zmotywowani sukcesami świdniczanie odwiedzili też Kodeń i XIII Nadbużański Integracyjny Festiwal Muzyczny. Tym razem wystąpili z widowiskiem teatralno-muzycznym „O miłości, niespełnieniu i nie tylko…”. W sierpniu pojawią się na festiwalu „Kabaretowy zawrót głowy” w Sławatyczach, gdzie pokażą się z kabaretowej strony.

czwartek, 18 lipiec 2019 14:39

Cel osiągnięty!

Marcin Wrona, pasjonat starej motoryzacji z Izbicy, o którym pisaliśmy w czerwcu (ZOBACZ: Wuseką na Nordkapp), spełnił swoje marzenie. 7 lipca, o godzinie 22.00 dojechał motocyklem WSK z 1985 roku na Nordkapp. Tym samym udowodnił, że na jednośladach ze Świdnika można zajechać naprawdę daleko.  

W podróż na Przylądek Północny wyruszył 22 czerwca. Po drodze odwiedził ojczyznę wueski - Świdnik, Wilno, Rygę, Tartu, wyspę Sarema, Talin, Helsinki, a wreszcie cel podróży - Nordkapp. Jego wyprawę w internecie śledziło wielu miłośników kultowego motocykla. Nie zabrakło ich także na trasie. Marcin nieraz mógł liczyć na wsparcie rodaków spotkanych poza granicami naszego kraju.

Pomocą służyły mu również osoby z innych zakątków świata, a ta przydała się zwłaszcza w chwili, gdy podczas trzeciego dnia podróży, w ukochanej wuesce urwał się dekiel.  Temperatura też nie zawsze rozpuszczała. Motocyklista nieraz musiał zmierzyć się z niską temperaturą, silnym wiatrem czy deszczem.  Po 17 dniach podróży i 3,5 tysiąca kilometrach Polak wreszcie dojechał na Nordkapp.

- Uprzedzam pytania, wracam na kołach i to jeszcze dłuższą trasą... - żartował wówczas na fanpagu na Facebooku Retro Moto Trip, na którym relacjonował swoją wycieczkę.

Po krótkim odpoczynku i napawaniu się sukcesem, przyszła pora na drugi etap wyprawy - powrót do domu. I w tym przypadku Marcin wybrał ciekawą, ale trudną trasę. Przejechał przez Altę, Bjerkvik, norweskie Lofoty, Bodo, Drogę Trolli, Oslo, Goteborg, Karlskronę, skąd promem przepłynął do Gdyni. Dziś, po całonocnej podróży znad morza, o godzinie 11.00 dotarł do domu.

czwartek, 18 lipiec 2019 09:17

Przyjdź na seans!

Zapraszamy do kina Lot. Od 18 lipca na mieszkańców Świdnika i nie tylko, czeka film „Król Lew”. W czwartek po raz ostatni zobaczymy też: „Sekretne życie zwierzaków domowych 2”, „Godzilla II: Król potworów” oraz „Anna”.

KRÓL LEW

W kinie od 18 lipca do 8 sierpnia

Simba jest młodym, prawowitym następcą tronu po swoim ojcu - królu Mufasie. Jednak nie wszyscy mieszkańcy królestwa cieszą się z jego narodzin. Następcą Mufasy był bowiem dotąd jego brat - Skaza, który nie zamierza tak łatwo oddać władzy.

SEKRETNE ŻYCIE ZWIERZAKÓW DOMOWYCH 2

W kinie 18 lipca

W drugiej części Sekretnego życia zwierzaków domowych Max wraz z pozostałymi futrzakami będą musieli stawić czoła groźnemu weterynarzowi, który znęca się nad swoimi podopiecznymi.

GODZILLA II: KRÓL POTWORÓW

W kinie 18 lipca

Po pojawieniu się nowego zagrożenia Król Potworów powraca, by ponownie przywrócić w przyrodzie równowagę.

ANNA

W kinie 18 lipca

Anna wczoraj była narkomanką w moskiewskim półświatku, a dziś jest topową modelką w największych paryskich domach mody. Nikt nie wie kim jest naprawdę.

piątek, 19 lipiec 2019 08:25

Poproś lekarza o e-receptę

Ile razy nie mogłeś wykupić leków, bo farmaceuta nie był w stanie odczytać nazwy przepisanego leku? A ile godzin zmarnowałeś czekając w kolejce do lekarza, tylko po to, by dał Ci receptę na kontynuowanie leczenia? Teraz jest inaczej. Już dziś możesz poprosić lekarza o elektroniczną receptę, która ułatwi Ci życie.  

W całej Polsce lekarze szkolą się do wystawiania e-recepty. Część już z niej korzysta, inni - z przyzwyczajenia - wolą tradycyjne recepty papierowe, które jednak nie są tak wygodne i bezpieczne jak elektroniczne.

E-recepta oszczędza czas lekarza i pacjenta oraz eliminuje błędy i sytuacje, w których np. farmaceuta nie może odczytać poprawnie nazwy leku. Ułatwia życie także pacjentom - mogą oni wykupić leki w różnych aptekach i w różnym czasie, nie tracąc przy tym refundacji. E-receptę doceniają szczególnie osoby przewlekle chore, dla których jest ona dużym ułatwieniem. Pozwala kontynuować leczenie bez kolejnej wizyty w gabinecie. Jeżeli pacjent zaloguje się na swoje Internetowe Konto Pacjenta (IKP) na www.pacjent.gov.pl, może także sprawdzić, jak stosować przepisane leki.

E-recepta ułatwi Ci życie

E-recepta to elektroniczny odpowiednik papierowej recepty. Od 2020 roku będzie obowiązkowa dla wszystkich, tak samo jak obecnie elektroniczne zwolnienie lekarskie. Podstawowa różnica między starą a nową jest taka, że zamiast tradycyjnej recepty dostaniemy jedynie wydruk informacyjny albo receptę otrzymamy sms-em lub e-mailem.

Jak to wygląda w praktyce?

Lekarz wypisuje leki. Następnie daje nam wydruk informacyjny albo e-mailem lub/i SMS-em otrzymujemy 4-cyfrowy kod, który wraz z numerem PESEL podajemy w aptece. Na tej podstawie farmaceuta wydaje nam leki.

Jeżeli na e-recepcie zapisanych jest kilka leków, a w aptece dostępny jest tylko jeden z nich, możemy go kupić od razu, a pozostałe gdzie indziej. Sprawdziliśmy. Nie trzeba już szukać apteki, w której wszystkie lekarstwa będą dostępne w tym samym czasie.

System działa od początku roku
w każdej aptece w naszym regionie i coraz więcej lekarzy zaczyna z niego korzystać. 

- Od lutego byłam w kilku przychodniach, np. Medclinic oraz NZOZ Analco, a także na pogotowiu ratunkowym i wszędzie dostałam e-recepty -  podkreśla Pani Jowita ze Świdnika. Za pierwszym razem obawiałam się, czy uda  ją się zrealizować, mając jedynie sms z kodem. W aptece nie było z tym problemu.

-  Dla mnie to przyszłość - mówi pani Patrycja, pracownik świdnickiej apteki. -  Wprowadzenie e-recepty to nadzieja na wyeliminowanie m.in. błędów formalnych, tak aby ani pacjent ani farmaceuta nie musieli się martwić o realizację recepty z powodu niewyraźnego pisma lekarza czy też błędnych danych lub braku pieczątki.

Twoje zdrowie w jednym miejscu

Ministerstwo Zdrowia cyfryzuje system zdrowia stopniowo w całej Polsce. Każdy pacjent, oprócz możliwości otrzymania e-recepty, e-skierowania czy e-zwolnienia, może również korzystać z Internetowego Konta Pacjenta – bezpłatnej aplikacji Ministerstwa Zdrowia, którą można porównać do „cyfrowej karty pacjenta”. Szybko i bezpiecznie znajdziemy w niej informacje o leczeniu: swoim, swoich dzieci lub osoby, która nas do tego upoważniła. Na IKP sprawdzimy otrzymane e-recepty, e-skierowania i związane z nimi terminy zaplanowanych konsultacji, zabiegów lub pobytów w szpitalu i uzdrowisku, a także historię wizyt od 2008 r., za które zapłacił NFZ. Konto możemy udostępnić lekarzowi oraz farmaceucie, aby mogli się zapoznać z przebiegiem dotychczasowego leczenia oraz przyjmowanymi przez nas lekami. Pozwoli to uniknąć przepisywania preparatów medycznych wchodzących w niepożądane reakcje.

Wejdź na swoje konto pacjenta

Do Internetowego Konta Pacjenta mamy wygodny wgląd z każdego miejsca na świecie - wystarczy komputer lub telefon komórkowy z dostępem do internetu. Konto dostępne jest na stronie pacjent.gov.pl, po zalogowaniu się za pomocą profilu zaufanego. Aby otrzymywać e-recepty i e-skierowania SMS-em i/lub e-mailem, konieczne jest ustawienie powiadomień w zakładce „moje konto”.

Nie masz profilu zaufanego? Już teraz załóż go bezpłatnie.

Przez internet:

1.  Zaloguj się na swoje konto bankowe
2. Odszukaj opcję założenia profilu zaufanego
3. Bank potwierdzi Twoją tożsamość i gotowe!

W urzędzie:

1. Zarejestruj się na stronie pz.gov.pl
2. Do 14 dni potwierdź rejestrację w jednym z punktów oznaczonym znakiem PZ (np. w urzędzie skarbowym lub oddziale NFZ)

Listę dostępnych banków oraz punktów potwierdzających znajdziesz na www.pz.gov.pl.

Środki z UE będą dobrze wydane tylko wtedy, kiedy Polacy będą mogli przekonać się o efektach finansowanych z nich inwestycji. Jednym z przykładów zmian, które dzieją się najbliżej obywatela, jest wdrażanie rozwiązań e-zdrowia. Od 1 stycznia kolejni lekarze zaczynają wystawiać e-recepty, które można już zrealizować w każdej aptece. Dzięki nowej technologii zamiast na papierze, można je otrzymać na swój telefon komórkowy. Ponadto, tysiące pacjentów uzyskało dostęp do danych na temat zdrowia swojego i członków swoich rodzin, wykorzystując IKP. Lepszy obieg informacji pomiędzy pacjentem, lekarzem a farmaceutą, to lepsza jakość leczenia i możliwość skorzystania z porady lekarskiej także bez konieczności wizyty w gabinecie.

Artur Soboń,  wiceminister inwestycji i rozwoju

Artykuł sponsorowany

środa, 17 lipiec 2019 16:50

Krzyże dla zasłużonych

Krzyżem Wolności i Solidarności uhonorowano 22 mieszkańców Lubelszczyzny, którzy w latach 1956-1989 działali w opozycji demokratycznej. Uroczystość odbyła się dziś, w Miejskim Ośrodku Kultury.

Odznaczenia od 2011 roku nadawane są przez Prezydenta RP, na wniosek prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Nieprzypadkowo na miejsce ich wręczenia wybrano Świdnik, który w latach 80. stał się iskrą zmian politycznych i gospodarczych w całym kraju.

- Świdnik i Lubelszczyzna były pierwszym kamieniem lawiny, która zdruzgotała system komunistyczny. Wyłączając maszyny, zbierając się pod budynkami dyrekcji i w halach gorącego lipca 1980 roku, każdy z was pamiętał o tym, jak władza komunistyczna rozprawia się z tymi, którzy upominają się o godne życie - powiedział dr Jarosław Szarek, szef IPN.

Krzyże Wolności i Solidarności odebrali: Jan Czarnecki, Hanna Czekaj, Ryszard Golonka, Andrzej Gorgol, Zdzisław Grocholewski, Grzegorz Kamiński, Krzysztof Kowalik, Maria Kutryn, Ewa Kuźma-Pilipczuk, Józef Łapanowski, Stanisław Mielniczuk, Andrzej Mierzwa, Roman Muszyński, Zygmunt Olszówka, Teresa Poseniak, Marek Staszewski, Piotr Szewczyk, Janusz Torchała, Wit Wojtowicz oraz Marek Zawistowski. Pośmiertnie przyznano je: Stanisławowi Danielowi i Ryszardowi Jankowskiemu.

W imieniu wyróżnionych kilka słów powiedział Wit Wojtowicz, współzałożyciel KZ NSZZ „Solidarność” w Muzeum-Zamku: - Uhonorowanie Krzyżem Wolności i Solidarności jest wspaniałą nagrodą. Podejmując się działań w celu odzyskania przez Polskę suwerenności i niepodległości, nikt z nas przecież nie myślał o laurach. Najważniejsze było spełnienie naszych pragnień.

Odznaczenia trafiły nie tylko do działaczy Solidarności. Burmistrz Waldemar Jakson postanowił wyróżnić Instytut Pamięci Narodowej Krzyżem Przyrzeczenia: - Dziękujemy za wszystko, co robicie dla Polski. Za działania edukacyjne oraz przywracanie pamięci o naszych bohaterach. Za to, że wybieracie prawdę - podkreślał W. Jakson.

W trakcie uroczystości zaprezentowano również film pt. „Krzyż Przyrzeczenia”, zrealizowany przez TVP3 Lublin. Produkcja opowiada o przysiędze, którą w 1983 roku, w kościele ojców kapucynów na Poczekajce złożyli ludzie związani z Solidarnością. Uczestnicy tego wydarzenia otrzymali na pamiątkę metalowe krzyże z napisem „Czuwam” i znakiem zwycięstwa „V”.

Uroczystość zwieńczył występ zespołu folklorystycznego „Wójtowianie” działającego przy Krasnobrodzkim Domu Kultury oraz złożenie kwiatów przy pomniku Świdnickiego Lipca.

środa, 17 lipiec 2019 11:17

W rytmie folkloru

Największe przeboje z dawnych lat można było usłyszeć podczas czwartkowej zabawy na terenie zielonym przy Urzędzie Miasta. Kolejna letnia potańcówka odbędzie się jutro.

Tym razem świdniczanie będą bawić się w rytmie szlagierów polskiego folkloru i ludowych piosenek. O dobrą atmosferę zadba Kapela Drewutnia.

- Serdecznie zapraszamy wszystkich mieszkańców. To świetna alternatywa spędzania wolnego czasu zarówno dla starszych, jak i młodszych - zachęca Anna Broda z MOK.

Jutrzejsza potańcówka rozpocznie się o godzinie 17.00 w namiocie na terenie zielonym przy Urzędzie Miasta. Kolejne zaplanowane są 25 lipca, a także 8, 22 i 29 sierpnia. Ostatnia odbędzie się 5 września. Organizatorami wydarzenia są: Miejski Ośrodek Kultury i Miejskie Centrum Usług Socjalnych.

środa, 17 lipiec 2019 10:30

Zlecenie realizacji zadania

Burmistrz Miasta Świdnik, działając na podstawie art. 19 a ustawy z dnia 24 kwietnia 2003 r. o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie (Dz.U. z 2018 r. poz. 450 z póżn. zmianami), informuję o zamiarze zlecenia realizacji zadania publicznego organizacji pozarządowej z pominięciem otwartego konkursu ofert oraz zamieszcza ofertę organizacji pozarządowej lub podmiotu wymienionego w art. 3 ust. 3. ustawy.

Organizacja pozarządowa: „Lubelski Klub Sportów Walki DAN”

Zadanie: „Organizacja Otwartego Pucharu Polski - Pointfighting Grand Prix - Świdnik 2018”

środa, 17 lipiec 2019 08:41

Głowy pełne planów

W ubiegły czwartek zakończył się nabór wniosków do 5. edycji świdnickiego budżetu obywatelskiego. Mieszkańcy po raz kolejny pokazali, że chcą angażować się w rozwój miasta i mają na to wiele ciekawych pomysłów.

Do Urzędu Miasta wpłynęło 43 projektów. 9 z nich wysłano za pośrednictwem strony internetowej www.swidnik.budzet-obywatelski.org. Pozostałe dostarczono w wersji papierowej.

- Wiemy również o kilku wnioskach, które wysłano tradycyjną pocztą. Nadal na nie czekamy - mówi Karol Łukasik z Urzędu Miasta.

Wśród dostarczonych dokumentów znajdują się zarówno projekty dotyczące wydarzeń kulturalnych, oświaty, jak i zmian w przestrzeni miejskiej. Kilka z nich to także kontynuacja sprawdzonych pomysłów z poprzednich lat, które wówczas spotkały się z uznaniem świdniczan. Wszystkie wnioski zgłosiły osoby dorosłe. W tym roku, nikt z niepełnoletnich mieszkańców naszego miasta nie skorzystał z możliwości podzielenia się swoim pomysłem na budżet obywatelski.

- Teraz dokumenty zostaną zweryfikowane pod względem formalnym i przekazane do odpowiednich wydziałów. Urzędnicy dokonają oceny kosztorysów, analizy celowości i zgodności wniosków z zadaniami gminy - tłumaczy K. Łukasik. - To piąta edycja budżetu obywatelskiego. Widzimy, że mieszkańcy świetnie radzą sobie z tworzeniem projektów. Każdy jest konkretny, wartościowy i porusza sprawy ważne dla lokalnej społeczności.

Analiza wniosków potrwa do 9 września. W tym czasie poznamy pomysły, na które będziemy mogli oddać swój głos. Głosowanie rozpocznie się 19 września i potrwa do 3 października, do godziny 12.00. Swoich faworytów będzie wesprzeć za pośrednictwem strony www.swidnik.budzet-obywatelski.org lub oddając na nich głos w formie tradycyjnej, poprzez wrzucenie go do urny ustawionej w bibliotece głównej i Urzędzie Miasta. Oficjalne wyniki poznamy do 14 października.

 

 

 

Strona 1 z 86

Najczęściej czytane