san - Świdnik - wysokich lotów

środa, 21 luty 2018 12:21

Dyskutowali o oświacie

Władze placówek oświatowych z terenu powiatu świdnickiego spotkały się w Szkole Podstawowej nr 7. Powodem wtorkowej wizyty była konferencja informacyjno-szkoleniowa zorganizowana przez Kuratorium Oświaty w Lublinie, poświęcona, między innymi  kierunkom wdrażanych i planowanych zmian oraz realizacji zadań z zakresu pomocy psychologiczno-pedagogicznej.

- Dziękuję za waszą codzienną, ciężką pracę, którą widzimy i doceniamy. Oczywiście, zauważamy też i słabe strony. Takie spotkania są więc po to, by wspólnie zastanowić się, co zmienić i udoskonalić w pracy dyrektorów szkół, aby osiągnąć zadowalające efekty - podkreślała Teresa Misiuk, lubelski kurator oświaty. Wspominała również, między innymi, o roli rodziców w szkole i doskonaleniu zawodowym nauczycieli.

Podczas spotkania dyskutowano o nowelizacji karty nauczyciela, zmianach w kształceniu i doradztwie zawodowym oraz edukacji włączającej. Zebrani wysłuchali też wystąpienia, między innymi Bożeny Ćwiek, dyrektora wydziału kształcenia ogólnego w lubelskim kuratorium.

- Poruszono również bardzo ważny temat oceny pracy nauczyciela, która będzie teraz przeprowadzana co trzy lata - mówi Bożena Zapalska, p.o. naczelnika wydziału oświaty i spraw społecznych UM. - Do tej pory takiego obowiązku nie było. Kolejna zmiana dotyczy placówek doskonalących kadrę pedagogiczną. Firmy szkoleniowe będą musiały posiadać akredytację MEN.

aw    

środa, 21 luty 2018 12:12

Tydzień Pomocy

Jak co roku, ostatni tydzień lutego poświęcony jest ofiarom przestępstw. W ramach ogólnopolskiej akcji, której patronuje Ministerstwo Sprawiedliwości, w Prokuraturze Rejonowej w Świdniku będą udzielane bezpłatne porady prawne prokuratorów.

Można z nich skorzystać do 25 lutego, w godz. 9.00 - 12.00, w siedzibie instytucji (al. Lotników Polskich 5), a także telefonicznie pod nr 81 469 84 50.

Harmonogram na najbliższe dni:

* 22 lutego - Karolina Siembida-Gomuła (pok. 2)

23 lutego - Marcin Siwiec (pok. 3)

* 24 lutego - Marcin Szczepanowski (pok. 14)

* 25 lutego - Magdalena Naczas (pok. 18)

W naszym mieście pomoc osobom pokrzywdzonym oferuje również Stowarzyszenie Integracji Rodzin PRZYSTAŃ (ul. Wyszyńskiego 12). Specjaliści udzielają informacji od poniedziałku do czwartku, w godz. 13.00 - 20.00, zaś w piątek, w godz. 8.00 - 12.00. Natomiast dyżury telefoniczne pod numerem 791 596 428 możliwe są do czwartku, w godz. 8.00 - 18.00 oraz w piątek, w godz. 8.00 - 15.00.

wtorek, 20 luty 2018 20:22

Wieczór z Kortezem (foto)

Nastrojowy klimat i gra świateł spowodowały, że świdniczanie mieli okazję przenieść się w niezwykle sentymentalną podróż, pełną emocji i refleksji. Wszystko za sprawą koncertu Korteza, który we wtorek zagrał w Centrum Kultury.

Ze sceny popłynęły znane dźwięki z debiutanckiej płyty artysty, w tym „Zostań” czy „Bumerang”, ale usłyszeliśmy też repertuar z najnowszej pt. „Mój dom”. Singiel „Dobry moment” dotarł na szczyt list przebojów, między innymi radiowej Trójki, a na kanale YouTube przekroczył już 5 milionów odsłon. Po występie Kortez znalazł również czas dla świdnickich fanów.

wtorek, 20 luty 2018 12:01

Niebezpiecznie na rondzie

Dziś, tuż po godz. 11.00, na rondzie przy helikopterze doszło do zderzenia dwóch aut osobowych. Na miejscu nadal pracują policjanci, dlatego kierowcy muszą się liczyć z niewielkimi utrudnieniami. 

Jak się dowiedzieliśmy, jedna osoba została poszkodowana. Wkrótce więcej informacji.


Aktualizacja:

Zgłoszenie wpłynęło do komendy policji o godz. 11.25.

- Sprawcą zdarzenia był 65-letni kierowca samochodu marki Nissan, który nie ustąpił pierwszeństwa znajdującej się na rondzie toyocie - informuje Elwira Domaradzka, oficer prasowy świdnickiej policji. - Za jej kierownicą siedziała 41-latka. Oboje podróżowali z pasażerami. Jeden z nich z ogólnymi potłuczeniami ciała trafił do szpitala. Na szczęście nikomu nic poważnego się nie stało. Uczestnicy kolizji byli trzeźwi. Sprawca został ukarany mandatem.

poniedziałek, 19 luty 2018 13:45

Sokół ratuje życie

18 lutego minęło 25 lat od dnia, w którym śmigłowiec W-3 Sokół po raz pierwszy został użyty do przeprowadzenia akcji ratowniczej w Tatrach. Niecały miesiąc później rozpoczął regularną służbę w Tatrzańskim Ochotniczym Pogotowiu Ratunkowym.

Tylko w ostatnich trzech latach TOPR przeprowadził prawie 600 akcji ratowniczych z udziałem śmigłowca Sokół. Ze statystyk prowadzonych przez ratowników wynika też, że w tym czasie uratowano, dzięki Sokołowi, ponad 700 poszkodowanych turystów, głównie ze szlaków pieszych, ale także narciarzy, taterników, grotołazów oraz rowerzystów.

Sokół przekazany tatrzańskim ratownikom jako dar kancelarii prezydenta Lecha Wałęsy nie był pierwszym wyprodukowanym w Świdniku śmigłowcem wykorzystywanym przez TOPR. W archiwum służby znajdziemy bowiem wzmiankę, że po raz pierwszy ratownicy użyli śmigłowca już w 1963 r. Była to maszyna SM-1. W późniejszych latach - aż do 1993 r. - pogotowie korzystało ze śmigłowców Mi-2 działających, dzięki ogromnemu zaangażowaniu pilota Tadeusza Augustyniaka, w ramach Lotnictwa Sanitarnego z Krakowa. Pierwszy lot ratunkowy wykonał on w 1963 roku, transportując do szpitala turystę, który w rejonie Pięciu Stawów złamał nogę. Na tym jednosilnikowym śmigłowcu wykonał lądowanie autorotacyjne w rejonie Lubonia Wielkiego w Gorcach - transportując dzieci do szpitala w Rabce. Od 1975 roku w Zakopanem zorganizował regularne dyżury śmigłowców Mi-2. Był też gorącym orędownikiem wprowadzenia do służby w TOPR Sokoła.

- Wciąż mam w pamięci początki mojego latania w górach, w tym pierwszą akcję tatrzańską w Dolinie Pięciu Stawów - wspominał zmarły w 2011 r. T. Augustyniak. - Z lat nieco późniejszych pamiętam wypadek w rejonie Rysów, gdzie z Maćkiem Gąsienicą na pokładzie, dorzuciliśmy linę do rannego taternika, zdjęliśmy go ze ściany i przenieśli w powietrzu na zamarzniętą płytę Czarnego Stawu. Czasem bywało zabawnie. W czasie swoich pobytów na Groniku zachodził do nas na lądowisko w Zakopanem pułkownik Mirosław Hermaszewski. Bardzo go nasza praca interesowała. Zaproponowałem mu więc uczestnictwo w locie transportowym na Gąsienicową. Nad halą podleciałem pod ściany, by pokazać jak robimy to w górach. Widać było na jego twarzy emocje, a po wylądowaniu powiedział, że było to dla niego ogromne przeżycie.

Sokół używany przez ratowników TOPR to maszyna z zupełnie innej epoki niż poprzednicy - SM-1 i Mi-2, zarówno pod względem właściwości technicznych, jak wyposażenia. To nie tylko specjalistyczna karetka dysponująca najwyższych standardów sprzętem medycznym. Wyposażenie Sokoła umożliwia również podjęcie przez załogę działań ze śmigłowca pozostającego w zawisie w najtrudniej dostępnych ścianach tatrzańskich. Specjalistyczny sprzęt ma bowiem zapewnić udzielenie pomocy oraz ochronę życia i zdrowia do czasu, aż poszkodowany znajdzie się w szpitalu.

- Warto dodać, że Sokół pomaga też naszym południowym sąsiadom. W ciągu ostatnich trzech lat interweniował 14 razy za granicą, ratując życie 18 osobom - wylicza Jan Krzysztof, naczelnik TOPR.

- Jesteśmy szczególnie dumni z faktu, że w tym roku mija 25 lat od kiedy Sokół strzeże tatrzańskich szlaków i codziennie wspiera ratowników górskich w ich trudnej pracy. Ten jubileusz potwierdza jak dobrym, niezawodnym i efektywnym kosztowo śmigłowcem ratowniczym może być Sokół - dodaje Krzysztof Krystowski, wiceprezes grupy Leonardo Helicopters, której częścią jest PZL-Świdnik.

Historia Sokoła w służbie TOPR ma również tragiczną kartę. W 1994 roku, wskutek wypadku śmigłowca podczas akcji ratunkowej, zginęło dwóch pilotów: Janusz Rybicki i Bogusław Arendarczyk oraz dwóch ratowników: Janusz Kubica i Stanisław Mateja. Przyczyną katastrofy było uderzenie łopatą śmigłowca kasku jednego z ratowników. Spowodowało to rozwarstwienie łopaty i zniszczenie całego śmigłowca. Po tym wypadku, przed otrzymaniem kolejnego śmigłowca, TOPR był wspierany przez Sokoły Wojska Polskiego, Policji oraz Straży Granicznej.

jmr

sobota, 17 luty 2018 09:09

Stanowimy zgrany zespół

Vet Centrum powstało w 1989 roku. Pierwszy gabinet mieścił się przy ul. Orzeszkowej. Z czasem, oczekiwania i potrzeby klientów zmieniły się. Właściciele sukcesywnie podnosili kwalifikacje, rozszerzali wachlarz usług i inwestowali w nowy sprzęt ułatwiający badanie i leczenie zwierząt. Gdy pomieszczenie zrobiło się za ciasne, przychodnię przeniesiono na ul. Racławicką 1/11. Założyciel Vet Centrum Krzysztof Szabała, Magdalena Szabała oraz Dorota Capiga, opowiedzieli nam o pracy lekarzy weterynarii.

- Vet Centrum to miejsce prowadzone przez rodzinę.

Krzysztof Szabała: Zaczynaliśmy z żoną Iwoną. Teraz pracujemy we czwórkę. Dołączyły do nas Magda i Dorota, więc można powiedzieć, że to miejsce tworzą rodzina i przyjaciele.

- Dlaczego weterynaria?

Dorota Capiga: Zawsze wiedziałam, że będę lekarzem weterynarii. Myślę, że to pragnienie tkwiło w każdym z nas. Taki wewnętrzny głos serca.
Magdalena Szabała: Od dziecka miałam do czynienia z medycyną. Cała rodzina jest z nią w jakimś stopniu związana, więc wiedziałam, że pójdę w tym kierunku. Nie byłam jednak pewna, czy będę leczyła ludzi, czy zwierzęta.

- Jest Was czworo. Kto, za co odpowiada?

K. Sz.: Zajmuję się chirurgią i kardiologią, a moja żona interną i egzotycznymi zwierzętami. Cały czas szkolimy się w tych dziedzinach.
M. Sz.: Interesuję się chirurgią weterynaryjną. W tym roku kończę specjalizację. Dodatkowo prowadzę hotelik dla zwierząt oraz zajmuję się ich strzyżeniem i pielęgnacją.
D. C.: Zajmuję się anestezjologią, stomatologią oraz endoskopią. Ponieważ badania i zabiegi endoskopowe wykonuje niewielu lekarzy w Polsce, przyjeżdżają do mnie zarówno pacjenci z Lubelszczyzny, jak i z bardzo odległych rejonów kraju. W trakcie operacji odpowiadam za znieczulenie, obsługę sprzętu do narkozy wziewnej i monitorowanie parametrów życiowych pacjenta. Poza tym, wszyscy musimy umieć wykonywać, na przykład RTG, USG czy badanie krwi.

- Z jakich usług można skorzystać w centrum?

D. C.: Nasza oferta jest bardzo szeroka. Często przychodzą do nas właściciele, którzy pierwszy raz mają zwierzaka i nie do końca wiedzą, jak z nim postępować. Wykonujemy podstawowe badania i zabiegi profilaktyczne, jak odrobaczanie, szczepienie, ochrona przeciw pchłom i kleszczom. Dobieramy odpowiednią dietę bytową lub leczniczą i udzielamy porad, jak postępować z nowym członkiem rodziny. Mamy też sklep, w którym można kupić miski, smycze, obroże, kuwety, karmy itd.
K. Sz.: Dużą wagę przykładamy do diagnostyki. Posiadamy własne laboratorium, gdzie możemy wykonywać badania krwi i moczu. Dzięki temu szybko otrzymujemy wyniki. Nasza przychodnia wyposażona jest w wysokiej klasy aparat ultrasonograficzny, rentgenowski, a bogato usprzętowiona pracownia badań endoskopowych pozwala na wszechstronną i bardzo dokładną diagnostykę chorób wewnętrznych. Ponadto, odbywają się u nas, w każdy wtorek, w godz. 18.00 - 20.00, konsultacje specjalistyczne z dermatologii, a także z chirurgii, kardiologii i radiologii.

- Pomagacie psom i kotom, ale też bardziej egzotycznym gatunkom. Jak o nie zadbać?

M. Sz.: Na pewno przed ich zakupem trzeba dobrze poznać potrzeby zwierzęcia i dowiedzieć się, w jakich warunkach powinno być trzymane. Nie wystarczy przeczytać, co polecają użytkownicy forów internetowych, trzeba zdecydowanie bardziej zagłębić się. No i przede wszystkim, kiedy już dokonamy zakupu, interesować się naszym pupilem, a nie cały czas trzymać go w klatce.
D. C.: Podstawą jest właściwa pielęgnacja i odpowiednie żywienie. Warto zajrzeć do przychodni na wizytę kontrolną, by sprawdzić stan zębów i pazurów.

- Waszymi pacjentami są również zwierzęta, które nie mają domu.

K. Sz.: Podpisaliśmy umowę z Gminą Miejską Świdnik na leczenie bezdomnych czworonogów, które uległy wypadkom. Gdy już wyzdrowieją, umożliwiamy ich adopcję. Bardzo pilnujemy, pod czyją opiekę trafią. Chcemy znaleźć im kochające domy.
M. Sz.: W ubiegłym roku, dzięki nam zaadoptowano kilkadziesiąt psów i kotów. Uważamy to za duży sukces.
D. C.: Otrzymujemy informacje zwrotne od nowych właścicieli, zwłaszcza kotów, że to świetnie zsocjalizowane zwierzaki. Wszystko dlatego, że nie zamykamy ich w klatkach, tylko pozwalamy wychodzić, dzięki czemu mają szansę spotkać ludzi, inne psy i koty. Stają się otwarte i naprawdę fajnie adaptują się do nowych warunków.

- Prowadzicie też hotel.

M. Sz.: Wszystko zaczęło się kilka lat temu, gdy przyszedł do nas pan ze swoim psem i zapytał o możliwość zostawienia go na dwa tygodnie. Pomyśleliśmy - czemu nie? Mamy duży ogród, pomieszczenia, w których zwierzęta mogą przebywać, no i zawsze ktoś jest na miejscu. Do każdego zwierzęcia podchodzimy indywidualnie, nie przyjmujemy wielu naraz, gdyż chcemy zapewnić im jak najbardziej komfortowe warunki.

- Jak to wszystko ze sobą łączycie?

K. Sz.: Jesteśmy we czwórkę, więc staramy się to jakoś pogodzić. Czasami korzystamy z konsultacji innych specjalistów. Pewnie przyjdzie czas, że będzie nas za mało i powiększymy zespół.
D. C.: Już teraz odczuwamy braki kadrowe, kiedy mamy pełną poczekalnię pacjentów. Pomagają nam studenci, którzy przychodzą do nas na praktyki lub wolontariat.

- Jak Wam się razem pracuje?

D. C.: Bardzo dobrze. Widać to zwłaszcza podczas zabiegów, które wspólnie przeprowadzamy. Ponieważ zajmuję się anestezjologią, a doktor Krzysztof i Magda chirurgią, musimy działać razem. Pacjenta i zabiegi, które trzeba mu wykonać traktujemy jako całość. Stanowimy zespół i musimy się dogadywać, żeby nie wchodzić sobie nawzajem w paradę, ale tworzyć drugiej osobie jak najlepsze warunki do pracy.

- Jakie macie plany na przyszłość?

K. Sz.: Rozwój, cały czas rozwój. Uczymy się, jeździmy na szkolenia, inwestujemy w nowy sprzęt i poszerzamy zakres usług.

Agata Flisiak

sobota, 17 luty 2018 09:08

Czekają na podpis

W tym miesiącu Nadleśnictwo Świdnik miało podpisać umowę przedłużającą dzierżawę schroniska dla psów w Krzesimowie. Jednak mimo widocznego postępu prac rozbiórkowych, gospodarz terenu jeszcze nie parafował dokumentu.

Początkowo termin zakończenia dzierżawy działki miał upłynąć w marcu br. Jednak kilka miesięcy temu właściciel zgodził się odstąpić od decyzji. Warunek był jeden: sukcesywny demontaż elementów wyposażenia i utwardzenia terenu, powstałych wbrew przepisom nadzoru budowlanego. Pod koniec lutego urzędnicy starostwa zamierzają skontrolować postęp robót.

- Prace rozbiórkowe przebiegają zgodnie z zaleceniami - mówi Maria Gulanowska ze Świdnickiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, prowadzącego psi sierociniec.

- Z wyznaczonych sektorów usunęliśmy większość boksów i kojców. Cały czas czekamy na podpisanie umowy. Obecnie w schronisku przebywa 155 psów. Wolontariusze prowadzą nadal na szeroką skalę akcję adopcyjną, w ramach której lada moment kolejne czworonogi znajdą właścicieli. Gmina Piaski zabrała sześć swoich psów do schroniska w Rybczewicach. Poniatowa także wzięła swoje zwierzęta. Piszemy monity do innych gmin, m.in. Urszulina, Spiczyna, Wysokiego, które od dawna nie wywiązują się z finansowych zobowiązań wobec schroniska. Na razie żadna z nich nie odpowiedziała. Zaproponowaliśmy, aby ich czworonogi zostały w Krzesimowie, ale w zamian za opłacenie kwoty na utrzymanie, uśrednionej do wysokości 5 zł za dobę. W kwietniu 10 piesków trafi, w ramach adopcji, do Niemiec. W pierwszej kolejności wysłane zostaną zwierzęta pochodzące z gmin, które nie łożą na ich utrzymanie.

Od soboty pracownicy schroniska mają do dyspozycji spychacz, ale niestety, muszą czekać na silniejszy mróz, który zwiąże dokuczliwe błoto. Wtedy ciężki sprzęt będzie mógł bez problemu wykonywać zaplanowane zadania. Harmonogram prac zyskał akceptację nadleśnictwa, a działacze towarzystwa nie wiedzą co jest przyczyną zwłoki.

- Gminy, które mają podpisaną z nami umowę, też muszą wiedzieć, jakie decyzje zapadną, żeby funkcjonować w zgodzie z obowiązującymi przepisami - dodała M. Gulanowska.

Nadleśniczy Nadleśnictwa Świdnik Adam Kot zapewnia, że nowa umowa przedłużająca najem będzie podpisana, gdy tylko wygasną bieżące ustalenia. A one obowiązują do końca marca.

- Jeśli schronisko wywiąże się z decyzji nadzoru budowlanego, warunków umowy i nie stworzy nowych nieprawidłowości, to nie widzę przeciwwskazań do przedłużenia działalności, na przynajmniej kolejny rok. Dzięki temu można będzie spokojnie wygasić funkcjonowanie psiego azylu. Wszystko ku temu zmierza, bo jak informuje zarząd towarzystwa, ilość psów, dzięki adopcjom, sukcesywnie maleje. Apeluję więc o cierpliwość - powiedział A. Kot.

słs

piątek, 16 luty 2018 12:44

Już w rękach policji

Nawet do piętnastu lat więzienia grozi 27-latkowi ze Świdnika, który pobił i zaatakował nożem jednego z mieszkańców naszego miasta. Do zdarzenia doszło pod koniec stycznia.

- Sprawców było dwóch - mówi Elwira Domaradzka, oficer prasowy świdnickiej policji. - Podczas napaści, ukradli mężczyźnie telefon komórkowy warty 800 złotych. Po zdarzeniu, pokrzywdzony udał się po pudełko i dokumenty do aparatu, aby osobiście zgłosić sprawę na policję. Jednak przed domem czekali na niego ci sami mężczyźni, którzy ponownie go pobili i grożąc nożem, zmusili do oddania wszystkich dokumentów.

Mundurowi ustalili tożsamość sprawców. Jeden z nich został zatrzymany. Sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu. Za rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia grozi mu do 15 lat pozbawienia wolności. Czynności w sprawie trwają.

czwartek, 15 luty 2018 13:02

Bieg z historią w tle (program)

Już 4 marca na ulice całej Polski wybiegną tysiące osób, które w sportowy sposób uczczą Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, przypadający 1 marca.

Z tej okazji Fundacja Wolność i Demokracja, po raz szósty organizuje „Tropem Wilczym. Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych”. W naszym mieście, koordynatorem projektu jest Stowarzyszenie Sportowy Świdnik.

Tegoroczny bieg wypada w czasie niezwykłym, ponieważ obchodzić będziemy również 100 rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę - mówi Mirosław Tarkowski, koordynator zawodów. - Uczestnicy będą mieli okazją przebiec symboliczny dystans 1963 metrów, odpowiadający dacie śmierci ostatniego żołnierza wyklętego, sierż. Józefa Franczaka, ps. Lalek. Symboliczna jest też trasa wiodąca ulicami Niepodległości, Wyszyńskiego, Okulickiego i Kosynierów. O tej samej godzinie, do biegu wystartują uczestnicy w 300 innych miastach, w całej Polsce. Mamy nadzieję osiągnąć ogólną liczbę 70 tys. biegaczy, co uczyniłoby naszą imprezę najliczniejszym biegiem ulicznym w Polsce. Szczególnie zależy nam na licznym udziale młodzieży, świadczącym o kultywowaniu przez nią patriotycznych i niepodległościowych tradycji Polaków.

Nowością biegu jest opomiarowanie trasy. Zrobiono to z myślą o uczestnikach, którzy traktują imprezę nie tylko rekreacyjnie, ale jako sprawdzian swojej formy sportowej. Klasyfikacja będzie prowadzona w kilku kategoriach wiekowych: 14+, 30+ i 50+.

Chętni do udziału w biegu mogą już zarejestrować się na stronie www.sportowyswidnik.pl. W zależności od terminu wpłaty, opłata startowa wynosi: do 1 marca - 20 złotych, w dniu zawodów - 25 złotych (zapisy i opłaty - wyłącznie gotówką, będą przyjmowane w biurze zawodów - namiot na placu Konstytucji 3 maja). Szczegółowe informacje na temat wydarzenia oraz regulamin zawodów dostępne są na stronie organizatora oraz na profilu fb: Sportowy Świdnik.

Program biegu:

10.00 - 11.45 zapisy: sekretariat zawodów (namiot na placu Konstytucji 3 maja)

11.45 otwarcie zawodów

12.00 bieg główny kobiet i mężczyzn w kategorii otwartej (dolna granica wieku uczestników min. 14 lat) - dystans 1963, trasa ulicami: Niepodległości, Wyszyńskiego, Okulickiego, Kosynierów, Niepodległości

12.25 bieg na 5000 metrów kobiet i mężczyzn w kategorii otwartej, trasa ulicami: Niepodległości, Wyszyńskiego, Okulickiego, Kosynierów, Niepodległości

13.15 - 13.30 dekoracja zwycięzców, losowanie nagród rzeczowych, w tym nagrody głównej - roweru

jmr

wtorek, 13 luty 2018 14:27

Nie dajmy się oszukać

Oszuści próbują wyłudzać pieniądze na różne sposoby - metodą na wnuczka, czy udając pracowników państwowych instytucji. Tym razem, postanowili podać się za... funkcjonariuszy policji.

W minionym tygodniu, w dwóch świdnickich domach rozdzwoniły się telefony z prośbą o przekazanie znacznej sumy pieniędzy. Naciągacze za cel wybrali sobie seniorów. Jeden z telefonów odebrał mężczyzna, który nie uwierzył w ich słowa i od razu zgłosił sprawę na policję. W drugim przypadku kobieta wypłaciła pieniądze, jednak, na szczęście, ostatecznie nie doszło do ich przekazania, ponieważ oszuści nie powiedzieli, w jaki sposób miałaby to zrobić.

Mimo licznych kampanii informacyjnych i ostrzeżeń, oszustwa ciągle się zdarzają. Dlatego mundurowi po raz kolejny apelują i proszą mieszkańców o szczególną ostrożność w kontaktach z nieznajomymi oraz uczulanie starszych osób z rodziny na tego typu sytuacje.

- Pamiętajmy, że opowieści i preteksty, jakie tworzą i wykorzystują oszuści bywają bardzo różne, a ich pomysłowość nie ma granic  - mówi Elwira Domaradzka ze świdnickiej policji. - Najczęściej podają się za wnuczka lub innego krewnego, proszą o pilne wsparcie finansowe, argumentując, że znaleźli się w trudnej sytuacji lub informują swoją ofiarę, że jej konto bankowe jest „zagrożone”. Jeśli rozmówca się zgodzi, ma przekazać uzgodnioną kwotę. Zdarza się, że później do ofiary dzwoni osoba podająca się za policjanta. Aby być bardziej wiarygodnym, posługuje się danymi prawdziwego mundurowego. W trakcie rozmowy przekonuje, że trwa akcja, której celem jest zatrzymanie oszustów i że wie o wcześniejszym telefonie. Prosi o przekazanie pieniędzy przestępcy, tłumacząc, że dzięki temu, uda się go zatrzymać.

Jak zatem uchronić się przed naciągaczami?

- Przede wszystkim należy zachować ostrożność. Nie podejmujmy żadnych pochopnych działań i nie ulegajmy presji czasu wywieranej przez oszustów. Pamiętajmy też, że policjanci nigdy nie proszą o przekazanie pieniędzy oszustom lub przelanie ich na konto, w ramach jakiejkolwiek akcji. Każdy taki przypadek prosimy zgłaszać pod nr 997 lub 112  - dodaje E. Domaradzka.

Strona 10 z 312